Dodaj do ulubionych

Mojaw wizyta w konsulacie...

IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 02:00
Krakow-godzina 8.30 Rozmowa z "konsulem": Pyt. do kogo jedziesz? Odp. Do
ciotki. Pyt. Masz zaproszenie? Odp.Mam Pyt.Prosze pokazac Odp.Prosze oto ono.
Pyt. Do you speak English? Odp.Little (i juz rozmowa toczyla sie po
angielsku:) Pyt. Czy pan pracuje? Odp.Tak Pyt.Jak dlugo Odp. Ponad rok
Pyt.Ile zarabiasz Odp. 3200 Pyt. Masz wyciag z konta? Prosze pokazac. Pyt.
Jakas szkole skonczyles? Odp. (taka a taka) Dobrze - otrzymal pan wize :) A
teraz ogolnie: W ubieglym roku bylem w konsulacie i pojechalem na "zywca"
tzn. nie mialem zadnych dokumentow :) Troche mnie pomeczyl, ale jak zapytal o
zaproszenie-nie mialem, wyciag o stanie konta-nie mialem, uczelnie skonczylem
2 lata wczesniej takze nie bylo szans wyjechac "na studenta". W tym roku
pojechalem z wszystkimi dokumentami i rozmowa byla wrecz przyjemna i w milej
atmosferze a najsmieszniejsze jest to ze trafilem na tego samego "konsula"
ktory w ubieglym roku dal mi "kosza" :) Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia
in USA
Obserwuj wątek
    • Gość: Grodek Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.studiokwadrat.com.pl 06.10.03, 11:38
      Wreszcie trafił się ktoś normalny opisujący wizytę w Konsulacie USA. Moje
      odczucia z rozmowy z konsulem są bardzo podobne. Jeżeli możesz udokumentować,
      że jedziesz do USA naprawdę w celach turystycznych to wizę dostaniesz bez
      problemu (nawet bez zaproszenia). Krzyki na temat chamskiego zachowania
      pracowników konsulatów USA pochodzą od tych, którzy wyjeżdżają do roboty. Nie
      ma dochodów, nie posiada nic w Polsce, nie zna języka, nigdy życiu nie był
      nigdzie za granicą i jeszcze na dokładkę połowa rodziny siedzi za oceanem. A
      potem zdziwienie i żal, że konsul powiedział do zobaczenia za rok. Dopóki takie
      sytuacje będą miały miejsce zachowanie pracowników konsulatów nie zieni się ani
      na jotę.
      • Gość: ? Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.242.trytel.com 06.10.03, 21:02
        O czym ty mowisz?
        • Gość: ?? Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: 67.71.220.* 06.10.03, 21:08
          To samo pytanie mi sie nasunelo...
    • Gość: I Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.gostyn.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 21:54
      witaj
      wybacz za pytanie z "innej beczki", jaki zawod wykonujesz, ze tyle ci placa ?
      dziekuje z gory za odpowiedz, pozdrawiam :))
      • Gość: Andrew Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 00:26
        Co wykonuje? Wszystko :) Jestem spec. do spraw marketingu...Czyli robie
        wszystko aby moja firma "miala dobrze" :) Poza tym, 2 jezyki (bo szefostwo tepe
        bardzo:) w malej firmie ktora sie zajmuje wyrobami drzewnymi. Pozdrawiam
    • Gość: Motylek Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 07.10.03, 23:08
      No to miales szczescie ..ja mialam zaproszenie , sponsoring, pracuje ,
      zarabiam, wyciag z konat.. wszystko co potrzeba...
      nie stety dziewczyna przede mna dostala wize.. i juz wiedzialam ze ja nie mam
      szans.
      podeszlam , a on mnie sie z kims mieszkam.odp z rodzicami. pyt. jesli to pani
      mieszkanie, to poprosze akt wlasnosci. Odp. nie mam wlasnosciowego mieszkania.
      Pyt. a ma pani samochod. Odp. nie mam. ODP - PRZYKRO MI , ALE NIE MOZE PANI
      JECHAC ....
    • Gość: Motylek Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 07.10.03, 23:08
      No to miales szczescie ..ja mialam zaproszenie , sponsoring, pracuje ,
      zarabiam, wyciag z konat.. wszystko co potrzeba...
      nie stety dziewczyna przede mna dostala wize.. i juz wiedzialam ze ja nie mam
      szans.
      podeszlam , a on mnie sie z kims mieszkam.odp z rodzicami. pyt. jesli to pani
      mieszkanie, to poprosze akt wlasnosci. Odp. nie mam wlasnosciowego mieszkania.
      Pyt. a ma pani samochod. Odp. nie mam. ODP - PRZYKRO MI , ALE NIE MOZE PANI
      JECHAC ....
    • Gość: Motylek1 Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 07.10.03, 23:17
      No to miales szczescie ..ja mialam zaproszenie , sponsoring, pracuje ,
      zarabiam, wyciag z konat.. wszystko co potrzeba...
      nie stety dziewczyna przede mna dostala wize.. i juz wiedzialam ze ja nie mam
      szans.
      podeszlam , a on mnie sie spytal czy z kims mieszkam.odp z rodzicami. pyt.
      jesli to pani
      mieszkanie, to poprosze akt wlasnosci. Odp. nie mam wlasnosciowego mieszkania.
      Pyt. a ma pani samochod? Odp. nie mam. ODP - PRZYKRO MI , ALE NIE MOZE PANI
      JECHAC ....
      to jest smieszne. nie chcial patrzec w zaproszenie, nie pytal , po co , do
      kogo, na ile.. nic.... cyrk z biletem wstepu za 400 zl !!!!!!!!!!!!!

      To ze mam bogatych rodzicow, sama biedna nie jestem (ale o bogactwie nie
      swaidczy samochod czy mieszkanie) i mialam wyjechac do rodziny na wakacje za
      ukonczone studia...i wrocic, bo niestety nie po to sie wyksztalcilam , zeby tam
      ciezko fizycznie zapierdzielac od switu do nocy...to nikogo nie obchodzi.
      w ich oczach wszytscy jestesmy zlodziejami... a sami sa bo przeciez z takich
      oplat jakie biora za 10 sek rozpatrzenie wniosku wizowego to pewnie utrzymuje
      sie pol ameryki
      • Gość: MM Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.ny5030.east.verizon.net 08.10.03, 02:03
        "bo przeciez z takich
        > oplat jakie biora za 10 sek rozpatrzenie wniosku wizowego to pewnie utrzymuje
        > sie pol ameryki
        "
        smieszna jestes, skoncz juz
      • Gość: Tamtejszy Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 05:34
        A jak nazwiesz polskich dyplomatów zdzierajacych za nowy paszport polski
        $130.00? w dodatku każą czekać... pół roku! Toż Kolumb mniej czasu potrzebował
        na osiągnięcie Ameryki.
    • nowotnikm Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 08.10.03, 08:17
      Warszawa-godz.10.45.
      Dzien dobry-wniosek wizowy i paszport poproszę.Spojrzenie na mnie, uśmiech-"Do
      you speak english"- Yes I do."So,you were an au pair?"-Yes I was-for 365
      days. "Where did you live?"- In Gaithesburg, very close to Washington D.C. "Did
      you like it?, When and how long are you going to stay in US"- I am going to
      West Palm Beach-and when? it's hard to say-because it depends on my boss
      decision and my duties at work."I see- you are a Director of International
      Relations Office" Gdzie zamierza Pani odebrać wizę-tutaj w ambasadzie czy przez
      Servisco?
      Byłam bardzo zdenerowana,ale starałam się zachować spokój-odpowiadałam z
      usmiechem-patrząc się Pani konsul prosto w oczy. Nie prosiła,zadnych dokumentów
      do okazania-a miałam tylko-dowód rejestracyjny mojego samochodu,umowe o prace
      podpisana na okres kilku lat,kilka zdjęc i to wszystko.Zadnych aktów własności
      działek,lasów,mieszkania,zadnych wyciagów z kont bankowych.....
      A jednak sie udało-widać zrobiłam dobre wrażenie no i miałam sporo szczęscia
      • Gość: jagusia Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 10:06
        No to miałaś dużo szczęścia!!!!, ja go nie miałam. Po wizycie w konsulacie
        zastanawiam się czy warto być szczerą osobą? bo myślę że gdybym napisała że
        jestem zamężna to bez problemu bym dostała wize.(myślę że to była przyczyna nie
        przyznania wizy) Pracuje 8 lat w firmie niedawno awansowałam dość wysoko!!!!!
        mam super zarobki (jak na kobietę 4000zł netto-to chyba dużo?),mam dwoje dzieci
        na ktore dostaje wysokie alimenty, ale jestem rozwiedziona o czym
        poinformowałam (niepotrzebnie jak się okazuje)konsulat, mieszkam z matką i
        chciałam TYLKO zrobić sobie super wakacje!!!(2 tygodnie) niestety dla konsula
        byłam osobą która chce emigrować!!! chore po co? jak ja tu mam ekstra??? i nie
        muszę wyjeżdzać do Ameryki na stałe.!? Dziwne mają podejście Ci co kłamią i
        oszukują dostają,a Ci którzy mówią prawdę albo nawet nie zostaną dopuszczeni do
        głosu - NIe!
        • jj19 Niepotrzebnie, zupelnie niepotrzebnie... 08.10.03, 11:03
          Gość portalu: jagusia napisała:

          "jestem rozwiedziona o czym poinformowałam (niepotrzebnie jak się okazuje)
          konsulat".

          Absolutnie niepotrzebnie.
          • Gość: jagusia Re: Niepotrzebnie, zupelnie niepotrzebnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 15:33
            No właśnie jaki z tego wniosek? Że uczciwość nie popłaca i trzeba poprostu
            nauczyć się kłamać i to perfekcyjnie! a soją drogą to głupota bo jak można
            wyjśc za mąż za kogoś w ciągu 2 tygodniowego pobytu za ? To chyba może zrobić
            tylko chora osoba!!!!!!!!
            • hannamay warto ! 08.10.03, 19:17
              Jagusia,

              nie zgodze sie z Toba ze "uczciwość nie popłaca i trzeba
              poprostu nauczyć się kłamać i to perfekcyjnie". Zadaniem
              wszystkich pracujacych w Konsulacie USA jest
              weryfikowanie osob udajacych sie o wyjazd do USA, tych
              ktorzy maja uczciwe zamiary oraz tych ktorzy takich
              zamiarow nie maja. Osoby tam pracujace sa bardzo dobrze
              szkolone z zakresu socjo- psychologicznego. Otoz
              Pani/Pan, ktory zadaje kazde pojedyncze pytanie ma na
              celu nie tylko dowiedzenie sie kolejnej ciekawostki typu
              "jak polacy sobie radza w ciezkich czasach", ale kieruje
              sie pewnymi kryteriami pozwalajacymi ocenic dana osobe:
              czy kombinuje czy tez nie, uczciwa czy nie, logiczne
              intencje czy tez nie itd. Warto odpowiadac logicznie i
              tresciowo, a czasami rzucanie zbyt wielu informacji na
              stol i staranie sie zbyt mocno po prostu rodzi pewnien
              niepokoj i Twoje 5 min jest juz stracone.

              Poza tym abstrachujac troche, do tych wszystkich ktorzy
              bluzgaja Konsulat za nieudany start, Polacy niestety
              uczciwoscia nie grzesza a praktyka uczy " przezorny
              zawsze ubezpieczony".
              • dre6 Abstrahujac, nie warto. 08.10.03, 19:56
                hannamay napisała:

                " abstrachujac troche..."

                Abstra kto?
                • hannamay Re: Abstrahujac, nie warto. 08.10.03, 20:00
                  bardzo dziekuje za uwazne i wnikliwe czytanie i bardzo
                  sluszna poprawke :)
              • Gość: jagusia Re:nie warto ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 08:35
                hannamay napisała:

                > Jagusia,
                >
                > "Otoz
                > Pani/Pan, ktory zadaje kazde pojedyncze pytanie ma na
                > celu nie tylko dowiedzenie sie kolejnej ciekawostki typu
                > "jak polacy sobie radza w ciezkich czasach", ale kieruje
                > sie pewnymi kryteriami pozwalajacymi ocenic dana osobe:
                > czy kombinuje czy tez nie, uczciwa czy nie, logiczne
                > intencje czy tez nie itd."
                Nie zgodzę się tym razem ja z Tobą, ponieważ ja naprzykład nie miałam!!!!!
                zamiaru ani nie mam!!!!! wyjeżdżać na stałe stąd!!!!!!!!! A co do konsulatu to
                jest śmieszne bo jak ktoś może mnie oceniać czy ja chce wyjechać na stałe czy
                na wakacje niezadając mi żadnego pytania tylko pani zakreśliła wcześniej w
                okienku mój stan cywilny????????? i to było wszystko nawiasem mówią jestem
                rozwiedziona od 10 lat i nie mam zamiaru wychodzić za mąż a już napewno w obcym
                kraju i tym bardziej po 2 tygodniowej znajomości- BZDURA!!!!!!!!!
                • Gość: jagusia Re:nie warto ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 15:42
                  Gość portalu: jagusia napisał(a):
                  > > Jagusia,
                  > >
                  > > "Otoz
                  > > Pani/Pan, ktory zadaje kazde pojedyncze pytanie ma na
                  > > celu nie tylko dowiedzenie sie kolejnej ciekawostki typu
                  > > "jak polacy sobie radza w ciezkich czasach", ale kieruje
                  > > sie pewnymi kryteriami pozwalajacymi ocenic dana osobe:
                  > > czy kombinuje czy tez nie, uczciwa czy nie, logiczne
                  > > intencje czy tez nie itd."
                  > Nie zgodzę się tym razem ja z Tobą, ponieważ ja naprzykład nie miałam!!!!!
                  > zamiaru ani nie mam!!!!! wyjeżdżać na stałe stąd!!!!!!!!! A co do konsulatu
                  to
                  > jest śmieszne bo jak ktoś może mnie oceniać czy ja chce wyjechać na stałe czy
                  > na wakacje niezadając mi żadnego pytania tylko pani zakreśliła wcześniej w
                  > okienku mój stan cywilny????????? i to było wszystko nawiasem mówią jestem
                  > rozwiedziona od 10 lat i nie mam zamiaru wychodzić za mąż a już napewno w
                  obcym
                  >
                  > kraju i tym bardziej po 2 tygodniowej znajomości- BZDURA!!!!!!!!!
                • hannamay Re:nie warto ! 09.10.03, 17:00
                  Jagusia,


                  tak sie zastanawiam skad to mocne przekonanie, ze
                  otrzymalas odmowe wyjazdu do USA wlasnie z powodu stanu
                  cywilnego? Moglo byc cos zupelnie innego, dziesiatki
                  powodow moga sie znalezc ..
                  Tak szczerze mowiac, Ty udowadniasz ze "nie mam zamiaru
                  wychodzić za mąż a już napewno w obcym kraju i tym
                  bardziej po 2 tygodniowej znajomości" jednak takie rzeczy
                  sie zdarzaja czesto, byc moze zbyt czesto i nawet Ty masz
                  o tym doskonale pojecie skoro tak twierdzisz.

                  Proponowalabym, przeanalizuj szczerze raz jeszcze
                  spotkanie w Konsulacie i wyciagnij najlepsze dla siebie
                  wnioski.

                  Pozdrawiam i zycze powodzenia!

                  hannamay
                  • Gość: jagusia Re:nie warto ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 09:37
                    To jak wytłumaczysz fakt że nikt nic mnie nie pytał tylko pani podkreśliła mój
                    stam cywilny??????a pan w okienku spojrzł na podkreśloną informacje o stanie
                    cywilnym i wbił pieczątkę??? a nawiasem mówiąc to nie musze i nie chce! tam
                    wychodzić za mąż bo po pierwsze już raz wyszłam, a po drugie mam bliską osobęz
                    z którą jestem od paru lat i jet mi b. dobrze!!!!
        • wasza_bogini ja mialam farta 10.10.03, 01:48
          ja nie oszukiwalam i dostalam na 10 lat. ani nie pokazalm dokumentow o
          dochodach, jestem niezamezna.
    • Gość: yogi Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 18:12
      a jak to wyglada w ambasadzie Kanaday, bo niedlugo zamierzam tam zlozyc
      wizyte??
      • Gość: ? Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.242.trytel.com 09.10.03, 15:25
        W ambasadzie Kanady jeszcze wieksza szopka.
        • Gość: Hmmmm Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.oswiecim.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 19:19
          Dokladnie, a szanowna hannamay pierdzieli taki farmazon, ze zaluje czasu ktory
          poswiecilem na tego przeczytanie. O czym Ty mowisz kobieto? szkoleni? jezeli
          tak to chyba nie za bardzo uwazali na tym " szkoleniu"!! Jezeli oni tak dobrze
          weryfikuja to jak wytlumaczysz fakt, ze tylu ludzi ktorzy rzeczywiscie jada
          turystycznie zostaje w kraju z jakis glupich powodow, a wszelkiej masci skrety
          i siedza teraz w Ameryce?
          • hannamay Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 10.10.03, 01:35
            Po pierwsze dlaczego marnujesz wiec swoj cenny czas na
            pisanie odpowiedzi an moj post, zastanawiam sie.

            Po drugie Polacy do uczciwych nie naleza stad ich
            kretactwa i lamanie prawa gdzie popadnie, do zamoznych
            tez nie naleza wiec nie ma sensu rozmawiac o walorach
            turystyczne, jednak sytuacja przede wszystkim polityczna
            wymaga tego, aby granice panstw pozostaly w miare
            otwarte. Dlatego weryfikowanie tak, zamykanie szczelne
            granic nie. To sie nazywa dyplomacja!


            • macko74 Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 10.10.03, 11:43
              Heyka @ll!!!
              Przeczytalem Wasze posty i tak mi sie wydaje, ze jeszcze nikt nie doszedl do
              wniosku ,ze o tym kto dostanie wize lub nie decyduje tylko i wylacznie
              przypadek...
              Wspominal ktos o szkoleniach oficerow konsularnych (napewno jakies
              przeszli ,ale nie wierze ze owe ,na wydawanie wiz wplywaja glownie) itp... to
              bzdura !!!!
              Konsulat ma dzienny przydzial wydawania wiz i tyle ,czy masz papiery lub czy
              ich nie masz nie jest pewnikiem ze owa wize dostaniesz (ale lepiej je miec
              hihi...).
              Opowiem Wam historie z przed lat bedzie 10-ciu:
              "Przyjechal do kosulatu goral.
              Oficer konsularny (przy okienku )pyta go:Po co Pan wyjezdza?
              a ow goral w riposcie :
              -Jak to po co ?Bratu w robocie pomoc !"
              hihi... i wize dostal.
              Kryteria otrzymania wizy sa naprawde losowe.
              Ale zgodze sie z Tymi osobami ,ktore maja powod ekonomiczny-slozbowy do
              wyjazdu ,jak jada do pracy oficjalnie to i konsularni patrza na nich innym
              okiem , a reszta "turystow" sorki totolotek przed Wami.
              Pozdrowka.
              Macko.
            • Gość: Hmmm Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.oswiecim.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 12:47
              Macko, zgadzam sie z Toba, Hannamay, przepraszam za nerwy z poczatku, wczoraj
              bylem cholernie zmeczony. Dlatego poruszylem temat turystow, poniewaz sam
              staralem sie o wize na wyjazd turystyczny, polaczony z kursem jezykowym, wiec
              automatycznie kazdy dzien wyjazdu mialem dokladnie zaladowany, co potwierdzaly
              dostarczone dokumenty ze szkoly jezykowej. Poza nimi mialem wszystkie potrzebne
              zaswiedczenia m.in. o zarobkach, stanie konta, zaswiadczenia z pracy o urlopie
              i o tym ze pacuje od pieciu lat itd. itp. Konsul stwierdzil ze jade do pracy i
              pierdzielil cos o emigracji, w kazdym razie wizy nie dal. Zrobilem z tego
              niemala afere: odwolania, telefony z Ameryki ze szkoly jezykowej do ambasady,
              pisma wspomagajace i po tym wszystkim wiza i dla mnie sie znalazla. Ludzie!
              konsulat to, jak juz ktos slusznie zauwazyl "cyrk z biletem wstepu za 400 zl"
              czy tam 200 i nic innego. Hanka, nie oszukuj sie, pojecie "skutecznej
              weryfikacji" w ambasadzie nie istnieje. Pozdrowienia.
              • Gość: jagusia Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 13:19
                Zgadzam się z Tobą i uważam że jak by musieli zwracać te pieniądze za nie
                przyznaną wize, to napewno by inaczej do tego podchodzilii inaczej traktowali
                ludzi (mówie o tych co chcą wyjechać na urlop a nie o tych co chcą tam zostać).
                To się w głowie nie mieści!!! Żeby tyle płacić za wejściówkę aby popatrzeć na
                pracowników konsulatu!
    • staua Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 11.10.03, 00:03
      Tak sobie czytam ten watek i coraz bardziej sie zalamuje...(pierwszy raz
      weszlam na to forum). Otoz jestem w Stanach na wizie H1B i chcialabym zaprosic
      do siebie mame (w celu wylacznie turystycznym, na wakacje). Mama ma prace, ma
      53 lata, wiec jeszcze troche popracuje, ma mieszkanie wlasnosciowe. Angielski
      zna (jest informatykiem). Jest wdowa (tata zmarl dwa lata temu). Nigdy nie
      probowala dostawac zadnych wiz i nigdy nie bywala w konsulatach, nie sadze,
      zeby wiedziala, jak odbywaja sie rozmowy ani sie do takiej rozmowy psychocznie
      przygotowywala. Czy w takiej sytuacji moja mama ma szanse na wize???
      • hannamay Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 11.10.03, 00:38
        Hey staua ---

        Nie zalamuj sie tak bardzo, moja najblizsza rodzina
        odwiedza mnie w USA (podobnie jak rodzina mojego meza) i
        nie przypominam sobie zeby byly jakiekolwiek problemy z
        otrzymaniem wizy dla nich. Grunt to szczerosc i
        uczciwosc, zadne tam blagania o wize czy tez starania sie
        na sile. Jesli bedziesz w Polsce na wakacjach, jezeli
        bedziesz, to mozesz pojsc z Mama na rozmowe z
        pracownikiem Konsulatu i jestem wrecz przekonana ze
        wszystko bedzie dobrze.


        pozdrawiam i powodzenia dla Mamy!
        hannamay
        • Gość: Jacek Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.CNet.Gawex.PL 11.10.03, 00:57
          Witam!
          Wiecie co? Ja też jestem załamany tym co znajduje w sieci! Mam zamiar złożyć
          wniosek o wizę turystyczną. W polsce mam stałą pracę już od 12 lat, mam żonę,
          dziecko i mieszkanie (co prawda na hipotekę), ale nie mam zaproszenia i nie
          znam angielskiego, nie mam też rodziny ani znajomych w Stanach, a tylko
          najnormalniej na świecie chciałbym pojechać tam aby zobaczyć ten Kraj (jest to
          moje marzenie) i może nauczyć się języka (jeżeli byłoby mi dane pozostać tam
          kilka miesięcy) ale widzę, że to chyba faktycznie loteria visowa 2005 na małą
          skalę ale za to płatna.
          Pozdrawiam Wszystkich. Jeszcze się zastanowie co zrobić (ale chyba tam pójdę na
          tą rozmowę!)
          jacekspu@interia.pl
          • Gość: as puknij sie w czolo czlowieku IP: *.client.attbi.com 30.10.03, 07:52
            Chcesz to przyjechac i na wlasne oczy zobaczyc czy by sie opacalo. Palant
            jestes. Bez jezyka jestes i bedziesz oferma w polsce.
      • Gość: Hmmm Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.oswiecim.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 01:44
        Staua, co do ludzi starszych, ktorych cos w Polsce trzyma to z obserwacji wiem,
        ze maja latwiej. W Ambasadzie bylem dwa razy, rozmawialem tam z wieloma
        osobami, przed i po ich rozmowie z konsulem. W ich przypadku sprawa jest troche
        latwiejsza, z reguly wize dostaja. Pamietam kobiete, miala okolo 50 lat,
        starala sie o wize zeby odwiedzic corke, miala tylko zaproszenie. Na pytanie
        konsula czy nie zamierza tam zostac odpowiedziala ze nie, ze w Polsce ma
        rodzine, syna, wnuki i nie ma takiej potrzeby. Nie kazali jej niczego
        udowadniac, po prostu dali wize. To oczywiscie nie regula ale uwazam ze w
        przypadku osob starszych jest po prostu latwiej. My za to musimy cierpiec
        katusze. Zycze powodzenia dla mamy. Pozdrowienia.
        • staua Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 11.10.03, 18:27
          Dziekuje bardzo! Pocieszyliscie mnie troche. Moja mama absolutnie nie chce
          zostac w Stanach, nawet martwila sie, jak ja dostalam tu prace i zdecydowalam
          sie pojechac...W Polsce jest moja siostra, babcia (mama mamy, ktora potrzebuje
          na dluzsza mete opieki), i brat mamy. Tylko ja jestem tutaj, tez czasowo.
          Chcialabym, zeby mama odwiedzila mnie w lecie przyszlego roku, moze przedtem
          pojade do Polski i sprobuje z nia pojsc do tego konsulatu.
      • Gość: Andrew Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.home.cgocable.net 12.10.03, 01:41
        staua napisała:

        ....Otoz jestem w Stanach na wizie H1B i chcialabym zaprosic
        > do siebie mame
        ===============================================================================

        Nie rozumiem jak mozna przebywac w jakims kraju majac wize i mowic ...jestem u
        siebie ... i w dodatku w imieniu tegoz kraju zapraszac gosci.

        W Kanadzie jest to niemozliwe , owszem przyjezdza tutaj okolo 90 tys.
        pracownikow rocznie ale ich wiza rozni sie od turystycznej tylko tym ze
        dostaja pozwolenie na wykonywanie pracy wg. zawartego kontraktu i na okreslony
        czas po uplywie ktorego musza opuscic Kanade.

        • hannamay Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 12.10.03, 04:46
          Wiesz co, czepiasz sie bez powodu moim zdaniem. Otoz
          kazdy ma prawo czuc sie jak "u siebie" przebywajac przez
          rok czy dwa w danm kraju i majac nawet najszczersze
          intencje ten kraj opuscic. Trudno byloby byc w danym
          miejscu, pracowac, bawic sie, poznawac ludzi i rozwijac
          sie, w miejscu z ktorym sie nie utozsamiasz. Jesli chodzi
          o osoby H1B to czesto w trakcie swojego pobytu staraja
          sie o zielona karte poprzez udzial firmy w ktorej
          pracuja. I to jest normalna procedura.
          • staua hannamay 12.10.03, 20:25
            Dziekuje Ci za Twoj post. Nie przyszlo mi do glowy, zeby starac sie o
            zielona karte, az tak mi sie tu nie podoba, zeby tu zostac na zawsze,
            przynajmniej na razie tego nie przewiduje. Nie wykluczam, ze sie to
            zmieni, bo jeszcze pare lat bede tu pracowac, ale caly czas na razie mam
            nadzieje, ze uda mi sie znalezc dobra prace w jakims instytucie w Europie
            (wlaczajac Polske). Tu jednak jest bardzo obco...
            --------------------------
            Hotul se teme sa fie furat
            • hannamay Re: hannamay 13.10.03, 03:59
              W ktorej czesci USA przebywasz? Ja jestem w sercu doliny
              krzemowej.


              pozdrawiam i milego tygodnia :)
              • staua Long Island 14.10.03, 16:47
                SUNY, Stony Brook. Czyli po drugiej stronie :-)
        • staua Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 12.10.03, 20:23
          Ja napisalam do siebie + do mojego domu tutaj. Oczywiscie, ze jestem
          pracownikiem kontraktowy, wiza H1B to wiza dla specjalistow po wyzszych
          studiach i kazdy o tym wie, przynajmniej tak zakladalam piszac na tym
          forum. Chce, zeby moja mama zobaczyla tan kraj przy okazji mojego tutaj
          pobytu. Jest to dozwolone, zeby legalnie pracujac zaprosic kogos, wiec
          zamierzam z tej mozliwosci skorzystac. Nie uwazam sie w zadnym
          wypadku za obywatela tego kraju i nie roszcze sobie do niego (tego kraju,
          w ktorym obecnie mieszkam) zadnych praw. Zaproszenie mam jednak
          prawo napisac, a to, czy mama przyjedzie, czy nie, zalezy od wladz tego
          kraju.
          Jesli masz jeszcze do mnie jakies uwagi, nie krepuj sie.
          --------------------------
          Hotul se teme sa fie furat
        • staua Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 12.10.03, 20:29
          Chcialabym, zeby bylo jasne, ze nie zapraszam mamy w imieniu USA,
          tylko w swoim.
          Czy Ty jestes ten sam Andrew, ktory rozpoczal ten watek?
          --------------------------
          Hotul se teme sa fie furat
          • Gość: Hmmmm Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.oswiecim.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 23:37
            Pamietam, jak kiedyś, na ktorymś topiku ktoś powiedział: " Andrew, ale z ciebie
            kłótliwy ASSHOLE" i się nie pomylił.
            • staua :-))) (n/t) 14.10.03, 16:48

        • Gość: baker Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.mentorg.com 14.10.03, 01:46
          Slyszales baranie kiedys o tym, ze H1B jest wiza "dual intend"?
          Nie bede ci teraz tlumaczyl co to znaczy bo to by bylo juz za duzo informacji
          na ten rok dla tej twojej pustej makowy debilu.....
          • Gość: ???????? Re:zmieniając troszkę temat.......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 11:38
            Około lipca byłam po wize,nie dostałam niestety,chciałam zapytać czy może ktoś
            się orientuje po jak najkrótszym czasie można się starać ponownie (niewiem czy
            jest wogóle sens)o wize??????
          • staua ? 14.10.03, 16:51
            Nie jestem pewna, ale zakladam, ze Twoj mail jest do Andrew, nie do mnie :-)
            Ale ja tez nie wiem, co to znaczy "dual intend", a poniewaz mam te wize, moze jednak objasnisz? Chetnie bym sie
            czegos wiecej dowiedziala, bo na razie wszystko, co wiem, to to, ca napisalam powyzej.
            Pozdrawiam
            • hannamay Re: ? 14.10.03, 17:16
              A person has "dual intent" if he/she would like to reside
              permanently in the U.S., but currently resides in the
              U.S. on a temporary (nonimmigrant) basis. If the
              temporary stay in the U.S. expires before permanent
              resident status is attained, he/she intends to depart the
              U.S. and reside abroad until called for the immigrant
              visa interview.


              Jesli hccesz sie cos wiecej dowiedziec wejdz chociazby na
              podana strone:
              www.immspec.com/dualintent.htm
              pozdrowienia!
            • Gość: baker Re: ? IP: *.mentorg.com 14.10.03, 17:39
              Tak, moj list byl do tego barana z canady.
              Kolezanka juz napisala co to jest "dual intend".
              • staua Re: ? 14.10.03, 17:47
                Dziekuje bardzo...okazuje sie, ze wielu rzeczy nie wiem, moze zaczne czesciej odwiedzac to forum.
                Pozdrawiam
          • Gość: Andrew Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.home.cgocable.net 15.10.03, 01:06
            Gość portalu: Hmmmm napisał(a):

            > Pamietam, jak kiedyś, na ktorymś topiku ktoś powiedział: " Andrew, ale z
            ciebie
            >
            > kłótliwy ASSHOLE" i się nie pomylił.

            ===============================================================================
            Gość portalu: baker napisał(a):

            > Slyszales baranie kiedys o tym, ze H1B jest wiza "dual intend"?
            > Nie bede ci teraz tlumaczyl co to znaczy bo to by bylo juz za duzo
            informacji
            > na ten rok dla tej twojej pustej makowy debilu.....

            ===============================================================================

            Az zem cmoknal z zachwytu , coz za piekna polszczyzna , coz za bogaty zasob
            slow ... gdziez mnie sie porownywac do takich tuzow .




            • Gość: baker Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.mentorg.com 15.10.03, 01:38
              tak, tak jak doszedles jescze do siebie to przynajmniej nie wtracaj sie z ta
              twoja piekna polszczyzna jak dorosli rozmawiaja.... dowiedz sie tumanie
              najpierw czegos a potem zabieraj glos, a jak sie nie podoba to spierdalaj do
              budy...
              • Gość: lecz sie na glowe Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: 5.1.* / *.net.gov.bc.ca 31.12.03, 00:13
                Baker, ty ze swoim jezykiem to sie troche zastanow...nie przychodze tu na forum
                aby klacego rodaka wysluchiwac.
                Uspokuj sie i daj sobie na luz z tym slownictwem
      • Gość: Maciek Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 15.10.03, 06:24
        napisz jej e-maila z zaproszeniem, podaj w nim swoj telefon i swojego e-maila,
        napisz, ze legalnie pracujesz, na jakiej wizie i co robisz i ile zarabiasz,
        napisz, ze to twoja matka i ze podejmujesz sie ja finansowo utrzymac przez caly
        okres pobytu i ze odpowiadasz za nia itd. itd. I ze jak maja watpliwosci, to
        niech do ciebie zadzwonia i sie spytaja. I niech mama to zaniesie do konsula.
        Moja znajoma cos takiego ze soba wziela i wize dostala bez szmerania, choc
        dziewczyna byla ladna, samotna, bez pracy, po studiach i mieszkala z rodzicami.

        Powodzenia mamie zycze.

        • staua Re: Mojaw wizyta w konsulacie... 17.10.03, 00:49
          Dziekuje Ci, Macku, nie wiedzialam, ze taki e-mail wystarczy...fajny pomysl.
        • Gość: Victoria Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.sup.gov.bc.ca 20.10.03, 23:53
          Mowicie o wizycie u konsula....ja nie wiem czy mialam pecha, czy po prostu
          Ambasada Kanadyjska jest inna ale dwa razy pojechalam specialnie do Warszawy
          aby rozmawiac z Konsulem i nigdy mnie nie przyjal poniewaz powiedziano mi ze
          Konsul jest bardzo zajety. Chodzilo mi o informacje zwiazane z zaprsoszeniem
          rodziny do Kanady. Ja nie wiem co trzeba zrobic aby moc z Konsulem
          porozmawiac. Nawet napisalam do nich list w ktorym sie pytalam dlaczego jest
          tak trudno zobaczyc sie z knonsulem. Nigdy nie otrzymalam od nich odpowiedzi.

    • Gość: ola wrażenia z amb.USA i Kanady IP: *.szczecinek.net.pl / *.Szczecinek.Net.PL 24.10.03, 13:27
      Własnie wczoraj wróciłam z Wa-wy.
      22.10 byłam w ambasadzie kanadyjskiej.Wrażenia?Obsługa polska wyjątkowo
      niesympatyczna. Już pan w stróżówce( nazwałabym go szczurek) obszukujący bagaże-
      wyjątkowo niemiły-traktujący petentów per noga.W srodku panie także bardzo
      zniecierpliwione-ma się wrażenie, że przeszkadza im się w pracy.Na każde
      pytanie odpowiadały z ociąganiem.Byłam tam pierwszy raz i dlatego może zbyt
      dużo sie pytałam.
      Rozmowa z pracownikiem konsularnym przebiegała za to sympatycznie, grzecznie i
      konkretnie. Pytanie-odpowiedż.Pytanie-odpowiedz.
      Dzień pózniej czyli 23.10 byłam w ambasadzie amerykańskiej. Po przeczytaniu na
      forum co tam się dzieje oczekliwałam scen istnie dantejskich.Ale sie baardzo
      mile rozczarowałam.
      Pesonel pracujący w ochronie bardzo sympatyczny, pan instruujacy jak wypełnić
      wniosek bardzo miły-wręcz dowcipny. Starał sie jak mógł rozładować napięcie
      wśród ludzi.W środku-obsługa wpisujaca dane do komputera-także bardzo
      przyjazna.Nie dawali odczuć -jak w amb. kanadyjskiej, że przeszkadzamy im w
      pracy.
      Rozmowa z konsulem trwała dosłownie jedna minutę, pan zapytał się ile zarabiam
      i poprosił o zaświadczenie z pracy. Nic więcej.
      Uważam, że opinie na forum są troche przesadzone.W ambasadach pracują normalni
      ludzie.Z pewnością duże znaczenie ma sposób w jaki podchodzi sie do sprawy
      załatwienia wizy. Jeżeli dla kogos jest to sprawa życia i śmierci i ze
      zdenerwownia dostaje plam na twarzy oczywiście od razu widać,że coś tu brzydko
      pachnie i taki delikwent jest podejrzany.

      Do obu ambasad poszłam na całkowitym luzie. Na zasadzie jak dostane wizę to
      dobrze, jak nie dostanę to też dobrze. Założyłam sobie,że w przypadku odmowy NA
      PEWNO nigdy nie będę sie ubiegać o wizę po raz kolejny.Jak mnie tam nie chca to
      nie.Tak się akurat złozyło,że dostałam obie wizy i wrażenia z pobytu w
      ambasadach mam raczej pozytywne, a postawa pracowników ambasady USA jestem
      wręcz bardzo mile zaskoczona i muszę powiedzieć,że pracuja tam bardzo
      sympatyczni i kompetentni ludzie.

      Myśle,że wielu przypadkach na negatywny finał mają wpływ też sami klienci,
      którzy trzesąc się ze zdenerwowania próbują zagadać pracownika konsularnego-
      odpowiadając niepytani.Wczoraj miałam okazję widzieć żenującą wręcz scenę,
      kiedy to klientka najpierw trajkotała jak katarynka-mimo,że konsul nie zadał
      pytania tylko wpisywał cos do komputera a po usłyszeniu "nie" zaczęłą wręcz
      błagać konsula cyt"...no niech pan będzie człowiekiem...."W takim momencie nic
      tylko się schować do dziupli i nie przyznawać do tego narodu.
      Pozdrawiam wszystkich.



      • Gość: albert Rozmowa z konsulem IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.10.03, 20:38
        Kilka lat temu moja rozmowa z konsulem trawał ok. 20 SEKUND.
        "W jakim celu jadę?" "-Turystycznym" - odpowiadam
        "A dokąd chcę jechać" - Podałem nazwy kilku dużych miast.
        "A gdzie pracuję". Tu podałem nazwę dużej znanej firmy.
        PRZYZNAMY PANU WIZĘ - powiedział konsul.
        Jeszcze jedno - podczas tej krótkiej rozmowy przeglądał paszport,
        gdzie były wizy i peczątki wielu krajów świata.

        W tym roku po wizę poszła moja małżonka - po 20 SEK miała wizę.
        Jak wyglądała rozmowa.
        "W jakim celi chce Pani jechać" - "Turystycznie" odpowiedziała.
        "A dokąd" - podała nazwy kilku miast.
        "A jaki jest Pani zawód" Podała zawód jeden z wielu.
        "O, piekny zawód, PRZYZNAJĘ PANI WIZĘ" - powiedział konsul.
        Znowu dodam, że podczas krótkiej rozmowy przegladał paszport
        pełen pieczątek.

        Ale my NAPRAWDĘ jeździmy turystycznie.

        Gdy obserwpwałem inne osoby, jakie opowiadaja historię,
        to wcale nie dziwię się, ze konsul odmawia,

        USA to potentat turystyczny i NAPRAWDĘ jest zainteresowany
        wielkościa PRAWDZIWEGO ruchu turystycznego.
        • Gość: andrzej Re: Rozmowa z konsulem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 00:11
          Potwierdzam ze prawdziwym turystom na pewno dadza wize
          Moja hostoria jest tez prosta
          Pytanie: do kogo jade
          odp: do nikogo /zdziwiona mina konsula/
          pyt:gdzie jade
          odp nie wiem
          pyt:a kiedy chce jechac
          odp: tego to juz na pewno nie wiem /zupelne zdziwienie/
          Pyt: to po co mi wiza
          odp: jestem turysta jak ja bede mial to sobie kiedys tam pojade kiedy mi sie
          zechce
          Pyt:a gdzie bylem
          odp:musi Pan sobie paszporty obejrzec tam sa stempelki / paszporty byly dwa
          jeden stary w ktorym bylo pelno stempli/
          Koniec wizyty ma Pan przyznana wize.
          Zona dostala wize po 2 latach od mojej histori tylko na podstawie przeslanego
          paszportu mojego z wiza i jej bez wizy bez zadnej wizyty w
          konsulacie /przesylka Servisco/
          W konsulacie Kanady bylo podobnie choc troche trudniej mimo posiadanej wizy USA
          Jak widac nie jest tak zle turystow na pewno puszcza a do roboty to tu sie
          trzeba brac
        • miriam_73 Re: Rozmowa z konsulem 07.01.04, 19:39
          U mnie to wyglądało identycznie tzn. krótkie pytanko gdzie i jak długo pracuję
          (duża amerykańska firma), po angielsku, oczywiście. Dostałam wizę na 10 lat.
          PS. Też mam paszport upstrzony pieczątkami, znaczkami itp. bo podróżuję bardzo
          dużo. Dla przyjemności, bo kocham zwiedzanie.
    • Gość: alex Czy ktos jeszcze pamieta ..... IP: *.den.nilenet.net 30.12.03, 20:25
      a czy ktos jeszcze pamieta jak ludzie na chodniku pod warszawskim konsulatem
      koczowali dzien i noc przez tydzien albo dwa, zeby sie dostac do okienka ????
    • Gość: tomaj Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 31.12.03, 00:40
      w moim wypadku bylo podobnie tylko w wawie konsulka mowila po polsku a ja po
      angielsku pokazalem indeks i zaproszenie calosc trwala moze 3 minuty , a prawda
      jest to ze na odleglosc sie wyczuwa osoby ktore chca jechac tam tylko do pracy
      i ci konsule nie sa glupi tez to widza wiec odrazu ich inaczej traktuja. ja mam
      mile wspomnienia .
    • Gość: Punisher Re: Mojaw wizyta w konsulacie... IP: *.p.lodz.pl 07.01.04, 13:36
      Byłem o 7.45 ,a o 8.15 siedziałem już z numerem 004 czekając na swoja
      kolejkę,dobrze wypełnione wnioski bez komóry i innej elektroniki i idzie
      szybko.Rozmowa z panią konsul chyba z 10 min ,pytania
      -Kiedy chcę wyjechać
      -o pracę w Posce,co robię
      -studia
      -do kogo jadę (nie miałem zaproszen)
      -na temat kursów języka jakie robiłem.
      - i oczywiście najbardziej o pracę w USA 2x J1 i przez to chyba mi odmówili

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka