Dodaj do ulubionych

popędziłam do hospitala:)

28.08.04, 22:31
......juz bardzo się bałam...skurcze w nocy....skurcze w dzien....Pan Gin
bardzo przyjemny- ale jeszcze większy panikarz niz ja....dzwonił do ginki
mojej- a ona też leżeć w szpitalu...jejku...
sprawdzono brzuszek- twardawy bez skurczy- tzn macica twardsza- niz powinna-
ale akurat skurczy nie było...gin chciał wpier mnie wyekspediować na
Kopernika...później zostawić na Ujstku- pytałam- co mi podadzą- powiedzial że
magnes w kroplówce...i fenoterol... zdecydowałam...że wezmę fenoterol- w
tabl...w domu....wstałam tylko teraz- by opowiedzieć- jak serce mi tłucze-
trudno- 108 na min jak leże...lepiej nie mierzyc- jak sie popisuje przy
wstawaniu....jakos musze sie przyzwyczaić.....Bałam sie- że może szyjka
puszcza- ale jest O.K.......och.....kochana ginka...i miły gin- byli tacy
ciepli.....Pomyślałam tylko- że gin był tak przejęty- a powinien mnie
uspokajać- a on łapał sie za głowę jak w filmie niemym...a przeciez
powiedzial- że na szczeście nie jest tak źle....i teraz przyżekłam sobie- że
do końca- będę już GRZECZNA!!!!!! Pozdrawiamsmilesmile
Obserwuj wątek
    • perissa Re: popędziłam do hospitala:) 28.08.04, 22:40
      Czyli żadnego mycia okien? wink
      Bei, witaj w klubie, też mam puls ponad 100 smile) I też niedawno byłam na izbie
      przyjęć - bóle (dostałam w pupę papawerynę rozkurczowo) i uciekłam do domku smile
      Jak tylko usłyszałam, że szyjka cała zdrowa i zamknięta!
      Nie mierz pulsu, bo dostaniesz apopleksji - ja na początku brania fenoterolu
      czekałam na moment aż mi serce gardłem wyskoczy wink Można się do tego
      przyzwyczaić...
      Całusy gorące i ... bądź grzeczna , tak już na serio (no wiesz, te Twoje
      okna... smile
      • bei Peri..... 28.08.04, 23:01
        jejku- juz nie pamietam- czy sie przyzwyczaiłam z Jędrkiem...i po jakim czasie
        sie przyzwyczailam...ale i bez fenoterolu- pamiętałam palpitacje....- wszystkie
        łózka wpadałay na sali w rezonans- tak mną telepalosmilesmile
        Ale...brzuszek sie juz tak nie spina...od trzech godzin był tylko jeden krótki
        skurcz.....wiem...że fenoterol pomoże...i nawet to już chciałam sama o niego
        poprosic- jakby nie wpadli na ten pomysł.....dzisiaj Jędrek jeździl z nami do
        szpitala....i był - jest od wczoraj przeusłużny.....i ciągle pyta- jak to było
        z truną ciążą z jego udziałemsmilesmile te chwile też są we wspomnieniu
        i...miłe..... tak bardzo jednoczą rodzinkę.....
    • marzek2 Re: popędziłam do hospitala:) 28.08.04, 22:52
      O jejku, ale mnie wystraszyłaś... Najważniejsze, że jest ok (to znaczy wg
      standardów trudnej ciąży, dobrze, że nie gorzej smile))) I że "szyjka trzyma" jak
      to mówią lekarze. Mam nadzieję, że jednak jutro przyjedziecie? Napiekłyśmy z
      dziewczynami ciasteczek, nie pozwolę Ci wstawać z krzesła a jakby co to możesz
      poleżeć sobie też smile) Daj znać jakby co, telefon jest w "prywatnych" albo masz
      gdzieś w mailu.
      • bei Marzek!!!!! 28.08.04, 22:56
        Na króciutko- ale wpadniemy- smilesmilesmile Kochane panie domusmilesmile Zrobiło sie mi tak
        miło.....och...slodkie chwile- i to nie tylko przez ciasteczka...słodko na
        sercu sie robismilesmile ( a jakim rozklekotanymsmile )
        • marzek2 Re: Marzek!!!!! 28.08.04, 23:01
          Uffffff, kto by to wszystko zjadł smile))...
    • zuzior Re: popędziłam do hospitala:) 29.08.04, 17:03
      Witaj Bei!
      mam pytanie do ktorego szpitala poszlas na patologie i czy w tym samym dniu Cie
      wypuscili? Ja jestem w 18 tyg pobolewa mnie brzuch i robi sie twardy, moja gin
      kazala sie zglosic do szpitala jak tak sie bedzie dzialo, czy do szpitala nie
      trzeba miec skierowania?
      Pozdrawiam serdecznie
      ZUZIOR
      • bei Re: popędziłam do hospitala:) 30.08.04, 09:45
        Jestem przynależna duchem do Ujastka...jak sie cos dzieje- to gonię tam...i to
        bez skierowania....
        Gdy sie źle czujesz- to muszą Cie zbadac w każdym....gdyby zagrażal ci
        przedwczesny poród- to wówczas kierują tam- gdzie szpital ma odpowiedni sprzęt
        na przyjęcie zbyt- mlodego maluszka......
        gdyby mi taki poród zagrażal- to byłabym ekspediowana do szpitala na
        Kopernika...bo na usjastku nie przyjmuje sie poródów poniżej 35tc- chyba , że
        już nie można przewieźć pacjentki- rodzi ona wówczas przy obecnosci obsługo
        karetki - która przewozi maluszka do stosowniejszego szpitala....
        Pamiętaj- gdy jestes zaniepokojona swoim stanem...gdy dzieje sie coś- czego nie
        potrafisz wytłumaczyć- lepiej na zimne dmuchać....i jechać gdzieś- gdzie jest
        oddział gin-pol......albo chocby na najzwyczajnieszą izbę przujęć- albo do
        pracującej przychodni.....zrobią usg...zbadają....lepiej sie mile
        rozczarowac....niż cos przeoczyc....
        Ja dowiedziałam sie- że szyjka trzyma.....dostałam leki....pouczono mnie co mam
        robić.....nie chcialam zostać na oddziale- w razie gorzej- A może mnie tam
        dowieźć w 20 min....jestem juz grzeczna...smile leżę..albo siedze... i dbam o
        maluszkasmile
        Pozdrawiamsmile
    • rzasia Re: popędziłam do hospitala:) 29.08.04, 18:03
      Witaj bei!Nie strasz mnie,bo od razu robi mi się twardy brzuch i mam łzy w
      oczach.Leż,myśl o samych przyjemnych rzeczach i nie patrz przez okno.Może
      lepiej je otwórz.Świat będzie wtedy czysty i klarowny.Ja jestem niepoprawną
      pedantką,okna myję co dwa miesiące,ale po sensacjach Twoich wolę nie widzieć
      świata i żyć w półmroku.Przecież wtedy też może być całkiem romantycznie.No
      chyba,że znajdę kogoś chętnego(moi chłopcy aż się kłócą kto ma ile umyć),ale
      wiem,że nie będzie to tak dokładnie,choć na pewno z wielkim sercem.Fajnie,że są
      obok Ciebie tacy dobrzy specjaliści.Modlę się za wszystkie "twarde
      brzuszki".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka