Dodaj do ulubionych

Dlugotrwaly silny stres.

10.11.04, 10:22
Otoz , zaczely sie w mojej rodzince klopooty I to bardzo powazne..Mozemy
nawet sracic wszystko na co tak ciazko pracowalismy.Strasznie to przezywam ,
tz daleko a ja nie mam z kim sie nawet dzielic obawami lekami. co jakis czas
dopada mnie przerazenie.Czasami jest tak zle ze robi mi sie po prostu bardzo
cieplo i slabo .Wiem ze jestemw ciayz , mam o siebie dbac. ..ale Ale jestem
przerazona i to bardzo .Nie radze se sama z soba ..Jestem klebkiem nerwow nie
spie po nocach.Co noc o 2 juz siedze na fotelu przed kompem by nikogo nei
budzic...wczoraj bylo jeszcze gorzej bo spalam od 22-24 potem usnelam ok 3 i
wstalam o 6 rano..
Mam dwojke dzieci i na codzien musze byc na chodzie ale przychodza noce ..
CZy ktos wie jak na plod wplywa taki dlugotrwaly silny stres??Biedne to moej
dziecko ...tak chcialabym chronic moja rodzine przed wszelkim zlem ...

prosze czy ktos wie?
Obserwuj wątek
    • star242 Re: Dlugotrwaly silny stres. 10.11.04, 10:43
      Kochana enko,współczuję Ci bardzo ale niestety stres nie wpływa dobrze na
      dzidzi,ono denerwuje się razem z Tobą.Przeżywa wszystko tak samo jak Ty.Sen
      jest Ci bardzo potrzebny,zapytaj lekarza,może można Ci brać ziołowe tabletki
      uspokajające.Mam nadzieję że wszystko dobrze się ułoży.Ale nie wolno Ci się
      denerwować.Dla dzidzi to najgorsze.......Pozdrawiam i sciskam
    • kurova Re: Dlugotrwaly silny stres. 10.11.04, 20:02
      Opowiem ci moją historię aby cię pocieszyć,będzie długa.Wszystko zaczęło się
      jakieś cztery lata temu. Obudziłam się rano i byłam taka zmęczona ,że nie
      miałam siły utrzymać powiek, położyłam się spowrotem spać i przespałam cały
      dzień. Po kilku tygodniach do dokuczliwych objawów doszło zmęczenie mięśni,
      zaciśnięta szczęka , podwyższona temperatura,bóle stawów.ponieważ jestem
      przewrażliwiona na punkcie swojego zdrowia ( choruję na tarczycę),zaczęłam
      latać po lekarzach, miałam nawet pobierany wycinek z mięśnia,kupe badań,
      wszystkie dobre. Po kilku miesiącach okazało się że to stres.Wszyscy naokoło
      mówili mi żebym pomyślała o dziecku, bo jak będę w ciąży to nie będę się tak
      skupiać na sobie.No i zaczęłam starania. Oczywiście nie było tak łatwo. Po pół
      roku starań udało ,jak powiedziałam ginekologowi że jestem w ciąży to
      powiedział że musiałam się zagadać, bo ci co bardzo chcą dziecka nie wychodzi
      im.Byłam w ciąży i zaczęło się.Ponieważ należę do ludzi, którzy jak coś chcą to
      muszą to mieć odrazu, nie mogłam się doczekać.Byłam cały czas napięta, nie
      mogłam spać w nocy,prawie nie jadłam, poprostu jeszcze bardziej się
      denerwowałam niż przed ciążą.Dopełnieniem wszystkiego było,jak w 17 tygodniu
      ciąży wyrywałam zęba i dentystka powiedziała, żebym się tak nie denerwowała bo
      prawie wcale mi krew nie leci.I zaczęło się.Jak krew nie leci-to zaciśnięte
      naczynia krwionośne, jak zaciśnięte naczynia to do dziecka nie dopływa krew,
      bez krwi -tlen, a bez tlenu-porażenie mózgowe.Sama się nakręcałam,denerwowałam
      się tym, że się denerwuję.Mąż miał mnie już dość nie muwiąc o reszcie rodziny.
      Brzuch miałam cały czas napięty.Ale nic się nie stało.Stres nie podwyższał mi
      ciśnienia.Urodziłam w 38 tygodniu ciąży przez cięcie cesarskie ( ponieważ po
      chorobie tarczycy został mi wytrzeszcz ).Max ma prawie dwa lata, jest
      zdrowy,nie jest nadpobudliwy ( jak jego matka).Nie chcę zapeszać , bo w moim
      życiu jest tak, że jak coś powiem to zaraz się to odwraca.I może dlatego Max
      jest zdrowy bo przez całą ciążę mówiłam że będzie chory, ale nie martw się ,
      pij melisę, można brać relanium.Stresu nie pozbyłam się i myślę o drugim
      dziecku.Pozdrawiam.
    • amra1 Re: Dlugotrwaly silny stres. 10.11.04, 23:51
      Ja też dołączę swoje trzy grosze. Moja ciąża zaczęła się dość kiepsko -
      najpierw tragiczna śmierć koleżanki, potem niemal własnoręczne uśpienie kota,
      który był ze mną 12 lat, potem grypa z wysoką gorączką. Tylko to skończyło się
      szpitalem, krwawieniem, skurczami. Ale ciążę udało się uratować. Leżałam
      miesiąc, wstając tylko do łazienki. W tym czasie nastąpiła sytuacja podobna do
      Twojej - też kłopoty rodzinne i finansowe, bardzo poważne nieporozumienia z
      mężem na tym tle. Histerie, krzyki i awantury. Gdy już mogłam chodzić, doszła
      anemia, sprzedaż mieszkania i przeprowadzka. Potem kolejny pogrzeb w
      najbliższej rodzinie. I tak ciągle - jakby się ktoś uparł, żeby mi za dobrze
      nie było. Do tego wszystkiego, najgorsze samopoczucie psychiczne, wahania
      nastrojów i huśtawka emocjonalna dopadły mnie wcale nie w I trymestrze tylko na
      przełomie II i III. Sama ze sobą już wytrzymać nie mogłam..., nie mówiąc o moim
      mężu... Uwierz mi, że w tamtych momentach racjonalne myśli typu: jestem w ciąży
      i powinnam o siebie dbać były ode mnie odległe o lata świetlne... Mój lekarz
      patrzył na mnie z przerażeniem, ale pozwolił tylko na melissę. I nieco
      uspokoił - oczywiście, że jeśli Tobie wzrasta poziom adrenaliny to i dziecko to
      odczuwa, ale krzywda wielka mu się nie dzieje. Na pewno nie będzie z tego
      powodu chore czy upośledzone. Może być tak, że nawet właśnie nie będzie
      specjalnie nadpobudliwe. Natomiast z pewnością odczuwa ono pewien dyskomfort
      teraz, gdy jesteś silniej zdenerwowana, podnosisz głos. Dobrze jest podobno, po
      takim ataku stresu i nerwów położyć się spokojnie i puścić sobie i dziecku
      spokojną muzykę (lekarz polecał mi klasykę, np. Mozarta). Niestety ja nie
      opracowałam przez ostatnie miesiące żadnej skutecznej metody walki z takim
      stanem. A teraz mam stres, że za chwilę rodzę swoje pierwsze dziecko i jakoś
      nie czuję się do tego wszystkiego przygotowana...crying Ale pomimo wszystkich
      stresów, nieprzespanych nocy itp. wiem, że mała jest zdrowa i prawidłowo
      rozwinięta - przynajmniej tak wychodzi na USG. Trzymaj się, niestety nie mogę
      Ci nic więcej doradzić ani pomóc. Myślę że powinnaś też powiedzieć o tym
      wszystkim lekarzowi, na pewno jakoś spróbuje Ci pomóc. Pozdrawiam. Asia
      • enko3 Re: Dlugotrwaly silny stres. 11.11.04, 00:44
        Dziekuje ze sie odezwalyscie.Kolejna noc a ja siedze , rycze i patrze w
        okno.Nie wiem jak dlugo bede miec jeszcze dostep do netu w domu.
        Bardzo kocham mojego meza.Byl zawsze dla mnie wazny.Wiem ze w chwili obecnej
        moge go stracic.
        Nie zdradzilam go , dziecko tez jego ..po prostu cos przed nim zatailam ,
        chcialam dobrze a problem jak kazdy nie rozwiazany urosnal do rangi bomby
        atomowej i w najblizszym czasie peknie.Nie mowilam bo balam sie awantury ,
        klotni krzykow, balam sie ze ucieknie od zony ktora se nie radzi.CZeka nas
        wiele mc kryzysu.A za 2 mc mam rodzic..Dzwonilam do lekarza.powiedzialam ze
        zyje w silnym stresie , ze nie jadam bo nie czuje glodu , ze nie sypiam a jak
        juz to po 2-3h przez cala noc.Mam na sen wzias relaniu. Ale obawiam sie
        tego ..wiec na razie staram se radzic sama.No a lekark kazala mi sie zjawic w
        piatek o 19.45 u siebie na oddziale chce spr czy wszystko Ok.
        Po raz 1 mam pojsc z mezem ..po raz 1 ma zobaczyc dzidzie na USg.Wiecie z
        pokora wypije to co Bog mi da..to ewidentna moja wina wiec jakos to zniose.
        TAk bardzo sie jednak boje ..Nie wiedzialam ze mozna sie obawiac rozmowy z kims
        kogo sie kocha.A ja go kocham .Chyba wszystko bedzie lepsze niz to co sie
        dzieje teraz..
        Zastanawialam sie nad za tuszowaniem wszystkiego , ale...nie chce...
        1dziecko dalo nam wiez...
        2stabilizacje
        3....niech nas oczysci.

        WIecie...zyje w takims trachu ze myslalam by z soba skonczyc..Ale widze dla nas
        malutkie swiatelko w tunelu.Malenkie..
        Kiedy wczoraj sie rozplakalam ...podszedl moj 3 latek i zapytal ..dlaczego mam
        takie oczki??Powiedzialam ze mnei bola i ze nie placze..
        Kiedy zobaczyla moje lzy corka..poplakala sie..Nie moge ich opuscic.
        Boje sie ze on odejdzie..Z 3dzieci nie poradze se sama..Wiem to nie temat grupy
        ale..Nie mam przyjaciol, a musze to wyrzucic z siebie.Budze sie co ranek i
        czuje wielka bezsilnosc..przepraszam za zasmiecanie..
        Uwazajcie na siebie.
        EnkO
        • sasha_m Re: Dlugotrwaly silny stres. 11.11.04, 01:12
          Enko! Bez durnych myśli proszę smile
          To nie jest do końca tak, że stres matki szkodzi dziecku. Tu bardziej chodzi o
          samą matkę. Ciąża eksploatuje organizm, stres też bardzo wyczerpuje. A tu
          trzeba funkcjonować nie tylko dla siebie, ale też dla malucha w brzuchu, no i
          starszych dzieci. I zbierać siły na niedaleką przyszłość smile
          Miałam w ciąży bardzo traumatyczne przeżycia. Lekarz zalecił mi leki
          uspokajające - relanium i hydroxizinum. Były dni, kiedy naprawdę się przydały.
          Kazał mi martwić się tylko o siebie, o dziecku chwilowo zapomnieć. Jemu leki
          nie zaszkodzą - ja będę spała i ono też. A moje dziecko było i jest zdrowym,
          pogodnym urwisem - ani nazbyt spokojnym, ani też nadpobudliwym.
          Proszę Cię, weź relanium, kłopotów z jego pomocą nie rozwiążesz, ale
          przynajmniej się wyśpisz, wypoczniesz, może wtedy spojrzysz na wszystko z innej
          perspektywy. I nie rób sobie żadnych wyrzutów.
          Nic lepszego nie mogę Co doradzić, ale przytulam i bedę o Tobie myślała smile
    • leeya Re: Dlugotrwaly silny stres. 11.11.04, 00:51
      Ojej... Uwazaj na siebie... Latwo powiedziec, nie denerwuj sie, ale
      przynajmniej sprobuj...

      Ja w ciazy przezylam tez swoje.. Zostawil mnie ojciec dziecka, ale nie tak od
      razu... Troszke mnie jeszcze poszarpal psychicznie przy tym... A tu ciaza
      zagrozona, duphaston, potem luteina, fenoteral itd. Klopoty neurologiczne i
      jeszcze jak na zlosc wrzody zoladka!! Ile ja nocy nie przespalam... Ile
      przeplakalam...

      Urodzilam zdrowa i sliczna dziewczynke, moze ciut lekka, ale jednak zdrowa.
      Jest slicznym, spokojnym i wesolym skarbkiem.. Tylko, ze ja mam wyrzuty
      sumienia, ze ja tak dreczylam... A przeciez TYLKO ona jast i byla wtedy
      wazna...

      Ehhhh... postaraj sie oderwac od tego wszystkiego... Moze sie jakos uda..??

      Pozdr,
      Leeya
    • rybka002 Re: Dlugotrwaly silny stres. 11.11.04, 07:54
      Enko kochana!!!!
      Po każdej burzy przychodzi słońce. Napisałam ci na priva. Trzymaj się cieplutko
      i dbaj o Was.
      • bei enko.... 12.11.04, 14:23
        wiem...co to stres....co to jest nie spac po nocach- a dniami umierac ze
        zmęczenia....i wiem- co to jest stracic dorobek życia....

        ale tez wiem....ze po burzy- słońcesmile
        ja nie wierzyłam.....
        traciłam jeszcze przy tym bliską osobę...odbierałam wyrok na swoje
        zycie....minęły dwa lata...mieszkam ze swoim szczęściem- kolejne szczeście
        noszę w brzuszku...pewnie swojego dorobku juz nigdy nie nadrobię...ale...
        ale jednak los potrafi sie uśmiechnać..i to tak nowa wartoscia życia....
        straciłam pieniądze...
        zyskałam miłosć....
        Byłam sama z dziećmi...borykałam sie sama z kłopotami.....
        enko...
        Życze Ci...DOBREGO....
        niech sie złe odwróci...
        problemy- jak zwykle są...
        są bezsenne noce...
        jeszcze nie wszystko zle mi ucieklo...moze przyjdzie kolejne...
        Enko....
        uwierz...że przejdziesz....
        ze wytrwasz...
        że uśmiechniesz sie drwiaco złemu w nos...
        że z pokorą przyjmiesz nowe...
        bo takie jest życie...
        Qrcze- nawet Kulczyk ma swoje problemy,,,,,swoje stresy....
        Enko- odpornosci na wszelka niemoc Ci życzęsmile
    • enko3 DZIEKUJE 14.11.04, 21:51
      Bardzo wam dziekuje za wsparcie i zrozumienie.dziekuje i jednoczesnie prosze
      nie opuszczajcie mnie...wiem ze jestem meczaca monotematyczna,meczaca Ale
      czasami tak wlasniejest dgy mozna stracic wszystko...Dla mnie wszystko co
      najwazniejsze.Wiecie i zrobie wszystko by Mu tzn tz pomoc.
      CZeka mni ciezki tydzien pelen wyjasniania prostowania spraw itd.Zaczynam od
      jutra wiec prosze modlcie sie by sie udalo ...udalo utzrymac rodzine, dac
      troche spokoju tz ..Stojac dzis pomiedzy nimi w kosciele..nie umialam skupic
      mysli.Ech...Modlcie sie...bardzo was o to prosze..Wiecie do tak niewielu zalezy
      w tejchwili tak wiele..wiem ze to sa ludzie , CI do ktorych musze sie zwrocic
      ale wiecie jak komus z brakiem elkwencji ciezko wyjasniac prosic , prostowac..
      nie zawsze szczeroc i prostolinijnosc wystarczy.Nie chce skrzywdzic..chce mu
      pomoc ..ale bez was byloby jeszcze tudniej .
      Naprawde nie zdajecie se sprawy ile dla mnei znaczy kazyd list.Jesli Bog
      poprzez wasze modliwy mi pomoze to ...przysiegam wam i sobie na to co w sobie
      nosze dziecko ze nie zmarnuje tej okazji. Nidgyw zyciu nie chce przejsc przez
      to ponownie.
      • mgg1 enko co z toba? 16.11.04, 13:44
        odezwij sie
        czy jest juz lepiej?
        • bei Re: enko co z toba? 16.11.04, 14:53
          ...wiem, że to Twój drugi ważny dzien....czy moge wiedziec, że jest już O.K...
          enko......martwimy się......
          • rybka002 Re: enko co z toba? 17.11.04, 00:04
            Enko odezwij się proszę. Tylko napisz jedno słowo. Jestem myślami przy Tobie.
            Martwimy się.......
            • bei ENKO!!!!!!!!!!! 17.11.04, 03:18
              to nasza pora......niespania.....mam nadzieje, że dlatego Cie tu nie ma- bo w
              końcu odpoczywasz...śpisz....że stresy twoje uciekły jak niepyszne- albo poszły
              spać do innych kątków- i nie smią podejsć do Ciebie.....
              Enko...napisz proszę...proszę....
    • enko3 Wrocilam. 17.11.04, 17:46
      Sorki za dlugie milczenie bylam w ŁOdzi.
      Wykapie sie o napisze..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka