09.03.08, 22:40
Wspomnialas o obciążeniu, ktorym jest dla ginekologa przeprowadzanie
aborcji - mysle , że jest w tym wiele prawdy - straciłam troje
Dzieci, do dzis zadnego nie urodzilam, ale mam pewne doświadczenie -
kiedy traciłam pierwszego Malucha, trafilam do lekarza (nie mialam
wyboru, sytuacja była dramatyczna), o ktorym wszyscy wiedzieli, ze
wykonuje "zabiegi': brak zainteresowania, obcesowosc, zero nadzieji,
oficjalne czekanie - "zobaczymy, co sie bedzie działo", komentarz po
zabiegu "no, wiedzialem, ze tak bedzie" i bagatelizacja. druga
ciaża - USG: a meża po co tu pani przywlokla, jak tu nic nie ma". To
byl kolejny z "tych".
Wreszcie mój Gin, dla Niego moje dziecko od pierwszej wizyty było
DZIECKIEM i tak o nim mówił. Walczył do samego końca, nie poddawał
sie, choc to było wbrew logice. I wiesz co, to niby nic, ale
ostatnie usg robil tak długo..., powtarzał je i widziałam cierpienie
w jego oczach, kiedy wykrztusił, ze nadzieji juz nie ma. Ma opinie
faceta "od przypadków nie do uratowania'. Mojego Dzieciatka nie
uratował, ale masz znów racje, tak było zapisane u Boga. uratowal za
to strzepek nadzieji, która sukcesywanie i konsekwentnie rozbudza na
każdej wizycie.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Nati1011 10.03.08, 08:03
      Po raz pierwszy napisałam o tym na forum, ale siedzę już długo "w
      temacie". Tego co przechodzi wiele (większość?) dziewczyn w ciaży,
      czy po poronieniu nie da się inaczej wytłumaczyć niż
      odczłowieczeniem dziecka przed urodzeniem.

      Parę lat temu miałam koleżankę. Żadko o tym mówiła, ale czasem
      wspominała swoją ciąże. Lekarze wykryli anomalie. Stwiedzili, ze
      dziecko nie ma szans na przeżycie i "zalecicli" aborcję (wtedy
      jeszce to się tak nazywało). Nie zgodziła się. Przez 5 mięsięcy
      musiała znosić szykany, poniżenie i jawną wrogość personelu, który
      odmawiał jej - czysto złośliwie - jakiejkolwiek pomocy poza niebędne
      minimum do JEJ przezycia. Padały komentarze, że skoro sama jest
      mądrzejsza, t niech się leczy też sama, że jak chce rodzić potworka,
      to wyłącznie jej sprawa itd, itp. Urodziła. Dzieko, ku największemu
      zdumieniu lekarzy urodziło się zywe, ale wymagało operacji ratującej
      życie. Podjał się jej ordynator. Dziewczynka przeżyła - dziś ma 15
      lat. Jest niepełnosprawna, ale w stopniu lekkim.

      Potem wysłuchałam wielu takich opowieści. Wiele histori, gdzie
      lekarz stwierdzał, poważną lub śmiertelną wadę, i wysyłął na
      terminację ciaży. Wiele dziewczyn, często pod wpływem szoku,
      wyrażało zgodę - bo oczywiście wszystko musi być szybko,
      natychmiast, póki nie minie szok, żeby czasem kobieta nie zaczęła
      myśleć i nie zmieniła zdania... Inne sie nie zgadzały. I wiele razy -
      przerażająco wiele - ich dzieci rodziły sie zdrowe, lub tylko z
      niewielkimi ubytkami. Tylko w nielicznych przypadkach diagnozy się
      potwierdzały.

      Ja wiem, że nie każda ciaża może skończyć sie urodzeniem zdrowego
      dziecka. Czasem kończy sie tragicznie. Ale nie ufam lekarzom
      ginekologom. Wielu z nich wcale na naszych dzieciach nie zależy.
      Wiem, że ci co są w porządku rozumieją moje odczucia - bo sami nie
      mają łatwego życia wśród "postępowych" kolegów. Jeszcze 10 lat temu
      w każdym szpitalu można było legalnie dokonać aborcji na rządanie.
      Niewielu lekarzy nie brało w tym udziału.

      • ankups Re: Nati1011 10.03.08, 12:15
        Chcialabym sie z toba kłocic, powiedziec , ze nie masz racji...tak
        bardzo bym chciala, bo przeciez jestem na tych lekarzy skazana,
        jesli nagle cos sie wydarzy...wiem juz, ze nie zawsze jest czas,
        zeby jechac do innego szpitala.
        wiesz, moj gin wylecial/uciekł (oficjalnie sam odszedl) ze szpitala
        w moim miescie. i dziwne, bo jak tutaj kwestionuja jego wyniki, w
        innym miescie nawet ordynator polega na jego opiniach i wskazówkach.
        Przekonałam sie o tym na własnej skórze. Uratowal mnie - dzieki
        niemu moge miec jeszcze nadzieje na dziecko.
        kiedys zapytalam na forum, czy Dziewczyny dostały prawo do miłosci
        do swoich nienarodzonych dzieci - bo ja to prawo nosiłam w sercu,
        ale w szpitalu zostalo mi ono wydarte. Ja nie starciłam Dziecka, ja
        tam, w szpitalu , TYLKO poroniłam, to sie zdarza. Zdarza sie wiele w
        naszym zyciu, ale czy to oznacza, ze mozna bagatelizowac? i jak
        mówisz - te diagnozy...boże, ile z nich sie nie potwierdza. Przeraża
        mnie to. Tak łatwo wydaja jednoznaczny wyrok, często nie
        walcza.Nawet nie próbuja.
        • nati1011 Re: Nati1011 10.03.08, 13:02
          ja też chciałabym nie mieć racji. Bardzo bym chciała...

          Ja tez poroniłam. Bardzo wczesną ciażę. Moja ginka stwierdziła, że
          takiej wczesnej ciaży ona nawet nie wpisze mi do karty, bo nie
          warto.
          • ankups Re: Nati1011 10.03.08, 14:46
            Przykro mi, bardzo, choc brzmi to pusto. ale wiem, co czujesz,
            przynajmniej moge (niestey) sie domyslac. Pierwsze Dziecko tez nie
            istnieje - wg lekarzy. 4-5 tydx. po co to wpisywac, nie?...Lekarz
            byl młody i glupi, dzis to zupelnie inny facet - na +.

            Lubie rozmawiac o moich Dzieciach, czsem to boli, ale przeciez mam
            tyle miłych wspomnień!!!Kurde, na prawde cudownych!!! Mysli,
            wspomnien, pragnien - i nie każde boli!

            Znalazłas przyczynę? ja nie - wyniki są ok.
            • nati1011 Re: Nati1011 10.03.08, 15:22
              Nie zrozum mnie źle, ale nie cierpię z powodu tamtego poronienia. W
              sercu została bolesna tęskonta, ale to wszystko. Pewnie dlatego, że
              zaraz w nastęnym cyklu zaszłam w ciążę i urodziłam dziecko. Nie
              miałabym synka, gdyby nie tamto poronienie. Byłoby inne, równie
              kochane, ale nie moge za bardzo żałowac.

              Nie szukałam przyczyny, nie dociekałam. 6 tydzień, poronienie
              samoistne, bez komplikacji. Czasem tak bywa. 2 dzieci udało mi sie
              urodzić. Jest mi więc dużo łatwiej.

              Mam nadzieję, że i tobie się uda. Choć 3 poronienia, to już dużo.
              Jakaś przyczyna jest. Udało sie coś znaleźć?
              • ankups Re: Nati1011 10.03.08, 18:49
                Chyba rozumiem - tym bardziej po tym, co napisałas. U mnie inaczej -
                nie mam urodzonych Dzieci. I zdaje sobie sprawe, ze wtedy jest
                inaczej - moja siostra stracila dziecko mając juz dwoje, póxniej
                urodziła jeszcze jedno. Widze i pojmuje roznice miedzy nami.
                Na razie nic nie wiadomo oprócz tego, ze wyniki sa ok. nic co
                wskazywałoby na przyczynę. Może, choc czasem sie przeciewko temu
                buntuje, nadrabiam statystyke. Za kazdym razem cos sie przyplatywało
                na poczatku ciazy.
                • nati1011 Re: Nati1011 10.03.08, 19:06
                  Raz się może zdarzyć - w sumie raz to zdarza sie niemal kazdej
                  kobiecie. No 2 ewentualnie. Ale 3 poronienia i to przy braku choć
                  jednej ciąży z urodzonym dzieckie świadcza o jakimś problemie. To
                  może być błachostka, jeden malutki trybik, który się opóźnia. Na
                  stracie dziecka i na poronieniu sa doswiadczone dziewczyny - one na
                  pewno podpowiedzą jakie badania warto zrobić. Zachęcam też do forum
                  naturalne planowanie rodziny. Dużo dziewczyn znalazło przyczynę
                  problemów jak tylko zaczęło obserwować swoje cykle. Lekarze nie mają
                  do tego cierpliwości. Wolą walić hormony, na zasadzie: może uda sie
                  trafić.

                  Może warto tez poprosić swoje Dzieciaczki o wstawinnictwo - tam na
                  górze. smile))

                  Masz w sobie tyle Miłości, że na pewno jakieś maleństwo czeka by
                  znaleźć się w twoich ramionach.
                  • ankups Re: Nati1011 10.03.08, 20:56
                    cos sie nie możemy spotkac wink
                    No i ten trybik mnie martwi - albo martwil, ale to dłusza historia :-
                    )
                    oj, badania porobiłam, moge juz tylko drazyc - ale nie chce.
                    zrobilam , co moglam, dalej to juz tylko paranoja. nie che juz
                    dłubac w temacie, jesli nie znajde choc ciut, ciut wskazówki w
                    wynikach. Takich badań na "a może to to" nie ma sensu wykonywac (w
                    sensie na siłe, bo i tak moja lista jets całkiem pokaxna, duzo daly
                    mi wlasnie porady innych Dziewczyn i upór mojego ginia). Zrobilam co
                    mogłam, teraz obserwuje cykl, bo nic innego nie zostało (jeszcze dwa
                    badania tylko).
                    I wiesz, zaczynam byc coraz spokojniejsza, choc nie zawsze mi sie to
                    udaje - wiem, ze bede równie szczesliwa, jesli zaadoptuje dziecko.
                    wiem, ze nie musze go urodzic, zeby kochac. jestem tego pewna.
                    Powolutku zaczynamy dzialac smile a co w tym najpiekniejsze -
                    przekonalam sie o tym dzieki ostatniemu Dziecku, dlatego czuje
                    radośc i pewnośc na mysl o adopcji. Przeciez kazda ciaza to
                    oczekiwanie, a każde z nich jest inne - moje trwa troche długo, może
                    nie bede nosila mojego Szkraba, ale co z tego! chce go kochac, po
                    prostu...nie umiem tego opisac słowami.
                    • nati1011 Re: Nati1011 11.03.08, 07:41
                      Piękna jest ta twoja akceptacja. Czasem nie ma sensu na siłę walczyć
                      z niewidzialnym wrogiem. Warto na chwilę sie zatrzymać. Odetchnąć
                      pełną piersią. Kto wie, może za jakiś czas pojawią sie dla Was nowe
                      perspektywy. Życie potrafi zaskakiwać. Czasami bardzo pozytywnie.
                      • ankups Re: Nati1011 12.03.08, 16:20
                        ech, zeby ta akceptacja była moja! piekna - ale nie pochodzi ode
                        mnie-jest darem, ktorego sie nie spodziewałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka