Gość: P_major
IP: *.eranet.pl
24.08.08, 19:40
Witam
Wlasnie wczoraj wrocilem z wycieczki z Triada. Pierwszy tydzien byl
na Sycylii (calkiem ladna wyspa, wycieczka nie za bardzo meczaca,
choc pare miejsc mozna bylo odpuscic a w innych pobyc dluzej). Drugi
mial byc w hotelu Aquilla ale nie byl. Stad ten post...
W dniu transferu do hotelu pani rezydent z triady, pakujac nas na
lotnisku, powiedziala, ze nie ma mozliwosci pobytu w hotelu Aquilla,
wiec bedzie hotel Partenone. Po czym obrocila sie na piecie i
wyslala nas samych z nic nie rozumiejacym po angielsku kierowca do
tegoz hotelu.
Roznica miedzy hotelami to liczba gwiazdek (Aquilla ma 3, Partenone
4 bussines) i odleglosc do morza (odpowiednio 250m i 2km). Wszyscy z
nas, wybierajac hotel Aquilla kierowali sie tym, ze jest blisko do
morza. Tak wiec triada, bez naszej wiedzy, zadecydowala za nas, co
dla nas dobre. Kilka godzin pozniej okazalo sie, ze podobnie zrobila
z ludzmi z innej grupy. A szczytem okazalo sie przeniesienie dwoch
dziwczyn z hotelu Aquilla do Partenone po tygodniu pobytu. I tak 21
osob wybierajac w maju czy nawet w kwietniu hotel z bliskim dostepem
do morza, dostalo, bez wczesniejszego powiadomienia, hotel oddalony
2 km od morza...
Ale to nie koniec. Czesc osob bylo tak wkurzonym postepowaniem
triady, ze nie pobralo kluczy do pokojow. Chcialo natychmiast wracac
do kraju (notabebe jest to mozliwe zgodnie z regulaminem triady).
Parokrotnie probowalismy skontaktowac sie z rezydentkami ale zadna
nie raczyla sie sie do nas pofatygowac. Pozniej nawet przestaly
odbierac telefony. Sytuacje rozladowala jedna Polka, ktora sciagnal
wlasciel hotelu - objasnila po krotce, ze triada nie potwierdzila
rezerwacji w Aquilla stad tez nasza obecnosc tutaj. Dzien
zakonczylismy wspolnym napisaniem faksu z reklamacja do triady...
Nastepnego dnia pojawila sie rezydentka. Spotkanie mialo byc o 21.00
ale pani rezolutnie zadzwonila o 17.00 do naszej Polki i sciagneli
nas z plazy na spotkanie o 18.00 (pani sie spoznila 30 min ale to
szczegol). Jako ze pobyt nie jest impreza zorganizowana, nie wszyscy
zostali poinformowani o tym, ze spotanie sie przesunelo.
Na spotkaniu:
- pani zwalila wine na hotel
- powiedziala, ze dzien wczesniej bylo wiadomo, ze nie mozemy jechac
do Aquilla (nasze pilotki nie raczyly nas poinformowac)
- poprosilismy o mozliwosc wywiazania sie z umowy (hotel blisko
morza badz powrot do kraju)
- umowilismy sie na kolejny dzien na nastepne spotkanie. Pani
obiecala nam propozycje. Niestety sama nie mogla przyjechac bo
wybierala sie na wycieczke (to nic, ze 21 osob czekalo na
rozwiazanie).
Podczas wychodzenia z hotelu natknela sie na te osoby, ktore nie
zostaly poinformowane o wczesniejszym spotkaniu. Wiem tylko, ze je
olala - mam nadzieje ze Celina i Arek cos napisza wiecej. Ja nie
moglem patrzec na rezydentke...
Nastpenego dnia ( czas leci) pojawila sie nowa rezydentka i od razu
przeszla do rzeczy. Pomine takie szczegoly, ze byla wkurzona i nawet
sie nie przedstawila. Przedstawila na oferte nowego hotelu BravoClub
czy jakos tak. Hotel mial byc blisko Reggio Calabria (3km), miec 4
gwiazdki i byc 400m od morza. Pani, wiedzac, ze jestesmy wkurzeni,
nie wiedziala nic wiecej. Kiedy zaczelismy sami sprawdzac (nasze
zaufanie do triady skonczylo sie poprzedniego dnia rano na
lotnisku), kolega zaczal szukac w necie jakichs informacji.
Wlasciwie to rezydentka zaczela to robic wraz z nim, bo nie bylo
zadnej strony. Pozniej okazalo sie, ze hotel lezy 70 km od Reggio.
Jakos sami zadzwonilismy do hotelu i dowiedzielismy sie, ze ze to co
mowi jest prawda. Grupa zgodzila sie na przeniesienie, uzgodnilismy,
ze rezydentka zadzwoni do nas nastepnego dnia z informacja o
godzinie transferu.
Czekalismy caly dzien i zero telefonow. Kolega zadzwonil o 16.00 i
uzyskal informacje, ze nie zgodzilismy sie na przeniesienie (?!) i
jest juz ono niemozliwe. Zazadalismy wiec spotkania z rezydentka ale
uslyszelismy, ze wyczerpalismy limit takich spotkan (mozliwe sa
tylko 2).
To tak w telegraficznym skrocie Triada i hotel Aquilla.