endereco
13.10.04, 11:40
Śledziłam z zapartym tchem dyskusję Anjos i Kraksy, aż postanowiłam załozyć
własny wątek na ten temat. Interesuje mnie szczególnie jakie widzicie
rozwiazania tego problemu. wiem, że już mądrzejsze głowy się nad tym
zastanawiały, ale ciekawi mnie wasze zdanie. Mówię szczególnie do tych
zamieszkałych w Portugalii, ale nie tylko.
Problem ten interesuje mnie tym bardziej, że od pewnego czasu działam w
pewnej organizacji pomagającej dzieciom na Czarnym Lądzie, a konkretnie w
Rwandzie. Pomoc polega na finansowaniu nauki oraz dożywiania konkretnego
czarnego dziecka przez konkretną osobę z naszego kraju. Oprócz płacenia
wspieram tą organizację tłumaczeniami z francuskiego (język urzędowy w
Rwandzie). Ostatnio tłumaczyłam dokumentację dzieci i to co tam ujrzałam
napełniło mnie zgrozą. Wiekszość dzieci nie ma rodziców, gdyz utraciło je na
wojnie, która miała tam miejsce w 1994 r lub z powodu chorób, głównie AIDS
oraz chorób spowodowanych niedozywieniem. Duzo dzieci pochodzi z gwałtów
żołnierzy na ich matkach. Dzieci żyją w skandalicznych warunkach: choć
wszystkie chcą chodzić do szkoły, często muszą ją porzucać w celu zarabiania
na życie, wychowywania młodszego rodzeństwa ( mają wtedy po 12-13 lat).
Jednocześnie wiele z nich łączy wszystkie te obowiązki z nauka w szkole
osiagając bardzo dobre wyniki. Nie mają marzeń takich jak dzieci z innych
kontynentów: iśc na studia, robic karierę itd. Najambitniejsze z nich chce
zostac nauczycielem.
Ale sorry, że sie tak rozpisałam. Chcialam tylko udowodnić, że czarni to nie
tylko handlarze narkotyków i przestepcy.
Skoro jednak integrują sie w krajach europejskich tak źle, czy nalezałoby
zamknąć granice? Czy rzeczywiście jedynym wyjściem jest izolacja? Czy w ten
sposób przepaść kulturowa nie bedzie jeszcze bardziej sie powiększać?