No dziewczyny... ja też nie jestem święta... dzisiaj się już nie opanowałam
poza tym byłam osłabiona i musiałam coś wszamać słodkiego, a to wszystko
dlatego że lekarka mi kazała

po wizycie kazała mi iść zjeść coś
słodkiego.. morfolgia wyszła mi ok tylko prawdopodobnie mam niedobór
magnezu

... no ale przejdźmy do grzechu... otóż grzecznie posłuchałam się
lekarki - jakie piękne usprawiedliwienie mojego występku... :] i wpiepszyłam
2 ciastka a'la knoppers a do tego jeszcze 2 kostki czekolady.. ale już bez
cukru... i powiem wam że po zjedzeniu tego paskudztwa.. bo mi to nawet tak za
bardzo nie smakowało..(wmawiaj sobie wmawiaj..

to normalnie wróciła mi
cała energia, dobry humor i wogóle szalałam przze cały dzień :] ale potem
byłam głodna... i teraz właśnie widze zgubny wpływ słodyczy na nasz
organizm... po nich chce sie po prostu jeść!!! więc zagryzłam je papryką i
selerkiem naciowym. ok, teraz co dzisiaj jadłam:
sniadanko: papryka, 125g chudego twarogu, 20 orzeszków ziemnych = 255 kcal
GRZECH: 2 razy ciastko a'la knoppers + 2 kostki czekoladu 0% cukru = myślę że
ok 250 kcal

przekąska: seler naciowy, papryka = 60 kcal
obiad: jajecznica i 1/2 pomidora = 235 kcal
kolacja (mmm to było pyszne

: pierś kurczaka nadziewana farszem fetowo-
brokułowo-serkowo.. farsz - mój pomysł

i do tego papryka, wyszło = 220 kcal
razem 1075 kcal
no po porstu zaszalałam... ale jutro znowu grzecznie wracam do dietki i ją
przedłuze może.. albo nie wiem... zobaczymy jak się będzie sprawować moja
silna wola :] buziaki dziewczynki !!!
P.S. Danela wracaj jak najszybciej do nas :] buźka paa