zacznę od tego że wczoraj podczas nauki zgrzeszyłam znowu... 20 orzeszkami i
1/2 tabliczki!!! czekolady bez cukru a wszystko przez ten stres... a dzisiaj
na teście to myślałam że zeżrę ołówek... poza tym dzisiaj chodziłam głodna
cały dzień ale teraz sie obżarłam... na kolacje to sobie strzeliłam... a i
tak wyszło na cały dzień 665 kcal :]
co zjadłam:
sniadanie: 1/2 pomidora, 125g chudego twarogu, 1/4 papryki - 15+110+10= 135
kcal
lunch: seler naciowy, 1/4 twarogu (ok 60g) - 25+55= 80 kcal
obiad: zupa z pieczarek i cebuli na "warzywku" (talerz 330ml) - 70 kcal
kolacja: 20 orzeszków ziemnych, 2 jajka na twardo, pomidor, 1 serek topiony
light hochlandu (nie wiem czy to sie tak pisze), 10 dag kiszonej kapusty -
120+178+35+27+20= 380 kcal ------> szaleństwo dnia
no i tyle.. teraz pisze i popijam czerwoną herbatkę.. i zastanawiam się co w
weekend na obiad bo na zakupy większe jade.. pozdrowienia plażowiczki...:]