Dodaj do ulubionych

Kryzys. Kryzys. Straszny Kryzys.

29.11.04, 12:09
Całe zycie byłam zapasiona. Zaczełam się odchudzać 2,5 roku temu. Przy 174 cm
i 96 kg żywej wagi. Trwale schudłam około 16 kg. A potem zaczęła się hustwaka
od 80 (a nawet 82 kg) do 70 (a nawet 68 kg).
a dzisiaj obudziłam się taka tym wszystkim zmęczona.
Przez ostatnie 6 dni jedłam jak opętana i dzisiaj znowu mam 4 kg więcej.
druga broda i wywalony brzuch. Kompletny brak motywacji. Czuję się
koszmarnie. Najpierw się męczę, odmawiam sobie wielu rzeczy a potem to
wszystko niszczę takim głupim obżarstwem....
Nie umiem sobie poradzić z tymi napadami niekontrolowanego obżrstwa. One mi
niszczą całe odchudzanie.
Bardzo lubie jeść i przychodzi po porstu dzień kiedy zaczynam pochłaniać to
czego sobie odmawiałam i cięzko mi przestać...
Sama juz nie wiem co z tym wszystkim robić.
Obserwuj wątek
    • karolinach3 Re: Kryzys. Kryzys. Straszny Kryzys. 29.11.04, 12:27
      Natko myśle że jesli sama sobie nie radzisz ... to przydałby sie psycholog.
      zachowania o których piszesz pokazują że zajadasz jakiś inny problem.. nie wiem
      jaki- moze Ty sama tez nie wiesz... trzeba poszukac przyczyn i sie za to zabrac
      inaczej leczenie skutkowe- czyli odchudzanie nie bedzie mialo sensu. przeciez
      mawia sie ze wszystko zaczyna sie w naszym mózgu... diet bynajmniej nie
      odradzam ale w połączeniu z odnalezieniem przyczy kompulsywnego jedzenia i
      poszukaniem spokoju wewnętrznego
      trzymam kciuki
      całusy
      karola
      • natka27 Re: do Karoliny 29.11.04, 12:55
        To nie to.
        To po prostu nagła konieczność jedzenia tego czego nie jadłam tak długo.
        Drożdżówek, chleba (który uwielbiam!), słodyczy, makaronów i placków
        ziemniaczanych. wiem że to głupio brzmi,ale tak bardzo mi tego brakuje, I nie
        umiwm zjeśc jednej kromki. Bo wtedy to po prostu dalej dieta a nie najedzenie
        sie chleba.
        • wiorka_mrau Re: do Karoliny 29.11.04, 13:35
          wiem co czujesz. Ja jak już pozwolę sobie na malutki grzeszek po kilku dniach
          "postu od nich" to dosłownie nie wiem za co się zabrać i zazwyczaj taka uczta
          trwa 2 dni (wszystko muszę sobie przypomniec smakowo) i potem z powrotem dieta.
          Wiem, że to beznadziejne ale czasem właśnie tak wygląda. Dlatego, mimo, że
          plażuję już miesiąc (bez ścisłej 1 fazy) to schudłam dopiero 2 kg ;-(((
          Od dzisiaj właśnie będę się starała być na prawie ścisłej 1 fazie (tzn.+jabłko,
          czasem kromka razowca i + jogurty) aż do świąt, bo muszę schudnąć!!!!Nie mogę
          kolejny raz z rzędu na Sylwestra obiecywać , że w następnym roku to już na pewno
          będę szczupła. Chcę być szczupła (przynajmniej trochę) już teraz.
          Przepraszam, że się rozżaliłam, zamiast Ci pomóc, ale.... no cóż CHCĘ BYĆ
          SZCZUPŁA!!Pozdrawiam
          P>S>jak masz ochotę pogadać kiedyś to odezwij się na gg 3148645
          • jussi21 do wszystkich "słabszych" 29.11.04, 13:53
            jejku, dziewczyny! Teraz widzę że nie jestem sama. Tak bardzo zazdrościłam
            wszystkim kobietką na forum że są silne i potrafią wytrwać bez słodyczy i
            makaronów, itp. jedzonka. Ja sama plażować próbuję chyba od ponad 2 miesięcy,
            czyli od tego czasu brak chleba, ryżu, ziemniaków, makaronów (które uwielbiam
            ponad wszystko), zdarzały się chwile że musiałam to zjeść (jak np. ten weekend
            na wyjeździe), ale to były naprawdę sporadyczne przypadki. Dla mnie problemem
            są serki owocowe i ............... SŁODYCZE!
            Nawet nie wiem ile schudłam przez ten czas, bo nie mam w domu wagi, po
            spodniach widzę że minimalnie.
            Wiem że się rozczulam ale naprawdę inaczej się poczułam wiedząc, że nie tylko
            ja jestem taką słabą istotą!
            Z wielką chęcią bym z Wami pogadała, jeśli byście chciały odezwijcie się na GG
            3665754.
            TEŻ CHCĘ ZESZCZUPLEĆ (CHOĆ ODROBINĘ) DO SYLWESTRA!!!
            Pozdrawiam ciepltuko!!!
            • mizia30 Re: do wszystkich "słabszych" 29.11.04, 21:47
              dołączam sie do przedmówczyń(chyba przedpiszących smile).dzis zaczełam 4 raz!!!!!1 faze!!!utracone 4,5 wróciło w 10dni!ja mam podobnie jak kolezanki pprostu musze cos tam zjesc,a jak juz zaczne to nie potrafie skończyc !a to jeszcze 1 dzien ,a to jeszcze frytki ,a to upieke ciasto etc....ciesze sie ze nie jestem sama !pozdrawiam -będę piękna na sylwestra ...misia
              • wiorka_mrau Re: do wszystkich "słabszych" 30.11.04, 09:43
                Dziwczyny ale "fajnie", że Wy też się kusicie na te paskudne tłuściutkie
                frytunie lub cokolwiek innego. Wiem, że to nieładnie z mojej strony, ale lepiej
                człowiekowi, jak wie, że nie tylko on jest czasem "pazerny", kajby juz niegdy
                miał tego nie zjeść i teraz właśnie jest ostatnia szansa!!!! Znowu koloryzuję ;-()!
                Ale wczoraj wieczorem, jak mój Darek wrócił i jak zrobiło się miło w domciu to
                stanowczo sprzeciwiłam się zamówieniu pizzy z salami (chociaż całe moje wiecznie
                nienajedzone ciałko wołało "pizza, pizza....!!!!"
                No i jeden ciężki dzień do przodu. Przeraża mnie jednak mśl, że tak walczyć
                trzeba codziennie....
                Teraz piję poranną kawkę (we wtoki mogę sobie pospaćwink i czuję , że dziś tez mi
                się uda, tak dzień po dniu jakoś może schudnę. Mam jeszcze sporo do zrzucenia.
                Ważę 68kg przy 165. Smutne ale prawdziwe.
                Dziewczyny ciumam mocno i dzięki za wsparcie.
                • karolinach3 do wiorki 30.11.04, 13:49
                  wiorka ja mam jakies 75-71 (zalezy na której z dwóch wag) przy 170-169 cm !
                  wiec przy mnie jstes szczupła wink zebyscie nie myslałay ze jestem taka madra w
                  praktyce jak w teorii to powiem ze wczoraj mialam 1 dzien 1 fazy - po raz
                  drugi... caly dzien wytrzymałam a wieczorkiem zjadłam 200 g cukierków
                  czekoladowych - pycha! dzisiaj znowu zaczynam wink
                • gingembre Re: do wszystkich "słabszych" 30.11.04, 16:03
                  ach, nawet nie wiesz jak doskonale Cie rozumiem! I tez sie ciesze, ze nie
                  jestem sama w tych porazkach... Ja niestety po 5 pelnych sukcesu pierwszych
                  dniach diety wpadlam w jakas czarna dziure (stres + kilka zaproszen na DUZE
                  kolacje "nie do odrzucenia") i skonczylo sie 6-dniowym obzarstwem sad(( Tak wiec
                  przypuszczam, ze waze teraz tyle co Ty - nie odwazylam sie sprawdzic, zeby sie
                  juz calkiem nie zalamac wink Ale od wczoraj zaczelam znow i jestem pewna ze w
                  koncu mi sie uda! Bo wlasciwie czemu nie? Mysle ze nie wazne jest to, ile
                  razy "zgrzeszymy", ale to, zeby sie nie poddawac. Trzymam za Ciebie kciuki!
                  • raja1 Re: do wszystkich "słabszych" 30.11.04, 17:52
                    A ja staram sie nie jesc po 18. Nie wiem czy to ma sens, bo tak to sie spiesze
                    wszytko zdazyc zjesc przed ta godzina. NP. teraz jem grejfrutka (moze pomozer
                    na trawienie). Nie wiem czy to dobrze, bo jem i tak wszytko co chce, ale mam
                    wyrzuty. sad Niestety nie mam sily powiedziec nie slodyczom. Chyba najlepiej
                    przebywac ciagle poza domem, wowvzas nie ma sie czasu nic zjesc.
                    • wiorka_mrau Re: do wszystkich "słabszych" 04.12.04, 09:47
                      Witam, kilka dni się nie odzywałam, bo studiuję wieczorowo i środa - piątek nie
                      ma mnie w domu. U mnie Raja też sprawdza się to , że jak mnie nie ma w domu,
                      tylko błąkam się gdzieś po zajęciach w Krakowie, to wtedy mało jem (chociaż tyle wink
                      Chyba coś schudłam od tego poniedziałku, bo spodnie stały się trochę luźniejsze,
                      ale wolę się nie ważyć (boję się tego jak diabeł święconej wody wink
                      Teraz całą swoją motywację muszę skupić na tych weekendowych dniach, aby nie
                      nadrobić całego tygodnia wyrzeczeń. Smutno by mi było, jakby to wszystko poszło
                      się paść, a ja bym się znalazła znów w punkcie wyjścia. MUSI się udać, bo za
                      dużo mnie ten tydzień kosztował (oczywiście wyrzeczeń...)
                      Też staram się już nie jeść po 18 - 19. Tylko podjadam trochę słoneczniku, gumy
                      miętowe, dużo wody i czasem jakiegoś brokulika, żeby coś jeść. (ładne mi nic,
                      co???? )
                      Zdradzę wam jedną moją tajemnicę - miesiąc temu kupiłam sobie sobie spodnie o
                      rozmiar za małe (wiem, że niektórym z was może to sie wydawać chore, ale dla
                      mnie to niezła motywacja ) i dziś rano je mierzyłam. Jeszcze trochę małe, ale
                      prawie je już zakładam (guzik zapnę, ale są jeszcze bardzo obcisłe .... może za
                      tydzień?)
                      Pozdrawiam MOCNO i CHUDO wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka