ajjj....dzis przesadzilam maxymalnie
-sniadanie-serek wiejski z sezamem i slonecznikiem,jajko na twardo (nie
powinno go byc),oczywiscie te pierdzielone orzechy(chociaz nie bylo ich tak
duzo:/)
-obiad-niestety musialam zjesc miesko jakies(ale chyba dozwolone)niestety
obmoczone w sosie(!)

no i jakies surowki
no i na tym powinno sie skonczyc ale...czulam niesamowity glod,a ze dzisiaj
niedziela to sobie mysle...ajjjj....kurde...zaszalejmy no i zjadflam kolejny
serek wiejski z duzaaaa iloscia sezamu i resztka sloneczniku.tak...powinno
byc finito ale gdy wrocilam od babci(zaprosila nas na pizze!!!:/--tylko
wachalam

) moj niesamowicie domyslny tatus kupil orzechy z biedronki te
ktore kocham !!!!!

((( ajjjj no i co zrobilam????ajjjjj!!!!!
tak sie napchalam ze nawet sily na basenik nie mialam a o cwiczeniach to
nawet nie wspomne

cud ze nie zjadlam ciasta (mama zrobila...ojjj...jak
pachnialo),czekolady(tatus genialny zakupil) i owocow
(mandarynu,pomarancze,jabluszka super twarde,aaa!!!).jakos sie powstrzymalam
i pozwolilam sobie na dozwolone rzeczy.coz za bol!
a wczoraj bylam w barze i niestety nie moglam odwalic chaly kupujac sobie
wode

na szczescie byl to tylko jedna szklaneczka soku jablkowego
przesadzilam???