do fugges:)

13.01.05, 22:04
hej kolezanko! a propos twojego niedawnego watku, jakim sposobem udalo ci sie
efektywnie schudnac 4 lata temu? pozdro!!
    • fugges1 Re: do fugges:) 14.01.05, 09:07
      no to opowiem wam swoja historie. wszystko zaczelo sie w 1 klasie LO. mialam 16
      lat, bylam szalona no i przy kosci.zaczelam sie odchudzac.wzielam w rece
      ksiazke "Dieta odchudzajaca" ktora zmodyfikowalam tak aby mi pasowala. rano
      sniadanie(2 kromki czarnego,razowego chleba,bez masla,z jakims serkiem,serem
      zoltym,na to jakies warzywka,jajko). w szkole bodajze nie jadlam nic,tego
      wlasnie nie pamietam ale najprawdopodobniej pilam tylko wode.tak. wody pilam
      bardzooo duzo. gdy wracalam ze szkoly zawsze byla godzina 15. wowczas jadlam
      obiad to co jadl kazdy,to co mama zrobila. oczywiscie nakladalam sobie abo bez
      sosu,albo z mniejsza iloscia,ale generalnie nie wybrzydzalam i jadlam obiad
      normalnie. nastepnie do kolacji pilam bardzoooo duzo wody. herbat nie pilam bo
      jakos nie przepadalam. pamietam ze bardzooo duzo sikalam hehe, po obiedzie
      czasami jadlam jakies jablko czy w ogole jakis owoc.kolacje wszamywalam wink o
      18.30,pamietam ze byla to zazwyczaj grahamka z serkami,pomidorem itd. no i o
      19.15 cwiczylam.na poczatku bylam bardzo niechetna do tych cwiczen ale szybko
      sie wyrobilam i z czasem cwiczenia bardzo polubilam.
      musze sie przyznac do tego ze ja prawie w ogole nie pamietam czy ja chodzilam
      wtedy glodna,czy mialam ochote na slodycze,jak sie w ogole czulam itd. ja nawet
      nie wiem jak tam z dnia na dzien przeszlam na ta dieteuncertain mialam wtedy 16 lat a
      wiec to okres w ktorym dziewczynie jest sie najlatwiej odchudzac (tak
      slyszalam). nie wiem ile wazylam przed a ile po. nigdy sie nie wazylam. w
      szkole raz poszlam to wazylam 53 kg. bardzo sie cieszylam bo zazwyczaj jeszcze
      w podstawowce dobijalam do 57. miesiaczka mi zaniknela.na poczatku mowili ze to
      przez odchudzanie.ale ja w to uwierzyc nie moglam bo przeciez jadlam i to
      normalnie.dopiero teraz wyjasnilo sie ze mam po prostu jakies problemy podobne
      do mojej siory. dalej jej nie mam.
      schudlam. wiem ze jeszcze w 1 klasie wahalam sie tak miedzy 52-53kg.w wakacje
      spadlam do 49uncertain pamietam ze wtedy to jadlam chyba 2 kanapki i cos malutkiego na
      obiad. wtedy to juz zaczela sie korba.ja nie zdawalam sobie z niczego sprawy.w
      ogole cale te moje odchudzanie to tak jakbym to nie byla ja.cale tamten okres
      przesiedzialam w domu nad ksiazkamiuncertain nigdzie nie wychodzilam.a w wakacje to
      bylam najbladsza dziewczyna w miescie hehe niestety ja nie zdawalam sobie z
      tego sprawy.ja nie widzialam tego ze jestem chuda.tzn wiedzialam ze schudlam
      ale ze nie az takuncertain chociaz nie mialam takiej fazy ze chce schudnac jeszcze do
      30 kg.bylam juz w sumie zadowolona,ale balam sie zjesc cos bardziej
      kalorycznego by myslalam ze od razy przytyjeuncertain no i tak jadlam to co
      malokaloryczne wiec chudlam.ile najmniej wazylam to nie wiem ale moze z jakies
      48,tak mnie sie wydaje.w roku szkolnym zawsze dochodzilam do 50 kg czasami
      nawet do 52.ale w wakacje schodzilo sie do tych 49,oczywiscie nieswiadomie.no
      ale w wakacje zawsze sie chudnie co nie?uncertain w 3 i 4 klasie zaczelam kombinowac.
      nie chcialam jesc obiadow bo wolalam jogurt z bulka.kolacji juz tez nie jadlam
      a jesli tak to o godz.17.czasami wyrzucilam obiad na rzecz wlasnie jogurtu z
      bulka.codziennie cwiczylam godzine i chodzilam na basen.codziennie!jak juz nie
      cwiczylam to zawsze w sobote albo w piatek.ale w tygodniu zawsze cwiczylam i
      plywalam na basenie.nie wiem skad bralam te moc. w 4 klasie wazylam chyba 50 kg
      na 164 ale dziewczyny mowie wam jaka ja bylam wyzarta!!!jak teraz patrze na
      zdjecia badz ogladam kasete z klasowej wigilii to o maj gaszzzz!!!chcialabym
      wrocic do tych czasow ale bez takiej korby ze chowam jedzenie,ze nie wyjde na
      dwor bo musze pocwiczycuncertain chce zeby to bylo w miare normalne. chociaz
      zobaczymy. a przytylam jeszcze jakos miesiac przed matura,tzn wtedy zaczelam
      wpierniczac wszytsko co napotkalam na drodze.myslalam ze po maturze wroce do
      strego rytmu,ale neistetyuncertain tyle wysilku poszlo na marne...ale w sumie tak
      sobie msyle ze chociaz te najlepsze lata w zyciu spedzilam w chudoscismile)
      teraz wiem ze bedzie mi o wiele trudniej bo sporo sie w tym siedzi,sporo sie
      wie o odchudzaniu itd. poza tym jak sie otarlo o bulimie(chociaz nie zygalam
      nigdy) to ciezko z tegow wyjsc.no coz starac sie bede z calych sil!zycze
      powodzenia.
Pełna wersja