Dodaj do ulubionych

2 Faza:start 12ego czerwca

12.06.06, 13:41
Postanowilam zalozyc nowy wątek..moze w ten sposób odetnę się od starych
grzechówsmile a moze dołączą inne drugofazówkismile
Bedę od dzis ponownie wklejac swoj jadlospis bo tylko tak jeszcze udaje mi
sie kontorlowac to, co pochlaniam w plażowym obłędziewink
RASZELIKA
Obserwuj wątek
    • gosiula9 Re: 2 Faza:start 12ego czerwca 12.06.06, 13:45
      Witaj Raszelika!
      Jestem z Tobą choć bardzo połowicznie. Postanowiłam zrobić sobie taką
      przejsciówkę I i II fazy, tzn. raz na jakiś czas zjem sobie parę truskaweczek.
      Ale jadłospisik jak najbardziej będę wpisywała. I błagam jak coś będzie nie tak
      z moim jedzonkiem proszę dać mi po łbie i się nie krępować hihihi...
      Wyobraziłam sobie siebie siedzącą przed kompem i nagle wychodzi z monitora taka
      ręka i wali mnie po głowie...
      • raszelika Re: 2 Faza:start 12ego czerwca 12.06.06, 14:44
        Dziewczyny jestescie niesamowitesmile
        Wyszłam doslwnie tylko na chwilę tu tyle wpisowsmile Juz się nie moe odczekac
        Waszych jadlospisowsmile
        Ja juz mam na konice omlet i serek wiejski i waga podskoczyla do 66, 2 (
        sprawdziłam, czy moze wzorem Gosiuli nie chudnę z kazdym kęsemwink - swoją droga.
        Gosia, moze dopadnij jakąs inną wagę? Moze po prostu Twoja cos nawala...slabe
        baterie (jesli elektroniczna) i tak sobie wazy...w mysl na dwoje waga wrozylawink
    • 1dycha Re: 2 Faza:start 12ego czerwca 12.06.06, 13:47
      No to masz refleks, właśnie wam wytknęłam bałagan na poprzednim wątku, w którym
      się nie mogłam połapać, che che che. Może się do ciebie przeniosę, to będziemy
      miały zawody, bo (powtarzam się), waże JUŻ mniej od ciebiesmile)))))

      A może sobie porobimy zakłady na mecze, tylko nie wiem co można by wygraćsmile))
    • raszelika Re: 2 Faza:Poniedziałkowy jadłospis 12.06.06, 18:24
      PON.12 czerwiec
      12:00 Omlet z pieczarkami i serem i bazylią i plstrem pomidora, smażony na
      oliwie
      14;00 Serek wiejski 3%
      15:20 Sałata 4 liscie, z oliwą i octem, 2 pomidorki koktajlowe
      Owoc kiwi
      16:00Ćwiartka melona zielonego
      17:00Jogurt 1% tłuszczu ZOTT
      kawa (jedna dzis tylko i 3-5 tabletek slodziku...ale nie w kawie...z potrzeby
      slodkosci -bleeee, niezbyt dobry pomyslwink ale co robic jak nie ma czekolady??smile
      • raszelika Re: 2 Faza:Poniedziałkowy jadłospis 12.06.06, 20:56

        Dopisuję jeszcze do dzisiejszego menu:
        jogurt naturalny 1% tluszczu ze slodzikiem i kakao
        oraz swieży ogorek z serkiem lososiowym TUREK bo bylam glodnasmile
        raszelika napisała:

        > PON.12 czerwiec
        > 12:00 Omlet z pieczarkami i serem i bazylią i plstrem pomidora, smażony na
        > oliwie
        > 14;00 Serek wiejski 3%
        > 15:20 Sałata 4 liscie, z oliwą i octem, 2 pomidorki koktajlowe
        > Owoc kiwi
        > 16:00Ćwiartka melona zielonego
        > 17:00Jogurt 1% tłuszczu ZOTT
        > kawa (jedna dzis tylko i 3-5 tabletek slodziku...ale nie w kawie...z potrzeby
        > slodkosci -bleeee, niezbyt dobry pomyslwink ale co robic jak nie ma
        czekolady??smile
        >
        >
        >
        >
        >
        • gosiula9 Re: 2 Faza:Poniedziałkowy jadłospis 12.06.06, 21:16
          śniadanie: sałatka (pekinka, pomidor,ogórek,rzodkiewka,koperek,szczypiorek)z
          kawalątkiem indyka z grilla - resztki z wczoraj
          II śniadanie: 4 łyżeczki!!! Ricotty i jedna smile truskawka
          obiad: 1 parówka drobiowa i 2 malutkie cielęce z 4 rzodkiewkami -ale połączenie
          kolacja: indyk grillowany z grillowana papryką,pieczarkami,cebulką i
          kawalątkiem soi


          Kurde zabrakło mi wody mineralnej, znalazłam gdzieś w spiżarni jakąś gazowaną i
          wypiłam ją. Spoko, spoko, nie bijcie....najpierw ją odbąbelkowałam smile))))
      • gosiula9 Moja wina, moja bardzo wielka wina.... 13.06.06, 22:58
        Cały dzień byłam dzisiaj nad morzem i strasznie nagrzeszyłam.

        śniadanie:trochę serka wiejskiego 3% + 1 rzodkiewka
        II śniadanie; jogurt naturalny
        obiadokolacja: uff ryba W PANIERCE + sałatka z wielu warzyw z sosem
        Vinegret+lampka czerwonego wina wytrawnego

        Więcej grzechów nie pamietam.... Na swoją obronę mam to , że prosiłam kelnerkę
        o rybę bez żadnej panierki, a ona przyniosła mi taką w bułce. Sorry ale byłam
        taka głodna, że nie mogłam się oprzec, zwłaszcza, że obok siedział SZATAN,
        czyli mój mąż i mnie skusił.

        Proszę o pokutę i rozgrzeszenie,
        tylko nie każcie mi jeść czekolady za karę hihihi
        • 1dycha Re: Dziewczyny co u was dzisiaj tak cicho? 13.06.06, 23:07
          gosiula9 napisała:

          > Dyszka fajnie masz. kiedy ja będę mogła pójść na zakupy , żeby kupić sobie
          > spodnie w rozmiarze 36/38

          nie wiemsmile ja tam się cieszę z rozmiaru 38smile i że udało mi się znaleźć drugie
          spodnie do żakietu..- taniej wyszło niż cały garniaksmile)
          • gosiula9 Re: Dziewczyny co u was dzisiaj tak cicho? 13.06.06, 23:12
            No tak to bardzo praktyczne. Ja z oszczędności wogóle nie wychodzę z domu smile)))
            Bo jakbym musiała gdzieś wychodzić , np. do pubu to wypadałoby wciągnąć na
            tyłek coś sensownego, a mi szkoda kasy na spodnie , które jak sądzęsmile) będą
            niedługo za duże, więc nigdzie nie wychodzę i problem z głowy
            • raszelika powinno się mnie odstrzelić... 13.06.06, 23:49
              jako kompletny antywzór jakiegokolwiek odchudzaniawink
              Jestem już zmęczona troszkę świadomością bycia na dieciesmile choc na plazy vide
              na forum jest mi calkiem niezlewink POniewaz SB to miala byc dieta na cale
              zycie....juz poniekad taką sie stalasmile umiem wybierac wlasciwe produkty...tylko
              gorzej jeszcze w zachowaniu umiaruwink przy jedzeniu owocowsmile i tych dobrych
              zdrowych produktow - na szczescie nie kupilam dzis truskawekwink
              Niestety nie mam za bardzo wyjscia by nie plazowac, bo wciaz mi ciazą nabyte
              kilosy...a powiedziene przestaje plazowac wprowadza w konsternacjewink - a na
              plazy je sie calkiem dobrze i smaczniesmile))
              a teraz po przydlugim wstepie...dlaczego trzeba mnie odstrzelic...
              wczoraj siedzialam do 5tej rano...nadrabiajac zaleglosci..i kolo 4tej zaczelo
              chodzic cos co przekasilabym do kawy..okazalo sie ze salata splesniala...smile)))
              umiem wybierac wlasciwe produkty, ale nie zawsze mam na nie ochote...3 peczki
              selera naciowego nie wzbudzily mojego pozadania...jutro chyba wkroje je w
              jakies mrozone gaspacho bo inaczej czeka je los salatysmile

              i wtedy skusialm sie na pozostawione w kuchni biszkopty...do tej pory lezaly
              rozniaste slodycze, ktorymi napycham meza,(ostatecznie mialam gorzką czekoladę)
              odkad pieke coraz rzadziej....nawet cynamonowe serducha leza sobie od miesiaca
              pod kloszem...juz chyba tylko dla ozdoby...ale ten cudownie chrupiacy
              biszkopt ...kupiony nawiasem mowiac w zeszlym tygodniu do mascarpone tylko
              przywolal wlasciwie na mysl...zlowieszczy smak...i stalo sie - posmarowlaam
              biszkopta mascarpone - kto by krecil o piatej nad ranem Tiramisu???
              I niestety na jednym biszkopcie sie nie skonczylo...
              dzis duzo pracy..nawet efektywnie a jednak niezby wydajnie - wiec utopilam
              smutki w biskzoptach kawie i skoncZylam opakowanie mascarpone...i doprawilam
              likierem...ze tez moja przyjaciolka zawsze musi mi przywozic z Irlandii
              Baileys'a!!!???smile
              No i w miedzyczasie z rzeczt zdrowych byla maslanka i ziewlona salata z
              vinegret...lodowka pusta...mascarpone, jajka i browarywink , maz na
              delegacji....a w barku likiery i same nieSBeckie rzeczy....
              No coz...przyznalam się bez bicia...ze dzis dzien sadny...w dodatku przed
              okresem jestem wiec te ataki na smaki i slodkie bedą potegowac się....i stos
              zaleglosci pietrzy sie wciąż, wiec wracam do pracy...dzis pewnie tez zarwę
              noc...niestety za glupotę sie placiwink
              Moze jutro zrobie sobie odwyk i przetrwam na wodzie i zielonej herbacie...bo
              przeciez w przyszly poniedzialek mam wpisac ile wazewinkoj...ciezkosmile
              tylko jak po tej wodzie moj organizm zareaguje na wieczorne piwko?smile
              • raszelika PS. 13.06.06, 23:58
                Mozecie mnie zbesztac...musze jutro zrobic jakies tresciwe rozsadne zakupy...to
                moze jeszcze cos ze mnie bedziesmile
                • sonkaka Re: PS. 14.06.06, 09:11
                  Raszelika nie przejmuj się,

                  Ja tez jestem właśnie "przed" wiec waga lekko drgnęła tylko w dół.
                  Ale o dziwo potrafie się opanować i nie wcinam wcale Lindta jak co miesiac to
                  miało miejsce. Cieszę sie nową figurą i to dodaje mi sił. Więc głowa do
                  góry smile))
              • 1dycha Re: powinno się mnie odstrzelić... 14.06.06, 10:58
                nie nie, nie będziemy cię odstrzeliwaćsmile masz szansę nauczyć się nowej
                umiejętności - "szybkiej mobilizacji po grzechowaniusmile". Dużo ludzi w takiej
                chwili się załamuje i chwila załamania trwa u nich miesiąc - ale ty się nie
                załamiesz, bo jesteś na plaży i dostajesz właśnie kopas w dupas.

                Nie wytrzymasz na samej zielonej herbacie - takie postanowienia nigdy nie
                wychodzą. lepiej odpokutuj ogórkami, jajkami i innymi "wzorcami". Ja też
                poszalałam ostatnio (gigantycznymi ilościami sera, browarem [mecze], były
                nawet - najgorsze co może być - zakąski do piwa w postaci tłustych mięsek). I
                teraz pokutuję. Wcinam sałatę. Więc pokutujemy razemsmile)

                Też nie mam ochoty na sałatę, bo ja za tym zielskiem nie przepadam... I też mi
                regularnie pleśnieje w lodówce.. Ale nie mam też oporów, żeby spuścić
                kanalizacją przyniesione przez gości ciastosmile Po prostu mniejsze mam wyrzuty z
                powodu spleśniałych warzyw albo faux pas (tak to się pisze??) niż z powodu
                dodatkowego kilograma na wadze - proste.

                Dlatego i tak kupuję warzywa z zapasem, wiedząc że część spleśnieje i się nie
                przejmuję. Tańsze to i tak od kremów wyszczuplającychsmile)))

                Pewnie niedługo sama opracujesz sobie system zabezpieczenia przed takimi
                chwilami - nie wiem co lubisz, ale ja na krytyczny moment prawie zawsze mam
                Vasę - co prawda Vasa z mascarpone to nie to samo, ale zawsze coś.

                Ale przed Baileysem też bym się ugięłasmile)

                Trzymaj się.
                • raszelika Re: powinno się mnie odstrzelić... 14.06.06, 13:55
                  smileproblem w tym, ze ja to zjadlam z czystą premedytacją prawie...pomijajac
                  fakt, ze jak juz napoczynam czekolade czy mascarpone to juz niestety musze
                  skonczyc opakowanie - co by nie kusilowink
                  Moja waga dzis to 66.6 wiec moze nie tragedia....niestety ja sie ciagle czuje
                  jakbym zaczynala od nowasmile Jesli pamietasz moja przygode z SB to w marcu
                  postanowilam zrzucic 2 -4 kilo wazac 66 i zrzyucilam dwa a potem waga zaczela
                  rosnac...i zamiast 2-4 w dol...poszlo w gore...wlosy tez stanely deba jak waga
                  pokazala 68-69 no i teraz to juz bujam sie na plazy kilo w tą kilo w
                  tamtą ...od marca praktycznie bez efektowwink bez nowych ciuchow prawiewink...i w
                  sumie nie waga istotna co pozbycie sie waleczkow tu i tam...ale tak mi sie nie
                  chce cwiczyc tych brzuszkow...sad(wink
                  no ale coz..wyjscia nie mam- plazuje dalej, bo to zdrowesmile
                  Dzis odbieram tez rowerek stacjonarny, wiec moze chociaz stan udek się
                  poprawi...grunt to zapal...byle nie slomianywink

                  RASZELIKA
            • 1dycha Re: Dziewczyny co u was dzisiaj tak cicho? 14.06.06, 11:02
              gosiula9 napisała:

              > No tak to bardzo praktyczne. Ja z oszczędności wogóle nie wychodzę z
              domu smile)))
              > Bo jakbym musiała gdzieś wychodzić , np. do pubu to wypadałoby wciągnąć na
              > tyłek coś sensownego, a mi szkoda kasy na spodnie , które jak sądzęsmile) będą
              > niedługo za duże, więc nigdzie nie wychodzę i problem z głowy

              Ja mam w ogóle takie przemyślenie, żeby ukryć głęboko wszystkie przyluźne
              spodnie - nie ma nic bardziej mobilizującego do pilnowania się niż opięte na
              pupie spodniesmile)
    • gosiula9 F2 dzień3 14.06.06, 21:00
      Oj dzisiaj znowu się nie spisałam sad((((

      sniadanie:szklanka jogurtu naturalnego
      II śniadanie:kawałek kalarepki
      obiad:1 mała paróweczka cielęca
      kolacja:ryba w przyprawach usmażona na oliwie,trochę kalafiorka i......4 małe
      mlode ziemniaczki z koperkiem (o godz.17.30)

      Ja wiem że nie powinnam, ale to pierwsze w tym roku,, cała rodzinka się
      zajadała i nie mogłam się powstrzymać. Nalezy mi sie kopas w dupas !!!!!
      • raszelika Re: F2 dzień3 15.06.06, 00:38
        Gosiula...Twoj jadlospis jest naprawdę okismile
        dla pocieszenia pomysl o moich wybrykachwink od razu bedzie Ci lepiejsmile
        Moj dziesiejszy odwyk...
        to 4 litry mineralnej, zielona herbata
        a wieczorem:kefir, kawalek chlebka zytniego (wlasciwie bardziej dla sprobowania
        bo kupilam chlebwink - pierwszy kawalek od miesiacawink
        czasie meczu: zielone oliwki i troszke wedzonego sera...
        mialam nie pic ale w 70 minucie rzucialm sie na mojego ulubionego Guinnessa
        (100ml to tylko 44 kcalwink
        moze to cos pomozesmileale nawet nie mialam dzis apetytuwink

        PS. nie docenialam Boruca....dizs wielbilam go wielce...mysle ze spalilam cale
        wczorajsze mascarpone wink przy tym meczusmile
        • gosiula9 Re: F2 dzień3 15.06.06, 14:21
          Wydaje mi się jakby mniej, ale nie mam odwagi stanąć na wadze, po tym moim
          ostatnim ważeniu. Co do jadłsospisu myślałam, że ziemniaki są absolutnie
          zakazane, stąd moje zmartwienie. A to, że mało jem, to wina raczej upału, po
          prostu nie chce mi się jeść.Z kolei jak zgrzeszę to myslę, że jak choć trochę
          mniej zjem to się zrehabilituję.

          A propos meczu to też oglądałam i załamałam się w tej 91 minucie. Myślę, że
          przyczyną naszej porazki jest JANAS !!! A co do Boruca zgadzam się był
          niesamowity. Szkoda myslałam, że utrzemy nosa tym głupim Niemcom.

          P.s.Gdzie był Franek łowca bramek???
          • 1dycha Re: F2 dzień3 15.06.06, 21:03
            Przyzwoitość nie pozwala mi napisać, co myślę o Janasie po tym meczu. Zmiany
            bez sensu i za późno, eh.., chyba nie ma już co płakaćuncertain

            PS: bo ziemniaków nie wolno, dlatego się śmiałamsmile
            • raszelika Re: F2 dzień3 15.06.06, 23:18
              omlet z 2 jaj z mozzarellą, pieczarką i bazylią
              kawa
              plaster mozzarelli i plaster szynki
              kolacja o 19:00: krem ze szparagów i sola pieczona na koprze wloskim...byla
              piecozna w foli ale na niej parmezan...niestety chyba z czyms...a la panierka
              maczna???niestety bylo za dobre, zeby to zdzieracsmilepoza koprem wloskim
              blanszowanym i pieczonym, pol pomidora
              2 kieliszki bialego wina

              23:00 kawa i kropla baileys'a...tak na wierzchu straszy i kusi echwink
              malo dzis warzyw..wlasciwie to wcale nie jestem glodna tylko mnie suszy...pije
              jak smok...a waga...mh...przed okresem wole sie nie denerwowac, bo na pewno
              podskoczyla...

              Ekwador zgromil Kostarykę...sad(((((
              Wygralam zaklad o wynik Szwecja - Paragwajsmile
      • gosiula9 F2 dzień4 15.06.06, 23:12
        śniadanie:chudy twaróg z 2 rzodkiewkami,odrobiną szczypiorku i jogurtu
        naturalnego
        II śniadanie:30 dag truskawek
        obiadokolacja:ryba w przyprawch usmazona na oliwie + sałatka z warzyw
        podwieczorek:lampka wina
    • raszelika Re:F2 dzien 5ty 17.06.06, 01:13
      s:pól serka wiejskiego
      p:truskawki....20 sztuk..ale male byly
      pol serka wiejskiego , mozzarella, plaster szynki - ale mieszanka!
      truskawki
      pol kefiru 0%tluszczu
      salata z oliwą i pomdorem +czsnek
      orzeszki nerkowca
      2 gramy wezonego lososia, kapary, parmezan...- tak naprawdę robilam kanpaki dla
      mezawink a to efekty uboczne wiecznego podjadaczawink
      5 wisni na pol rozmrozonychsmile - nie zmiescily se do ciasta...wink
    • gosiula9 F2 dzień 7my - malenki grzeszek 19.06.06, 12:20
      sniadanie:jajecznica ze szczypiorkiem z plasterkiem szynki
      II sniadanie: koktajl truskawkowy (kefir + truskawki) 150ml
      obiad: stek z grilla + surówka z pekinki i innych warzyw
      kolacja bardzo późna (ale byłam taka głodna):trójkacik topionego light + garść
      migdałów
    • gosiula9 Zmiesciłam się w spodnie sprzed ciąży 19.06.06, 12:23
      wczoraj przymierzyłam jeansy sprzed ciąży i o dziwo weszłam w nie. Wprawdzie są
      trochę obcisłe ale to zawsze coś. Ach cóż za uczucie...smile))
      A dzisiaj rano dodatkowa radość waga wskazała 55,5 kg - Hip, Hip Huraaaa
      smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • yahoo79 Re: 2 Faza:start 12ego czerwca 19.06.06, 13:30
      moje drogie kolezanki. juz probowalam dsb, ale nie mam jeszcze silnej woli.
      zawsze jak popelniam maly grzeszek to ciagnie mnie do duzych, nawet do takich
      rzeczy ktorych zazwyczaj nie jadalam. i tak w ciagu trzech tygodni z 72 doszlam
      do 76 kg. ale dzis juz biore sie na powaznie za dsb. dobrze ze zalozylyscie ten
      post to bedzie mi latwiej. bede sie tu do was wpisywac, tyle ze mieszkam w
      stanach i bedzie to z opoznieniem czasowym...pozrawiam
    • gosiula9 F2 dzień 8my 19.06.06, 17:28
      sniadanie: tuńczyk z cebulką i z sosem niewiadomego pochodzenia
      IIsniadanie: 10 truskawek
      obiad: wczorajszy stek z grilla i 2 plasterki serka Hochland light
      podwieczorek: 1 allpenliebe + 200 ml coli light (taki upał smile)

      p.s.Witaj Yahoo smile
    • gosiula9 F2 dzień9- czuję się tu taka samotna :( 20.06.06, 18:50
      sniadanie:mała bułeczka żytnia (własnoręcznie upieczona) z trójkącikiem
      ziołowego serka topionego light
      II śniadanie:trochę truskawek + kawka czarna gorzka
      obiad:kawałek piersi z kurczaka obtoczonej w jajku i usmażonej w oliwie + młoda
      kapustka ugotowana z cebulką i koperkiem
      kolacja:resztka truskawek (z tego 30 dag) i resztka kawy
    • raszelika Ostatnie 3 dni...byly mundialowe;) 21.06.06, 23:56
      i nie sposob pisac co jadlam..zale staralam sie drugofazowo...
      ale grzeszki byly...za duzo piwa i coca-cola...wypilam na stadione...w ferworze
      walki naszych o honor nawet nie myslalam ze to niedozwolone i jak moj maz mogl
      zapmoniec ze ma byc lightwink - jak pewnie nawet nie wie, ze jest lightwink
      Od jutra bede wpisywac dalej menu...ale weekend zapowaida sie
      groznie...imieniny tescowej, imieniny ojca i jakies party sobotnie u
      znajomych...jak to dobrze, ze w 2 faize dozwolone winosmile))

      PS. Gosiu, przepraszam, ze nie wpisywalam jadlospisów lae nie bylo jakwink
      • gosiula9 F2 dzień 12ty 23.06.06, 23:25
        śniadanie:2 kromeczki chleba pełnoziarnistego (1 z wędliną,2-ga z serem light)
        II śniadanie: 200 ml coli light
        obiad:ugotowana pierś z kurczaka i reszta kapusty z koperkiem
        • raszelika Re: F2 dzień 12ty 25.06.06, 02:52
          sniadanie :omlet +kawa
          obiad: owoce, mieso, warzywa, fasolka szparagowa
          deser:ambasador tesciowej ( o zgrozo!!!)
          wino czerwone
          grill: kilbaski kawalek, sery plesniowe, truskawki...wino, wino , wino
          czerwone...

          od poniedzialku sie poprawiesmile
      • raszelika Re: Ostatnie 3 dni...byly mundialowe;) 25.06.06, 02:50
        smile Gosiu, dla Ciebie relacja z meczu z lekkim poslizgiem czasowym...ale znow
        zdazylam sie przemiescic po Polsce....z duzymi odstępstwami od SB
        A wiec...
        bylam w Hannowerze..zobaczylam na zywo mecz "Naszych" z Kostaryka...niestety
        mecz o pietruszkę, wiec juz tak nie emocjonuje...
        co wiecej- gdy sie obejmuje wzrokiem cale boisko ( a niee kadr z TV) i widzi co
        robi naszych 11tu grajkow ( a nie wycinek TV biegajacego ofiarnie za pilką
        gracza...) nie ma sie zludzen "dlaczego nie awansowalismy?"

        A moze to juz ostatni mecz o nic....i stad taki brak zapalu...nie wiem...ale
        grali cienko...baaaaardzo cienkosad

        Poza tym, atmosfera super...zbiorowe emocje, jednoczace emocjesmilewinkchoc na
        stadionie wsrod bojowych piesni przewazaly "j....ć PZPZ!"czego zapewne w naszej
        szanownej TV slychac nie bylo...rozgoryczenie kibicow wielkie...ale nic to....

        juz za 4 lata..juz za 4 lata...Polska będzie mistrzem swiata!"winkCzyt ktos w to
        uwierzy???smile))))))))
        • gosiula9 Witaj w domu :) 25.06.06, 13:32
          Fajnie maszsmile nawet jesli to była gra o pietruszkę, to mimo wszystko wrażenie
          pewnie imponujące. Zazdroszczę Ci tego. Ja niestety w weekend trochę
          zagalopowałam. A wszystko przez ten sad i czereśnie sad(((

          Wczoraj:
          sniadanie: serek wiejski 2,5 % z rzodkiewką,kawałek tofu
          II śniadanie:kefir z truskawkami posłodzony fruktozą
          obiad: czereśnie (nie wiem ile bo żarłam prosto z drzewa)
          kolacja:ugotowana pierś + surówka z pekinki
          upss po kolacji: garść czereśni


          A niestety dzisiaj znowu już przesadziłam z czerasniami.......
    • gosiula9 Nie wiem co sie ze mną dzieje... 25.06.06, 21:13
      Dzisiejszy dzień to koszmar. Chciałabym o nim jak najszybciej zapomnieć.
      Zjadłam bardzo ładnie dwufazowe śniadanko(2 kromeczki chlebka pełnoziarnistego
      z 1 trójkącikiem serka topionego light. Później deserek moze ciut przy duzy ale
      dozwolony(czereśnie). I gdzieś w porze obiadu myslałam , że wykituję. Robiąc
      dzieciakom obiad po prostu prawie zemdlałam. Nogi jak z betonu, serce jak
      oszalałe, blada jak ściana. Mąż jak mnie zobaczył to tak się wystraszył. Szybko
      na tapczan nogi do góry. Zaczął na mnie wrzeszczeć, że jestem nienormalna, że
      się głodze (to nieprawda). Wcisnął mi na siłę łyżeczkę fruktozy, nie chciałam
      jej zjeść bo była taka słodka, ze myślałam, że ją zwrócę. Poprosiłam Go o
      kromeczke pełnoziarnistego z odrobiną dżemu słodzonego fruktozą. Później zrobił
      mi sb-ecki obiadek w postaci sztuki mięsa z grilla i suróweczki z pekinki z
      warzywkami i dał mi trochę coli light. Nie wiem co to było. Do tej pory czuję
      się jak przejechana przez walec sad Nie wiem czy przyczyną jest okres , który
      dzisiaj dostałam, czy ten upał, czy może brak cukru, ale przestraszyłam się nie
      na żarty. Oczywiście na plaży zostanę, ale obiecałam mężowi, że będę jadła
      więcej owoców.
      Co się poleepszy to się popieprzy sad(((((((((((((((((((((
        • raszelika Re: Nie wiem co sie ze mną dzieje... 27.06.06, 02:26
          Gosiu, moze trzeba zrobic badania...
          SB jest raczej pelnowartosciowe i zdrowe...nie wiem czy Twokje porblemy to
          akurat z pwoodu diety, ale sprawdzic nie zaszkodzi...
          Mam nadzieje., ze samopoczucie dzis lepsze!smile
          Usciski...
          a moj jadlospis rozjechany...do poludnia nie glodna - maslanka +truskawki...a
          wieczor odreagowalam strasznie...takie damsko-meskie nieporozumienia....Jak to
          kidys pisala Dyszka - faceci mają wysoki IGwink jakkoliwek mialoby sie to
          objawiacwink
          • sonkaka Re: Nie wiem co sie ze mną dzieje... 27.06.06, 09:38
            A ja miałąm podobnie w zeszłym tygodniu, akurat byłam w slepie jak zrobiło mi
            sie słabo. Wiecei co zrobiłam???? Dorwałąm sie do pełnoziarnistego chleba i
            zjadłam na poczekaniu, popiłam sokiem jabłkowym i było już lepiej.
            Ale to musiało wyglądać biedna dziewczyna suchy chleb wcina w sklepie ,
            hahahaha.
            Ale na serio to spadł mi jeszcze 1kd, tak więc od piątku waga waha się miedzy
            55,5 a 55,8. HURRAAA.
            Jem mnóstwo truskawek w galaretce, koktajlu i na żywca a waga spada.

            Jeśli czujecie sie słabo zjedzcie kawałek czekolady lub owoców (mnie pomogła
            kromka chleba)
            • gosiula9 Re: Nie wiem co sie ze mną dzieje... 27.06.06, 11:32
              Wyobraźcie sobie , że do tych wrażeń doszła jeszcze gorączka (kurde bóle
              kończyn i dreszcze). Zmuszona byłam wziąć Fervex (niestety ten z cukrem, bo
              innego nie miałam).Załamka do tego obiad raczej nie sb-cki - mąz mi podsunął
              pod nos. A była to kiełbasa i 3 ziemniaki. Wpawdzie kiełbasa drobiowa i
              usmażona bez tłuszczu ale i tak wyrzuty sumienia są, no i te ziemniaki. Poza
              tym sniadanko:jogurt naturalny wymieszany z łyżeczką dżemu z fruktozą, a na
              kolacje 2 garści czeresni. Niewiele tego wszystkiego ale jakieś takie
              nieplażowe. Do tego wszystkiego pyralgina.

              Dzisiaj czuję sie juz lepiej, ale do lekarza to chyba pójde, bo nie wiem czy
              anemia mi się znowu nie odezwała sad
      • gosiula9 F2 dzień 15 i 16 28.06.06, 21:21
        śniadanie:jajecznica z plasterkiem szynki
        II śniadanie: truskawki
        obiad:pieróg z warzywami
        kolacja: kawałek mięsa z grilla
        cola light dość późno
        --------------------------------------
        śniadanie:pieróg z jabłkiem
        obiadokolacja: ryba(2 kęsy, bo okazało się że jest w środku surowa) z surówką i
        cola light (w knajpie) i barszcz z kilkoma pierożkami ach!
        • gosiula9 F2 dzień17 01.07.06, 11:02
          śniadanie:serek wiejski 3%
          II śniadanie: 10 truskawek
          obiad: pierś ugotowana + surówka z pekinki i warzyw
          kolacja: lody smietankowe , a co...(ja też jestem tylko człowiekiem lenka666)

          Przez weekend mnie nie będzie bo jadędo cioci na imieniny. A wiadomo jak to w
          piosence: " U cioci na imieninach...."
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka