prawdziwa.natasza
16.05.09, 11:00
Z tym poniedziałkiem to takie zagranie psychologiczne - łatwiej jest mi po prostu formalnie zaczynać od początku tygodnia- choć przez weekend postaram się już trzymać dietę.
Moja waga wyjściowa: 60 kg. Chcę zrzucić na razie 5 kg. Potem, jeśli moja waga rzeczywiście drgnie idę dalej do 52 kg.
No właśnie - waga drgnie. Jestem załamana, bo od pewnego czasu nie mogę się pozbyć ani grama. Wprawdzie choruje na niedoczynność tarczycy, ale moja lekarka twierdzi, że jest na tyle ustabilizowana, że nie ona hamuje upływ kilogramów.
Zamierzam biegać co drugi dzień wieczorami - rano nie mam na to czasu.
Dieta SB to jedyna, przy której tracę kilogramy (przynajmniej kiedyś tak było), ale jest nie ukrywajmy monotonna (zwłaszcza I etap) i to często wyprowadza mnie z równowagi.
Jem często wówczas kiedy się nudzę, bądź jestem zestresowana. Największej ochoty na jedzenie nabieram zwykle ok. godziny 17 - zgroza - to też muszę zwalczyć!
Dziewczyny przyłączajcie się, bo potrzebuję wsparcia!