fizula
25.09.09, 10:24
Nasłuchałam się ostatnio o dojrzałości emocjonalnej na zebraniu rodziców
dzieci z zerówki.
Że niektóre niedojrzałe emocjonalnie: nie chcą zostawać, płaczą rodzicami.
Zdarzyło mi się też widzieć takie scenki, gdzie sześciolatek płacze po kątach,
bo mamusia poszła. Lub trzyma się z całej siły nogi swojej mamy, a ta go
odrywa siłą.
Dlaczego w ogóle o tym piszę? Przecież większość tu czytających mam ma dzieci
w wieku od 1 do 3 lat.
Dlatego, by nas zachęcić, by na rozwój swoich dzieci popatrzeć w dalszej
perspektywie. Nie krótkotrwałej: bieżącej ulgi, samozadowolenia. W
perspektywie tego, że rozwój dziecka w gruncie rzeczy jest powolny, trwa wiele
lat. Co prawda rozwój umysłowy, poznawczy jest burzliwy i bardzo dynamiczny,
ale rozwój emocjonalny rządzi się już zupełnie innymi prawami- jest o wiele
wolniejszy, długofalowy.
I inwestowanie w tych pierwszych zwłaszcza latach życia (psycholodzy mówią
często o 3 pierwszych latach) w tworzenie silnej bezpiecznej spokojnej więzi z
dzieckiem, przynosi efekt w późniejszym okresie większej dojrzałości
emocjonalnej. Mam wrażenie, że ten rozwój emocjonalny nie znosi przymusu:
dziecko odrywane od tej nogi matczyne, jeszcze bardziej się do niej przywiązuje.
I nie chodzi mi o to, by 6-latek nie był odrywany, ale właśnie dziecko w wieku
0-36 miesięcy ma szczególne prawo do tej zależności, trzymania się tej nogi,
ręki, piersi czy chusty swojej mamy. To jest jak ładowanie akumulatorka na
resztę jego życia: tym bardziej bezproblemowo odłączy się od mamy, gdy
pozwolimy mu na "przyklejenie" w tym pierwszym okresie.
Tak się składa, że znam wiele dzieci karmionych 2,5 roku, 3 lata i dwoje
pięcioletnich.
Znacząca większość z nic w wieku przedszkolnym świetnie wchodzi w relacje w
przedszkolu, spokojnie bez scen rozpaczy zostaje w przedszkolu, później w zerówce.
Jest to jakby zaprzeczenie tego mitu, że dziecko coraz bardziej się
przywiązuje, jest niedojrzałe emocjonalnie.
Karmienie piersią sprzyja temu rozwojowi emocjonalnemu w moim odczuciu, ale
nie jest na pewno jedynym czynnikiem, który nań sprzyja.
Nie trudno sobie przecież wyobrazić rodziców, którzy pozwalają dziecku na
karmienie piersią, ale postępujących jakoś niefajnie ze swoim dzieckiem.
Takie tam myśli mało uczesane, bo ja rano wolno się rozkręcam.