Dodaj do ulubionych

Dojrzałość emocjonalna

25.09.09, 10:24
Nasłuchałam się ostatnio o dojrzałości emocjonalnej na zebraniu rodziców
dzieci z zerówki.
Że niektóre niedojrzałe emocjonalnie: nie chcą zostawać, płaczą rodzicami.
Zdarzyło mi się też widzieć takie scenki, gdzie sześciolatek płacze po kątach,
bo mamusia poszła. Lub trzyma się z całej siły nogi swojej mamy, a ta go
odrywa siłą.
Dlaczego w ogóle o tym piszę? Przecież większość tu czytających mam ma dzieci
w wieku od 1 do 3 lat.
Dlatego, by nas zachęcić, by na rozwój swoich dzieci popatrzeć w dalszej
perspektywie. Nie krótkotrwałej: bieżącej ulgi, samozadowolenia. W
perspektywie tego, że rozwój dziecka w gruncie rzeczy jest powolny, trwa wiele
lat. Co prawda rozwój umysłowy, poznawczy jest burzliwy i bardzo dynamiczny,
ale rozwój emocjonalny rządzi się już zupełnie innymi prawami- jest o wiele
wolniejszy, długofalowy.
I inwestowanie w tych pierwszych zwłaszcza latach życia (psycholodzy mówią
często o 3 pierwszych latach) w tworzenie silnej bezpiecznej spokojnej więzi z
dzieckiem, przynosi efekt w późniejszym okresie większej dojrzałości
emocjonalnej. Mam wrażenie, że ten rozwój emocjonalny nie znosi przymusu:
dziecko odrywane od tej nogi matczyne, jeszcze bardziej się do niej przywiązuje.
I nie chodzi mi o to, by 6-latek nie był odrywany, ale właśnie dziecko w wieku
0-36 miesięcy ma szczególne prawo do tej zależności, trzymania się tej nogi,
ręki, piersi czy chusty swojej mamy. To jest jak ładowanie akumulatorka na
resztę jego życia: tym bardziej bezproblemowo odłączy się od mamy, gdy
pozwolimy mu na "przyklejenie" w tym pierwszym okresie.
Tak się składa, że znam wiele dzieci karmionych 2,5 roku, 3 lata i dwoje
pięcioletnich.
Znacząca większość z nic w wieku przedszkolnym świetnie wchodzi w relacje w
przedszkolu, spokojnie bez scen rozpaczy zostaje w przedszkolu, później w zerówce.
Jest to jakby zaprzeczenie tego mitu, że dziecko coraz bardziej się
przywiązuje, jest niedojrzałe emocjonalnie.
Karmienie piersią sprzyja temu rozwojowi emocjonalnemu w moim odczuciu, ale
nie jest na pewno jedynym czynnikiem, który nań sprzyja.
Nie trudno sobie przecież wyobrazić rodziców, którzy pozwalają dziecku na
karmienie piersią, ale postępujących jakoś niefajnie ze swoim dzieckiem.
Takie tam myśli mało uczesane, bo ja rano wolno się rozkręcam.
Obserwuj wątek
    • ma.gusia Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 11:28
      Bardzo ciekawe spostrzezenie Fizulo. Ten brak dojrzalosci
      emocjonalnej jest tez jednym ze skutkow bardzo wczesnego uczenia
      dzieci "samodzielnego zasypiania". Swietnie pisza o tym w
      ksiazce "Zasypianie bez placzu", gdzie nagle w wieku przedszkolnym
      pojawiaja sie leki nocne.
      • monicus Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 12:49
        mhm. zgadza sie. oczywiscie zalezy od dziecka - jak wszystko. ale moj starszy co
        prawda tylko poltora roku na cycu ale ograniczalam mu rozlaki do minimum. ma 4
        lata i nie chodzi i raczej nie bedzie chodzil do przedszkola. ale... wlasnie ten
        mamincycek jest bardzo komunikatywny i odwazny, potrafi bawic sie i z 2 latkiem
        i z 6latkiem (dodam ze bawia sie z nim najbardziej pogubione i wycofane dzieci z
        podworka - takie co to zwykle same z dala). i ciagle ciagle slysze pytanie:
        chodzi do przedszkola? (to od mam dzieci przedszkolowanych od 2roku zycia i tych
        co wlasnie na sile chca 3latka zsocjalizowac, a ten wyje i placze przez caly
        pobyt w przedszkolu...) i widze wielkie oczy ze takie komunikatywne dziecko i
        nie chodzi do przedszkola... a drugi cycek rosnie jeszcze lepszy i jeszcze
        odwazniejszy. ale temu to juz patologicznie poswiecam swoj czas i siebie (nie
        ujmujac starszemu). spimy na kupie i w ogole jest nam z ta patologia cudnie
    • anaj75 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 13:42
      Hm, a ja mam jedno dziecko karmione przez 3 lata, które wolniej
      rozwija się pod wzgledem emocjonalnym i społecznym od rówieśników.
      Być może jest to wynik jakichś błędów z naszej strony ale w większym
      stopniu konsekwencja trudności rozwojowych. Pewnie ktoś z zewnątrz
      mógłby trudności upatrywać własnie w dkp ale moim zdaniem, gdyby nie
      karmienie, nie noszenie mogłoby być dużo ciężej.
      Z kolei starse dziecię, nieco krócej karmione, miało wyraźnie dużą
      wrażliwość emocjonalną i długo przystosowywało się do przedszkola,
      rozstań ze mną. W każdym razie teraz 6-letni młodzian jest bardzo
      lubiany przez kolegów i lubi bawić się z dziećmi w każdym wieku.
      • anaj75 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 20:18
        Dodam tylko, ze ja rolę wychowania wspierajacego, w tym dkp,
        upatruję w tym, że jest to podążanie za dzieckiem, niekoniecznie
        wyrażające się tym, że malec będzie liderem w swojej grupie. Dzieci
        są różne, szybsze w rozwoju, bardziej i mniej wrażliwe.
        Swoje odczucia odnośnie tego tak obrazowo opisałam:
        www.abcrodzica.info/O-dzieciach-dla-rodzicow/Pingwin-Zmarzluch.html
        • amaf Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 20:34
          Anaj bardzo piękne to Twoje opowiadaniesmile
          jak mądra bajeczka terapeutyczna
        • jagandra Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 22:19
          Fajne smile Bajka dla rodziców smile)) Pisz więcej! A może już napisałaś, tylko się nie przyznajesz? wink
          • anaj75 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 09:42
            Dziękiwink
            Czasem jak mnie przyciśnie, to coś tam sobie przelewam na
            klawiaturę. Tę opowiastkę napisałam też dla siebie, by widzieć
            rozwój dziecka nie tylko 'tu i teraz' ale w dłuższej perspektywie,
            by stale myśleć do czego chcę wychowywać oraz wspierać swoje i nie
            tylko swoje dzieci. Czasem jak mantrę sobie powtarzam, gdy widzę
            jak malec jedzie sobie w rozwoju 'za peletonem', "To takie tempo i
            rytm rozwoju, to takie tempo i rytm... Najważniejsze, że jedzie we
            właściwym kierunku" smile
    • ola33333 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 14:06
      fizulo wydaje mi sie ze twoje spostrzezenia sa trafne!
      Moja coreczka, 2 i prawie 8 miesiecy nadal dostaje cyca kiedy chce.
      Glownie w nocy. I nie chodzi tu o pice a o bliskosc.
      Byla od urodzenia dzieckiem b. do mnie przywiazanym. Faza leku
      separacyjnego byla bardzo dluga i silna, ale ja po prostu przy niej
      zawsze bylam jak mnie potrzebowala, bo jeszcze nie pracuje.
      Od dwoch miesiecy mala chodzi do przedszkola i sie od razu tam
      swietnie zaadoptowala. Jest zachwycona przedszkolem. Ani razu nie
      bylo placzu, wrecz przeciwnie, jest smutna jak nie moze tam pojsc bo
      np. jest chora.
      W nocy dobrze spi i smiem twierdzic, ze to tez zasluga cyca i spania
      z mama ze umie poradzic sobie z nowymi wrazeniami z przedszkola. Ona
      wie ze moze sie ze mna spokojne rozstac na kilka godzin i zajac
      zabawa (na razie na 6) bo jak wroci do domu to wszystko bedzie po
      staremu i zachowa swoje poczucie bezpieczenstwa.

      Pozdrawiam!
    • ila79 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 15:25
      Też miałam taką teorię...do czasu aż mój trzylatek i wszyscy koledzy
      z jego kategorii wiekowej poszli do przedszkola. Teoria niestety
      legła w gruzach. Zaznaczam, że piszę wyłącznie o sobie i osobach,
      które dobrze z nam i mam świadomość, że to nie żadna reguła. No
      więc, najlepiej w przedszkolu zaaklimatyzowały się dzieci, które
      zostawały z babciami...a najgorzej te, które przez 3 lata
      wychowywały mamy. Ot, taki psikussmile. Mój synek był 2,5 roku na
      piersi, śpi z nami do tej pory. Od czasu do czasu na parę godzin był
      zostawiany np. z babcią, ale po skończeniu się fazy "lęku
      separacyjnego. Normalnie, otwarte, łatwo nawiązujące kontakty z
      nieznajomymi dziecko. W przedszkolu - dramat. Po pierwszym tygodniu
      jest duża poprawa, ale poranki nadal są koszmarne. Nie mam wyjścia,
      on do tego przedszkola musi chodzić. Natomiast 3 latek
      koleżanki, "babciowy", spedzający do tego większość czasu przed
      telewizorem - totalnie zachwycony nową placówką wychowawczą...Tak
      więc powtarzam raz jeszcze - ja już więcej tej teorii nie będę
      głosić.
      • fiamma75 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 21:27
        Ila, coś w tym jest. moja 3-latka, od mca bez piersi, bez problemu
        zaaklimatyzowała się w przedszkolu, ponieważ b. łatwo przyjęła do
        wiadomości, że teraz się nią opiekują "panie" a nie niania. Zresztą
        ona nie mogła sę już doczekać przedszkola.
        Najtrudniej przechodzą to dzieci, szczególnie chłopcy, którymi do
        tej pory zajmowała się mama - to z moich obserwacji.
        • ila79 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 21:59
          Dokładnie tak. Ja obserwuję ok siedmioro dzieci z moim włącznie.
          • jagandra Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 22:22
            Tak, to jest zgodne z moją intuicyjną teorią: dziecko powinno mieć kontakt z wieloma osobami i miejscami, powinno się z nim chodzić w gości, przyjmować gości, no i fajnie, jak wokół jest co najmniej kilka osób z rodziny, czy sąsiedztwa, które są codziennie obecne. Wtedy mama jest wprawdzie ważna, ale nie jest jedyną ważną osobą i łatwiej ją spuścić z oczu na jakiś czas.
            Ale oczywiście nie zawsze takie chowanie dziecka wśród ludzi jest możliwe.
            • oda100 Re: Dojrzałość emocjonalna 25.09.09, 23:14
              byc moze to przypadek, ale moj syn trzymajacy sie mojej nogi i
              piersi do 3 roku zcyia, jest teraz przebojowym 4 latkiem, w nowej
              szkole nie uronil nawet jednej lzy, zadowolony i usmiechniety, nawet
              przy zmianie klasy nie rozkleil sie, bardzo chetnie bawi sie po
              lekcjach z rowiesnikami (beze mniewink)

            • anaj75 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 08:50
              Z obserwacji potocznej też to widzę - najważniejszym czynnikiem jest
              większa liczba pozytywnych relacji z bliskimi osobami. To tak trochę
              jak w pierwotnym plemieniuwink
              Najtrudniej jest, gdy się mieszka z dala od szerszej rodziny, w
              nowym, czasem obcojęzycznym środowisku. Myślę, że dzieci i nie tylko
              one tracą na tym, że rodziny stały się aż tak bardzo nuklearne.
            • ila79 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 22:07
              Tylko widzisz jagandro - mój synek zawsze miał kontakt z masą osób.
              Nie dość, że mieszkamy z dziadkami i moją młodszą siostrą, to
              jeszcze cztery osoby mają w domu biuro i przewala się tu duża ilość
              ludzi. W niedalekim sąsiedztwie mamy pradziadków, pełno dzieciaków
              na ulicy z którymi on biega odkąd się nauczył chodzić. Jak tylko
              możemy, to z nim wychodzimy do znajomych, bajolandii, magicznych
              krain, zoo i w tysiąc innych miejsc. Ale mama ZAWSZE była,
              ewentualnie znikała na parę godzin zostawiając dziecko na
              bezpiecznym, znanym terenie.
          • asia889 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 08:39
            Bo do takich rozstań trzeba dojrzeć. Kiedyś przedszkolanka mówiła mi, że
            większość dzieci chętnie chodzi do przedszkola dopiero w starszakach. I u moich
            dzieci to się potwierdziło. Inna pani z dużym doświadczeniem pedagogicznym
            mówiła, że małe dziecko w dużej grupie z hałaśliwymi (a jeszcze gorzej
            płaczącymi dziećmi) i ciągle zajętą panią nie czuje się bezpiecznie.

            Mi kiedyś dobrze zrobiło, jak odwiedziłam koleżankę z córką parę lat starszą od
            moich dzieci. Zdałam sobie sprawę, że oczekuję od moich dzieci pewnych zachowań,
            z którymi nie radzi sobie jeszcze starsza dziewczynka.
            • agasobczak Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 09:24
              teoria teoria a jak jest w życiu jest różnie.
              Wiodącym jest tu jednak charakter dziecka i nic na to nie poradzimy.smile
              MOja wszak była karmiona tylko 1,5 roku ale mamę miała na każde zawołanie ale
              widać było od początku że będzie piszczkiem i przylepą. Obracałysmy się w bardzo
              szerokim kręgu (i to powiem że nie miało znaczenia) mała nie lubiła wielości
              osób - preferowała zaś spokojne towarzystwo kilkoro dzieci lub dorosłych.
              Indywidualistka od początku - nie cierpiała kilkoro osób z bliższej rodziny
              (reagowała płaczem do 1,5 roku) Tak samo z Tata (mimo większego zaangażowania
              męża w opieke nad mała niż nad synkiem - zaczęła Tate UWIELBIAĆ i to okazywac w
              okolicach trzech lat (2,5)
              Za to syn - od początku wydaje się zupełnie innym dzieckiem- śmiałym i
              przebojowym aczkolwiek teraz przejawia maskaryczny lęk separacyjny!!! Ale na
              przykład mimo , ze mąż ze względu na pracę mniej sie zajmuje małym to widze że
              mały za nim szaleje... niemalże od urodzenia smile

              Miałam tez do czynienia z moimi bratankami chowanymi na piersi i ZUPEŁNIE
              różnymi - oboje wychowani przez nianie i oboje różne reakcje przedszkolu.
              Więc czy karmienie piersią ma tu związek? Chyba nie... Stawiam na charakter
              dziecka i tak jak ktoś tu juz ktoś wspominał na wielość kontaktów (choć tego
              drugiego bym nie przeceniała)
              A co do chłopców... to raczej naturalne że więcej płączą (?) trudno mi coś
              powiedzieć bo nie spotkałam się z takim przypadkiem - ale tłumaczyć to można
              późniejszym rozwojem emocji a raczej radzeniem sobie z emocjami. Chyba...
              A.. jeszcze moje spostrzeżenie - zauważyłam że córka mi baaaardzo wydoroślała
              wraz z pojawieniem się młodszego rodzeństwa - stała się śmialsza, gadatliwa i
              potrafi stanąć w obronie brata. Czy to przypadek - bo brat pojawił się w
              okolicach drugich urodzin czy rzeczywiście tak wpływa rodzeństwo i bycie starszym???
              • anaj75 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 09:37
                Ha! Jak widać zagadnienie jest bardziej złożone niż się może
                wydawać.
                Ja też mam doświadczenie z pierworodnym, który przez pierwsze 1,5-2
                lata życia a nawet dłużej nie akceptował opieki innych osób, nawet
                swojego taty. Dopiero w 6 r.ż. szala zaczęła się wyrównywać.
                Żartowałam sobie, że to trochę jak w czasach słowiańskich, chłopiec
                w 7 r.ż. miał postrzyżyny i przechodził spod opieki matki pod
                skrzydła ojcawink
                Młodszy syn natomiast od początku akceptował mamę i tatę, za tatą
                wręcz przepadał i przepada. Zawsze też ze spokojem przyjmował
                babcie, wszelkie opiekunki, 'ciocie' osiedlowe itd.
                O, dziwo, w przedszkolu lepiej zaadaptował się starszy i w młodszym
                wieku niż drugi syn.
                Ale tak na marginesie to do wieku 5 lat najbardziej naturalnym
                środowiskiem dla dziecka jest rodzina i zazwyczaj w niej malec czuje
                się najlepiej. Dopiero, gdy koledzy zaczynają wychodzić na pierwszy
                plan, rodzice zaczynają schodzić w cień. Fajnie mi się to obserwuje
                na moim najstarszym.
                • jagandra Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 09:45
                  Tak, tak, to tak jak w pierwotnym plemieniu ;D
                  No i obecność innych ludzi, w tym dzieci, jest ważna też dla rodziców - tak jak napisała Asia, często zdajemy sobie sprawę, że zbyt dużej dojrzałości wymagamy od naszych małych dzieci.
                  Moja córka rzeczywiście naprawdę chętnie zaczęła chodzić do 5-latków. Nawet jej wychowawczyni zwróciła uwagę, że zrobiła się bardziej otwarta i dynamiczna. Wcześniej była w przedszkolu dzieckiem nie sprawiającym kłopotów, więc mogłabym powiedzieć, że się świetnie zaadaptowała, ale wiedziałam patrząc i na tę jej przedszkolną "grzeczność" i na poprzedszkolną "niegrzeczność", że to nieprawda.
              • ila79 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 22:21
                Wielość kontaktów niestety u nas nie miała znaczenia sad. Jak już
                napisałam wcześniej mieszkamy z dziadkami (moi rodzice) i moją
                młodszą siostrą. Codziennie odwiedzają nas (lub my ich)
                pradziadkowie synka. Codzienie w domu jest jakiś klient lub kilku,
                którzy zostają przynajmniej na kawie w salonie, gdzie bawi się
                synek. Prawie codziennie widuje się i bawi z kilkulatkami z
                sąsiedztwa. Już nie piszę o dodatkowych atrakcjach typu plac zabaw
                itp...Normalnie nie ma problemu, np. jak bylismy nad morzem synek
                notorycznie wchodził obcym ludziom za parawany i coś tam opowiadał,
                zachęcał inne, nowo poznane dzieci do zabawy itp. Ja dokładnie wiem
                o co mu chodzi z tym przedszkolem, wiem że to o rok za wcześnie.
                Chcę tylko powiedzieć, że bycie z mamą a tym bardziej karmienie może
                nie mieć tu nic do rzeczy.
    • paraply1 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 12:14
      Bardzo ciekawa dyskusja. Ale ja chce spojrzec na inna kwestie. W
      kraju w ktorym mieszkam w wiekszosci w posyla sie dzieci do
      przedszkola kiedy ukoncza rok (czasem jeszcze wczesniej). Wowczas
      tez konczy sie je karmic piersia. I powiem Wam, ze widze ogromna
      roznice w zachowaniu pomiedzy moim 20 miesiecznym, cycusiowym
      synkiem a reszta dzieci. Kiedy spotykamy sie na placu zabaw tamte
      dzieci szaleja, zjezdzaja odwaznie, wyglupiaja sie, sa rezolutne,
      nie boja absolutnie niczego. Moj synek jest wycofany, lekliwy (boi
      sie zjezdzac ze zjezdzalni), na ogol tylko stoi i patrzy na reszte
      dzieci albo bawi sie w piaskownicy. Czasem probuje zrobic cos (wejsc
      na rownowaznie) co reszta dzieci dawno opanowala do perfekcji.
      Wydaje mi sie , ze gdyby razem z rowiesnikami poszedl w tym samym
      czasie do przedszkola tez bylby bardziej rezolutny.
      • anaj75 Re: Dojrzałość emocjonalna 26.09.09, 14:25
        A może jest tak, ze te rezolutne, odważne dzieci bardziej rzucają
        się w oczy, a reszta ta bardziej wycofana chowa się po kątach?
        Zresztą w takich sytuacjach nie mamy wglądu w całość rozwoju tamtych
        dzieci. Nie wiemy jak wyglada u nich umiejętność przywiązania się,
        jak dalej potoczy się rozwój. Pomijając już kwestie różnic
        indywidualnych, tego, że każde dziecko ma swój czas.
        Generalnie jest tak, że gdy nam 'się trafi' dziecko nadwrażliwe, to
        wymuszanie na nim odwagi, zachowań zgodnych z oczekiwaniami, możemy
        je dodatkowo zablokować. Jeżeli zaś rodzice dopasowują się do
        temperamentu dziecka, to zwykle w okolicach 7 r.ż. zachowanie tych
        dzieci nie odbiega już od rówieśników.
        Perspektywa czasowa i akceptacja różnorodności sa bardzo ważne.
        A co do żłobka/przedszkola to może ono służyć dziecku tylko wtedy,
        gdy zostaje zaproponowane w odpowiednim dla dziecka momencie. Dla
        każdego dziecka może to byc inny czas.
    • basiak36 Re: Dojrzałość emocjonalna 27.09.09, 00:02
      Bardzo trafne. I dotyczy matek tez.
      Zauwazylam pare przykladow ze te ktore na poczatku najbardziej dazyly do
      separacji, traktowaly potrzebe bliskosci dziecka jako problem, szukaly kazdej
      okazji zeby dziecko odlozyc na bok, zostawic z kims innym, etc. im dziecko jest
      starsze, i w koncu zaczyna sie separowac, wtedy im przychodzi to coraz trudniej.
      Jedna moja taka kolezanka naprawde ciezko znosi to ze jej syn, 13 letni, juz
      cale dnie spedza w szkole, a potem u kolegow. I obecnosci mamy w ogole sie nie
      domaga.
      • fizula Re: Dojrzałość emocjonalna 27.09.09, 10:57
        I bardzo dobrze, że swoje zdanie tu opisujecie. Też różne od mojego.
        Choć wcale nie napisałam, że wystarczająco długie karmienie piersią i ogólnie
        rzecz biorąc inwestowanie swojego czasu w bliskość z dzieckiem w pierwszych
        latach życia załatwia wszystkie sprawy dotyczące rozwoju emocjonalnego. To
        dopiero początek i jeden z czynników wpływający, moim zdaniem, na tę dojrzałość.
        Słusznie zauważyłyście, że i osobowość konkretnego dziecka, i
        ukształtowanie jego relacji z innymi osobami jest niebagatelna. Zgadzam
        się z tym.
        I choć widzę znaczącą rolę karmienia piersią, to też widzę, że to "narzędzie",
        dar, jaki otrzymaliśmy można źle użyć- w sposób utrudniający ten rozwój. Ale
        będą to częściej wyjątki potwierdzające regułę. Nie zaprzeczam, że patologia czy
        zaburzenia się zdarzają, ale węszyć ją wszędzie jest grubą przesadą. Bo
        generalnie jednak kp w zgodzie z dzieckiem, i sobą zwłaszcza sprzyja rozwojowi
        emocjonalnemu, ale nie załatwia wszystkich spraw z nim związanych. Raczej jakiś
        tam przyczynek stanowi.
        Anaj, Twój przykład nie zaprzecza wcale moim wnioskom. Jako 6-latek Twój
        starszak przecież nie ciągnie Cię za spódnicę i nie płacze żałośnie, że mama
        zostawia go w zerówce.
        Twój młodszy do 6 roku życia ma z kolei trochę czasu jeszcze.
        • paraply1 Re: Dojrzałość emocjonalna 27.09.09, 11:22
          Fizulo napisalas, ze "to "narzędzie"(KP), dar, jaki otrzymaliśmy
          można źle użyć- w sposób utrudniający ten rozwój". Co masz na mysli?
    • lacitadelle o relacji przywiązania 28.09.09, 11:15
      Nie pamiętam dokładnie, bo czytałam dość dawno, ale dziecko od początku
      potrzebuje oczywiście stałej obecności znanej osoby, w celu wytworzenia się
      właśnie tej bezpiecznej i pewnej więzi przywiązania, która potem pozwoli w
      prawidłowy sposób się usamodzielnić i wchodzić w dobre relacje z innymi osobami.

      Z tym, że: nie musi to być więź z matką (biologiczną) i nie musi to być więź z
      jedną osobą (o ile pamiętam - może być do 3 takich osób).

      KP jest na pewno jednym z czynników, które sprzyjają tworzeniu takiej więzi, ale
      jest też wiele innych. Myślę, że dla dziecka ważne jest, aby jego potrzeby
      emocjonalne zostały zaspokojone, a czy to będzie przez karmienie czy
      przytulanie, czy z mamą, tatą czy innym opiekunem - to chyba mniej ważne. Na
      pewno ważne, żeby to były zawsze te same osoby, dobrze dziecku znane, żeby nie
      zostawało same ze swoimi emocjami i ze swoim płaczem.

      Wróciłam do pracy (na część etatu, w sumie syn nie widzi mnie przez jakieś 6-7
      h), kiedy syn skończył 5 miesięcy, potem był przez kilka tygodni z tatą, a potem
      z dobrze wcześniej poznaną, serdeczną opiekunką. Teraz ma już prawie 16
      miesięcy, cały czas karmię na żądanie, gdy jestem, śpi z nami od pierwszego
      nocnego przebudzenia. Właśnie przed chwilą sprawdzałam w googlu, co to takiego
      lęk separacyjny i kiedy się pojawia, bo nigdy czegoś takiego nie
      zaobserwowaliśmy. Nie wykluczam, że ten etap jeszcze przed nami. Jak syn skończy
      1,5 roku zamierzamy sprawdzić, czy jest już gotowy na żłobek - zdam wtedy relację.

      Kwestia charakter kontra wychowanie - no cóż, psycholodzy już od dawna spierają
      się, co odgrywa ważniejszą rolę smile Myślę, że jedno i drugie, ale w jakich
      proporcjach - pewnie nigdy tego obiektywnie nie ustalimy.
    • aagnie.szkaa Re: Dojrzałość emocjonalna 28.09.09, 19:23

      Ciekawe, ze za wyznacznik ''dojrzalosci emocjonalnej'' obralyscie w
      tym temacie, to z jaka latwoscia (badz trudnoscia) dziecko radzi
      sobie z wchodzeniem w nowe sytuacje spoleczne, to jak radzi sobie z
      rozstaniem z matka.
      Ja zwiazku nie widze, malo tego, znam wiele osob ktore w grupach
      spolecznych, rowiesniczych radza sobie wysmienicie, ale jednak
      bardzo daleka jestem od okreslenia ich terminem - osoby dojrzale
      emocjonalnie. Wg mnie, jesli juz patrzymy na relacje, to owa
      dojrzalosc przejawia sie raczej umiejetnoscia tworzenia i
      utrzymywania glebokiej wiezi z kilkoma osobami, a nie tym jak
      funkcjonuje w duzej grupie.
      Oprocz tego, sadze, ze okreslanie 6-o latkow ktore ciezko znosza
      pierwsze dni w zerowce, jako dzieci niedojrzale emocjonalnie, to
      troszke nieporozumienie. Bo dojrzalosc emocjonalna to jednak duzo
      bardziej zlozone zagadnienie, niz umiejetnosc radzenia sobie z
      separacja.
      Co do kontekstu karmienia piersia, a bliskosci z matka- niestety nie
      jest to regula. Znam mamy dlugo karmiace piersia, ktore jednoczesnie
      tygodniami tresowaly swoje dzieci, pod katem samotnego zasypiania
      metoda na wyplakanie. Jedna z nich roczna corke wyslala do zloba,
      nie ze wzgledow ekonomicznych, ale twierdzac, ze to nie dobrze
      zwiazac sie za blisko z rodzicami i mala potrzebuje socjalizacji z
      rowiesnikami, takze idzie. (a mama w tym czasie na kanapie TV
      oglada, lub na shopping leci).

      Moja mala przejawia zainteresowanie innymi dzieciakami, i mam
      wrazenie, ze ja wtedy dla niej licze sie mniej wink, jednak na tej
      podstawie, jakis dalekosieznych wnioskow nie wyciagam. A i jej
      dojrzalosci e. nikt postronny mi oceniac nie bedzie, gdyz do szkoly
      ani mysle ja posylac :-p.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka