Dodaj do ulubionych

dziewczyny...pomocy!

09.12.09, 21:47
Wklęję jeszcze tutaj to o co pytałam na kp
Koleżanka urodziła 8 grudnia chłopca. Nie radzi sobie z karmieniem -
mały jak jest przystawiany do cyca nie umie złapać, denerwuje się i
płacze.
Dziewczyny, byłam w szpitalu i widziałam co się dzieje. Masakra sad
Mały w nocy tak płakał że personel wcisnął mu butelkę z wodą z
glukozą zamiast pomóc matce przystawić. Matka po porodzie słabo się
rusza - boli wszystko.
Byłam tam 2 godziny, pomogłam przystawić do piersi - mały się tak
złości bo jest strasznie głodny, ale jak już złapie to ssie.
Koleżanka przyjeła
taktykę że skoro płacze i nie chce piersi to nie będzie go męczyć i
mu nie da - odkłada go do łóżeczka sad
mam nadzieję że przekonałam ją że ma dziecko mimo tego
marudzenia przystawiać. Generalnie błędne koło sad Mleka super ilości
nie ma - nadal siara, a laktacja nie ma szans się szybko rozkręcić
bo mały za rzadko i za słabo ssie (te nerwy z głodu chyba + nerwy
tej mamy i dokarmianie wodą z glukozą).
Macie jeszcze jakiś pomysł jak ja mogę pomóc?
Jak przekonać dziewczynę że ma mleko i że wszystko będzie ok? (bo
powtarzałam jej to chyba ze 1000000 razy, ale nie wiem czy
uwierzyła - po mnie przyszła pielęgniarka która powiedziała jej że
mleka nie ma sad

Oby jak najszybciej wyszli ze szpitala, bo dziecko będzie nadal
głodne, albo dokarmiane, a mama dziecka nie będzie go karmić bo
sobie po prostu nie radzi. No trzymam kciuki by jutro już ich
wypisali. W domu przynajmniej ktoś jej dziecko do karmienia poda i
sama się z łóżka nie będzie musiała zwlekać.


Czy właśnie tak jest w Polskich szpitalach z promowaniem karmienia
piersią? dla mnie to jakiś szok sad
Obserwuj wątek
    • agasobczak Re: dziewczyny...pomocy! 09.12.09, 21:53
      sad no co poradzisz - możesz tylko ją wspierać i nic na siłę. Szkoda tylko, że
      babka nie ma zacięcia do karmienia bo mleko samo się nie pojawi. Doakrmianie to
      nie zbrodnia ale lepiej aby nie używac butli w tak wczesnym czasie kiedy maluch
      dopiero się uczy ssać.
      Młody mój kilka razy dostał z kieliszka bo się wściekał i wisiał na cycku ale w
      drugiej dobie ruszyło u mnie z kopyta i o dokarmianiu można było zapomnieć.
      Gdzie ona leży co? Może warto interweniować na oddziale w sprawie niedouczenia
      połoznej co? Może na przyszłośc się przyda?
      • frida_a Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 09:39
        Ja miałam podobnie , synek miał problemy ze złapaniem sutka , jak pielęgniarka
        mu "wsadziła" do buzi to zassał ja miałam z tym duże problemy , On płakał ja
        płakałam z bezsilności (a dodam że w szpitalu byłam 8 dni) ale nie poddawałam się .
        Jak wyszłam ze szpitala na spokojnie , swoimi sposobami daliśmy radę a teraz z
        Niego mały ssak smile
        Uważam że powinnaś w miarę możliwości chodzić do Niej i wspierać ją , pomagać
        przystawiać i przekonywać i jeszcze raz przekonywać !
        A w szpitalach tak właśnie jest traktują matki jak ssaki i uważają że małe (
        czyt.dziecko) rodzi sie z umiejętnością ssania i chwytania.
        U Nas w szpitalu na tyle pielęgniarek od noworodków tylko jedna była taka
        że jak dziewczynę przywieźli po porodzie to przychodziła i jej wszystko
        tłumaczyła i pokazywała - wszystkie laski chciały żeby akurat ona była na zmianie..
    • basiak36 Re: dziewczyny...pomocy! 09.12.09, 23:20
      Mozesz tylko kontynuowac swoje wsparcie, tlumaczyc jej jak funkcjonuje
      noworodek, jakim stresem jest dla malucha przyjscie na swiat. Zamiast odkladac,
      niech ma dziecko przy sobie caly czas, etc.
    • kasiale73 Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 02:00
      może niech przytuli to maleństwo i nawet pozwoli mu płakac???
      wspieraj tak, jak do tej pory.
      • aldakra Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 08:03
        Dziś w nocy mały tak płakał że mu butlę pielęgniarki wcisnęły bo z
        głodu był tak zdenerwowany że cyca już łapać nie chciał (no i jak
        laktacja ma się rozkręcić!). Oby dziś wyszła do domu to pojadę i
        postaram się jakoś pomóc z tym karmieniem (i jakąś konsultantkę
        laktacyjną załatwimy). Wiecie, dziwne jest to że to ja widzę tylko
        problem i mama dziecka...a reszta uspokaja że wszystko będzie dobrze
        bla bla bla i woda z glukozą lub mm jak dziecko płacze sad
        • ola33333 Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 09:14

          u maja laktatory w tym szpitalu? bo powinna pobudzac laktacje jak
          dziecko malo ssie. Mi to kazali co 4 godziny po kazdym karmieniu
          malej jeszcze obie piersi po 15 minut pobudzac laktatorem mimo ze
          nic nie lecialo. Nie lecialo, nie lecialo, a na czwarty dzien mialam
          nawal pokarmu. Tez laktatorem odciagalam zeby unormowac sytuacje i
          dobrze bylo.
          Jesli w szpitalu nie ma laktatorow to moze sie zgodzi ta kolezanka
          jak jej kupisz? Polecam medela mini elektric.
          Powodzenia !!!
    • budzik11 Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 09:29
      A możesz jej cos wydrukować? Są różne fajne informacje, które mogą podziałać
      bardziej niż twoje słowa (zawsze to słowo pisane, hehe wink). Dwie rzeczy mi
      przychodzą do głowy, bo fajnie napisane:
      www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/33/index.php?lang=pl
      i mądry i rzeczowy post autorstwa Fizuli o trudnych początkach:
      forum.gazeta.pl/forum/w,570,44686136,44819287,Re_Czym_karmic_po_porodzie_.html
    • blaszany_dzwoneczek Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 17:25
      Moja córka też na początku miała problemy z zassaniem - czasem zanim udało mi
      się ją skutecznie przystawić mijała godzina, ale nie rezygnowałam. Jak nie
      mogłam sobie poradzić prosiłam o pomoc położne, na szczęście w moim szpitalu
      przychodziły i pomagały jak się je poprosiło, a nie proponowały dokarmianie uncertain
      Potem w domu też przez kilka dni mała miała problemy z zassaniem, ale w końcu
      załapała o co chodzi i ssie do tej pory. Powiedz koleżance, że tak bywa, że mały
      się na pewno nauczy. Trzymam kciuki, żeby udało jej się trochę wyluzować i
      uwierzyć w siebie i synka.
      • aldakra Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 17:55
        Stan na dziś jest taki że dziecko pierw dostaje butelkę z mm by się
        nie "denerwowało" a potem cyca. Nie wiem co to da (ja sugerowałam by
        może butelkę na strzykawkę - metoda po palcu - zamieniła, ale chyba
        nie chce tak karmić). Może to lepsze niż nic (w sensie straszliwie
        głodne dziecko?)...ja się nie mogę już bardziej wtrącać by nie
        zniechęcić jej do karmienia, wiecie - najlepsza metoda co działa od
        razu na płaczące dziecko, a karmienie cycem jak dziecko płacze nie
        łatwe dla początkującej mamy. Mam nadzieję że będzie dobrze i
        butelka zostanie odstawiona. Wiem teraz dlaczego tyle kobiet nie
        karmi dzieci: brak wiary w siebie, brak wsparcia personelu w
        szpitalu, trudne początki - wtedy to rzeczywiście butelka jest
        wybawieniem bo jest "lekarstwem" co działa od razu - dziecko
        przestaje płakać, zasypia, wszyscy mogą odetchnąć sad
        Ja o swoje karmienie też musiałam powalczyć, też początki były
        trudne, brakowało wsparcia wiem doskonale, że brakuje sił i jest
        ciężko. Mnie się udało głównie dzięki forum kp smile ale widzę że chyba
        nie każdej kobiecie starcza sił.
        • aldakra Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 17:56
          dzięki dziewczyny za wszelkie rady!
          • asia889 Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 19:25
            Spróbujcie jeszcze taki myk. Niech mama rozbierze malucha do pampersa i wsadzi
            go pod koszulę, skóra do skóry na przytulanki bez zmuszania do ssania. Możliwe,
            że mały sam się przekona.
        • basiak36 Re: dziewczyny...pomocy! 10.12.09, 18:13
          Może to lepsze niż nic (w sensie straszliwie
          > głodne dziecko?)..

          To dziecko przede wszystkim jest glodne bliskosci i bycia przy swojej mamie. I o
          tym trzeba pamietac, ze wlasnie po to tak czesto chca ssac.
          Butelka na tym etapie to niestety poczatek konca. Dlaczego nie przystawia
          dziecka do piersi caly czas, zamiast dokarmiac? Moze probowac odciagac troche
          pokarmu, podawac kroplomierzem/strzykawka kiedy dziecko denerwuje sie przy
          piersi, pobudzajac do aktywnego ssania.
          • aldakra basiak 10.12.09, 20:04
            Ja dokładnie to co napisałaś doradzałam, ale niestety łatwiejsza w
            obsłudze butelka (no bo nie trzeba cały czas przystawiać)...wiem że
            to nielogiczne, ale nie wszystkie kobiety widocznie mają tę wolę
            walki, która czasem potrzebna jest by dziecko karmić piersią. Ale
            bądźmy dobrej myśli, że butelka pójdzie niedługo w odstawkę...
            • monicus Re: basiak 10.12.09, 21:32
              mnie to zastanawia co te baby maja innego do roboty w szpitalu?! w sensie matki,
              ze nie chce im sie przystawiac. przeciez tam nie ma innego zajecia. lezysz na
              boku i wydajesz cycka
              • ciociacesia no ja pamietam ze miałam mnóstwo roboty :P 11.12.09, 07:49
                > mnie to zastanawia co te baby maja innego do roboty w szpitalu?! w sensie matki
                > ,
                > ze nie chce im sie przystawiac. przeciez tam nie ma innego zajecia. lezysz na
                > boku i wydajesz cycka
                a tak serio to sie nudziłam troche - spac sie nie dało, ani w dzien ani w nocy -
                bo dziewczyny karmiły swoich małych żółtaczków co 2 godziny. trzecia odciagała
                mleko. młoda ssac nie chciała, albo marudziła, albo spała. ale jak poszłam sie
                umyc, to zawsze sie budziła. ze szpitala powinni po jednej dobie wywalac, bo to
                jakas masakra
                • aldakra Re: no ja pamietam ze miałam mnóstwo roboty :P 11.12.09, 08:12
                  > > mnie to zastanawia co te baby maja innego do roboty w szpitalu?!
                  w sensie
                  > matki
                  > > ,
                  > > ze nie chce im sie przystawiac.

                  A mnie się wydaje, że to nie o to chodzi że się nie chce, ale
                  brakuje świadomości np. cyce na początku bolą od intensywnego ssania
                  dziecka, a dodatkowo jakoś dużo kobiet ma wpojone że dziecko się
                  karmi, po karmieniu odbija, a potem odkłada do łózeczka i samo ma
                  spać przez następne 3h. Mało którą początkującą mamę widziałam która
                  nie wypuszczała z ramion dziecka i non stop je cycała, nosiła,
                  przytulała, leżała z dzieciekm...wiecie, pokutuje nadal to durne
                  przekonanie, że dziecko się przyzwyczai itp. i taka młoda mama też
                  nie wie, czy do niej nie dociera że dla noworodka ssanie to nie
                  tylko jedzenie i że strasznie bliskości potrzebuje takie maleństwo.
                  Takie świeżo upieczone matki w szpitalach są skołowane, bo personel
                  często mało pomocny, wszystko boli po porodzie, one nie wiedzą
                  jeszcze co tak do końca robić z dzieckiem...
                  No i sięgają po łatwe rozwiązania...
                  • jutycha Re: no ja pamietam ze miałam mnóstwo roboty :P 11.12.09, 09:45
                    Ale u mnie po porodzie zadziałały instynkty. Nie dałam dzieci nikomu, a jak
                    zabrali mi córkę pod kroplówkę z odwodnienia (zresztą efekt fachowej pomocy
                    położnych przy przystawianiu) to wyłam cały dzień.
                    Ja rozumiem że młoda mam jest skołowana ale niech zacznie wierzyć w siebie a nie
                    niedouczony personel. Toż w końcu jej dziecko a nie pani Jadzi z noworodków.
                    A jak urodziłam drugą to odkładałam ją do tego "łóżeczka" tylko gdy szłam do
                    łazienki, bo tam zabrać jej nie chciałam.
                    I niestety ale ja czarno widzę karmienie w przypadku Twojej koleżanki, ona nie
                    da rady. Mam nadzieję że się mylę.
                    • aldakra Re: no ja pamietam ze miałam mnóstwo roboty :P 11.12.09, 10:00
                      Pozytywna wiadomość: dziś wychodzą ze szpitala do domu smile
                      Mały jest na samej butli i trochę "miętoli" cyca sad w szpitalu
                      nacisnęli jej na pierś i wyleciały trzy kropeli i usłyszała że mały
                      płacze bo jest głodny, a ona nie ma mleka...no i radą i sposobem na
                      to jest butla sad ja normalnie bym na księżyc wysłała taki personel
                      szpitalny! Koleżanka też już jest przekonana że nie ma mleka...
                      Umówiona jest już konsultantka laktacyjna, która przyjedzie do
                      koleżanki do domu. Mam nadzieję, że doradzi skutecznie i pierś wróci
                      w użycie dla dobra tego maleństwa.
                      • jutycha Re: no ja pamietam ze miałam mnóstwo roboty :P 11.12.09, 10:20
                        Przykro mi bardzo, naprawdę.
                        Ja pamiętam jak mi wciskały że nie mam mleka, przyszedł mój gin, nacisnął na
                        pierś pojawiła się kropla a on na to ze jest i że trzeba karmić, dostawiać jak
                        najczęściej a i brodawka się przy tym wyciągnie i mleka więcej pojawi. Jak
                        wychodziłam ze szpitala to nie byłam w stanie się zebrać, bo co się schyliłam to
                        się lało na wszystkie strony.
                        • 987ania Re: no ja pamietam ze miałam mnóstwo roboty :P 11.12.09, 19:22
                          i dlatego, żeby tych mądrości nie słuchać wyszłam ze szpitala kilka godzin po
                          porodzie, bo mimo tylko 12h pobytu byłam już zmęczona szpitalem. I nie polecam
                          pobytów w szpitalu.
              • gosia_p1979 Re: basiak 13.12.09, 23:43
                monicus napisała:

                > mnie to zastanawia co te baby maja innego do roboty w szpitalu?! w
                sensie matki
                > ,
                > ze nie chce im sie przystawiac. przeciez tam nie ma innego
                zajecia. lezysz na
                > boku i wydajesz cycka

                oj maja, musza sie wyspac wink pamietam jak ja lezalam po porodzie to
                przyszla polozna i patrzy a my z kolezanka z pokoju spimy a dzieci
                kolo nas z piersiami w buziach i mowi: "oj jak milo, spijcie z
                dziecmi, karmcie i przytulajcie, bo nie moge patrzec jak niektore
                dziewczyny zostawiaja nam swoje dzieci bo musza sie wyspac i te
                maluszki placza z glodu" pamietam ze bylysmy w szoku, no ale coz sa
                i takie kobiety sad
    • aniuki Re: dziewczyny...pomocy! 14.12.09, 00:19
      eh to ja chyba zareklamuję szpital gdzie rodziłam dwa razy czyli Solec w Wwie. miałam niejakie problemy ze starszą pierwszej nocy. duża i głodna,wpadła w rodzaj histerii a ja razem z nią oczywiście. mleka jeszcze nie było, tylko siara. pomagało tylko noszenie po korytarzu. a że byłam w kiepskim stanie, litościwie odebrano mi dziecko, napojono setką glukozy i mogłam się wyspać a nawet wykąpać smile

      za to od rana następnego dnia kierownik zespołu neonatologicznego osobiście klarowała mi do znudzenia: na każdej piersi 20 minut, nie mniej, i następna pierś. i jak najczęściej. przyjęłam to za swoją misję życiową heh

      i po kilku dniach (i tak tam siedziałyśmy czekając na wyniki moczu itp) okazało się że mam mega żarłocznego ssaka i mega wydajną fabrykę mleka w staniku. i zostałyśmy pochwalone za swe wysiłki.

      takie podejście uważam w moim przypadku było całkiem zdrowe.
      • aska_kit Re: dziewczyny...pomocy! 15.12.09, 09:59
        Jeśli jej zależy na utrzymaniu karmienia naturalnego, to uważam, że powinna
        wziąć laktator i podawać małemu ściągane mleko, a do piersi przystawiać na
        niewielkim głodzie - żeby bez stresu było.
        A z drugiej strony uważam, że nic na siłę. I że jeśli mama nie chce karmić synka
        piersią, to takie na siłę nagabywanie przyniesie więcej szkody niż pożytku - np.
        stwierdzi, że niedobra z niej mama, będzie czuła się winna itp.
        Ale to tylko moje zdanie.
        • aldakra Re: dziewczyny...pomocy! 15.12.09, 20:01
          Większość kobiet w ciąży jeszcze deklaruje karmienie piersią, ale
          potem przychodzi poród, ból, zmęczenie, a początki karmienia bywają
          ciężkie i wiele kobiet na tym etapie się poddaje mimo wcześniejszych
          deklaracji. Zgadzam się że "nagabywanie" w przypadku gdy kobieta nie
          chciała i nie chce karmić jest bez sensu i utwierdza w przekonaniu o
          panującym "terrorze laktacyjnym" wink Ale jeśli mama chciała i jej nie
          wychodzi to myślę że trzeba zdopingować, wspomóc w tym początkowym
          stadium....tyle że faktycznie działanie "na siłę" może zniechęcić.
          Ja zrobiłam wszystko by koleżance pomóc, ale nie naciskałam bo wiem
          że reakcja mogła by być odwrotna od zamierzonej. Wiem że dzieciątko
          lepiej zaczęło ssać, przy czym jednej piersi nie lubi za bardzo, a w
          nocy ponieważ płacze dostaje butlę z mm (tego nie rozumiem, ale
          dziewczyna zna konsekwencje podawania butli). Przyznam, że bardzo
          chciałam pomóc bo sama miałam na początku trudności w karmieniu i
          poradziłam sobie dzięki forum kp, ale dużo w tym czasie bym oddała
          za przyjazną mamę chętną pomóc - stąd moje zaangażowanie.
          Każda młoda mama staje przed wyborami i musi zdecydować co dla niej
          i dziecka najlepsze - my możemy jedynie informować, służyć radą, ale
          dzieckiem przecież się nie zajmiemy i nie nakarmimy wink
          co mnie wkurzyło w tej sytuacji to brak pomocy i złe rady personelu
          medycznego dotyczące karmienia piersią - bo jednak ci szpitalni to
          (powinny być) autorytety i ich młode mamy się słuchają
          najbardziej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka