Dodaj do ulubionych

lubię mieć argumenty

07.01.10, 20:44
Jak pewnie kazda z Was spotykam sie czesto z niejakimi naciskami, by powoli
myslec o konczeniu karmienia. Mowie wtedy o tym, ze WHO zaleca dlugie
karmienie, ze nie chce dawac malej podrobek, jesli moze miec moje mleko, ze
krowa nie karmi ludzkim swojego cielecia... No i siegam do opinii mojej
pediatry, ktora wspiera mnie karmieniu i wrecz kaze je kontynuowac, bo mala ma
sklonnosci do alergii.
Pewnie macie swoje argumenty.
Jak rozmawiacie z innymi na ten temat? Jesli rozmawiaciesmile
Obserwuj wątek
    • misanka Re: lubię mieć argumenty 07.01.10, 21:23
      jak to pięknie i z humorem napisała shipa w innym wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,21000,104822810,104830166,Re_Znowu_sie_dzisiaj_bronilam_.html

      a rozmawiać i mieć solidne argumenty trzeba, bo jak tu zmienić
      świat, jak będziemy chować głowę w piasek wink
      • ciociacesia ja rozmawiam jesli widze ze jest sens 08.01.10, 08:01
        przeciez nie zaczne przekonywac 40letniego chłopa co ma juz dorosłe dzieci i wie
        lepiej ze butla mleka i przespi noc a lepsze bite niz zdechłe...
        w takich sytuacjach mówie po prostu ze ja uwazam inaczej i mi jest tak dobrze
        ale juz z młodszym bratem i jego dziewczyna moge pogadac...
        w ogóle to ciekawi mnie tesciowa bo ona juz 4 mies temu przekonywała ze musze
        zaczac odzwyczajac, sie kobieta dowie ze jeszcze karmie to mnie chyba zlinczuje smile
    • budzik11 Re: lubię mieć argumenty 08.01.10, 09:14
      Mnie nikt nigdy nie pytał o to dlaczego karmię czy dlaczego karmię długo. Ale
      dla mnie, oprócz tego, o czym napisałaś, ważna jest też wygoda, prostota, koszt
      (a raczej brak kosztu), poza tym moje zdrowie - ochrona przed rakiem szyjki
      macicy, rakiem piersi, osteoporozą, ciężką menopauzą.
    • edytadk Re: lubię mieć argumenty 08.01.10, 09:34
      Jak dotąd, negatywne reakcje odnośnie długiego karmienia spotykały mnie wyłącznie ze strony rozmaitej maści lekarzy, z którymi miałam wątpliwą przyjemność mieć styczność. Tutaj o dyskusję zwykle trudno, bo pambuk lekarz i tak wie lepiej, a każda próba podważenia tego traktowana jest jak zamach na sam "urząd". Raz zdarzyło mi się przez 15 minut dyskutować z ginekologiem - zupełnie bezowocnie, bo ani ja go nie przekonałam, ani - tym bardziej - on mnie. Ale przynajmniej udawał zainteresowanie moim zdaniemwink.

      Rodzina słowa nie mówi, również teraz, gdy karmię 28-miesięcznego zawodnika, będąc w 4 miesiącu ciąży. Znajomi są na tyle kulturalni, że nie komentują, a skoro nie komentują, to ja sama tematu też nie ciągnę. Co najwyżej zdarzało im się wyrażać zdziwienie (np. że normalnie pracuję i jakim cudem w takich warunkach karmić), ale bez negatywnych podtekstów. Z babami na ulicy nie widzę sensu i potrzeby strzępić sobie językawink.
    • basiak36 Re: lubię mieć argumenty 08.01.10, 12:40
      Nie ma za bardzo czego argumentowacsmile) Mleko wlasnego gatunku zawsze jest lepsze
      od mleka zwierzaka i tylesmile
      Jesli ktos 'naciska', zawsze prosze o konkretne argumenty.
      ------------------------------------------
      • oda100 Re: lubię mieć argumenty 08.01.10, 15:45
        mnie sie jakos nikt nie pyta, jesli juz to mowie ze nam odpowiada z
        roznych wzgledow dlugie karmienie i na tym sie zazyczaj konczy.
        Mieszkam za granica i tu raczej wyznaje sie zasade kazdy robi jak
        uwaza, wiec mam spokoj.
    • martusia_25 Re: lubię mieć argumenty 20.01.10, 16:42
      Przestałam argumentować, jeśli ktoś jest namolny, mówię - moje
      dziecko i będę karmić dopóki uważam za stosowne. Z lekarzami nie
      rozmawiam na ten temat bo to walka z wiatrakami. Ich argumenty mnie
      załamują - np. musi pani odstawić, bo potem będzie jeszcze
      trudniej, albo: takie duże dziecko wygląda obrzydliwie gdy ssie. Z
      czymś takim po prostu nie da się polemizować.
      • abcde-25 Re: lubię mieć argumenty 21.01.10, 22:58
        Karmię córcię 20 mies., chciałabym chociaż do 2.5 roku, tym
        bardziej, że mała jest z czerwca (stukną 2 lata) i wiadomo - upały w
        wakace pić się chce. Problem w tym, że ludzie z mojego otoczenia
        zamiast mnie wspierać, prawie kpią ze mnie!
        - ginekolog - karmi się góra 12 mies., bo potem ten pokarm nie ma
        żadenj wartości
        - pediatra - karmienie powyżej roku nic nie daje
        - teściowa - po co ty się tak długo poświęcasz, ja karmiłam 6 mies.
        to i tak za długo, nie możesz drinka, piwka...
        I co ja odpowiadam - mała nie chorowała od porodu, jest między nami
        wspaniała więź, poza tym cycuś to wygoda, oszczędność, zdrowsze
        ząbki nż po sztuczniaku,...

        Jakich argumentów mam jeszcze użyć, żeby dali mi spokój? Chciałabym
        nawet karmić do 3 urodzin, ale jeszcze trochę i wpędzą mnie w
        poczucie winy i wstyd!!! Podpowiedzcie jakie riposty stosować???
        Pozdrawiam wszystkie wytrwałe mamuśki
        • martusia_25 Re: lubię mieć argumenty 22.01.10, 12:14
          Najlepiej chyba działa postawienie sprawy jasno i brutalnie - nic
          wam do tego jak i czym karmię MOJE dziecko. Nawet jeśli nie
          zrozmieją (a jak ktoś nie chce zrozumiec, to nie ma argumentu który
          go przekona) to się obrażą i też dadzą spokój smile Z perspektywy
          czasu uważam, że tłumaczenie ludziom, którzy pytali, po co ja
          karmię takie duże dziecko za błąd - bo ich pytanie nie było
          spowodowane chęcią poznania odpowiedzi, lecz dania mi do
          zrozumienia, że to co robię jest wg nich absolutnie
          niedopuszczalne. Moje tłumaczenie służyło im tylko do tego, aby mi
          uświadomić, że się mylę i jestem głupa. Życzę wtrwałości i dystansu!
          • verenne Re: lubię mieć argumenty 22.01.10, 21:10
            Odkąd na pytanie "To ty jeszcze karmisz?!" odpowiadam z uśmiechem na
            ustach i pewnym głosem "Oczywiście!", to reakcje ludzi są zaskakująco
            pozytywne. W stylu "Nie no wiadomo, że karmienie piersią jest
            najzdrowsze dla dziecka..."
            tongue_out
            Ogólnie najgorsze jest przyjęcie postawy tłumaczącej się.
            • abcde-25 Re: lubię mieć argumenty 23.01.10, 13:58
              Dzięki wielkie za ciepłe słowa.
              Nie wiem, czego to kwestia, że karmiąc dziecko np. 20 mies. ludzie
              patrzą na nas jak na ufoludki?!!!
              Może:
              - zazdrość, że same nie karmiły piersią wcale, karmiły za krótko
              - kwestia ciekawości i włażenia z butami w życie innych
              - ...
              Muszę zacząć olewać takich ludzi, bo inaczej nie wyrobię. Pozdro!
              • aleksa51 Re: lubię mieć argumenty 24.01.10, 12:16
                Sądzę, że te "dobre rady" nie są powodowane żadnymi złymi intencjami, nie
                powoduje ich zazdrość wynikająca z osobistej porażki. Sądzę, że to poprostu
                niewiedza. Sama nie wiedziałam, że można karmoć dwu, trzylatka, że warto, że
                wręcz powinno się. Dopiero jak trafiłam na to forum, zadałam sobie trud
                odszukania informacji. Teraz wiem i nigdy nie skrytykuję odpowiednio długiego
                karmienia piersią. Ludzie bardzo łatwo wypowiadają swoje osądy nie mając wiedzy
                w temacie i to w przeróżnych dziedzinach. Najbardziej jednak zasmucające jest
                to, że pediatrzy opowiadają bzdury typu "po roku nie warto, bo mleko nie ma
                wartości" itp- ich nic nie usprawiedliwia i warto byłoby zwracać in uwagę kiedy
                paplają takie farmazony.
            • lacitadelle Re: lubię mieć argumenty 25.01.10, 11:15
              > Ogólnie najgorsze jest przyjęcie postawy tłumaczącej się.

              Dokładnie, ja zawsze z uśmiechem odpowiadam, że karmię tak jak zalecają specjaliści.

              Ostatnio rozmawiałam z "dowcipnym" internistą, który jak usłyszał, ile karmię,
              powiedział: "zaraz będzie lanie". Ja na to, że radzę mu nie zaczynać ze mną
              rozmowy na ten temat, bo karmię tak, jak należy. Facet zaczął od kłamstwa (że
              WHO zaleca karmienie do roku), więc przytoczyłam prawdziwe zalecenia i
              odpowiedziałam, żeby się dokształcił. Mało mu było i dalej ciągnął rozmowę,
              wreszcie, jak mu zabrakło argumentów, to powiedział, że jest takie stare
              porzekadło " przez pierwsze 6 miesięcy pierś jest wyłącznie dla dziecka, a po
              roku wyłącznie dla partnera", to mu opowiedziałam ze słodkim uśmiechem, że to
              głupie powiedzenie, bo ja i moje piersi by wyłącznie 6 miesięcy bez partnera nie
              wytrzymały.

              Wyszłam zniesmaczona, bo facet po pierwsze kłamał, a po drugie właził
              nieproszony z buciorami w moje życie intymne, nie dałam sobie wejść na głowę,
              ale niejedna dziewczyna by się po takiej wizycie podłamała i w sumie żałuję, że
              nie zareagowałam jednak bardziej ostro. Podrzucę mu w wolnej chwili wydrukowane
              zalecenia WHO, no i oczywiście na wizytę więcej nie pójdę.
              • czarnulkaaa2 Re: lubię mieć argumenty 26.01.10, 18:38
                Ja jakoś mam spokój-znajomi nie wnikają, pracuję z lekarzami którzy
                znają moje podejście do tematu i nie komentują, nawet jak myślą co
                innego. Inna sprawa że ja jestem pyskata bardzo i gdyby ktoś mi
                zaczął jakieś teksty walić to by się zdziwiłm podejrzewam wink
                Przyznam szczerze że raczej spotykam się z pozytywnymi reakcjami, co
                więcej-nagle okazuje się że jedna, druga dziewczyna karmiła
                długo...Ostatnio nawet dj-ka na weselu się ucieszyła że karmię ( nie
                wiedziałam skąd się domyśliła bo Młody mi w dekoldzie nie gmerał,
                może na twarzy mam wypisane smile) i powiedziała że ona 2.5 roku
                karmiła i tak sobie uciełyśmy miłą pogawędkę nt DKP wink
                • lilia-wodna Re: lubię mieć argumenty 29.01.10, 00:08
                  Witam, ja karmię synka już 2 lata i 2 miesiące.
                  Też spotykam się z reakcjami LEKARZY - typu:
                  - "powinna pani przestać karmić" (dermatolog - bo "przypadkiem uczestniczyła w
                  sympozjum na którym mówili, że karmienie po roku nie ma sensu" - ciekawe przez
                  kogo sponsorowane)
                  - "karmienie po roku nic nie daje dziecku" (ginekolog),
                  - "tyle pani wytrzymała!" (internista - ale on jednak powiedział, że karmienie
                  jest dobre dla dziecka, choć był szczerze zdziwiony i patrzył na mnie trochę jak
                  na ufoludka).

                  Na pocieszenie przytoczę fragment ze strony int. pediatry mojego dziecka (jest
                  za długim karmieniem):

                  "Karmienie piersią jest najlepszym sposobem odżywiania niemowląt a zarazem
                  najlepszą receptą na zdrowie. Każda jego kropla dostarcza nie tylko kalorie,
                  białko, tłuszcze i węglowodany ale substancję i komórki, które regulują
                  przemiany metaboliczne i wpływają na rozwój odporności. Stąd karmienie piersią
                  jest najwyższym priorytetem.

                  Doktor Tadeusz Żeleński ( Boy) zapoczątkował akcję „Kropla Mleka” starając się
                  walczyć z niedożywieniem dzieci w początkowych latach XX wieku a poprzez „Szkołę
                  Matek Karmiących” starał się propagować ten sposób odżywiania niemowląt . Oba
                  problemy są nadal aktualne choć na szczęście w znacznie mniejszym zakresie i
                  trochę inaczej je postrzegamy.

                  Staramy się by nasi pacjenci byli karmieni jak najdłużej piersią, nawet do końca
                  2 roku życia. Technika karmienia piersią zwykle nie nastręcza trudności młodej
                  mamie. Życie kobiety karmiącej piersią nie musi być udręką. Nie zalecam diet z
                  niepotrzebnymi ograniczeniami. Obiegowo krąży zbyt wiele szkodliwych praktyk i
                  mitów z którymi należy walczyć. Przerwanie karmienia piersią może nastąpić
                  jedynie w bardzo rzadkich i silnie udokumentowanych przypadkach. Tylko w takich
                  okolicznościach jest czas na odpowiednie mleko w proszku."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka