Dodaj do ulubionych

Beton ma się dobrze

19.12.12, 22:18
Koleżanka z pracy urodziła, już nie karmi a dziecko ma 5 tygodni, "musiała odstawić" z powodu zapalenia i zastojów. Dostała BRK i położna wymasowuje jej na siłę te zastoje strasząc że jest to jedyna alternatywa dla cięcia i sączków. Najstraszniejsze jest to, że takim profesjonalizmem wykazuje się personel medyczny w szpitalu klinicznym z najwyższym stopniem referencyjności w naszej stolicy. Kolejny ssak na butli, bo tym razem mama miała "za dużo" pokarmu.
Obserwuj wątek
    • aleksandra1357 Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 22:38
      Smutne sad
      Ja ostatnio dużo rozmawiam z moją koleżanką, która urodziła w Warszawie na Karowej. Bardzo chciała karmić, przez tydzień walczyła, trzy położne laktacyjne walczyły razem z nią i nie dało rady. Bo...? Bo mały był zbyt niecierpliwy i darł się przy piersi, bo koleżanka miała zatkane kanaliki i tylko krople leciały (to chyba norma??), bo ma nietypowe brodawki (szerokie), no po prostu się nie dało.
      Nie daję temu wiary.
      • ogz Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 23:03
        Co to za twór ta położna laktacyjna? Ani położna ani konsultantka laktacyjna, ja miałam z takim demonem wiedzy o laktacji do czynienia na Inflackiej, aż strach się bać. Pani ważyła dziecko i wychodziła na 20 minut, wracała, ważyła, nie potrafiła skorygować techniki ssania, przystawić, udzielić jakiejkolwiek sensownej rady, tych bezsensownych w postaci dokarmiania mm po każdym karmieniu jej nie brakowało. W czasie zajęć w szkole rodzenia oceniała za to, która z nas będzie mogła karmić, po wizji lokalnej. Dla mnie nie była łaskawa, powiedziała że nie ma mowy naturalnym karmieniu z "takimi piersiami". Syn nie uwierzył i pije mleko 4 lata. Skąd szpitale biorą taki personel?
        • asjula1 Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 23:20
          NoJ bo nikt ich nie sprawdza, nie weryfikuje ich wiedzy. Ja od dawna jestem zwolenniczka stworznia w necie listy lekarzy, poloznych, szpitali pro-karmieniowych. Normalnie, z nazwiska. I druga czesc - black list. Z mozliwoscia oceniania, komentowania. To by cos dalo. To + prosty zabieg wprowadzenia zaliczenia z kp na studiach i szkole pielegniarskiej.
          Moj lekarz np. jest naprawde super - wiedza na biezaco, do antybiotykow stosunek nie za chetny, przejmuje sie, angazuje, mily itd, ale o kp nie wie NIC. No, czemu, pytam??
          A koelazanka moze przeciez wrocic do karmienia, gdy sie je sytuacja troche uspokoi
          • froobek Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 23:31
            Ja np. po pierwszym porodzie wywaliłam ogromniastą skargę do KUKP na szpital, teoretycznie Przyjazny Dziecku, za totalny brak wsparcia w karmieniu.
          • ogz Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 23:31
            Już nie chce, za duży wysiłek, poza tym łyka BRK.
            • asjula1 Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 23:46
              Bez sensu
            • asjula1 Re: Beton ma się dobrze 19.12.12, 23:50
              A co to jest BRK?
              • fiamma75 Re: Beton ma się dobrze 20.12.12, 18:05
                bromokryptyna - lek na zahamowanie laktacji
        • ciociacesia wiesz moje brodawki tez ogladała 20.12.12, 08:02
          przed porodem połozna pod katem tego czy sie nadają do karmienia. polozna od porodów domowych, wiec nie jakis ciemnogród
          • mad_die Re: wiesz moje brodawki tez ogladała 20.12.12, 09:10
            Kurde ale widzicie, to wina personelu jest z jednej strony, ale równie duża jest wina matek.
            Jak nie chcą karmić, to żadna, nawet najbardziej miła, pomagająca położna jej nie da rady, nie przekona do kp.
            I tak, powinno być wsparcie, kursy, zaliczenia itp. dla personelu szpitali i przychodni.
            Ale kurcze blade, jak chcesz prowadzić samochód, to robisz prawo jazdy tak? A żeby mieć dzieci co musisz? No ...? A wychowanie dzieci to o wiele poważniejsza sprawa niż jazda samochodem...
            I to jest problem, trzeba uświadamiać przyszłych rodziców na równi z lekarzami/położnymi.
            • asjula1 Re: wiesz moje brodawki tez ogladała 20.12.12, 09:56
              No ale jak?
              To wlasnie te polozne i lekarze powinni wspierac rada.
              ja ostatnio preprowadzilam bardzo dluga i bezowocna rozmowe w biurze Rzecznika Praw dziecka, gdzie poza innymi tematami, tez sugerowalam, zeby stworzyli jakas broszurke, ktora beda wreczac matkom w ciazy lub po porodzie -wesola, z obrazkami i poradami nt ELEMENTARNYCH rzeczy, czyli - nie krzyczymy, klapsow nie dajemy, wspieramy, traktujemy jak czlowieka itd.
              Pani tak jakos .. eeee, no wie pani, to sa delikatne sprawy, rodzice nie lubia, jak im sie wtracac, traktuja to jako zamach na swoja wolnosc.
              Nie no, pewnie. Powiedzcie to tym dzieciom, ktore laduja na chirurgii urazowej, albo cmentarzu. Ze panstwo wolalo nawet nie sprobowac jakos poszkolic ich rodzicow, bo martwilo sie o ich samopoczucie....
              • mamahanutki Re: wiesz moje brodawki tez ogladała 20.12.12, 10:48
                To bardzo smutnie co piszesz, jednak bardzo prawdziwe...

                Karzą lekarzy za źle wystawione recepty a z bzdury przekazywane mamom, które rzutują potem na zdrowie, a nawet życie /jak się okazuje/ ich dzieci -JUŻ NIE. I ciekawa jestem ile jeszcze czasu upłynąć musi aby się to zmieniło?????

                Mamy karmiące już nawet koło roku muszą się często z tym ukrywać i nie maja poparcia w środowisku. Mamy z problemami laktacyjnymi na początku-zamiast wsparcia, i rady otrzymują mleko modyfikowane jako cudowne lekarstwo na wszystkie zła tego światasad

                Szkolić/uswiadamiać trzeba wszystkich: lekarzy ginekologów, pediatrów, położne, pielęgniarki środowiskowe ale i rodziców. Bo wszyscy wiedzą, że maeko mamy jest ważne, ale już dlaczego-naprawdę niewielka grupa wie.
              • aleksandra1357 Re: wiesz moje brodawki tez ogladała 20.12.12, 22:53
                asjula1 napisała:


                > ja ostatnio preprowadzilam bardzo dluga i bezowocna rozmowe w biurze Rzecznika
                > Praw dziecka, gdzie poza innymi tematami, tez sugerowalam, zeby stworzyli jakas
                > broszurke, ktora beda wreczac matkom w ciazy lub po porodzie -wesola, z obrazk
                > ami i poradami nt ELEMENTARNYCH rzeczy, czyli - nie krzyczymy, klapsow nie daje
                > my, wspieramy, traktujemy jak czlowieka itd.

                Dostałam takie broszurki po porodzie w 2010 roku. Naprawdę świetne broszurki, bardzo dobrze zrobione, krótkie, dobitne, zrozumiałe, wzruszające. Właśnie o krzyku, klapsach, szarpaniu itd. Autorem była chyba Fundacja Dzieci Niczyje, ale głowy nie dam.
          • moniaj77 Re: wiesz moje brodawki tez ogladała 02.01.13, 22:46
            po urodzeniu drugiego dziecka śmiałam się z tych pielęgniarek od laktacji, chodziły z jakimiś herbatkami po oddziale na laktacje, a ja im odpowiedziałam że nie potrzebuje że pierwsze dziecko karmiłam 3 lata i myślę że herbatka jest dla mnie nie potrzebna bo sukces jest w tym że mama wierzy że jest w stanie wykarmić swoje dziecko i poprostu go przystawia często
        • 987ania Re: Beton ma się dobrze 21.12.12, 13:28
          > Co to za twór ta położna laktacyjna? Ani położna ani konsultantka laktacyjna, j
          > a miałam z takim demonem wiedzy o laktacji do czynienia na Inflackiej, aż strac
          > h się bać.

          Jakieś dwa lata temu Inflancka szukała osób zajmujących się laktacją, w wymaganiach było IBCLC lub CDL. Nie wiem kogo zatrudnili ale przynajmniej na papierze, to tak wyglądało.
          A położna laktacyjna, to chyba jakieś określenie z ustawy lub rozporządzenia, które mówi kto może zajmować stanowisko konsultanta laktacyjnego w szpitalu lub inny państwowym ZOZie.
          www.kobiety.med.pl/cnol/index.php?option=com_content&view=article&id=117&Itemid=44
          i tu spis stanowisk, nr 114 Edukator d/s laktacji, nie trzeba mieć kursu, jeśli ma się liczbę lat pracy w zawodzie.
          www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_kwawymagan_prac_27072011.pdf
      • 987ania Re: Beton ma się dobrze 21.12.12, 13:34
        > Ja ostatnio dużo rozmawiam z moją koleżanką, która urodziła w Warszawie na Karo
        > wej. Bardzo chciała karmić, przez tydzień walczyła, trzy położne laktacyjne wal
        > czyły razem z nią i nie dało rady. Bo...? Bo mały był zbyt niecierpliwy i darł
        > się przy piersi, bo koleżanka miała zatkane kanaliki i tylko krople leciały (to
        > chyba norma??), bo ma nietypowe brodawki (szerokie), no po prostu się nie dało
        > .

        Znam jedną konsultantkę z Karowej i wydaje mi się być bardzo sensowną osobą, niestety jak w każdym szpitalu władzę nadrzędną mają lekarze. To oni decydują najczęściej o losach pacjentek. Jest duży nacisk na dokarmianie, żeby szybko wypuszczać dzieci. taka doradczyni laktacyjna, jest nadal tylko położną i musi się słuchać lekarza. Wiem że brzmi to nieładnie ale nadal położna ani pielęgniarka nie jest traktowana jako równoprawna osoba w zespole terapeutycznym.
        Nie chcę usprawiedliwiać betonu a jedynie przedstawić realia pracy w wysokospecjalistycznym szpitalu.
        • klusia.1 Re: Beton ma się dobrze 28.12.12, 20:02
          987ania moge poprosic o namiar na te konsultantke??
          • 987ania Re: Beton ma się dobrze 28.12.12, 21:10
            Napisz na priv
            • klusia.1 Re: Beton ma się dobrze 29.12.12, 08:03
              wyslalam na @ gazetowego, bo pw z konta nie moglam. dzieki za szybki odzew, bardzo mi zalezy smile
    • misanka Re: Beton ma się dobrze 20.12.12, 16:48
      > Kolejny ssak na butli, bo tym razem mama miała "za dużo" pokarmu.

      bardzo smutna sprawa sad
    • q_fla Re: Moja droga przez mękę.... 21.12.12, 00:38
      Ciąża: przeczytałam wszystko co możliwe o kp, nastawienie - na pewno bedę karmić, nie ma innej opcji. Głośno krytykuję matki niekarmiace i karmiace krócej niż rok.
      Poród: planowane cc. Przed porodem niemal błagam pielegniarki z noworodków, żeby nie podawały młodej mm z butli ze smokiem, jeżeli juz to łyżeczką albo strzykawką.
      Mimo protestów męża podają na dzień dobry butlę z mlekiem.
      Ja czuję się fatalnie, nawet na siedząco bardzo spada mi ciśnienie.
      Trzecia doba: próbuję młodą przystawić, ale gdzie tam, za chiny ludowe nie chce chwycić brodawki wrzeszcząc przy tym w niebogłosy. Proszę zatem o pomoc, po pół godzinie przychodzi z grymasem położna i cuchnącymi od nikotyny palcami próbuje wsadzić młodej sutek do ust. Jest pora karmienia, młoda głodna, drze się niemożliwie, ja płaczę razem z nią, po dwóch godzinach szamotania przynoszą w końcu młodej butlę. Oczywiście według personelu to moja wina, nie współpracuję, bo nie chcę karmić.
      Przychodzi pediatra z nakazem przyniesienia laktatora.
      Jest laktator, młoda śpi a ja mokra cała z wysiłku ściągam pokarm, udało się uciągnąć 50ml, podaję młodej z butli. Młoda śpi, a jak z lecącymi po policzku łzami ściągam dalej. Znowu mam ze 40ml. Wpada połóżna z innej zmiany i drze się na mnie: pani X co pani wyprawia, niech pani schowa ten laktator, za chwilę wpadają obie z pediatrą: - co pani wyprawia? - ściągam pokarm. Gdzie pani ma to mleko? - Podaję butelkę. Za chwilę moje z trudem odciągnięte mleko lądauje w umywalce jako niewartościowe. - Przystawiać! Tłumaczę, że młoda nie chce chwycić sutka, że... nie chcą słuchać. Znowu tyrada, że to ja nie chcę, że to moja wina...Na odchodnym dowiaduję się, że jeżeli nie będę karmić moje dziecko będzie niedorozwinięte.
      Siada mi kompletnie psychika, cały czas płaczę, cały czas na mnie krzyczą, robią uwagi, nie chcą dać młodej butelki, młoda za chiny nie chce piersi, strasznie płacze, jak proszę o pomoc nikt nie przychodzi.
      Laktatorem nie jestem już w stanie wycisnąć nawet kropli mleka...
      Wypisują do domu, wychodzę z piętnem złej matki, tej, ktora nie chciała karmić.
      W domu jeszcze próbuję laktatorem, nic nie leci, wyję...
      Wzywamy prywatnie doradczynię laktacyjną, która po obejrzeniu moich piersi stwierdziła, że z takimi płaskimi brodawkami się nie da. Poza tym mam, uwaga...za duże piesi, żeby karmić (noszę miseczkę D).
      Cała moja przygoda z kp kończy się potężną depresją, wizytą u specjalisty i lekami.
      Dzięki bogu młoda rozwija się wspaniale i jest mało chorowitym dzieckiem, zęby ma w idealnym stanie.

      Po niemal ośmiu latach kiedy to piszę łzy znowu ciekną mi po policzku...
      • illegal.alien Re: Moja droga przez mękę.... 21.12.12, 11:16
        sad Ja sie nie dziwie, ze Ci lzy leca, mnie ta historia tez bardzo wzruszyla i zasmucila.
        Bardzo mi przykro, ze takie cos Cie spotkalo. W zasadzie nie wiem, co jeszcze moge napisac, oprocz banalow, a bez komentarza nie chcialam tego zostawic.
      • ciociacesia tak mi przykro 21.12.12, 11:52
        straszne jest to co cie spotkało, od samegop czytanie mozna sie popłakac, wiec wcale sie nie dziwie. terror, sabotaż i znecanie psychiczne
        • q_fla Re: Dziękuję :) 21.12.12, 12:12

          Chciałabym jeszcze napisać - prosić - byście nie krytykowały matek, którym sie nie udało, które byc może nie maja już siły na dalszą walkę. Nie siedzicie w głowach tych matek, którym hormony po porodzie też dają do wiwatu. Sądzę, że tzw. "leniwych kp" matek jest bardzo mało. Będąc po porodzie w szpitalu uzyskałam tak wiele skrajnie sprzecznych informacji na temat kp, do tego doszło fatalne samopoczucie po cc, że każda najmniejsza uwaga urastała do wielkiego problemu.
          A byłam i jestem uważana za silną, pewną siebie i wygadaną babkę. Teraz, będąc w pełni sił, uregulowana hormonalnie pewnie bym w szpitalu zrobiła mega awanturę.
          Ale cieszę się, że moja młoda chociaż raz napiła się mojego mleka, chociaż te 50ml wypiła... smile

          Pozdrawiam smile
      • psotkasia Re: Moja droga przez mękę.... 21.12.12, 12:32
        Strasznie to smutne, co napisałaś. Gdy ja byłam z moim Małym po urodzeniu w szpitalu, to przywieźli na naszą salę (2-osobowa) mamę z małą. Dziewczyna urodziła naturalnie, ale miała łyżeczkowanie po porodzie i dziecko od dwóch dni (od urodzenia) dostawało mm butelką. Za nic w świecie nie chciała złapać piersi (też duże, wręcz z wklęsłymi brodawkami). Pierwszego dnia (za poradą doradcy laktacyjnego) kp wygladało mniej więcej tak, że mała dostawałą butelkę, żeby zaspokoić pierwszy głód, po czym delikatnie była "podmiana" na pierś (na początku właściwie tylko ją łapała i puszczała). Drugiego dnia, żeby mała złapała brodawkę, wystarczył tylko ten smoczek od butelki i już w większości jadła mleko z piersi. Trzeciego dnia obyło się bez butelki. Dziecko karmione tylko piersia przez następne kilka miesięcy (potem kontakt się nam urwał). Nie obyło się bez płaczu mamy i dziecka, ale udało się kp.
        • fizula Re: Moja droga przez mękę.... 22.12.12, 09:46
          Q_fla, współczuję ciężkich przeżyć. I niestety wiem, że takie sytuacje są na porządku dziennym: bombardowanie sprzecznymi informacjami, podawanie na dzień dobry butelki zamiast stosowania alternatywnych metod (co jest przede wszystkim policzkiem-utrudnieniem dla mam, które mają trudniejsze brodawki (o ile dziecko nie zna butelki- to często nie jest to problem, jeśli się wie, jak przystawiać).
          Betonu nie da się wyedukować, bo beton sam doświadczył "dobrodziejstw" karmienia mieszankami, więc dzieli się przede wszystkim swoim doświadczeniem matki, ojca, siostry, babci itd. Lekarz, położna nie umie oddzielić swojego doświadczenia osobistego od swojej wiedzy- pozostaje przede wszystkim człowiekiem. I dzieli się tym, jakim jest człowiekiem, swoim doświadczeniem matczynym, ojcowskim itd.. Trochę to smutne, ale prawdziwe. Nieprawdaż?
          Edukacja najwięcej daje na etapie, kiedy człowiek nie ma jeszcze osobistych doświadczeń, tak mi się wydaje. Później ma mniejsze znaczenie- przechodzi przez filtr własnych doświadczeń i jest przez nie osłabiana albo wzmacniana.
          Nie ma więc dziwnych, że lekarz-ojciec lub matka dziecka karmionego piersią będzie pomagał w karmieniu piersią a lekarz- rodzic dziecka karmionego sztucznie będzie pomagać w szybkim przejściu na sztuczne, nie będzie wspierał karmienia piersią, nie mówiąc o ponadstandardowym karmieniu.
          • ciociacesia fizula ale problem jest głebszy 22.12.12, 10:30
            w tym szpitalu im sie chyba wydawało ze oni wspieraja karmienie piersią - tylko zabrakło wiedzy merytorycznej i jakis ludzkih uczuc
          • q_fla Re: Moja droga przez mękę.... 22.12.12, 18:50
            Fizula, ale niestety nie mamy wpływu na doświadczenia z kp personelu i wg mnie nie o doświadczenia tu chodzi, a o brak empatii, chęci i... rutynę niestety. Oraz brak jednoznacznych i rzetelnych wytycznych dotyczących kp.
            Rodziłam w małym szpitalu, ze mną leżało kilka położnic i tylko ja miałam problemy z kp.
            Taki personel nie powinien robić w moim kierunku personalnych, nawet najmniejszych uwag, powinien mnie wspierać, dodawać wiary, a nie za przeproszeniem gnoić, tym bardziej że chyba są świadomi burzy hormonalnej, ktora sie toczy w kobiecie po porodzie.
            Oczekiwałam takich słów: pani x dzisiaj nie złapała, ale nastepnym razem znowu spróbujemy, damy najpierw mm z kieliszka i potem spróbujemy przystawić. O super, że udało się pani uciągnąć tyle mleka laktatorem, zawsze trochę mała tych przeciwciał dostała, będzie dobrze, trzymamy kciuki. Albo: jest pani super matką, jeszcze trochę wysiłku, musi sie pani zaprzeć, my pani pomożemy i na pewno sie uda.
            Czy ja zbyt wiele oczekiwałam?

            Jak młoda miała pięć miesięcy coś mnie naszło i przystawiłam ją do pustej piersi - bardzo ładnie złapała sutka. Pomyślałam wtedy, że gdyby udzielono mi właściwego wsparcia i właściwych rzetelnych rad moja trudna droga do kp byłaby słuszna i tego warta...
      • agnesil Re: Moja droga przez mękę.... 24.12.12, 13:14
        Wierzę w to co czujesz bo ja miałam to samo sad Jedyna różnica, że rodziłam naturalnie więc nie byłam aż tak osłabiona. Problemem było to, że mała miała żółtaczkę, a dzieci wtedy są apatyczne, nie chcą ssać. Raz tylko udało mi się ją nakarmić przez trzy dni pobytu w szpitalu. Trzy dni przepłakałam bo mała leżała na naświetlaniach na drugim końcu korytarza, a nie ze mną. Trzy dni zamiast odpoczywać to stałam pod drzwiami i nasłuchiwałam jak płacze bo nie mogłam z nią tam być. Pielęgniarki miały do mnie pretensje, że dziecko płacze bo jest głodne, a ona nie mogła złapać brodawki. Żadna nie pomogła. Może też dlatego, że mam duże piersi. Po tych ciężkich dniach wyszłyśmy do domu. Po drodze mąż kupił butelkę i mm, na wszelki wypadek. W domu spróbowałam kilka razy jeszcze ją przystawiać, w końcu się udało. Najpierw trochę niezdarnie, a potem jak się dorwała to ciumka do tej pory. A jak sobie przypomnę te dni to tez chce mi się płakać.
    • fizula Re: Beton ma się dobrze 22.12.12, 09:49
      Acha, i jeszcze jedno. Gdyby zrobić badania na temat- ilu położnym, lekarzom udało się wykarmić własne dzieci w pełni piersią (czyli wyłącznie przez pół roku i z wprowadzaniem dodatkowej żywności co najmniej 2 lata) to jestem niemal pewna, że byłoby to nawet mniej niż przeciętnie w społeczeństwie. Według przysłowia: szewc bez butów chodzi.
      Tak jak panie ginekolog, położne oraz żony ginekologów o wiele częściej rodzą przez cesarskie cięcie.
    • mynia_pynia Re: Beton ma się dobrze 26.12.12, 17:49
      Nic na siłę. Jak ktoś nie grzeszy inteligencją to po co strzępić jęzor.
      Tyle się pisze, Internet stoi otwartymi wrotami dla szukających wiedzy, ALE najpierw trzeba chcieć coś szukać, chcieć się czegoś dowiedzieć, chcieć pogłębić usłyszane informacje, a jak nie to ... mamy co mamy.
      Ja sama chciałam karmić tylko przez 6 miesięcy, ale w ogóle chciałam i się uparłam i zanim urodziłam to czytałam o trudnościach z laktacją, u mnie nie było w ogóle nawału a wręcz myślałam że nie mam mleka bo syn 3 dni po porodzie nadal leciał z wagi, ale się uparłam i tak mi dobrze. A teraz już nie wspominam, że karmie, bo zaczynają się dziwnie patrzyć wink
      • mynia_pynia Re: Beton ma się dobrze 26.12.12, 18:00
        I nigdzie nie doczytałam, że dziecko na dzień dobry nie potrzebuje szklanki mleka tylko łyżeczkę wink. I pamiętam jak płacząca z laktatorem w dłoni (chciałam sprawdzić czy w ogóle mama mleko) siedziałam na łóżku szpitalnym (po porodzie spędziliśmy 2 tygodnie w szpitalu), i przyszła do mnie pielęgniarka od mam, i pyta się, co się dzieje a ja pokazuje te 30 ml mleka które uciągnęłam po 20 min, a ona do mnie: to wspaniale wink, a ile pani chciała wyciągnąć ? Litr ? od razu mi się lepiej zrobiło.
        • asjula1 Re: Beton ma się dobrze 26.12.12, 18:10
          No wlasnie. Przyszla, pocieszyla.
          A gdybys, jak ja, nadziala sie na taka, co oczami pzrewracala i rzucala tekstami "inne mamy to juz dwa razy tyle daja"?
          Zapewniam Cie, ze gorzej by Ci sie zrobilo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka