magdalenka50cz
01.01.13, 00:29
Rano uzgodnilam z córcia że kończymy cycanie. Z tej okazji kupiłam jej upatrzona zabawkę, obiecałam że upieke babeczki i pizze (pomysł i życzenie małej) jak wrócę z pracy i słowa dotrzymalam. Udekorowalismy dom balonami. Córcia cieszyła się z imprezki z okazji nie cycania (sama tak ją nazwała) chwaliła się pani w sklepie. Ja jak przyszłam z pracy mala powiedziała że chce cyca ale zaraz dodała że tak tylko mówi bo naprawdę chce jej się cycac.ale nie będzie bo skończyła. Wszystko było dobrze do mometu usypiania. W łóżku zaczął się płacz i proszenie o cycusia, że chce i że nie wytrzyma bez niego. Trwało to pół godziny (płakała z przerwami). Glaskalam przytulalam, mówiłam o imprezce i prezencia z okazji nie cycania. Mala powiedziała że koniki które tak bardzo chciała i dostała sama nudne i ich już nie chce, balonów też. Powiedziałam że w takim razie jak mam dać cyca to muszę zabrać koniki i balony. Powiedziała że mam iść je wyrzucić, przytuliła się do taty (wcześniej nie dała się ) ja poszłam do pokoju pochować konie i balony a mala w tym czasie zasnela z tatą.