fizula
14.03.05, 16:25
Dlaczego założyłam to forum?
Bo na własnych dzieciach przekonałam się, że karmienie odkąd dziecko skończy
rok, a jeszcze bardziej 1,5 roku może być o wiele trudniejsze dla mamy niż te
osławione trudne początki. Każdy może mieć inną odpowiedź, ja się podzielę
własnymi odkryciami (zwłaszcza jako "spuścizna" ;o) po moim starszym ssaku
Lidce). Otóż dziecko rośnie, rodzice zachwycają się jego nowymi zdolnościami
typu chodzenie, mówienie, rozumienie wielu rzeczy. Potrafi też okazywać wiele
niezależności. Moja córcia mając rok-półtora wszystko chciała robić "sama". A
więc niedoświadczonemu rodzicowi, jakim byłam wydawałoby się, że taki młody
człowiek, który coraz częściej potrafi zapominać o piersi (mając coś
ciekawego do robienia), będzie dalej podążał w kierunku rezygnowania z niej,
co więcej sam powinien już z każdym dniem rezygnować ze ssania. Do tego
dochodzi narastające zmęczenie mamy, bo z powodu swej ruchliwości,
wszędobylskości zachowanie dziecka jest niestety w tym okresie wyczerpujące
dla rodzica. A tu już mama się spodziewała, że skoro umie już chodzić, mówić
itp., to może powinien coraz więcej dać odpocząć jej rękom od noszenia, jej
piersiom od ssania. I rzeczywiście trochę tak się może dziać, ale często jest
tak, że po chwilowym okresie samodzielności dziecko wraca do mamy, do
uspokajającego go przytulenia do piersi, do wyciszającego ssania, do
poszukiwań bezpieczeństwa w jej ramionach. Niektóre dzieci w tym wieku
zapominają o dziennym ssaniu, tyle rzeczy je ciekawi. Ale nadrabiają to nocną
i wieczorową porą. Na takie zmiany rodzice nie są gotowi. Uważają, że skoro w
tak wielu dziedzinach dziecko staje się samodzielne i niezależne od nich, to
i emocjonalnie (dotyczy ssania) też powinno dać im więcej luzu. A tu tyle
zakrętów, raz bardzo rzadko chce ssać, a raz prawie cały dzień by wisiało na
piersi jak noworodek. Czasem nawet całkiem rezygnuje z innego rodzaju
pożywienia, gdy jest chore, po antybiotykoterapii czy niestrawności albo gdy
coś trudnego przeżywa. Dodatkowo dochodzi do tego, że mama obserwuje, że
większość dzieci jest w tym czasie odstawianych od piersi (co jest
przedstawiane często w nieprawdziwie łatwy sposób). Po prostu często te mamy
są na tyle emocjonalnie wyczerpane, że przekracza ich możliwości nadal karmić
piersią. Dochodzą tu jeszcze mity o tym, że takie karmienie jest już
niewartościowe.
Jak się jest w takim środowisku, doświadcza się przy tym większego zmęczenia,
bardziej uciążliwego zachowania dziecka (ach te złoszczące się
półtoraroczniaki!), niewyspania, to można zacząć o te wszystkie trudności
oskarżać karmienie piersią. I zaczyna się taka ambiwalencja w stosunku do
karmienia, np. chciałabym (bo np. wiem, że WHO zaleca dłuższe karmienie, bo
mammałego alergika) i zarazem nie chciała już karmić (bo jestem przemęczona,
niewyspana, rozdrażniona zachowaniem dziecka). Takie rozdwojenie dziecko z
łatwością wyczuwa i odpowiada na to jeszcze większym przylgnięciem
do "cycusia". Czym mama jest jeszcze bardziej sfrustrowana. Bo przecież
wydaje jej się, że takie samodzielne dziecko już powinno samo rezygnować z
piersi powoli. No a dzieciątko czuje, że mama ma coś przeciw karmieniu go
piersią, a im bliżej 1,5 roku tym bardziej dziecko niezrównoważone
emocjonalnie (dziecko wtedy jest w wieku nierównowagi emocjonalnej), a więc z
trudnością wycisza się, tym bardziej wraca do sprawdzonych sposobów
uspokojenia się. Więc jeszcze częściej szuka piersi. To może nakręcać taką
spiralę. Coraz trudniej jest ze sobą wytrzymać mamie i dziecku, bo mama unika
karmiermienia piersią, a dziecko go tym bardziej szuka. Jest coś w tym co
piszę? To trochę moich doświadczeń, a trochę własnych obserwacji.
Zastanawiam się, jak można pomóc sobie w tej sytuacji?
# być ze sobą szczerą; tzn. przyznać się do tego, że można różne emocje
przeżywać: i złość, i niepokój, i zawód etc., a jeszcze zdawać sobie sprawę,
że zmęczenie, niewyspanie też oddziaływuje na nas; znaleźć kogoś, kto
zrozumie te trudności, to zmęczenie, te trudne uczucia;
# dojść do porządku przede wszystkim ze sobą: czego naprawdę chcę;
# szukać tego, co pomoże w realizacji, tego co się wybrało; a jeśli
wybrałyście, że dalej karmicie, to warto szukać takich kontaktów, które dają
wsparcie w podjętej decyzji i rozwijać je (niech żyje forum:o);
# dbać o swoje potrzeby, rozwijać swoje zainteresowania, nie być wyłącznie
skupioną na dziecku (trzeba też sobie dawać odpocząć, dystansować się trochę
od swoich problemów z dzieckiem); czyli generalnie: być dobrą dla siebie i
mieć dla siebie DUŻO wyrozumiałości (wtedy łatwiej o zrozumienie dla małego
łobuziaczka); trochę luzu nie zawadzi, ani przymrużenia oka ;o)
# ja czasami daję jasno znać mojemu ssakowi, że nie chcę mu akurat w tej
sytuacji dać piersi; gdy widzę, że maluchowi bardzo zależy na piersi, a ja w
danym momencie nie mogę mu jej dać, to zgadzam się z nim i mówię, że bardzo
chcę go nakarmić ("dam Ci Danielku pepe" czyt. pierś), a póki co odwracam
uwagę od tego tematu; nie walczę z moim dzieckiem;
# doceniam nocne i wieczorne karmienia (bo dziecko ma dłużej w nocy odruch
ssania); ale podoba mi się też ten sposób mam do zachęty swoich dzieci do
rezygnacji z nocnych karmień, gdy mówią dzieciom, że "cycuś chce spać, śpi,
jest zmęczony" (zgodne z prawdą); czasami gdy dziecko jest wystarczająco
dojrzałe do zrozumienia tego oraz ma na tyle dużo poczucia bezpieczeństwa
może zgodzić się na taki układ (jedne dzieci wcześniej do tego mogą dojrzeć,
inne później);
# korzystanie z opieki innych osób nad dzieckiem, żeby wyjść samej czy z
mężem i pobyć bez malucha;
Jakie macie jeszcze pomysły, żeby pomóc sobie i swojemu łobuziakowi-ssakowi w
życiu w zgodzie?
Iza