jagandra
02.05.05, 11:31
Anielka ma prawie półtora roku. Ciągle na cycu. Ostatnio znowu prawie nic nie
je oprócz mojego mleka. Ma alergię, więc jestem na diecie beznabiałowej, jem
tylko masło i ostatnio 1-2 jogurty tygodniowo. Niedawno zaczęłam też jeść
kaszki na Bebilonie Pepti i mi nawet smakują... (niewtajemniczonym w temat
alergii wyjaśniam, że Bebilon Pepti to preparat mlekozastępczy dla alergików,
rok temu wydawał mi się nie do przełknięcia).
No i naprawdę mam kryzys. Jestem przemęczona, osłabiona, wiecznie
przeziębiona. Anielka często choruje i za każdym razem się od niej zarażam,
ale ostatnio (na szczęście) ona jest zdrowa, a ja nadal choruję. Wczoraj
byliśy na pięknym 3-godzinnym spacerze i wróciłam przeziębiona.
Jestem ciągle niewyspana przez nocne pobudki, wcześnie wstaję do pracy.
Jak to jest, są tu dziewczyny, które karmią, pracują i jeszcze są w ciąży. A
ja mam wrażenie, że połączenie karmienia i pracy to już wyczyn na granicy
wytrzymałości... Obiektywnie patrząc nie mam tak ciężko - pracuję 20 godzin
tygodniowo (plus dojazdy PKS-em), mąż sporo zajmuje się małą, oprócz tego
czasem sprząta i robi zakupy... a jednak jestem wykończona.
Nie wieszam tego postu na innym forum, bo nie oczekuję rady: "odstaw". Jednak
nie chcę odstawiać małej. Już bym chyba wolała pójść na wychowawczy - ale
lubię tę pracę i szkoda by mi było. W ogóle chyba nie oczekuję rady, chciałam
się wygadać...
Liczę na to, że to osłabienie minie wraz z wiosną.