Padam na twarz ....help me :(((

25.07.05, 17:57
Nie przespałam pełnej nocy od 10 m-cy. Mała cały czas cycy i cycy. Juz nie
mogę. Szlag mnie trafai jak inni mogą sobie gdzieś wyjść a ja w domu no bo
cycy. Jak mi zaśnie o 21 i wyjdę z pokoju żeby się umyć i nie wracam to za
jakieś 15 min pobudka. Nie wiem, wyczuwa że mnie nie ma??. Cały czas tylko
praca cycy, cycy praca. i tak w kółko. Ani wypić ani pobawić się z
koleżankami. Wyc mi się chce z niemocy bo widzę że tak szybko jej nie
odstawię. Może nic nie jeść tylko cyc. Waży 6650. Kruszynka. Poza tym nie
mogę schudnąć. Chciałabym schudnąć szybko ale boję się że stracę pokarm i
kółko zamknięte. Mąz wściekły wyprowadził się do drugiego pokoju. Ja nie mam
ochoty na sex no bo jestem nie wyspana. Mała śpi ze mną bo mi wygodniej
chociaż pełne 2 godz. się prześpię. Jak długo można wytrzymać?
Nie mogę się na siebie patrzeć-wieloryb, szafa itp. takie skojarzenia jak
patrzę w lustro.
Czy wy też tak macie??
PS. A jak zastosuje 13-tkę to stracę pokarm?
    • a.chudziak Re: Padam na twarz ....help me :((( 26.07.05, 08:04
      Moniu, a czy mąż pomaga Ci przy małej?? Musisz mieć chwilę wytchnienia. Co do
      spania, to może faktycznie lubi czuć obok drugą osobę. Może pomogłoby gdybyście
      spali razem cała trojką ( u nas problem nie istnieje, bo śpimy razem, łóżko
      mamy bardzo duże. Zastanów się nad dietą swoją i córeczki. Bo jeśli chodzi o
      mleko z piersi, jeśli chcesz schudnąć to może jesz za mało wartosciowe pokarmy,
      wtedy mleko tez jest uboższe, moze sie nie najada? A czy wprowadzasz nowe
      pokarmy do diety małej. Spokojnie możesz podawac zupki, deserki (równie dobrze
      moze podawać je ktoś inny, a ty w tym czasie powinnaś pomyśleć tylko o sobie).
      Możliwe ze problemy niepokoju małej biora się z twojego niepokoju, ogólnej
      atmosfery w domu. Najważniejsze jest zdrowie i spokój psychiczny, tak matki jak
      i dziecka (oraz męża). Powodzenia, trzymam kciuki!
    • aggrazza Re: Padam na twarz ....help me :((( 28.07.05, 10:50
      wspolczuje bardzo, sama nie przespalam nocy od 21 miesiecy ale to juz dawno
      przestalo mi przeszkadzac. chyba moj organizm przyzwyczail sie do mniejszej
      ilosci snu. nawet kawy juz nie potrzebuje.
      10 miesiecy to spory dzidzius ale wcale nie oznacza to ze musi jesc pokarmy
      stale. niektorym potrzeba troche motywacji. dla mojego dziecka byl to moj
      powrot do pracy. kiedy miala 9 miesiecy piers znikala na pol dnia i chcac nie
      chcac mala zaczela jesc. nie wiem czy to mozliwe ale moze ktos inny powinien
      przejac karmienie w czasie posilkow? dobrze dziala przyklad rowiesnikow. mam
      przyjaciolke ze starszymi dziecmi ktore iza uwielbia. czesto zapraszamy sie na
      obiady lub kolacje i wlasnie podczas naszych wspolnych posilkow mala
      najchetniej zjadala swoje porcje.
      co do snu to niestety bedzie sie budzic co chwila dopoki sama nie nauczy sie
      zasypiac. mozesz ja nauczyc jesli bardzo ci na tym zalezy. mnie zabraklo sily i
      motywacji.
      byle do roczku. moje dziecko z dnia na dzien zmienilo sie jak za dotknieciem
      czarodziejskiej rozczki. czego i tobie zycze.


    • monias4 Re: Padam na twarz ....help me :((( 28.07.05, 17:19
      Dzięki wam wszystkim bardzo. Oliwka śpi z nami wala sie po całym łóżku a ja się
      cały czas budzę ze strachu że spadnie. Niańce je pieknie, nam gorzej ale nie
      przejmuje się tym już bo się bardzo ładnie rozwija. A co do karmienia to chyba
      muszę sie do tego przygotować że będe jeszcze długoooooo hohoooo a może i
      więcej.
      Pozdrawiam wszystkich.
    • dziubulek111 Re: Padam na twarz ....help me :((( 05.08.05, 10:29
      Ja tak mam już od prawie 4 lat: najpierw Wojtuś i nocne karmienia (bardzo
      częste), potem Wojtusiowe wędrówki i ryki w nocy, potem mały Jaś i nocne
      karmienia... Ale kiedyś to odrobię.

      Śpimy razem w wielkim wyrze, tak jak Wy. Co do obaw o spadnięcie, już się
      przytrafiło i jednemu, i drugiemu. Teraz ja śpię od ściany z małym, a mąż z
      brzegu z Wojtkiem (jak przyjdzie w nocy). Można położyć na podłodze przy łóżku
      materacyk z łóżeczka i będzie miękkie lądowanie.

      Jeśli cierpisz na Waszą nierozłączność, spróbuj kłaść maleństwo koło swojej
      znoszonej koszulki (z noskiem przy niej albo na niej jako prześcieradle). Czasem
      nam to pomagało. Sprawdź inne przyczyny ciągłego ssania: spróbuj nakarmić
      solidnie na noc jakąś kaszką albo jogurtem - jeśli ma 10 mies. (może głód?);
      zobacz, czy ząbek się nie przebija, daj gryzak, żel na ząbkowanie, czopek
      Viburcol albo paracetamol; sprawdź, czy w pokoju nie jest zbyt gorąco, powietrze
      nie zbyt suche albo piżamka nie za ciepła (mój się budzi, gdy jest okryty albo
      jest upał).

      Sama pij jak najwięcej wody, a schudnąć możesz podczas karmienia (ja sama
      schudłam z 80 do 66 kilo ostatnio, a karmię nadal). Dobra jest rezygnacja z
      kolacji i wieczornego podjadania, słodyczy, cukru, smażonek i tłustych potraw.
      Ja tak zrobiłam, przerzuciłam się też na chrupkie pieczywo. Pokarmu było dość.

      Z seksem i my mamy kłopot, ale to nie musi być sprawka niewyspania - niektóre
      mamy tak mają przy laktacji. Może moglibyście w zamian przytulać się mocno i
      często, zasypiać jedno przy drugim (my śpimy wszyscy na boku, w kolejności: Jaś,
      cycuś, ja, mąż (przytula mnie z tyłu). Myślę sobie, że źle się dzieje, że mąż
      wyprowadził się do drugiego pokoju. Kilka kilogramów więcej na pewno mu nie
      przeszkadza, skoro wciąż ma na Ciebie ochotę. Kochanego ciała nigdy za wiele!
      Nie wszyscy muszą być chudzi jak wieszak na ubrania. Ja wciąż nie jestem i nie
      będę, tak już mam, ale przecież każdy ma coś ładnego: cerę, włosy, uśmiech,
      zęby, a przede wszystkim osobowość!

      I chyba nic się nikomu nie stanie, jeśli jeden wieczór spędzisz w pubie z
      przyjaciółmi (a niech tam, nawet małe piwo wypij), a niania albo posiłki
      rodzinne nakarmią maleństwo z kubeczka odciągniętym mlekiem albo kaszką. Nawet
      jeśli popłacze z kilka minut, przeżyje jakoś. Tobie też coś się od życia należy.
      A poza tym dlaczego nie zabrać maluszka ze sobą do przyjaciółki na nocne
      pogaduchy? Ja tak robię. Można też wybrać się z wózkiem na spacer przy księżycu
      albo oglądanie gwiazd, z nosidłem w góry i pod namiot (wróciliśmy stamtąd w tym
      tygodniu). Masz chyba czasem wolne dni od pracy Może wteyd ktoś mógłby Kruszynkę
      zabrać do południa na spacer, a Wy z mężem pobędziecie trochę sami?

      Ja sama mam czasem dosyć bycia mamą 24 na dobę. Chciałabym sama w góry, na
      długie dystanse, na pływalnię bez Wojtka, mam ochotę kochać się w dzień,
      spontanicznie, albo na łonie natury, wypić dwa piwa ulubionego rodzaju, nażreć
      się świństwa w fast-food barze itd... Ale jeszcze (coraz mniej) cierpliwie
      czekam. Kiedyś zrobię to wszystko naraz! I nie wiem, czy to przeżyję smile

      Pozdrawiam i naprawdę współ-czuję...

      T.
Pełna wersja