a.chudziak
01.09.05, 13:45
no to wczoraj się zjeżyłam....
Byłam u ginekologa, który prowadził mi moją ciążę da lata temu. powiedział,
że karmię piersią a on na to , ze jesli chce mieć osteoporozę, brak zębów i
włosów, wyglądać 10 lat starzej to żebym dalej karmiła. A jak usłyszał ze
chcę karmić nawet w ciąży, bo planujemy w najbliższym czasie, to wręcz jest
to zabronione, bo wyniszcza matkę. Porównał karmienie w wieku dwóch lat do
karmienia w warunkach Auschwitz, czy na Syberii...
A ja myślałam że ginekolodzy to śledzą na bieżąco najnowsze badania, opinie
WHO, o ja naiwna jestem chyba...
Ale postanowiłam drążyć dalej a ze miałam wolne poszłam po południu do innej
lekarki, też ginekologa w tej samej sprawie.
pani ta okazała się być jeszcze mądrzejsza, wręcz opieprzyła mnie (zwracając
się do mnie na ty)że ona mając dwoje dzieci nie karmiła nawet 1 dnia, ma
dwóch zdrowych synów, wysokich na 2 metry, piękny biust (tego akurat nie
sprawdzałam). Stwierdziła ze piersi nie są do karmienia tylko dla
przyjemności własnej i męża... Na moje odpowiedzi(mimo wszystko starałam sie
być miła)nt. najnowszych badań, poradni laktacyjnej i WHO powiedziała że to
stek bzdur, że w poradni tak tylko mówią, to co im karzą zwierzchnicy.
Stwierdziła, że mleko kobiecwe po 6 m-cu to już bezwartościowy płyn, szkodzę
sobie i oczywicie osteoporoza, itd... na nic były moje tezy że tam są
probiotyki, witaminy, bo wg lekarki to jest tylko wygoda z mojej strony i nic
więcej. Powiedziała mi, zebym nie płakała, jak mi dziecko obumrze z powodu
karmienia w czasie ciąży; i zebym do niej nie przychodziła jakbym miała
zamiar karmić w ciąży, bo ona mojej ciaży nie bedzie wtedy prowadzić.
W końcu zapytała się :
-a wiesz chociaż jaki hormon się wydziela podczas tego twojego karmienia i
wogóle czy ty skończyłaś studia medyczne???
No i przegięła, najpierw jej powiedziałam, że wiem, bo prolaktyna, hehe, a
potem ja opieprzylam, że życzę sobie szacunku bo już od 10 lat jestem
pełnoletnia, i nie przypominam sobie żebyśmy przeszły na "ty", poza tym
ukończyłam studia ale nie medyczne, i że jej stosunek do pacjentów jest
oburzajacy. Nagle jakby cudowna przemiana i zaczeła się zwracać bezosobowo.
No to opowiedziałam...mimo tego co wiem truje sie tym co to babsko
powiedziało, nie znoszę takiego krakania...
Przydałoby się trochę opinii o miłych ginekologach za karmieniem w ciąży