dzulka1
30.11.05, 21:02
Myślę,że może trochę mi ulży.
Zaczęła się jesień, mała nie chce siedzieć w wózku bo biega i spacery są już
niestety krótsze, wiecej czasu spędzamy w domu i mnie trafia.
Mieszkamy z teściami i dwoma siostrami męża. Takie czasy...
Ostatnio zauważyłam pewną niepokojąca mnie sprawę dotyczącą mojej córki i
stosunku do jej osoby teściowej.
Emilka nma 14 miesięcy, jest alegiczką, karmię ją piersią b.często bo jestem
na urlopie wychowawczym i mam dla niej mnóstwo czasu. Tesciowa pracuje i tu
zaczynają się schody bo jak tylko jest w domu to ciągle rozpieszcza małą,
nosi ja na rękach, usiłuje dawać zakazane rzeczy (choć sama widzi potem
efekty, a myśli,że jak Emi dostanie odrobikę zupy pomidorowej z smietaną to
nic jej nie bedzie). Ja tłumaczę i tłumaczę, oj ile sie musiałam nagadać żeby
nie przemycała jej danonków. Jest poprawa, ale teraz jest większy dla mnie
problem z tym, że mała tak przywiązała sie do babci, że nie chce jej wypusić
z domu, nie da jej sie przygotować do pracy, nic zjeść, itp. Mam dość
zamykania jej w pokoju i słuchania jej płaczu. W stosunku do nikogo się tak
nie zachowyje.Ani do męza ani do mnie.Czy to chwilowe? Jak myślicie?
Jestem tym bardzo zmęczona , nie chce mi sie rano wstawać z łozka jak sobie
pomyslę, że znowu ten sam scenariusz z płaczem dziecka.
Jak zostajemy same mała ładnie się bawi, mogę przy niej ugotować,
posprzątać, nie muszę jej nosić na rękach, bawimy się w różne ciekawe zabawy,
dużo czytamy, jest innym dzieckiem.
Wiem , ze to trochę zazdrość z mojej strony o tak dobry kontakt z babcią i z
jednej strony nie chciałabym tego psuć, ale czasami mam dość bo babcia żyje
tylko życiem wnuczki, najchętniej to by z nią spała, itp.
Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd, ze Emilka woli towarzystwo babci, mama
jest wtedy w totlnej odstawce, a teściowa komentuje ten fakt, popatrzcie,
dziecko woli babcię od rodziców.
Myślimy o drugim dziecku żeby nie byłoużej różnicy wiekowej, ale mi sie
odechciewa bo jak znowu będzie tak samo z drugim dzieckiem to nie wiem czy
dam sobie radę z moimi uczuciami, już teraz czasami nie daję.
Wiecie czuję sie w towarzystwie teściowej i mojego dziecka jak mamka, a nie
mama.
Mąż nie może zrozumieć moich dołow spowodowanych tą sytuacją, a trwa to już z
pół roku.
Czasami myślę sobie, ze może za mało kocham swoje dziecko, ze w jakiś sposób
ją zniechęcam co do mojej osoby.
Myślicie, ze powinnam się zwrócić do psychologoga?
Bo nie daję sobie z tym rady, wiem,może dla kogoś to nie jest jakiś duży
problem, ale sie z tym strasznie męczę. Czuję sie matką drugiejkategorii.
Oj nie wiem co jeszcze napisać by jakos dokładniej wam naświetlić tą sprawę.
Dodam, zę mała w nocy odreagowuwuje cały dzień i wstaję nieraz 6 razy , ale
to jakoś mnie nie męczy tylko te poranki i wieczory, dzisiaj była histeria,
nie mogłam jej uspokoić, a bacia to by chciała leżeć z nami w trójkę w łożku
i idylla... Nie lubię karmić Emilki przy innych osobach niż mój mąż bo wiecie
jak wygląda karmienie 14 miesięcznego dziecka, to już nie jest słodki,
nieruchomy bobasek,a żywioł, który raz śśie jedną raz druga i obie mają być w
gotowości.
Ogólnie lubię teściową, ale ta sprawa mnie dobija.
Zmykam bo już sie przebudziła. Ala