stangy
26.03.08, 21:06
Nie poznaję od paru dni mojego syna...
Płacze o byle co.
Non stop (w dosłownym tego słowa znaczeniu) krzyczy, że chce cycusia
i klei mi się do piersi, nie mogę się normalnie od niego odpędzić.
Tak co 15 minut potrafi się dopominać! Poza tym każde nieszczęście
(przewrotka, zgubienie zabawki, zakaz) musi być zneutralizowane
cyckiem, a jak nie, to okropnie rozpacza.
Oszalał na punkcie smoczka (któego ostatnimi czasy już w ogóle nie
potrzebował) i całymi dniami by go w paszczy trzymał, a jak zabieram
to płacze rzewnymi łzami.
Apetyt ma trochę mniejszy niż zwykle...
Od czego to???
Może jakiś forumowy psycholog tu urzęduje i ma pomysł, bo się
oczywiście martwię! Czy to pogoda tak na niego działa? A może fakt,
że od piątku jestem na urlopie i z nim całe dnie siedzę, nadrabia
sobie teraz zaległości po ostatnim kwartale kiedy to wróciłam do
pracy?
Innych "zaburzeń" nie stwierdzam, tylko to co opisałam wyżej...