Kąpię się codziennie wieczorem z dziećmi, w trójkę to uwielbiamy.
Ola zawsze się dorwie do piersi (niedługo będzie miała rok), a od
pewnego czasu, mniej więcej od miesiąca, dwóch, domaga się tego
także Maks (w listopadzie 3 lata). Maksa odstawiłam, jak miał rok,
chciałam zajść w ciążę, a karmienie działało na mnie wybitnie
antykoncepcyjnie. Wiele razy później żałowałam, że tak krótko małego
karmiłam. Jak pierwszy raz zapytał, czy może cycuszka, to myślałam,
że się zawstydzi i nie będzie chciał - a tu proszę, przyssał się,
napił, nawet beknął po wszystkim

I od tamtej pory codziennie
wieczorem pcha się do piersi.
Pozwalam na to, bo mi to osobiście nie przeszkadza, ale już sobie
wyobrażam niektóre komentarze ludzi, czy to obcych, czy znajomych.
Cieszy mnie więc, że na tym forum są dzieci nawet starsze od mojego
Maksa, które są regularnie karmione piersią i że nie postrzegacie
tego jako patologię - moi znajomi podkpiwali ze mnie, jak Maks miał
11 miesięcy, a ja stale karmiłam.
Mam tylko nadzieję, że to nasze "karmienie" nie wyjdzie poza wannę

i że Maks publicznie nie będzie czynił uwag o cycuszkach.
Ale co myślicie? Dobrze robię, że nie różnicuję dzieci, że nie
odmawiam Maksowi tego, co ma siostra? Dodam, że to niejadek,
chudziutki, bledziutki, a Ola przeciwnie - tłuścioszek.