Dodaj do ulubionych

dygresja rolno-hodowlana ;)

02.09.08, 00:31
Przepraszam z góry że długie.

Otóż na urlopie odwiedziliśmy agro-krowę w celu podziwiania jej (moja córka ma 16 mcy i hopla na punkcie zwierzątek). My co prawda koniarze, ale krowy też fajne przecież.

Krowa w dobrym stanie, czysta, na suchym stoi, w dzien na łące. Generalnie mily obrazek. Pytamy o cielaka. Jest, odstawiony, w oborce obok. Idziemy oglądać. Gospodarz odlewa 5 l świeżego mleka, miesza pół na pół z wodą. Cielak spory, 3mce. Jak widzi wiadro z mlekiem to mało drzwi nie wyjmie. Wciągnął te 10 litrów na raz, myslę że trzy wiadra by spokojnie wypił. Ale nie, koniec mleka. Nasypali granulek i śruty i drzwi zamkli.
Pytamy z ciekawości kiedy odstawili (źrebaka np się odstawia półrocznego). Odpowiedź: ee my to jego od razu. On w ogóle od matki nie pił (!). My w szoku lekkim.
I teraz puenta: na pytanie dlaczego??? odpowiedź: A po co ma beblać (gwarowe mazurskie: mieszać), jeszcze by dobre mleko popsuł (w domyśle, że by im za dużo wypił chyba)...No i kto wie ILE ON TAM TEGO MLEKA WYPIJE (!!). A tak to dostanie wiadro rano wiadro wieczorem i dobrze jest.

Abstrahując od losu tego cielaka (oczywiście i tak nie miał źle jak na rzeźnego byczka, ale mi go było szkoda) - to czy te argumenty o niemożności określenia ilości mleka wypitego prosto z piersi - w tym przypadku z wymienia - nie są Wam skądś znajome..? tongue_out


Obserwuj wątek
    • kukulka11 Re: dygresja rolno-hodowlana ;) 02.09.08, 07:08
      Tjjjjjjjjja, że on by im niby wypił i dla ludzi by brakło?
      Przecie on by im produkcje dopiero nakręcił (bo pewnie u krowy tez to działa
      tak jak u człowieka, nie?)
      • anqa_77 Re: dygresja rolno-hodowlana ;) 02.09.08, 07:43
        Żadna tam ze mnie rolniczka czy farmerka ale on odstawia maluszka, żeby ręcznie
        rozbujać laktację na potrzeby rannego i wieczornego dojenia. Jakby malec popijał
        cały dzień, to dużo by mu wieczór nie zostało, bo krowa rozłożyłaby mleko
        równomiernie wg potrzeb cielaczka.
        A z tym popsuciem mleka...hmmm kiedyś słyszałam podobne głupoty, że dziecko
        karmione ponad rok może się zatruć mlekiem matki, bo to sama woda i toksyny hłe
        hłe a karmienie dziecka będąc w ciąży z drugim, no to już w ogóle trucizna na
        bank smile))
        • akaef Re: dygresja rolno-hodowlana ;) 02.09.08, 10:42
          I tak nie miał źle ten cielak, bo przynajmniej od własnej matki
          mleko dostawał, a nie jakieś syfy w proszku od... kozy na przykład,
          albo nie daj boże od kobiety ludzkiej smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka