Dodaj do ulubionych

U lekarza... ;)

03.01.09, 23:18
Poszłam wczoraj z anginą do lekarza i mówię dość leciwej pani
doktor, że karmię, więc żeby to miała na względzie przy zapisywaniu
leków.
- Ile ma dziecko? - pyta pani doktor.
- 14 miesięcy.
- I jeszcze chce ssać???
- No chce.
- A to paskuda - podsumowała lekarka. wink

Podczas badania, zlustrowawszy mój biust, a właściwie jego niemal
brak:
- No, ale czym pani karmi, z takimi piersiami???
- Leci mleko, to karmię.
- No coś takiego, niemożliwe!

Się uśmiałam w duszy, a potem z mężem w domu wink
Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: U lekarza... ;) 03.01.09, 23:36
      wink))
      Bym nie uwierzyła, gdyby nie to, że prawie nic nie jest mnie w
      stanie zaskoczyćwink
      Dobre!
    • gfizyk Re: U lekarza... ;) 03.01.09, 23:46
      Trzeba było powiedzieć, że mąż dokarmia swoją piersią wink
      g
      • kukulka11 Re: U lekarza... ;) 03.01.09, 23:50
        dobre, dobre
    • budzik11 Re: U lekarza... ;) 03.01.09, 23:56
      blaszany_dzwoneczek napisała:

      >
      > - No, ale czym pani karmi, z takimi piersiami???

      "Komplet do karmienia został w domu, te są wyjściowe" big_grin
    • kejzi-mejzi Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 00:48
      Podziwiam Was dziewczyny, ze potraficie sie z takich tekstow smiac, mnie
      potwornie denerwuja.
      • kropkaa Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 12:12
        To tylko kwestia czasu.
        Na począktu denerwują, potem śmieszą. Co innego pozostało...
        Chociaż zgadzam się, że początkującą matkę mogą zdołować. Ale to nie
        KP tylko DKPsmile
        • mama.rozy Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 13:07
          pewnie ta lekarka teraz wszystkim opowiada z jakim dziwactwem się spotkała...no
          fuj po prostu!
          • gfizyk Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 14:16
            Ej dziewczyny - najlepiej zacytować Bogusia Lindę:
            - Bo to ... zła kobieta była ... wink

            Albo jeszcze lepiej - PASKUDA wink

            Czasami to aż mnie nosi, żeby móc z jakaś p. "lekarz" podyskutować w
            realu. Ale niestety dzieci rzadko chorują (ten terror laktacyjny).

            hej
            G
            • kejzi-mejzi Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 14:29
              big_grin
            • blaszany_dzwoneczek Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 14:35
              Eee, aż taka zła nie była wink
              A że poszłam do niej w sprawie własnej anginy, a nie z problemem
              jakimś dzieciowo-laktacyjnym, lek przepisała nie kolidujący z
              karmieniem, skonsultowawszy się uprzednio z leksykonem leków, to mi
              jej brak wiedzy o karmieniu piersią i to jej szczere zdumienie nie
              wadziło zanadto wink
              A mojej małej to się należała może ta "paskuda" - matka ledwie zipi,
              gorączka ja trzepie, a ta sobie wymyśla przebalować dwie noce pod
              rząd wink)
        • krystynacr Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 14:44
          Dokładnie, a co innego pozostało ? Tak lepiej, śmiać się, zdrowiej smile
          Trzymanie lekkiego dystansu bardzo pomaga takie rzeczy znosić smile
          Mnie własna matka "wyzywa" od Afrykanek z obwisłym biustem wink
    • asia889 Re: U lekarza... ;) 04.01.09, 16:23
      big_grin big_grin big_grin
      Dobre! (I z wdziękiem napisane smile)

      A ja ostatnio usłyszałam od pani dr "O! Przez bluzkę próbuje się dobierać!", że
      niby wolno dopiero jak mama pozwoli smile. Dodam tylko, że ten nieokrzesaniec ma
      zaledwie 3 miesiące big_grin.
      • mama_mak fontanna 04.01.09, 18:07
        Ja ostatnio u ginki, mowie, ze powrocila wreszcei @
        "a, bo pani dlugo piersia karmila"
        "jeszcze karmie"
        potem bada mi piersi, nic nie mowi ale juzkiedys mi powiedzilaa, ze
        miekkie (grunt to znajomosc rzeczy), to gdize to mleko.
        I tak ja to niepokoilo, ze gdy juz lezalam na stole, nagle, nic mi
        nie mowiac nacisnela mi na piers i... zalala siebie i mnie fontanna
        mleka wink Miala na dodatek to nieszczescie nacinsnac na prawa, z
        ktorej leci 5 cvzy 6 strumyczkow.
        zdziwiona orzekla : "no... rzeczywiscie ma pani jeszcze mleko" smile
        • ann_a30 Re: fontanna 04.01.09, 19:05
          mama_mak napisała:

          > Ja ostatnio u ginki, mowie, ze powrocila wreszcei @
          > "a, bo pani dlugo piersia karmila"
          > "jeszcze karmie"
          > potem bada mi piersi, nic nie mowi ale juzkiedys mi powiedzilaa, ze
          > miekkie (grunt to znajomosc rzeczy), to gdize to mleko.
          > I tak ja to niepokoilo, ze gdy juz lezalam na stole, nagle, nic mi
          > nie mowiac nacisnela mi na piers i... zalala siebie i mnie fontanna
          > mleka wink Miala na dodatek to nieszczescie nacinsnac na prawa, z
          > ktorej leci 5 cvzy 6 strumyczkow.
          > zdziwiona orzekla : "no... rzeczywiscie ma pani jeszcze mleko" smile

          Trzeba było zasugerować, może niech to opublikuje w jakimś naukowym piśmie
          medycznymsmile
          • pola731 Re: fontanna 04.01.09, 23:28
            wiecie - jak czasem czytam takie teksty to zaczynam doceniać moją
            ginkę , i lekarkę córki smile
            karmię 14 mcy i narazie nie zamierzam kończyć smile
    • ata99 Re: U lekarza... ;) 05.01.09, 13:27
      Ja byłam u pediatry w sprawie mojego synka (23 mies), od 2 tyg. ma trochę ma
      kataru, więc myślę może coś mi doradzi. Poza tym dziecko zdrowe, katar pewnie od
      trzonowców wyżynających się, ale może ja się nie znam, no więc idę. Mówię, że
      karmię, więc może dziecku łatwiej zwalczać infekcję? a on na to, a może i tam
      jakieś przeciwciała przechodzą..No może.
      • edytadk Re: U lekarza... ;) 05.01.09, 15:34
        Eee, to i tak światły człowiekwink... Ja u gina usłyszałam (po roku karmienia),
        że tam już ŻADNYCH przeciwciał nie ma.
    • edytadk Re: U lekarza... ;) 05.01.09, 15:41
      Przed samymi Świętami byłam u lekarza z paskudnym przeziębieniem. Przy okazji wypisywania recept oznajmiłam, że karmię:

      - Ile ma dziecko?
      - 15 miesięcy.

      Lekarz: znacząco uniesione brwi...

      - A czemu Pani karmi?
      - A czemu nie?
      - To ja się pytam!
      - Bo zdrowo, wygodnie, etc.

      Lekarz: milczenie pełne dezaprobaty...

      Chwilę później.
      - Polopiryna w domu jest?
      - Yyy??? Przecież nie mogę podczas karmienia?
      - Ale jest??
      - Nie ma...
      - To Apap!

      Pierwsze co zrobiłam, po przyjściu do domu, to przejrzenie KP pod kątem ewentualnej szkodliwości dla dziecka przepisanych mi leków. Optymalne nie były, ale że nie takie całkowicie zakazane, a maluch już spory, przez krótki czas sie nimi potrułam. I to byłoby tyle, jeśli chodzi o zaufanie do lekarza...
    • maly_glodzik Re: U lekarza... ;) 06.01.09, 09:36
      Się usmiałam smile
      Ja nie trafiam na takich lekarzy i nie słyszę takich tekstów.
      chociaz teraz wybieram się na bilans dwulatka i ciekawe czy coś mi
      powiedzą o karmieniu tongue_out
      Miałabym okazję się wykazać smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka