Dodaj do ulubionych

do wiola_wd

01.05.09, 20:58
Hej! Nie pamiętam, czy pisałaś, czy Marika miała jakieś pasożyty? Na forum o
alergiach widziałam,że wypowiadałaś się na temat nalewki Vernicadis, dlatego
pytam. Chodzi o to,że Januszkowi wyszły lamblie i lekarka poradziła
Furazolidon i Vernicadis właśnie. I ja się zastanawiam, czy sam Vernicadis by
nie wystarczył? My się po naszych przejściach antybiotykowych staramy trzymać
od antybiotyków właśnie na odległość. Zwłaszcza,że tak myślę sobie,że
osłabiony antybiotykiem organizm łatwiej złapie robala z powrotem.. Jak myślisz?
Obserwuj wątek
    • wiola_wd Re: do wiola_wd 02.05.09, 03:28
      Marika miała też pasożyty (lamblie i owsiki na pewno) i z uwagi na jej bardzo
      niską wagę i właśnie osłabienie organizmu lekarka dała tylko Vernicadis i zioła
      chińskie Huayi (chociaż one są głównie na odbudowę śluzówki jelit. Dostawała
      tydzień Vernicadis, tydzień zioła, później znów tydzień Vernicadis i znów zioła.
      Po kilku miesiącach powtarzaliśmy odrobaczanie (profilaktycznie warto co kilka
      miesięcy) i wtedy był tylko Vernicadis. Wystarczyło bo Mała pozbyła się
      mieszkańców (i z badań nic nie wyszło i nie miała żadnych objawów)
      Teraz, za 3 tyg, mamy kontrolę u lekarza i pewnie zrobimy odrobaczanie
      Vernicadisem całej rodziny.

      Jeśli Twój synek jest po antybiotyku to też nie ryzykowałabym podania mu
      Furozalidonu bo własnie tak jak piszesz, pomoże na chwilę ale osłabi organizm i
      robale szybciej wrócą. Myślę, że Vernicadis wystarczy, najwyżej jeśli będzie
      konieczność to leki chemiczne podasz mu jak już się trochę wzmocni i zregeneruje
      po tych lekach, za kilka tygodni/miesięcy. Chociaż moim zdaniem Vernicadis wystarczy
      • pilka87 Re: do wiola_wd 06.05.09, 22:40
        Dziękuję Ci bardzo za opinię smile Lekarka zgodziła się ze mną,że nie ma po co na
        razie dawać antybiotyku smile Wierzę w ten Vernicadis, obym się nie zawiodła! A
        jaką dawkę dajesz Marice? Bo moja zaleciła 1/5 tego,co dla sześciolatka, a mnie
        to wychodzi 0.2ml (!) Jutro muszę ją dopytać..
        • wiola_wd Re: do wiola_wd 07.05.09, 02:35
          Marika pierwszy raz brała dawkę 1,2ml, ważyła wtedy 7,5 kg i miała niecałe 2
          lata. Niedawno dawka była już "skromne 1,5 ml" - dawałam tak około 1,4ml,
          odmierzałam strzykawką wiec dokładnie nie było problemu. To było na jakieś 9-9,5
          kg wagi i prawie 3 lata.
          No i oczywiście dwa razy dziennie.

          Mojej drobinie nic się nie stało smile nie zareagowała źle itp, wręcz po 2 dniach
          od razu widać było, że wstępują w nią jakieś nowe siły.
          A mojej lekarce ufam bardzo, wyciągnęła Marikę z naprawdę sporych kłopotów mimo,
          że wielu lekarzy próbowało. Często dawała jej dawkę większą niż to wynikało z
          ulotki dla jej wagi (tylko leki homeo, i ziołowe), wszystko działało dobrze.

          A tak przy okazji (przepraszam za czepialstwo wink ) to chyba źle policzyłaś, że
          to 0,2 ml. Na ulotce jest napisane, że dla sześciolatka podaje się pół łyżeczki
          czyli jakieś 2,5ml, to wychodzi 0,5ml na Twoje dziecko - pomijając kwestie
          samego liczenia to jak na moje oko dawka jest co najmniej o połowę za mała. No i
          przecież sześciolatek może ważyć jakieś 16 kg jak jest chudziak (akurat mam taki
          przypadek u koleżanki) więc ja bym tą dawkę dla sześciolatka podzieliła na 2 a
          nie na 5.

          Jeśli możesz poczekać to ja dopytam o tą dawkę naszą lekarkę ale wizyta dopiero
          22 maja.
          • pilka87 Re: do wiola_wd 07.05.09, 11:56
            Bo pomyliło mi się,że łyżeczka to 2.5ml a nie 5 wink
            • pilka87 Re: do wiola_wd 16.05.09, 14:14
              Wiola, to zapytaj proszę przy okazji, jaką Twoja lekarka by
              poradziła dawkę dla roczniaka, około 9.5kg smile Dzięki, Pozdrawiam
              • wiola_wd Re: do wiola_wd 17.05.09, 04:18
                ok, zapytam, ale pewnie będzie to taka sama dawka jak dla mojej trzylatki bo
                waga też 9,5kg (jak się porządnie naje to dobija do 10 smile )
                • wiola_wd Re: do wiola_wd 23.05.09, 02:37
                  pytałam, lekarka powiedziała, że spokojnie można podać 1 ml 2 razy dziennie,
                  teoretycznie można by podać nawet troszkę więcej ale, że dziecko ma dopiero
                  roczek to 1 ml wystarczy
                  • pilka87 Re: do wiola_wd 23.05.09, 20:33
                    dziękuję Ci bardzo smile) Nasza lekarka zaleciła koniec końców zaleciła 1.5ml dwa
                    razy dziennie i tyle dajemy. Te 0.5ml było przez pierwszy tydzień na próbę. Mnie
                    też wyszły lamblie i też już się kuruję.. Duzo zdrówka życzę i jeszcze raz dzięki smile
                    • pilka87 Re: do wiola_wd 23.05.09, 21:39
                      Jeszcze jedno... W niektórych źródłach czytam,że nie powinno sie leczyć matek
                      karmiących. Ale rozumiem,że Ty się normalnie leczyłaś Vernicadisem? Pozdrawiam
                      • wiola_wd Re: do wiola_wd 24.05.09, 00:53
                        leczyłam się normalnie, wg mnie to chodzi o alkohol zawarty w preparacie stąd
                        zakaz bo przecież matki karmiące nie powinny spożywać alkoholu smile. Może u
                        noworodka czy małego niemowlaka to byłoby przeciwwskazanie ale u większego
                        dziecka to raczej nie, przecież nie wypija się butelki na raz smile
                        • pilka87 Re: do wiola_wd 25.06.09, 18:09
                          Witaj, Skarbnico Wiedzy! wink Lamblie już chyba przeleczone (niedługo powtarzamy
                          badania). Teraz, jeśli pozwolisz, poradzę się w sprawie candidy.. Jak ją
                          wykryliście u Małej? Nam z jednej próbki kału Młodego nic nie wyrosło,ale na
                          biorezonansie wyszła nadwrażliwość na candidę, a lekarka "naocznie" ją
                          stwierdziła i zaleciła monilia albicans (boiron), ale to było jakiś czas temu,
                          zanim się dowiedziałam jaka candida jest szkodliwa. I już jakiś czas tego nie
                          daję. W przyszłym tygodniu idę do lekarki zapytać, co robimy z tą
                          "nieudowodnioną" candidą.
                          I chciałam Cię zapytać, jak wykryliście candidę i jakie leczenie było w związku
                          z nią zastosowane? Lekarstwa? Dieta? Czy Ty też musiałaś być na tej diecie? I
                          jak leczycie alergie? Wypytuję tak, bo mam wrażenie,że mam podobną sytuację
                          (choć nie aż taką, jak Wasza, z tego co piszesz) i wiele mogę się od Ciebie
                          nauczyć. Pozdrawiam serdecznie smile
                          • wiola_wd Re: do wiola_wd 26.06.09, 02:43
                            Witaj smile

                            Candida wyszła z badania kału (robiliśmy w felixsie, u Kamirskiej), wynik ++,
                            czyli średnio liczna.
                            Lekarka też "naocznie" potwierdziła, że widać po dziecku.

                            A leczenie to przede wszystkim dieta, dla Mariki, ja nie musiałam jej
                            przestrzegać, poza ograniczeniem w miarę możliwości cukru, drożdży i pszenicy
                            (mleko mnie uczula więc i tak nie piję), żeby sobie nie karmić ewentualnej
                            candidy i nie przekazywać jej dziecku (a dieta klasyczna, przeciwgrzybicza: bez
                            cukru, mleka, owoców, drożdży, pszenicy - ogólnie bardzo rygorystycznie
                            przestrzegaliśmy diety przez jakieś 3-4 m-ce, nie było to trudne bo dziecko mam
                            kochające warzywa i kasze, do tego uczulona na gluten więc zakazane kluski,
                            bułki, chleby i ciasta nas nie dotyczyły, mleko też średnio toleruje więc i to
                            nie było problemem, tak naprawdę musieliśmy zrezygnować tylko z winogron i
                            słodzonych herbatek). Poza dietą dostała kilka leków Sanum (izopatycznych, coś
                            podobnego do homeopatii) głównie na odbudowę śluzówek, regenerację i wzmocnienie
                            odporności - te leki brała w sumie prawie przez rok, z przerwami albo zmianą na
                            inny.

                            Alergii nigdy nie leczyłam inaczej niż dietą, czyli eliminuję to co uczula i
                            tyle. Na jakieś doraźne sprawy typu biegunka albo wysypka podaję Fenistil albo
                            na biegunkę homeopatyczny DiarrHeel S (w aptekach jest, firma Heel).
                            U nas te wszystkie alergie (albo większość) to niestety wpływ uszkodzenia jelit
                            toksynami, metalami ciężkimi, candidą i pasożytami - czyli alergie nabyte a nie
                            wrodzone. Eliminowanie alergenu daje dobry skutek, ja naprawdę pilnuję, żeby nie
                            dostawała czegoś co na nią źle wpływa (chociaż uważają mnie niektórzy za
                            wariatkę wink ). Efekty są bo alergii na większość owoców już nie ma (jeszcze
                            zostają jabłka, sprawdzę jak będą tegoroczne, od wujka z sadu), warzywa już je
                            wszystkie, z mlecznych je ser żółty, troszkę jogurtu czasami (ale nie daję w
                            zasadzie bo piersią się zaspokaja mlecznie smile ), jajka przepiórcze też je od pół
                            roku, kurze nadal uczula tak samo jak pszenica i reszta glutenowych. Niedługo
                            chcę znów spróbować wprowadzić owies i po kolei może uda się żyto, jęczmienia
                            się boję bo nawet słód jęczmienny w płatkach kukurydzianych jeszcze niedawno
                            powodował biegunkę.

                            Teraz akurat kończymy kurację odrobaczającą, niepokoją mnie zaparcia, które
                            Marika ma od jakiegoś czasu. U nas zaparcie to zazwyczaj nietolerancja czegoś,
                            tylko, że nie mam pojęcia, czego. Może ten ser żółty ją jednak w jakiś sposób
                            uczula? na początku jak zaczynała go jeść (kilka miesięcy temu) pojawiały się po
                            serze lekkie bóle brzucha i rzadkie kupy, później się uspokoiło, myślałam, że
                            organizm go zaakceptował ale teraz te zaparcia znowu dają mi do myślenia. A może
                            to nie ser tylko cukier? Teraz je owoce, pije słodzone herbatki (chociaż wodę też)
                            Ona uwielbia ser ale chyba odstawię na tydzień-dwa i zobaczę. Je dużo warzyw,
                            głównie surowych, kasze, owoce sezonowe z ogródka (trochę bo cukru nadal mamy
                            unikać w miarę możliwości), dużo pije, dostaje probiotyki, czyli dieta
                            absolutnie niesprzyjająca zaparciom a jednak sad

                            No, to przy okazji tego długiego posta jeszcze napisałam o swoich problemach smile
                            • pilka87 Re: do wiola_wd 05.05.10, 23:55
                              hej hej smile
                              Tyle juz czasu minęło, odkąd założyłąm ten wątek, a u nas nawet gorzej niż było.
                              Zaczęliśmy jakiś czas temu leczenie ogólne lekami Sanum, także albicansanem, ale
                              nie wyrobiliśmy finansowo (koło 300zł miesięcznie za wizytę i leki, ato był stan
                              na moment kiedy tylko J. był leczony, zanim zaczęłam być leczona ja).
                              W tej chwili znów, od około miesiąca jesteśmy na diecie bez cukru, owoców(ale
                              jabłka tak, lekarka pozwoliła, nie wiem czemu), białej mąki, mleka, białego
                              ryżu). Bierzemy dwa tygodnie albicansan plus monilia albicans potem tydzień
                              przerwy i znowu. Tak ma byc jeszcze conajmniej 2 miesiące.
                              Przyznam szczerze,że jest mi strasznie cięzko, a to dlatego, że też jestem na
                              tej diecie. Po prostu sama mam jeszcze gorsze objawy niż Młodzian(dużo
                              gorsze..), a w odróżnieniu od niego wiem, gdzie leży czekolada(85% i tak działą
                              na mnie natychmiastowo źle).
                              U nas candida była stwierdzona tylko naocznie i z wywiadu, może zrobię wyniki w
                              feliksie?
                              W najbliższym czasie wybieram się też do cenionego gastrologa, ciekawa jestem,
                              co powie.
                              Janusz o tyle źle,że cały czas ma kijowe wyniki morfologii, chociaz od dobrych
                              kilku miesięcy jest na bardzo fajnych suplementach(apetyt wzróśł itp, alke jakby
                              niż się nie wchłaniało do organizmu..)
                              Wygadałąm się. Przepraszam za ciągnięcie offtopicu.
                              A jak tam u Was wygląda sprawa? Może się jakoś zgadamy na priv? Moje gg 4089892
                              Pozdrawiam
                              • wiola_wd Re: do wiola_wd 06.05.10, 01:51
                                w skrócie niestety podobnie jak u Was, Marika się rapie, ma jakieś wysypki,
                                suchą skórę, zaparcia, w jelitach bulgocze... Ja też chyba coś mam bo wypryski
                                na twarzy jak u nastolatka i też problemy z trawieniem, szczególnie jak zjem
                                słodkie albo więcej mąki (np. porcja makaronu czy bułki zamiast chleba żytniego...)

                                Badanie w Felixie zaliczone miesiąc temu, pasożyty nie wyszły (ale
                                profilaktycznie odrobaczyłam Vernicadisem) candida wyszła ale nieliczna - dla
                                mnie to dziwne, że w ogóle wyszła, rok temu nie było - w miarę pilnujemy diety,
                                słodkie tylko w herbacie, raz na miesiąc kulka loda sorbetowego czy mały
                                kawałeczek gorzkiej czekolady, trochę sera żółtego, pszenica nadal uczula więc i
                                tak nie je.
                                Coś było niedoleczone, organizm jeszcze się nie odbudował i niestety chyba wróciło.

                                Teraz mam problem z leczeniem, badaniami itp bo mieszkamy z moimi rodzicami w
                                małym miasteczku a tutaj nic nie ma, jeden pediatra. No i pilnowanie dziecka
                                kiedy dziadkowie coś chcą dawać też nie ułatwia sprawy. do tego mąż od stycznia
                                pracuje "wyjazdowo" jest tylko w weekendy więc nawet nie ma jak podjąć ważnych
                                decyzji czy pojechać gdzieś do lekarza (dziadkowie niby wykształceni i oczytani
                                ale nie wierzą w grzyby i homeopatię, tylko NFZ i apteka wink )

                                Marika nie miała ostatnio robionej morfologii ale poprzednia była dobra więc na
                                razie nie panikuję bo nawet trochę przytyła i urosła, chociaż te zaparcia
                                dodatkowo utrudniają wchłanianie.

                                Późno już, faktycznie może spiszemy się na gg (mój nr. 5364140)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka