polecam książkę:)

04.06.09, 11:18
Gabrielle Palmer - The politics of breastfeeding.
Właśnie czytam i nie mogę się oderwaćsmile
    • moofka Re: polecam książkę:) 04.06.09, 12:39
      opowiedz , pewnie nie kazdy do niej dotrze wink
      • szczur.w.sosie Re: polecam książkę:) 04.06.09, 13:01
        Streszczę później. Jak skończęsmile
        Ale jest w Empiku:
        www.empik.com/politics-of-breastfeeding-z-importu,2043327,p
        No i na Amazonie - taniej.
    • kam.xt Re: polecam książkę:) 04.06.09, 20:32
      niecierpliwie czekam na krótkie streszczenie!
    • basiak36 Re: polecam książkę:) 04.06.09, 20:59
      Ja tez, zamowilam zaraz po nowej publikacji 2 tygodnie temusmile)
      Swietna lektura, czytalam poprzednie wydanie kilka lat temu.
    • szczur.w.sosie Re: polecam książkę:) 05.06.09, 00:02
      Na razie (bo spać mi się chcesmile) powiem tyle: Autorka "walczy" niejako z tzw.
      "poradami laktacyjnymi". Ponieważ wszystko na pozór wydaje się OK, no bo
      przecież wszem i wobec się głosi, że karmienie piersią to najlepsze i w ogóle...
      No bo skoro pierś jest najlepsza, to mleko krowie (modyfikowane) też dobre,
      tylko że nie aż tak jak mleko matki. I tu zdaniem autorki jest problem - bo
      modyf. jest wręcz szkodliwe (pisze o śmiertelności noworodków, zwłaszcza w
      krajach ubogich). I nie jest to wybór między dobrym a lepszym...
      Poza tym, pytanie kobiety - czy będzie pani karmiła - jest idiotyczne, bo już
      niejako zakłada, że może jednak nie będzie karmiła, może jej się nie uda... Daje
      przykład kobiety mającej problemy ze współżyciem (przyjaciółka jej matki), która
      po drugim dziecku już męża do siebie nie dopuściła. Co powie lekarz, gdy ta
      kobieta zwierzy mu się ze swoich problemów seksualnych? Wyśle do specjalisty, na
      pewno uzna, że to jest nienormalne. A co się dzieje jak kobieta mówi, że nie ma
      pokarmu, że nie może karmić? A no to proszę dać butelkę - widocznie się nie da.
      I tu Palmer daje czytelnikowi do myślenia - w sprawach problemów ze współżyciem
      nikt nie powie, żeby dać sobie spokój, bo w sumie można sobie inaczej poradzić...
      Do tego brak pomocy (konkretnej) dla kobiet karmiących - np przy problemach z
      przystawianiem na początku. Mówi się, by karmić, ale się nie pomaga. I tu
      porównuje z krajami Afrykańskimi, gdzie karmienie piersią jest na tyle normalne,
      że młoda dziewczyna wie, że będzie karmić, bo to jest naturalna kolej rzeczy. Ma
      również wsparcie w kobietach z rodziny (tu porównajmy nasze "gderające" mamy i
      teściowe, że dziecko się nie najada). Wobec tego kobiety Zachodu nie mają
      wzorców, więcej - rzuca się im kłody pod nogi. I tu się dostaje owym mamusiom i
      ciociom itp.
      Pojechała jeszcze po magazynach dla mam - niby karmić jak najbardziej, ale jakby
      co to proszę - reklama butelek, mleka.
      W kwestii wzorców społecznych - dla dziewczynek zabawki - butelki dla lalki.
      (Mam samych chłopaków, więc dopiero zwróciłam uwagę na ten problem).
      Wniosek taki, że przy karmieniu piersią, nie ma żadnego "ale", żadnych butelek
      "na wszelki wypadek".
      A tych sytuacji, kiedy karmić nie można jest naprawdę stosunkowo mało.
      Chociaż tu sobie myślę, że zbyt łatwo się dziś kobiety poddają... I nie boję się
      tego powiedzieć, bo sama urodziłam w 28 tc - malutkiego wcześniaczka 1350g,
      który nie miał odruchu ssania, a nawet nie tolerował nic przez jakiś czas.
      Karmię do tej pory. Udało się.
      Jak coś mnie natchnie, napiszę. To tak wstępnie było.
      smile
Pełna wersja