Dodaj do ulubionych

Zdobywanie lekcji

01.03.10, 10:46
z dialogów ze znajomymi i własnego doświadczenia:
rozwieszanie na miescie ogloszeń na słupach nie daje nic,
na ogłoszenia na gumtree brak odpowiedzi...
jeśli znajomi komus potrzebującemu polecaja - jeszcze się nie zdarzyło,zeby taka osoba zadzwonila..
(zupełnie jakbym był studentem, który malo umie za za korki chce 50 zł, a jest raczej odwrotnie...)..
To powiedzcie sami - macie jakieś dobre sposoby na zdobycie uczniow prywatnych??
Obserwuj wątek
    • anna335 Re: Zdobywanie lekcji 01.03.10, 10:57
      nie poradze Ci nic, bo nie mam takich problemow:/

      powodzenia!

      mieszkasz a duzym czy malym miescie?
      • piano_barti Re: Zdobywanie lekcji 01.03.10, 11:01
        jak nie masz takich problemow to wyjaśnij dlaczego albo nie zabieraj glosu:)
        tak, mieszkam w centrum Warszawy.
        • baba67 Re: Zdobywanie lekcji 01.03.10, 11:51
          To bardzo dziwne ze nic nie dostajesz.Jesli masz kwalifikacje i niewygorowana
          cene to albo za rzadko sie oglaszasz, albo ogloszenie jest zle sformulowane.
          No i trzeba samemu odpowiadac na ogloszenia chetnych, co jednak wymaga troche
          czasu bo nie ma ich takm duzo.
    • baba67 Re: Zdobywanie lekcji 01.03.10, 11:47
      Z rozwieszania mialam niewielki procent-ale akurat ci co skorzystali mieli
      znajomych,a ci jeszcze innych.
      Z gumtree korzystam od niedawna i juz mam kilkoro uczniow choc typowych
      terminow nie proponuje bo ich juz dawno nie mam.No i nie dojezdzam daleko.
      Ale prawda jest ze jesli chce sie zyc udzielania lekcji, to pierwsze poltora
      roku jest BARDZO CIEZKO.Bierzesz wszystko a wiec mnostwo czasu i energii idzie
      na dojazdy.
      Potem dziala system polecen plus ogloszenia, ktore wypelniaja ewentualne luki.
      Ale podstawa zawsze sa polecenia.

      No i slyszalam ze trzeba umiec sformulowac ogloszenie-zadnych tekstow typu
      CZLOWIEKU< NIE TRAC CZASU itp. Zwracanie sie do adresata na ty kojarzy sie z
      reklamami na ktore mamy alergie. Zbyt malo informacji o sobie tez jest
      bledem-najlepiej podac cene.Zadnych kontrowersyjnych rysuneczkow.
      No i trzeba zamieszczac codziennie.
      • amused.to.death Re: Zdobywanie lekcji 01.03.10, 13:59
        > Ale podstawa zawsze sa polecenia.

        tak to u mnie działa.
        Jak ludzie są zadowoleni to zawsze polecają.
        Kiedyś miałam dużo korepetycji w ten sposób, potem przerwę z różnych powodów -
        teraz powrót: w ten sam sposób: zaczyna się z jedną lub dwiema osobami, a one
        mnie poleciły dalej.
        • aga.p.p Re: Zdobywanie lekcji 01.03.10, 15:09
          Ja tylko dorzucę: rozdawaj wizytówki! Nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy się znajdzie klienta. Powiedz znajomym, co robisz i poproś, żeby mówili o tobie innym.
          Strona internetowa też nie zaszkodzi - w dodatku jak się na niej umieści ceny i zasady płatności to można nieco odflirtować niepoważnych zainteresowanych.
          Poza tym warto się ogłaszać na portalach dla korkobiorców.

          Tak w ogóle, to trzeba na sprawę spojrzeć pod kątem marketingowym: kogo chcę uczyć, gdzie takie osoby najczęściej bywają, jak do nich dotrzeć. Chcesz uczyć dzieci z pobliskich szkół - ogłaszaj się w tych szkołach. Wydrukuj ulotki (nawet w domu, to nie musi dużo kosztować) i powtykaj za wycieraczki rodzicom, którzy przyjechali na wywiadówki. Studentom zostaw ogłoszenia w akademikach i na uczelniach. IMHO obwieszanie przypadkowych słupów to strata czasu; przy tych ogłoszeniach zatrzymują się chyba tylko właściciele psów, które akurat znaczą terytorium:)
    • engteacherka Re: Zdobywanie lekcji 02.03.10, 18:31
      Ja na początku wywiesiłam ogłoszenie w księgarni koleżanki - miałam w ten sposób
      3 pierwszych uczniów; mama jednego z nich pracowała w zakładzie energetycznym -
      poleciła mnie wielu osobom, tamci innym...
      odrzucać lekcje z braku czasu zaczęłam po 2-3 latach udzielania korków.

      Z doświadczenia: najwięcej uczniów mam z polecenia, rozdaję wizytówki,
      rozgłaszam, że daję korepetycje, największe zapotrzebowanie jest wśród
      maturzystów, statystycznie najwięcej mam dzieci nauczycieli i lekarzy z mojego
      miasteczka, no i ze wspomnianego zakładu energetycznego :))
      • engteacherka Re: Zdobywanie lekcji 02.03.10, 18:35
        ... ale chyba trudno byłoby mi się z tego utrzymać (praca sezonowa,
        popołudniami, małe miasto, dużo anglistów) - pracuję w szkole podst.
        • cytryna76 Re: Zdobywanie lekcji 02.03.10, 22:36
          Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale moim zdaniem Warszawa to
          wyjątkowo trudny rynek korepetycyjny. Pozornie jest wielu
          potencjalnych uczniów, a jednak ...
          Mieszkając w 200 tysięcznym mieście na południu Polski w ciągu 10
          lat udzielania korepetycji nigdy nie miałam najmniejszych problemów
          ze skompletowaniem uczniów. Ogłaszałam się właściwie tylko na
          początku, potem już nie musiałam, a bywały miesiące, że z trudnem
          mieściłam wszystkich w grafiku. Uczniowie sami się znajdowali,
          głównie z polecenia lub z osiedla, na którym mieszkałam - sąsiedzi
          wiedzieli że uczę i tak się rozchodziło pocztą pantoflową.

          Po przeprowadzce do Warszawy nastąpił krach. Ogłaszałam się w
          internecie na stronach korepetycyjnych, na Gumtree i na słupach
          oraz przez znajomych. I odzew jakiś był, nie powiem. Tyle tylko że
          znów rację ma Baba 67 - "jakość" tych potencjalnych uczniów, jeśli
          wolno mi użyć takiego określenia, była mocno wątpliwa. Dzwoniący
          albo żądali dojazdu na drugi koniec miasta (oczywiście bez
          dopłaty ), albo chcieliby, żeby nauczać ich za półdarmo, albo mieli
          dziwaczne,tudzież nierealne dla mnie oczekiwania, typu maturzysta
          nieomal nie umiejący nawet odmiany "to be" , czy też inne kuriozalne
          przypadki, o których był już osobny wątek.
          Ostatecznie dałam sobie spokój, bo nie miałam ochoty się użerać.
          Pewnie gdybym brała tak, jak radzi Baba67 wszystko bez selekcji,
          może z czasem zyskałabym lepszą klientelę.

          Różnica między Warszawą a innym mniejszym miastem polega też na tym,
          że istnieje też bardzo dużo szkół językowych, rozmaitych kursów, a
          wiele osób ma angielski w swojej firmie.
          • baba67 Re: Zdobywanie lekcji 03.03.10, 11:26
            Chcialam sprostowac, ze uczniowie do ktorych dojezdzalam placili za dojazd tyle
            tylko ze nie majac wielkiego wyboru, dojezdzalam daleko. Moja stawka tez nie
            byla wysoka, choc nie dumpingowa..Trudnosc polegala tez na tym, ze odzew byl
            niewielki, a jeszcze trzeba doliczyc tzw slomiane zapaly.
            Jesli sie korzysta z serwisow ogloszeniowych, to zawsze sie jakis dziwny uczen
            trafi, to nie jest zwiazane z poczatkiem kariery.
            Na pewno nie jest tak, ze wchodzisz na rynek i po miesiacu dwoch masz wspaniala
            grupe regularnie chodzacych uczniow-to bylo realne 10 lat temu ale teraz
            zapomnij.I coraz wiecej klientow prosi o faktury.
            • angksiazki Re: Zdobywanie lekcji 03.03.10, 13:12
              W zeszłym roku na wiosnę wyjechałam na kilka tygodni do Anglii, w ten sposób
              straciłam prawie wszystkich uczniów a więc od jesieni musiałam zaczynać od nowa
              szukać chętnych. W tej chwili mam już wypełnione wszystkie dni robocze od 8 do
              16-17 (cieszę się, że nie przyjęłam propozycję kursów w MSZ za psie pieniądze),
              lekcje odbywają się z przerwą 15-30min, w większości u mnie, chociaż trochę też
              dojeżdżam, ale tylko do firm. Pracuję tylko z dorosłymi, dzieci odrzucam,
              odrzucam też propozycje wieczorowych zajęć ze względu na rodzinę.
              Najwięcej dają ogłoszenia w internecie, chociaż są też inne sposoby, o których
              już pisałam na tym forum. Generalnie nie dużo mam ludzi z polecenia, ale powiem
              wam, że z tymi ludźmi, co przychodzą z polecenia to ja zawsze miałam jakieś
              kłopoty: częste odwołania zajęć, niepoważny stosunek. Myślę, że oni dostali na
              mnie gotowe namiary, nie naszukali się w internecie, nie pobiegali od jednego
              korepetytora do drugiego, dlatego traktują mnie jak swoją znajomą i pozwalają
              sobie to i owo. Nie, ja wolę ludzi, co przychodzą świadomie, bo odpowiada im
              moja oferta.
              Na koniec powiem, że trzeba trochę fantazji i wyobraźni i wszystko się uda.
              • piano_barti Re: Zdobywanie lekcji 03.03.10, 15:34
                od 8 do 16-17?? przecież znaleźć dorosłego co w takich godzinach sam nie pracuje to jak igłę w stogu siana...nawet w firmach chcą mieć zajęcia przed albo po pracy tj. 7 rano albo po 17...
                • joalma Re: Zdobywanie lekcji 03.03.10, 16:22
                  wiele osób pracuje na zmiany lub ma nienormowany czas pracy, mają
                  własne firmy, pracują na nocki lub przebywają na urlopach
                  macierzyńskich, wychowawczych i mają wtedy czas.
                  • angksiazki Re: Zdobywanie lekcji 07.03.10, 17:28
                    joalma napisała:

                    > wiele osób pracuje na zmiany lub ma nienormowany czas pracy, mają
                    > własne firmy, pracują na nocki lub przebywają na urlopach
                    > macierzyńskich, wychowawczych i mają wtedy czas.

                    Oprócz tego są jeszcze wykładowcy uczelni wyższych, którzy dostają
                    dofinansowanie na takie lekcje. Mają nawet 3800zł do wydania na język w ciągu
                    roku szkolnego. Przychodzą w ciągu dnia. Oczywiście wystawiam im rachunki i kasa
                    płynie )))
                    • piano_barti Re: Zdobywanie lekcji 08.03.10, 09:01
                      angksiazki napisała:

                      > joalma napisała:
                      >
                      > > wiele osób pracuje na zmiany lub ma nienormowany czas pracy, mają
                      > > własne firmy, pracują na nocki lub przebywają na urlopach
                      > > macierzyńskich, wychowawczych i mają wtedy czas.
                      >
                      > Oprócz tego są jeszcze wykładowcy uczelni wyższych, którzy dostają
                      > dofinansowanie na takie lekcje. Mają nawet 3800zł do wydania na język w ciągu
                      > roku szkolnego. Przychodzą w ciągu dnia. Oczywiście wystawiam im rachunki i kas
                      > a
                      > płynie )))
                      takich to można zdobyc, ale chyba tylko przez własną znajomośc albo z polecenia:) no chyba,żebym powywieszal pod szkołami wyższymi ogłoszenia..ale kwestia gdzie się zgodza na wieszanie w gablocie, bo jak ustalilismy obklejanie słupów w pobliżu szkoły niewiele da...
                      • angksiazki Re: Zdobywanie lekcji 08.03.10, 14:10
                        Nie, zadnych znajomości, wyłącznie ogłoszenia w internecie.
              • baba67 Re: Zdobywanie lekcji 04.03.10, 14:00
                Osobiscie rzadko sie spotykam z kims kto pobiegal od jednego korepetytora do
                drugiego-wlasciwie tylko raz sie zdarzylo- matka zaprosila 3 osoby do corki i
                dziecko sobie wybralo mnie (co uwazam za dobry sposob-wspolpraca trwala bardzo
                dlugo).
                Mnie to dziwi ze niektore osoby na tym forum zdaja sie trafiac na ludzi typu
                slomiany zapal-ja to mam do takich wyjatkowe szczescie :-(
                Za to co do ludzi z polecenia mam jak najlepsze odczucia.
                • xia4 do angksiazki 08.03.10, 14:36
                  a czy majac wlasna DG mozna udzielać korepetycji pełnoprawnie w
                  swoim wlasnym domu??? Angksiazki- te korepetycje to twoje jedynne
                  zajecie??? Czy mozesz nam zdradzic jak to wychodzi finansowo?:) czy
                  to jakis secret?:) dziekuje:)
                  • angksiazki Re: do angksiazki 08.03.10, 18:35
                    Ja nie nazywałabym swojej działalności "korepetycjami". Pracuję tylko z
                    dorosłymi i uczę ich języka, a korepetycje - to pomoc dzieciom w odrabianiu
                    lekcji - tak zwane bycie "kluczem".
                    Pracuję w domu lub firmach, ale głównie w domu. Trochę dorabiam tłumaczeniami,
                    ale nie dużo. Działalność rejestrowałam w domu - jest to normalna praktyka.
                    • anglofil Re: do angksiazki 18.03.10, 22:24
                      Dokładnie, uczę w firmach i w domu uczę kilka osób dorosłych, do uczniów z polecenia nie mam szczęścia, natomiast mam chętnych z gumtree choć ogłaszam się zbyt mało i nie mam strony internetowej. Teraz myślę nad stworzeniem oferty specjalistycznej, sądzę, że to najlepszy sposób na zdobycie poważnych, bo zmotywowanych uczniów. Znam też osoby konkurujące ceną tylko że odwrotnie - mają stawkę 100 zł za godz za "konwersacje biznesowe" i mają sporo klientów. Zauważyłam, że uczniowie do ktorych się jeździ szybko rezygnują, moja teoria jest taka, że jeśli ktoś nie może ruszyć d ....na zajęcia to kiepsko to wróży. Rozumiem argument o "bieganiu po korepetytorach" bo wielu uczniów opowiadało mi o korkach z których byli niezadowoleni, niestety jednak zadowolenie z lekcji nie przekłada się na frekwencję, zjawisko słomianego zapału jest powszechne nawet wśród zadowolonych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka