Dodaj do ulubionych

peer observation

07.04.12, 17:53
Drogie nauczycielki i nauczyciele,

czasem mi brakuje pozytywnej wymiany doświadczeń. Znaczy fajnie, że jest to forum, ale chciałabym czasem zobaczyć innych nauczycieli w akcji, żeby coś nowego/sprawdzonego podpatrzyć.

Czy macie w szkołach taką możliwość? Albo na ile współpracujecie z innymi anglist(k)ami?
U mnie to praktycznie nie istnieje:( Gadam z jedną kumpelą na ten temat, ale inne anglistki są bardzo zamknięte na wymianę doświadczeń.

A jak to jest z Wami?

Wesołych Świąt,
Kociamama.
Obserwuj wątek
    • zojanka Re: peer observation 08.04.12, 19:56
      pozytywna wymiana doświadczeń - mogę ją spotkać na forach, na szkoleniach ale niestety nie w miejscu pracy. Nie wiem dlaczego tak jest. Lata praktyki uświadomiły mi, że przestałam już nawet głośno mówić, że szalenie lubię swoją pracę, że uwielbiam dzieciaki, albo że odkryłam jakiś fajny pomysł na lekcję. Ten wzrok mówiący "oszalałaś, chyba się nudzisz.. albo popracuj jeszcze trochę to ci przejdzie" nauczył mnie nie mówić już głośno o takich rzeczach. Pracuję już dziesiątych rok i niestety nie udało mi się nigdy zaprosić koleżanki lub kolegi po fachu na swoje zajęcia ani tym bardziej uzyskać takiego zaproszenia z ich strony. Kiedyś zaprosiłam kilka razy dyrektora na swoją lekcję bo chciałam pokaząć pracę i osiągnięcia moich uczniów, dyrektor przyszedł, podziękował, pochwalił. Niestety w pokoju złośliwie komentowano takie zachowanie (próba walki o motywacyjne, może o nagrodę dyrektora). Za to podczas kursów, spotkań metodycznych spotkałam całą masę osób z bogatymi doświadczeniami. Pytanie tylko,.. czy faktycznie wprowadzali wszystko o czym mówili w życie. czy po prostu byli świetnymi teoretykami i czy w swoich szkołach też się dzielą tymi ciekawostkami czy też obowiązuje zmowa milczenia. Bardzo ciekawy wątek. Jestem ciekawa kolejnych opinii.
      • kociamama Re: peer observation 08.04.12, 20:14
        Fajnie, że wspomniałaś o wymianie doświadczeń PRAKTYCZNYCH, nie jedynie teoretycznych. Czasem, rzeczywiście metodycy-akademicy mają ciekawe pomysły, ale niestety, nie do końca można na nich polegać. Bo jest różnica między prowadzeniem badań na studentach, którzy są zainteresowani tematem, albo zaliczeniem zajęć, a prowadzeniem lekcji w gimnazjum czy technikum, gdzie motywacja bywa dużo niższa.

        Tak samo na konferencjach metodycznych - to co działa na prywatnych kursach 6-osobowych nie przekłada się na praktykę w szkole państwowej o zróżnicowanym poziomie uczniów.

        U mnie w szkole wymieniam się pomysłami z jedną koleżanką. Peer observation mieliśmy na uniwerku, ale wiadomo, że dawaliśmy sobie pozytywne oceny, żeby się nawzajem nie pogrążać. Choć rozumiem, że nie taki jest cel w założeniu.
    • j8ded Re: peer observation 12.04.12, 22:42
      Mnie również brakuje takiej formy doskonalenia się. W zawodzie pracuję dopiero 3-ci rok i jak do tej pory miałam może ok. 5 wizytacji w różnych szkołach, w jakich pracowałam no i zawsze bardzo chętnie wyciągałam wnioski, z tego co usłyszałam ciągle dążąc do ideału ;) Koleżankom nawet nie proponuje, raz zaproponowałam i wyśmiały mnie ;) Nadrabiam to anonimowymi ankietami wśród uczniów (co źle, co dobrze itd.), można się czegoś cennego dowiedzieć, ale i tak nie ma porównania do obiektywnej oceny drugiego metodyka.
    • zojanka Re: peer observation 29.04.12, 14:16
      Kociamamo, czytam sobie inne wątki, m.in. ten dotyczący przyszłości, gdzie toczy się dyskusja na temat perspektyw pracy anglisty, przyszłości nauczania bilingwalnego i pojawił się też wątek braku kompetencji lub niskich kompetencji nauczycieli angielskiego.Myślę sobie, że właśnie z tego powodu coś takiego jak peer observation nie rozwija się i nie rozwinie się. Kiedyś, będąc na studiach a mając zajęcia z niezwykle doświadczoną metodyczką, dla mnie guru w tej dziedzinie, usłyszałam, że uczyć będziemy się języka przez całe życie i popełniać błędy też przez całe życie. Popełniamy błędy zupełnie nieświadomie i czasami trudno nam uwierzyć, że mogliśmy popełnić taki a nie inny błąd. Czy powiedzenie 'informations' wynika z przejęzyczenia się, z szybkiego natłoku myśli bo wypowiadając to słowo już myślimy nad kolejnym, nad odpowiednią strukturą, wyrażeniem, czasem, czy rzeczywiście z braku wiedzy i niskich kompetencji? Dlatego obawiam się, że nauczyciele mają potrzebę wymiany doświadczeń.. ale boją się, że właśnie krytyki, że coś źle powiedzieli, że źle zaakcentowali, ze użyli niewłaściwego zwrotu. Zatem, szkoda, ale przestałam już liczyć na to, że kiedyś peer observation zadziała, rozwinie się. Dla mnie byłoby to znacznie rozwijające niż przewidywane i coraz gorszej jakości szkolenia.
      • agcerz Re: peer observation 06.05.12, 19:25
        Kiedy pracowałam w LO, a potem na uczelni koledzy unikali koleżeńskich hospitacji po prostu dlatego, że musieliby poświęcić swój wolny czas i energię... Ja lubiłam obserwować zajęcia kolegów, na uczelni zresztą byliśmy do tego zachęcani przez szefa, ale sama po pewnym czasie stwierdziłam, że kosztuje mnie to sporo czasu. Po prostu.
        Byłam jakiś czas metodykiem prywatnej szkoły językowej. obowiązkowe hospitacje oczywiście traktowano jak zło wcielone, czemu się nie dziwię. A koleżeńskie praktycznie nie istniały, bo czas kosztuje...
        • agcerz Re: peer observation 08.05.12, 10:25
          Chciałabym jednak podrzucić pewien malutki pomysł. Jak pisałam w innym wątku, sama uczę się teraz intensywnie francuskiego w kraju frankofońskim. Dość często stosowanym ćwiczeniem jest łączenie grup na kilkanaście minut do pół godziny. Grupy (na różnych poziomach) mają za zadanie przeprowadzić np. ankietę wśród nieznanych sobie osób z innej grupy. W tym czasie nauczyciele pomagają i obserwują swoich uczniów. Nie jest to obserwacja zajęć per se, ale daje okazję do porównania rozmaitych doświadczeń. Nie wymaga dodatkowego nakładu czasu.
    • anglofil Re: peer observation 09.05.12, 18:07
      A ta niechęć do po to nie czasem stąd, że nauczyciele lubią sobie nawzajem obrabiać dupę? Ja po raz pszy w życiu pracuję w zespołowo i ciągle się dowiaduję, że ta to niezbyt zna angielski (sza), tamta taka sztywniara że nic dziwnego że jej uczniowie nie lubią itd. itp. Ciężko wpuszczać ludzi na lekcje jak się wie, że potem ci obrobią dupsko:).
      • yoka1 Re: peer observation 09.05.12, 18:37
        podzielam opinię, też w szkole zazwyczaj spotykałam się z tego typu "sekretami" szeptanymi za plecami innych językowców. Zazwyczaj były niestety negatywne.
        • zojanka Re: peer observation 09.05.12, 21:10
          No..to wszytko na temat.
          • agcerz Re: peer observation 11.05.12, 11:31
            Naturalnie, zazdrość i obmowa to potężne mechanizmy w oświacie. Jednak w czasach mojej pracy na uczelni, regularnie od 2006 podlegaliśmy ocenie przez studentów, przy czym ocena ta była całkowicie jawna. Można było się zapoznać :-)). Wchodziły więc w grę inne czynniki również - brak zainteresowania, brak czasu (bo każdy gna do drugiej pracy itd.).
            • j8ded Re: peer observation 14.05.12, 13:14
              Złośliwość zawsze w każdym zawodzie się gdzieś wkradnie, grunt to nie komentowanie niczego w odniesieniu do kolegów po fachu. Ja i tak nadal będę zdania, że dużo można wyciągnąć z wzajemnej obserwacji. Jak popełnię błąd to mam motywację do nauki, jak uczniowie nie robią tego co mają robić to może dlatego, że ja przynudzam, itd itd. Bo nie interesuje mnie nie to, co 'inni' mają do powiedzenia, ale co mówią moi słuchacze i jakie są efekty naszej pracy.
              • agcerz Re: peer observation 14.05.12, 14:58
                Cóż, opinie i tak cię dopadną drogą okrężną... Ileż razy usłyszałam to i owo na swój temat. Jakie to ma znaczenie wobec wieczności?
                Tak, jak pisałam - obserwacje dużo łatwiej zrobić (i zaproponować), gdy ma się "okienko". W takich sytuacjach kilkakrotnie wprosiłam się koleżankom na zajęcia i vice versa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka