Dodaj do ulubionych

odwoływacze-okiem innych profesji

18.12.15, 10:42
Hej! Temmt poruszany wielokrotnie, ilu lektorów, tyle podejść. Chciałam jednak podzielić się czymś, co mnie zafascynowało-mianowicie jak problem rozwiązują terapeuci. Nie mialam świadomomości, iż wielu z nich kasuje pacjenta ZAWSZE, nieważne, czy pacjent chce odwołac wizytę, czy planuje urlop czy nie. Powstaje zozobwiązanie, konkretny dzień i godzina i to w gestii klienta/pacjenta jest, aby nie przegapić żadnej sesji.
Ciekawe podejście do tematu. Poczytałam trochę, podzielę się linkami:
1. artykuł: www.psychologiczny.com.pl/art/89,zasady-platnosci-za-terapie-kontrakt-terapeutyczny
2. forum-niby temat dotyczy czego innego, ale wielu terapeutów porusza kwestię odwołań i "przeciagania" spotkania, czyli problem nam znany: www.goldenline.pl/grupy/Zainteresowania/psychologia-psychoterapia/czas-trwania-jednej-sesji-konsultacji-psychoterapeutycznej,3145673/s/1

co o tym sądzicie? trafił mnie szczególnie argument, że przedłużanie sesji, to dawanie klientowi "wejśc sobie na głowę", a rolą prowadzącego jest prowadzić, a nie pozwalać sobie wejść na głowę. Jakoś mną to dogłębnie wstrząsnęło, jako że ja mam z tym wiecznie problem-kursanci gaduły. Przychodza za wcześnie, na sam koniec zajęć wyskakują z jakimś homeworkiem starym i MUSZĄ teraz. Jak się nie zgadzam i obiecuję, że wrócimy do tematu next time, to kwaśna atomosfera (jestem właśnie na świeżo po takiej sytuacji) i normalnie-FOCH!. A jak nie homework, to życiowe pogaduszki, nawet niepodsycane przeze mnie. I bach-moje 15 min na cisnacy pecherz idzie w pizdu. O przerwach 20 min, aby na totalnej szybkosci odgrzac obiad-nei ma szans. Efekt? wiecznie głodna i zła.
Pewna klientka notorycznie przyjeżdza 15 min za szybko (a odbiera dziecko o czasie, czyli wychodzi 60 min+15 min) i to jest tych 15 min mojej 40 min przerwy tego dnia, kiedy stoję z talerzem i próbuję jeść. Przestałam otwierać drzwi. Pani próbuje ponownie o umówionej godzinie. Sytuacja powtarza się co tydzien. Jakoś mi głupio z tego powodu, ale frustruje mnie bycie "na żądanie" non stop, bo kazdy kursant wychodzi z założenia, ze jego sprawy są najwazniejsze i "5 min w tę" mnie nie zbawi. A no właśnie, że nie.
Druga sprawa rzecz, która ponownie mnie popchnęła do googlowania takich tematów, to podejście do formalnej umowy. Moja nowa grupka, 2 os, podpisały umowę. I tyle. Nie respektują jej-tzn nie ma płatności wtedy, kiedy to ja je ustaliłam. Przelewają kasę, kiedy chcą. Moje maile z prośbą o uregulowanie zaległych płatności sa po prostu ignorowane.
Nie ma tez możliwości odwoływania zajęć-mimo to odwołują, bo "choroba nie wybiera". I tak trzecia lekcja z rzędu. Na info, że przecież zajęć grupowych się nie odwołuje, a druga koleżanka przeciez, ta zdrowa, może przyjćć na zajęcia sama, wybuchła niemalże awantura. Zaakceptowałam to, coś mi ewidentnie poszło nie tak z tymi konkretnymi osobami od początku, muszę popracować nad swoją asertywnością.
Mam też inną klientkę, która ani nie uprzedza, że nie zapłaci na czas, ani nie odpowiada na ponaglenia, ani nie zmienia swojego postępowania. Często zastanawiam się, na ile zaakceptować "bo w końcu kiedyś zapłaci", a na ile jednak oczekiwać szacunku wobec wzajemnych ustaleń-do 10ego, tzn do 10ego dnia miesiąca.

Człowiek-lektor się przejmuje drugą stroną-klientem, który nie raz nie dwa nie wywiązuje się z terminów płatności, nie przestrzega zasad współpracy stawiając nas w niekomfortowej sytuacji, a następnie oczekuje dopasowania się pod niego i odrabiania zajęc wtedy, kiedy to on ma czas i chęć. Oczywiście za friko. A tu proszę-taki psycholog ma to gdzieś. Szanuje swój czas. Wie, że na wizytę odwołaną 5 min przed niw znajdzie pacjenta, a lokal i sekretarkę opłacac musi. I spoko, hula. A u nas, lektorów, zawsze z tym jakiś problem jest. Gdzieś indziej znów jakiś coach sprecyzował, że handluje "swoimi kompetencjami i wiedzą w okreslonej jednostce czasowej", więc właśnie za tę jednostkę czasową pobiera opłatę i nie ma opcji, aby klient tą jednostka czasu manipulował. I pan coach zyje z tego i ma się dobrze.
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • aga.p.p Re: odwoływacze-okiem innych profesji 18.12.15, 11:48
      Idea ze wszech miar słuszna, niestety, w naszej branży zupełnie nie do przepchnięcia. Po pierwsze, wszyscy nauczyciele musieliby robić tak samo (a tymczasem połowa, jak nie więcej, nawet nie rejestruje działalności, tylko uczy na szaro za kasę do ręki). Po drugie, ludzie musieliby mieć do tego takie podejście jak do terapii czy coachingu - że to ważne, trzeba systematycznie i warto dobrze zapłacić (a większość nie ma).

      Można sobie więc takie zasady wprowadzić, ale obstawiam, że sporo klientów ucieknie wtedy tam, gdzie taniej i można się bardziej obijać. Takie życie.

      Co nie zmienia faktu, że można sobie życie ułatwić. Na przykład zrezygnować z par:) Nie uczę duetów właśnie z tego względu, o którym piszesz - jak jedno nie może, to drugie też sobie odpuszcza, a potem nie ma jak ich zgrać na odrabianie. No to nie, nie ma opcji, nic z tego, nie u mnie. Wolę spokój i dobrą organizację pracy. Można też z czystym sumieniem rozwiązać umowę z ludźmi niesolidnymi. Zdarzyło mi się parę razy w karierze - jak miałam luz i mogłam sobie pozwolić, to ich trzymałam, w momencie jak pojawiali się inni chętni na ich miejsce, to dziękowałam za współpracę ("widzę, że praca/szkoła/whatever utrudnia pani/panu naukę, w takim razie zróbmy sobie przerwę, jak sytuacja się unormuje, zapraszam ponownie" - ci, którzy po tym wrócili, chodzili potem jak w zegarku:))

      Zagadywania nie ogarniam, ale ja akurat jestem dość asertywna i nie mam problemu z wypchnięciem gaduły za drzwi, oczywiście grzecznie i z uśmiechem:) Z niepłacącymi w terminie żegnam się w trybie natychmiastowym (chyba że to jakaś jednorazowa sprawa i mam info o opóźnieniu wcześniej, wtedy nie mam problemu z lekkim wydłużeniem terminu płatności). Normalne, zdrowe podejście biznesowe, IMO:)
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 18.12.15, 12:13
        Jasne-ja pary traktuję jak grupy. Generalnie sprawdza się, jedno nie może, drugie przychodzi. Tak stoi w mojej umowie, że szkoła nie ponosi opdowiedzialności i nie zwraca kosztów za straty wynikajace z nieobecnosci Kursanta na zajęciach. Co innego, gdy Lektor zaniemoże i to z jego (mojej) "winy" zajęcia nie moga się odbyć. Zarówno dzieci jak i dorośli-sprawdza się. Problemy pojawiły się raz, z ta szalona kawo-pijaczką-przekąłdaczko-szantażystką, o ktorej kiedyś pisałam, bo to była para też zyciowa, wiec zachowywali się jak "jedno" i teraz-dwie koleżanki, które od góry do ddołu olały mnei od poćzatku. Dostały umowę z tygodniowem wyprzedzeniem i jej nie przecyztały, a po zajęciach nei chciały podpisac, bo nie pasowało im to, że nei można odwołać. A prosiłam o zapoznanie się z moim warunkami i informację WCZESNIEj, jeśli się rozmyślą, czy uznają, że nie podoba im się mój system. Były z nim też zaznajomione na spotkaniu infromacyjnym.... No nic, biorę na siebie i już wyciągnęłam pewne wnioski odnośnie zaliczek i potwierdzania zapoznania się z umową najpierw. Uznałam, że niegrzecznie jest zaczać lekcję od podpisania umowy, natomiast dużo gorzej wyszło, że one po lekcji zaczęły wydziwiać nad umową, zamiast ją podpisać, a w drzwiach stała kolejna parka gotowa do zajęć. Żenujaco wyszło. Podpisały w końcu, ale nie przestrzegają :0. Owszem, mogę się z nimi pożegnać, ale nie chcę narazie stawiać tak sprawy. Umowa ma 15 godzin, jak je zrealizujemy, to jeśli będą chciały kontynuować, to już postawię sprawy nieco inaczej.Narazie nei wadzi mi ich postawa, tylko to, że dopuściłam do takiej sytuacji.

        A odnośnie wydłużenia terminu płątności-czy starasz się "poznać problem" i podchodzisz na zasadzie "jak moge pomóc, aby było dobrze", czy raczej informacyjnie "rozumiem sytuację. Na przyszłośc proszę trzymać się ustalen"? Musze właśnie tego maila nasmarować i mam rozkminę, jak podejść do tematu...
        • aga.p.p Re: odwoływacze-okiem innych profesji 18.12.15, 12:40
          Podejdź profesjonalnie i konkretnie, powołując się na przykłady z umowy i antyprzykłady z życia. Daj do zrozumienia, że niezastosowanie się do uzgodnionych zasad będzie oznaczało zakończenie współpracy. Jak komuś zależy, to się ogarnie, jak nie, to szkoda czasu i nerwów, lepiej sobie znaleźć kogoś bardziej solidnego.

          Ja mam szczęście do moich uczniów, takie opóźnienia trafiają mi się bardzo rzadko i zawsze z informacją kiedy kasa wpłynie. I wpływa, więc dla mnie sprawy nie ma. Gdyby ktoś notorycznie się spóźniał pewnie szukałabym innych rozwiązań, ale póki co, nie muszę.

    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 18.12.15, 16:52
      no i jeszcze odrobinkę monologu potoczę :) :
      "I'm a full-time tutor and my timetable gets very packed, so the other problem I have is fitting in the rescheduled lessons! To accommodate the missed lessons, I taught over 40 hours in the first week of the Spring / Easter holiday, and it practically finished me off. I was so exhausted and demoralised that I wasn't able to enjoy my holiday to the utmost when it arrived. I like the idea of offering to reschedule one of every six lessons, though of course this would work only with advance payment."

      ten pomysł też zaczyna kiełkować w mojej głowie.
      Często, przynajmniej u mnie, odwołania, te na czas i zgodne z zasadami, wyglądają tak, że później to ja się muszę naginać do możliwości (bądź chęci i braku chęci) kursanta. Czy nie powinien dopasować się ten, kto "nawalił'? Rozumiem dobra wolę obu stron, ale standardowo słyszę ' a ten dzień to nie, bo mam basen/jestem w domu i chce być z mężem". Zazwyczaj szukam terminu do skutku, ale zaczynam się skłaniać ku opcji,którą ktoś tu na forum niegdyś przedstawił-daję 3 terminy, jeśli żaden się nie podoba, kasa przepada.
      wiem, że tak jak napisała aga.p, nie ma uniwersalnego rozwiazania tych problemów, bo też nie każdy z nas pracuje na tak samo uczciwych zasadach. Pytanie kieruję jednak do tych, dla których jest to jedtna forma zatrudnienia i rozliczają się z US-czy komuś udało się wprowadzić i przestrzegać tego typu rozwiązań, ograniczona możliwość odwołań i odrabiań i nie ucierpiał na tym mocno?
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 10:51
        kolejna gaść linków-tym razem szukałam pod kątem naszej profesji, tj. też takich teacheras, co to się klientom wydaje, że skoro "pracuje w domu, to można odwołać, no bo przecież w domu siedzi", więc rozterki nam nieco bliższe:

        1. z punktu widzenia prowadzacej zajęcia-stricty no make up policy: www.composecreate.com/to-give-or-not-give-makeup-lessons/
        2. z pukntu widzenia rodzica płacacego: ottawasuzukistrings.ca/makeuplessons/
        3. z punktu widzenia prowadzącego-tracącego (wyluzowany gość) : blog.twedt.com/archives/2191
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 19:58
        dzieki za linka:) widziałam to już dawno temu i zwrocilam uwage, że na tej stronie więcej jest info o odwołaniach, niż samej nauce. Na pierwszy kontakt z klientem (jesli trafia najpierw na stronę, a dopiero potem face2face z lektorką) może być zniechęcajace....?
        Zasady imho fair, jednak można było te same informacje zawrzeć krócej, bz rozwlekania. Mówię z perspektywy klienta, który z natury jest leniwy, interesuje sie dopiero, jak pojawi się problem z terminem i może się pogubić czytając to wszystko. Czytanie ze zrozumieniem wszak szwankuje u wielu z nas.....:/ ja mam w umowie prosto i jasno, ba, nawet harmonogram z datami zajęc na CAŁY ROK przygotowuję, a mimo to dostaję maile i prośby "a może nie mieć zajęc w dniu takim/siakim". I to maile PO podpisaniu umowy z dołączonym harmonogramem. Co nam to mówi o klientach? Chyab tylko stara prawdę, że umowa jest portrzebna tylko wtedy, gdy poajwia się knflikt. A skoro jest konflitk to i z egezkwowanie ustaleń będzie nieprzyjemne.
        Zbieram inspiracje, te święta będą pracowite, jako że chcę wystartować z nową polityką zajęć od stycznia. Może już nie dla "starych", ale nowych uczniów napewno. Także, dzielcie się linkami!

        ps. napisałam do pewnej pani, która notorycznie nawala z powodu małych dzieci, że mogę zapropobnoować takie emergency skype class, aby nie była stratna, bo ja nei zamierzam. Reakcja? Zero. Nic. Nie odpisała nawet. Ja już do tematu nei wróciłam, grunt, że próbowałam pomóc. Dało mi do myślenia, czy faktycznie cchodiz o chore dziecko na 30 min przed naszą lekcją, czy jednak lenistwo...:) jestem zmęczona kłoceniem się o swoje pieniadze. A Wy?
      • aga.p.p Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 21:50
        Na mnie ta strona robi raczej złe wrażenie - dużo lania wody, a nazwiska nauczyciela nie mogę się doszukać:) Oferta tak szeroka i tak bardzo frontem do klienta, że mam wrażenie, że dziewczyna ma za dużo wolnego czasu. Sposób opisu odwoływania jest niepotrzebnie zagmatwany. "Bezpłatne odwołanie" serio? Przecież to brzmi tak, jakby ktoś miał za samo odwołanie zapłacić, nie mówiąc już o lekcji. No i odwoływanie w niedzielę - sorry, dla mnie to samobój, w niedzielę nie pracuję, nie chcę żadnych telefonów od klientów. A firmowych maili nawet nie sprawdzam.

        No, ale przynajmniej podbiliśmy dziewczynie stronę w wyszukiwarkach. Na zdrowie:)

        U mnie w tej chwili jest tak, że kasa z góry i nie ma odwoływania. Zajęcia odrabiam. Ale poczytałam sobie linki Pinezki, i tam jest sporo racji - a niby czemu mam to potem odrabiać w _moim_ wolnym czasie? I tak sobie myślę, że trzeba będzie poszukać rozwiązania od nowego roku. Niby te przełożone zajęcia to raptem mały procent wszystkich, no ale zawsze. Już i tak pracujemy w nienormalnych godzinach, trzeba by w końcu trochę lepiej o siebie zadbać.
        • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 22:15
          Odwołania w niedzielę-tu się kłania kłopot. Ja mam w umowie, że odwołować, tzn przełożyć bez utraty wpłaty można do godz. 19:00 dzien wcześniej. A co z zajęciami w poniedziałek? Wychodzi na to, że odwołać można w niedzielę. I odwolują. Tak, dzownią. Esemesują, mailują. W niedzielę....ta 19:00 jest po to, abym mogła natychmiast reagować i szukać zastępstwa, tj. właśnie chętnych na make-up lessons. Ale w neidzielę, to be honest, nie dzwonię po ludziach. nie mam serca im dupska zawracać, więc to odwoływanie niedzielne to i tak taka profroma. A z drugiej strony-odwoływanie do soboty rano zajęc poniedziałkowych jest niefair wobec pozostałych, którzy moga odwołać dzień wcześniej. Jak wybrnnąć?

          Co do tej pani i specjalnej ceny-owszem, pomysł jest dobry. Zaproponowoałam to dwóm sprzedawcom, którzy chcieli mieć "na sztywno piątek godz. X i Y" (osobne indywidualki), ale na 20 lekcji w terminei odbyło się tylko 9 (pisalam o nich). Po zakończeniu umowy, a przed podpisaniem nowej, poprosiłam o dokonanie wyboru-albo sztywno piątek i sztywno płacą, albo totalny luz-blues-pan dzwoni i mówi, kiedy może przyjść, ja sprawdzam, czy mogę i wtedy się umawiamy. Minus-nie gwarantuję terminu marzeń, tylko taki, jaki sie trafi. Dla mnie takie rozwiazanie było jedyne słuszne, bo dlaczego ja mam cokolwiek rezerwować za darmo, skoro oni się nie zobowiązują do przyjścia i płacenia? Reakcja-powiedzieli, że to wobec nich neisprawiedliwe (sick!) i nei doszło do wpsółpracy. O referencje w tej sytuacji też glupio było mi prosić. Klientów straciłam. Nie ubolewam, ale chciałam poakzać postawe klienta...no jak wybrnąc z takich sytuacji, to ja naprawde nie wiem.
          • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 22:30
            i jeszcze jeszcze słówko: powraca do mnei jak bumerang kwestia znalezienia terminu na odrabianie. Mam ze 203 osoby max, które, gdy odwołują zajęcia, jak najabrdziej poczuwają się do odrobienia ich w terminie możliwym dla obu stron, potrafiąc przestawić swoej plany tak, aby wcisnać tę odrabianą lekcję. Bo wszak to z ich "winy" zajęcia nie odbyły się wtedy, gdy miały się odbyć. Natomaist reszta indywidualnych kręci i wymyśla tak, że cięzko znaleźć ten termin. Ręce mi czasem opadaja, jak marnuję swój czas próbując poprzesuwac, zorganizować termin na odrabianie, odwołuej swoje zobowiązania czy przyjemności a ci kręca nosem, że im nie pasuje. Bo im burzy plan dnia. Czasem aż mnei korci, aby napisać "srsly? u kidding me?". Owszem, mam kasę z góry również, ale w takich momentach często pada: "to odpuścmy tym razem i zapalcę mniej next time". Naturalnie nie zgadzam się na takei rozwiązanei i dalej kombinuje jak koń pod górę. W tych linkach, które podesłałam, podoba mi się podejście, że to jednak w gestii odwoływacza jest pilnować swojej kasy, a nei organizatora. Brzmi mądrze. Tylko jesli dobrze dedukuję, to w momencie, gdy taka osoba nawala z wywiązaniem się z tego ustalenia, należy zakończyć współprace i dla świętego spokoju zwrócić neiwykorzystaną kase. Przy pewnej ilości uczniów to się robi kłopotliwe.
    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 23:20
      masz babo placek. Ja tu pitu pitu o odwołaniach, a tu mail zycia. ta pani, co mi nie chce płącic w terminie, a beirze faktury....dostała proformę 2 grudnia, następnie wyparła się, ze takową otrzymała. termin płatności danwo minąl, zajęcia zrealizowane. W piątek przez telefon powiedziała, że przelew już zrobiła. 5 min temu dostałam maila, że sorry, ale nei zrobiła przelewu, zrobi jutro i w sumie nie za 6 lekcji, ale za 5, bo jutro to może nie przyśle dziecka. A proformę i rozpis godzin dostała 2 grudnia.
      R-ę-c-e mi o-p-a-d-ł-y.
        • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.12.15, 23:38
          cycki tez opadły. najwiekszy zart, że mialysmy oakzję spotkać się face2face ktoregos razu i pytała mnei o treśc maila (dotyczyła dziecka). W tym mailu, z tą trescia, była tez proforma i rozliczenie godzin na grudzien. Potem pani powiedziala, że nigdy tego maila nei ptrzymała. Noż LOL.
          Zakończenie wg konceptu tutaj postulowanego, czyli z przyczyn "obiektywnie niezależnych", czy jednak postawienie na szczerość?
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 29.04.16, 11:37
        Never-ending story....:) Ta sama co zawsze kursantka. Najpierw nie płaciła 2 tyg, potem, upomniana, napisała maila, że już zapłacone, przeprasza za opóźnienie. Po 5 dniach, w ciągu których ten przelew jakoś dziwnie nei dotarł, dostałam info, że to dlatego, że zaczęła robić przelew, ale....no nie skończyła go robić, LOL. W końcu zapłąciła, ale o 100 zł za mało. Gdy dopytałam o resztę, odpisała tylko, że "dzięki za informajcę". LOOOOL. Dzisiaj ostatnia lekcja z "opłaocnych" kwietniowych. Zastanawiam się, czy wyprosić dziecko, jak przyjdzie. Wiem, że to przykre i dziecko nie jest winne, ale wszystkie inne argumenty/sposoby/metody na jej mame nie działają.
          • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 30.04.16, 21:24
            No...nie. Gryzłam się z myślami. Ostatecznie napisałam maila do tej pani, że brakującą kwote dorzucam do majowego rachunku. Teraz, jeśli nie będzie znów zapłaty w terminie, powinnam wysłać maila z informacją, że zawieszam z tego powodu zajęcia. Kosmosie, daj mi siłę :) nie lubię konfliktowych sytuacji. Tej pani zostałam polecona przez laski, u których ja jako firma, nie przez żadną szkołę językwoą, prowadziłam kurs ESP. Wiem, że nie przejdzie bez echa, jesli ją wywalę. I wiadomo-przecież nie będzie to uczciwa "przeprawa", przeciez taka osoba nie powie prawdy, co do okoliczności. Nawet mnei ciągle okłamuje i kręci ile wlezie. A ja mogę być tam już "spalona", a mam pewne plany związane jeszcze z tymi paniami. Heh.
            • engteacherka Re: odwoływacze-okiem innych profesji 30.04.16, 23:25
              Ej, rozpuściłaś ją :) Teraz będzie sobie tak przerzucać te płatności z miesiąca na miesiąc. Ja bym jej nie wywalała, tym bardziej nie odesłała dziecka spod drzwi, tylko wysłała wcześniej informację, że następna lekcja się nie odbędzie i zawieszamy zajęcia do zaksięgowania wpłaty lub przesłania potwierdzenia. Przy czym ta lekcja, która nie może się odbyć jest oczywiście do odrobienia (bo po co masz tracić)
              • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 01.05.16, 10:35
                Taki właśnie mam plan zrobić teraz. Powód, dla którego odpuściłam, jest prozaiczny....ta kwota wynosi ponad 500 zł, w zasadzie zapłaciła zdecydowana większość kasy. Mój bliski doradca na miejscu twierdzi, że albo mam się pozbywac takich klientów albo zaakceptować, że płącą z opóźnieniami, ale płącą. Ale nie wychocywać, bo to nic nie da. Do tej pory to funkcjonowało, ten argument mnie przekonał (że w końcu płąci, później, ale płąci), ale po raz pierwszy teraz nie wpłaciła całej kwoty i nawet nie zapewniła po mojej uwadze, że dopłaci, czy teraz, czy później. Zlewka. Także maj to będzie ten meisiąc, gdy będe musiała postapić inaczej niż dotychczas.
    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 15:37
      co mysliscie o hybrydzie, tj. dwóch opjcach do wyboru dla klienta, zanim zdecyduje się na kurs:

      1) może odwoalć dowolną liczbę zajęć, ale tylko do konkretnej godziny dzień wczesniej
      2) może nic nie odwolać, nawet nie powiadomić (no show), ale max ileś tam razy w trakcie trwania kursu i tylko tyle bedzie odrobione-reszta przepada

      co o tym myslicie?
      dzisiaj mi 3 osoby napsiały, że nie przyjda, bo wigilie w pracy i choroby. I żadna z nich nie wiedziala o tym wcześniej (lol? o wigilii?), a choroba męczy od tygodnia tak bardzo, że zapomniało się mnie powiadomić. Ciężko mi w tym momencie z no make up policy, ale kurde. Co to są za zwyczaje. I do tego kumulacja aż 3 godzin.
      • aga.p.p Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 16:55
        Nie znoszę grudnia, tegorocznego bardziej niż zwykle, takich cyrków jak teraz jeszcze nigdy nie miałam. Nie dość, że przekładają, to potem jeszcze przekładają przełożone. Za no show już od dawna kasuję pełną stawkę. A teraz jestem wkurzona tak, że na 90% od nowego roku będę kasować za rezerwację terminu, a nie za czyjąś obecność. Pół grudnia rozpirzone, bo najpierw okienka a potem za dużo roboty na raz. Koniec z tym. Najwyżej się przebranżowię:)

        • engteacherka Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 17:55
          Mnie dorośli wkurzają na maksa. Na szczęście nie mam ich wielu. Od nowego roku biorę od wszystkich dorosłych opłatę z góry, płatne na pierwszych zajęciach danego miesiąca do ręki (na żadne konta, bo odwlekają) a jako możliwość odrobienia proponuję w piątki o 19.00 lub w soboty o 11.00 i tylko wtedy, bo wtedy mam okienka. Jak nie przyjdą na któryś z tych terminów, kasa im przepada. Jak się nie podoba, to niech idą do konkurencji, a ja sobie w to miejsce wezmę uczniów i nie będę miała takich problemów, bo dzieciaki chodzą regularnie i bardzo rzadko coś przekładają.
          • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 19:18
            ależ, ja mam takie sytuacje z dziecmi tak samo, jak z dorosłymi. No show zdarza mi się prawie wylącznie z u dzieci! A często nie dziecko nawala, a jego rodzic nie może przywieźc i też kombinuje i przekłada. Dzieci też częsciej chorują (częsciej im się pobłaża, dorosły przeziębiony nie jest uważany za chorego, natomiast dziecko przeziębione=tydzień zwolnienia). Zdarza mi się odbierac telefony od rodziców, jak ostatnio od pewnej mamy dziecka, że "sorry, wizyta się u lekarza przedłużyła, wypadek losowy, nie płacimy". Aż poczerwieniałam. POinformowałam panią, że planowana wizyta u lekarza, to nie jest żadna przyczyna losowa, mogła to łatwo rpzewidzieć i dla pewności odwołać. I foch. Serio foch z jej strony.
            • engteacherka Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 19:57
              To ja jakoś z rodzicami dzieci nie mam takich problemów prawie w ogóle. Nagła choroba przytrafia się rzadko, no ewentualnie czasem przełożą ze względu na wycieczkę, czy coś w szkole, ale to jest bardzo rzadko w porównaniu z uczącymi się dorosłymi. Może dlatego, że mam grafik ułożony ,,pod dzieciaki'', wielu przychodzi do mnie bezpośrednio po szkole, rodzice raczej nie przywożą (małe miasto). Trafiam na obowiązkowych rodziców w większości. Jutro np. dzieciaki mają ostatni dzień szkoły i żaden rodzic nie zadzwonił, że dziecko nie przyjdzie (więc będą), ale jedna z dorosłych osób znów wykręciła się przedświątecznymi przygotowaniami...
    • nighthrill Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 17:56
      Ostatnio u mnie pan, który przysyła dwoje dzieci (osobno) targował się, że odwołanie poprzedniego dnia to "za wcześnie", a placenie za nieodwołane na czas to "straszna strata pieniędzy" (a ja oczywiście, jak wiadomo, nic nie tracę, jak ktoś nie przyjdzie). W końcu krakowskim targiem umówiliśmy się na możliwość odwołania rano w dniu lekcji (czyli np. 8-10, jeśli lekcja na 18), ale nie do końca mnie to satysfakcjonuje. Jeśli dziecko wróci ze szkoły chore czy nie ma siły iść na lekcję, ale wiedzą o tym o 15, to trudno, trzeba zaplacić.
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 19:03
        porażka, co?

        Ja dziś naliczyłam rekord-5 osób pod rzad odwołało, w tym 2 z zajęc grupowych. Jedna z nich dopomina się zwrotu kosztów. Za zajęcia grupowe, które się odbyły. Warunki i zasady sa znane, spiane w postaci umowy i podpisane przez obie strony. Wiem, że każdy próbuje ugrac dla siebie jak najwięcej, ale nie wiem, jak Wy, ja się czuję niezręcznie, gdy ktoś mimo zaakceptowania zasad najpierw próbuje później naciskac na mnie i robi się niemiło;( w tym roku również uważam, że grudzień wyjatkowo wczesnie się zaczął-licze straty już od 15.12...
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 21.12.15, 19:09
        nightrill, martwi to, co piszesz. Pan znał twoje zasady najpierw i po fakcie uznał, że jemu nie odpowiadają? toż to wszystko jest bez sensu. Czy ludzie nie rozumieją, że jak odwołają na chwilę przed, a nawet tego samego dnia rano, to mny już nie zaproponujemy komuś innemu odrabiania? Mało kto jest tak elastyczny, aby z radością, bez problemu wziąc wolny termin. I już nei mówię o tym, że dowiadujać się dzisiaj, że zwalnia się godzina wieczoran niekoniecznie mam przygotowaną lekcję dla potecjalnego innego odrabiacza, no bo dlaczego niby miałabym.
        Mój pomysł jest nadal taki, aby brnać głębiej w grupy, to jest najabrdziej pewny przychód mimo pewnych utrudnień. Od stycznia duża kampania i zbieranie nowych twarzy. W jednym z tych linkow, które wrzuciłam fajnie ktoś napisał, że rozmawiajac z klientem z pozycji "boję się, że go strace", już go straciliśmy :)
    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 03.01.16, 13:30
      i jak po świętach, jakies nowe przemyslenia w temacie odwołan?
      ja zaproponowałam kilku osobom odrabianie zajęc majać kolejen dowołania w tym tyg, jaka dostałam odpowiedz? "nie, bo jestem an urlopie" od trzech osób. Osoby te rozumieją, że ich urlop oznacza, że zajeć jakby z założenia nie ma, wiec ani nie płacą, ani nie odrabiają, takie 'zawieszenie" kursu.
      O tym urlopie mowy nie było, gdy ustalany był grafik, przewidywana była jedynie przerwa świateczna a i tak odwołąli zajecia sprzed przerwy swiatecznej! W takich styuacjach cieżko jest pozostac dobrym, doszkajalacym się i zmotywowanym lektorem.
      W zwiazku z powyzszym mam propozycję-stworzmy wspolnymi siłami zapis do umowy, z ktorego beda mogli korzystac lektorzy, ktorzy takowe umowy podpisują z kursantami, ktory przewidywalby wszystkie (da sie?!) scenariusze typu:
      -ewentualne odrabianie/odwolanie-ile razy mozna odwolac i kiedy odrabiac? w ciagu miesiaca/sesmestru/roku czy nieskonczona ilosc czasu?
      -co to znaczy rezerwacja terminu-uświadomienie klienta co do stosunku 1:1, czyli:
      chcesz mieć stały termin, to się go trzymasz i płacisz, chcesz mieć elastycznie-płacisz elastycznie, ale i lektor znajduje dla Ciebie czas elastycznie. Jeśli znajdzie tylu klientów stałych, nieodwołuajcych, że juz nei znajdzie luki w grafiku dla Ciebie to....no, co? No, masz problem. Ale chciales eslatycznie i bez zobowiazań, a to działa w dwie strony, right?

      -płatność: teoretycznie miesiac z góry, ale! Dzisiejsza sytuacja poakzała mi, że to też trochę bez sensu. Moi kursanci-urlopowicze dopiero maja zapłacić za styczeń i jako, że już wyszli z założenia, że mają rpzeciez urlop, to nei zapłącą za jutro. Mogę dochodzić swego i kazac im to odrobić (już mnei to wkurza, naprawdę nei wyczaruję godzin dodatkowych z otchłani mojego tyłka) lub zerwać współpracę. Może rozwiązaniem ejst pobierac opłątę nieco więszka niz miesiąc z góry i p oprostu kasować za takie akcje (przy wczesniej podpisanej umowie)

      Ciekawa jestem Waszego zdania.
      Pozdrawiam, dziś wściekle, bardzo. :/
    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 03.01.16, 13:49
      i aby nie być gołosłowną, oto moja pierwsza propozycja+analiza przypadku:

      1_ problem nr 1
      umawianie się na min. 1 lekcję w tyg+odrabianie nieodbytych-tak mam teraz w ustaleniach z kursantami. Problem: ludzie automatycznie zaklądaja sobie sami, że przykładowo w miesiącu takim, czy siakim, zajęc będzie mniej, bo wypada jakieś święto. To jest OK, ale w momencie, gdy słsyzę, że w lutym wypadną (u dorosłego!) aż dwie lekcje, bo jego DZIECKO ma ferie, no to już przegięcie. Wypadną=nie liczymy, nei osdrabiamy, traci lektor. NIE!

      2. Problem nr 2:
      Podpisałąm dwie umowy z firmą, każda na 20 lekcji (piątki). Teoretycznie miało być 20 piątków (40 godzin). Praktycznie-panowie sobie robili przerwy po 5 tyg, jak im nie pasowało z jakeigoś pwoodu. Efekt? Blokowali termin, potem w wakacje mieli pretensje, że nie jestem dostepna w te piatki, a wg moich obliczen 20 piaktow mialo się konczyc na DLUUUGO przed wakacjami. Dorbe rozwiazanie? NIE!

      POMYSŁ:
      Umowa z kursantem na konkretnę liczbę spotkań w określonym czasie. Np. Pakiet 5,10 albo 15 lekcji. Termin realizacji-w zależności od czestotliwości spotkań. Do tego terminu realizacji dorzuciłąbym miesiac na umowie jako zapasowy do odrobienia. Odrobienia czego? Ano tych odwolanych przelozonych. Tutaj zastrzeglabym, ile można odwołać zajęć w daqnym pakiecie. Np. Na 5 lekcji można odwolac tlyko jedną, na 15, tylko 3. Więcej odwołań jest niemożliwe, tzn jest płątne po prostu.

      Nie mam lepszego pomysłu, a głowię od roku intensywnie nad tym. Rozmawialam z kilkoma kursantami o wprowadzeniu takiego rozwiazania. Uznali je ze ostre, ale jednoczesnie sprawiedliwe. Nie wiem, jak to się przełoży na ilość chętnych, ale nie uważam, że indywidualki muszą być moim targetem. A jeśli nawet muszą, to nie tak frisjatlowo, ze kazdy chodzi jak chce i odwołuje ile chce.

      Co sądzicie o takiej opcji?
    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 03.01.16, 14:50
      monolog part 4:
      przy pakietach, np. zakupie 15 lekcji, nie można potraktować tak samo osoby, która realizuje go w tempie 1 raz w tyg jak osoby, ktora realizuje go w tempie 2 razy w tyg. Jak tak podliczyc ewentualne odwołania z powody choroby/wyjazdów, to ta osoba 2 razy w tyg jest bardziej stratna od tej, ktora realizuje pakiet 1 raz w tyg. Mam tu na myśli klauzulę w umowie, która dotycyzłaby ilości czasu na odrobienie zajec, np. 1 miesiac max na odrobienie odwolanych lekcji.

      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 29.01.16, 21:06
        monolog 5:
        podsumowanie po miesiacu od wprowadzenia zmian:
        -zaobserwowalam lepszą frewkencję-spadła liczba odwołań
        -nasątpiło zaostrzenie relacji z tymi osobami, które nie traktowały mnie i mojego czasu zbyt powaznie-tutaj postawiłam ultimatum, albo pelny akcept zasad albo bye bye
        -wzrosła liczba kretactwa typu, "wysłalam maila, ale chyab nei doszedł, ale to już nei moja wina"=> na szczęscie takie sytuacje są dość łatwe do sprawdzenia

        Postanowilam wprowadzić system odwołań online. Tak, jak ma choćby lux-med. Nie będzie już sytuacji, że ktoś dzwoni do mnie w niedzielę wieczór, kiedy chciałabym już miec święty spokój, ten jeden raz w tygodniu, albo smsuje w dzień zajęć, że chce nie przyjśc i nie płacić. Nie będę już zmuszona pół roku pamiętać, ilu z kiludziesięciu kursantów ma odwołane lekcje i jaki ich % już odrobiliśmy.


        Dzisiaj miałam bardzo neiprzyjemną akcję. Pani odwołać chciała aż 3,5 tyg lutego! Powiedziałam, że zgadzam się na 2 tyg, bo tyle mają ferię i tyle moge zaakceptować, więcej nie. Wywiązała się nieprzyjemna rozmowa. Pani nie chce odrabiać, bo nie ma kiedy. Chciała w sobotę po dłuższej "kłotni", ale się nie zgodziłam, ponieważ mam pełny grafik w soboty i powiedziałam jej, że musi czekać na termin wolny. Mnie to nie interesuje zbytnio, że ktoś nie ma kiedy/nie chce odrobić, nie będę miesiąc prawie trzymała pustego miejsca nieopłacanego. A tu mowa az o 12 godzinach w tygdoniu (córka+mąż chodzi na lekcje, a ta pani to ogarnia logistycznie). To moi klienci już 3 rok. Ryzykuję pewnie rozstaniem, ale postanowiłam być konsekwentna. Zobaczymy, co wyjdzie.
        • very.martini Re: odwoływacze-okiem innych profesji 30.01.16, 15:06
          Wiesz co, ja uważam, że przy klientach, którzy od roku mają godzinę zajęć w tygodniu należy być konsekwentnym i pilnować, żeby nie weszli na głowę, ale jeśli mam stałego klienta, który zostawia u mnie więcej kasy z racji liczby wizyt, to głęboko bym się zastanowiła, zanim "zaryzykowałabym rozstaniem". Jako klient zinterpretowałabym to nawet jako brak szacunku - ale jestem sumiennym klientem jeśli chodzi o frekwencję plus ewentualne odwoływanie i płacenie za nieodbyte z mojej winy godziny, a nie wiem, jak ta pani.
          • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 30.01.16, 16:04
            Może masz rację, nie wiem już sama. Bo zobacz-niby zostawiają u mnie dużo kasy, bo uczę aż 2 osoby, ok 4-5 godzin tygodniowo. Brzmi super! Ale-jak się pochorują, czy wyjadą, to :
            1) ojciec nigdy nie odrabia, nawet odwolanych w ten sam dzień i zmuszają mnie do zwracani kasy
            2) dziecko odrabia

            Dla mnie "obsługa" rodzin to śliski temat, bo z jednej stony masz wieksze źródło przychodów, a z drugiej-olbrzymie straty, jak sobie wyjadą nagle/odwołają. Bo wiadomo, podróżują cała rodziną.
            Gdyby to było w 100% płatne 4-5 godzin w tyg to brzmiałoby lepiej, ale nie jest tak właśnie.

            A jak rozumiesz dobrą frekwencję? czy odwoływanie zajeć już od 18 grudnia z powodu świat, które trwaja tylko 3 dni (24-26) i wznawianie ich dopiero 11 stycznia, to jest dobra frekwecnja? i zaraz po tym zamaist 2 tyg ferii robienie sobie 3,5 tyg niepłacenia za zajecia, to jest dobra frekwencja? w miedyczasie tez maja prywatne wyjazdy, choroby, nagłe awarie..... Kiedy są na miejsu to nie narzekam, dziecko chodzi, ojciec różnie ale jak juz odwołują, to leca konkretami....mam właśnie dylemat, co rozumiec przez "dobrą frewkencję".
            Ta pani również się na mnei wkurzyła, że nie chcę odrabiać zajęć odwołąnych w ich dniu z powodu choroby. Odwołałi tak aż 3 lekcje w jednym tygodniu! 3 poranki z rzedu "sorry, dziś nas nie ma, choroba". Ja nie chcę tego odrabiać, bo zgodnie z zasadami, niezależnie od przyczyny, zajęcia odwołane później niż okreslona godzina wieczoran dzień wcześniej przpadają i koniec. Ja rozumiem, że choroba to kłopot, ale nei rozumiem cedowania tego kłopotu na mnie. Mam już za przeproszeniem 'zajoba" z ilością wiecznego przekladania i odrbiania lekcji, jestem już tak tym sfrustrowana, że jest tak, jak jest.

            Jak widzicie "dobrą frekwnecję", ile opuszcoznych zajęć jest wg was acceptable, gdy liczymy okres wrzesień -czerwiec, dwa razy w tyg 60 min?

            Please, help.
            • very.martini Re: odwoływacze-okiem innych profesji 01.05.16, 13:00
              Odwołanie zajęć świątecznych bym przełknęła, bo ludzie planują liczne wyjazdy na takie okoliczności albo mają na głowie wydatki, które są dla nich pilniejsze i to szanuję. Dla mnie to jest normalne, że w okresie świąteczno-noworocznym to żniwa w przemyśle turystycznym i kosmetycznym, w handlu, ale nie w edukacji:)
              Jeśli ktoś uprzedza, że go nie będzie, to spoko.
              Nie do końca rozumiem, czy za odwołaną lekcję się u Ciebie płaci, czy po prostu dajesz możliwość odrobienia.Jeśli to drugie, to ja bym faktycznie oszalała z tym przekładaniem i brała kasę za odwoływanie w dniu zajęć.
              • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 01.05.16, 13:39
                biorę kasę za odwoływanie zajec w ten sam dzień. Tutaj no mercy. Obecnie, jak się mnie powiadomi wcześniej - odrabiamy w innym terminie. Można się zajechać. Poki co mam rozwiazanie, odwolać i odrobić będzie można jakiś %, pozostałe zajęcia płatne. I odwołujący dopasowuje się do moich możliwości, a nie ja do jego c(ciągłe wybrzydzanie).
                Na dłuższą metę, to że ktoś mnie powiadomi nawet i miesiąc wcześniej, że go nie będzie-co to dla mnie zmienia? To nadal strata finansowa, nie mam uczniow-korków od wina, którzy tę lukę zawsze zapelnia za tego kogoś. Dlatego wszystko do odrobienia. Oprócz dni ustawowo wolnych.
                • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 01.05.16, 13:58
                  "ludzie maja inne wydatki i ja to szanuję". Nie wiem, jak się do tego odnieść. Święta ok,te dni są wolne odgórnie, równiez dla niewierzących. To szanuję. Ale wcale nie uważam, że odrabiając zajęcia nie szanuję kogoś. Mam bardziej biznesowe podejście - odpuszczanie zajęc, pozwalanie uczniom nie przychodzić jak nie chcą uważam za nieopłacalne dla mnie. Szacunek obustronny powinien być. Jeżeli ktoś oczekuje dopasowania moich planów do siebie, no to przykro mi, ale sam się potem musi wywiązać. Ja w ogóle uważam taką elastyczność, że kiedy ktoś prosi o poneidziałki na godz 19:00 a potem chce przekłądać 2-3 razy w miesiącu, za naruszanie czasu tegoż lektora. I tutaj bym się zastanowiła nad wspomnianym "szacunkiem"....
                  Cos takiego jeszcze mi się nasuwa - jeżeli uczen chce móc zajmować nasz czas, a jednocześnie mieć wolność do odwolania zajęć ot tak, bo ma wyjazd/urlop/święta są, to cena za godzine powinna to rownież odzwierciedlać. Wszak to jest nasz chleb, rachunki i zycie.
                  • goldf-ish Re: odwoływacze-okiem innych profesji 01.05.16, 15:06
                    Dokładnie.
                    Najlepiej jest zasady omówić już na początku, a nawet je spisać i dać komuś do podpisu.
                    To jest nauka, którą też wyniosłam po szkodzie.
                    Ja teraz męczę się z pojedynczymi, co prawda, przypadkami, gdzie takich zasad nie ustaliłam, i wszystko muszę brać na klatę.
                    W ogóle nie wiem czy tylko Wy macie takie wrażenie, ale mi ta praca pokazała jak ludzie w gruncie rzeczy są egoistyczni.
                    Ja w ogóle mam bardzo małą tolerancję dla ludzi i ich roszczeniowości, dlatego kiedy tylko kogoś takiego spotkam, a jestem zmuszona z taką osobą pracować,szybko obmyślam strategię kiedy się takiej osoby jak najszybciej pozbędę a jeśli mogę nie zaczynam współpracy.
                  • very.martini Re: odwoływacze-okiem innych profesji 01.05.16, 15:53
                    " Ja w ogóle uważam taką elastyczność, że kiedy ktoś prosi o poneidziałki na godz 19:00 a potem chce przekłądać 2-3 razy w miesiącu, za naruszanie czasu tegoż lektora. I tutaj bym się zastanowiła nad wspomnianym "szacunkiem"...."

                    Tak, tu się zgadzam. Ale nie pisałam o tym, co się dzieje w ciągu roku, pisałam o gorącym dla wszystkich okresie okołoświątecznym. Mnie to akurat nie przeszkadza - mogę sobie na przykład w spokoju wyjechać i nie mam wyrzutów sumienia, że poodwoływałam mnóstwo zajęć, bo one się odwołały same. U klientów w szkołach językowych, w których pracowałam i w których pracuję to wręcz norma, że przedświąteczne zajęcia się odwołuje, jednak jest duży nacisk ze strony szkół na jak najszybsze odrobienie zajęć.
                    Ale zapewne nie mam tylu uczniów, co Ty, ostatnio jakoś więcej czasu zajmują mi rzeczy, do których potrzebuję tylko siebie...

                    A na marginesie, przepraszam za wyciągnięcie starocia, ale jakoś dziwnie się drzewko ułożyło:)
                    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 05.05.16, 17:26
                      A w dupę ze wszystkimi metodami tego świata! Zwlaniją mi się okienka, dzownię i maliuję do ludzi, aby brali te godziny, bo poodwoływali baardoz dużo godzin i czas to odrobić, ja nie chce być w lipcu prze znich uwiązana, bo im się nie chciało chodizć i co ? Wszysc y odmawiają, nie chce im się. Każdy am wymówkę. Czyli ty lektorze bądx elastyczny, jak ja nie moge przyjśc ty to akceptuj, ale ja klient, nie będę w zamian elastyczny, jak nawalę z terminami, to nie będę czuł się potem zobowiązany dostosować do twoich godzin/możliwości/propozycji.

                      Serio, serio, serio?
                      Skoro opłata z góry zmotywowała ludzi do odwoływania zajec na czas, to wierze, że przepadek pieniędzy za nieodbyte zajęcia moze ich zmobilizować do nie przekładania zajęć.
                      Heh.
                      Coraz bliżej wakacje, coraz większy anger :)
                      • goldf-ish Re: odwoływacze-okiem innych profesji 05.05.16, 19:27
                        A co się będziesz przejmować. Napisz im, ze mają możliwość odrobienia zajęć do takiego i takiego dnia, a jak nie chcą to już ich strata. Trudno, żebyś teraz miała za nimi biegać. A co do wakacji, napisz im, że na 2 miesiące wyjeżdzasz na drugi koniec świata albo coś w ten deseń. :)
                        Ja już dawno przejęłam strategię, że jak ktoś chce coś odwołać/przełożyć to niestety to on się będzie musiał dostosować potem do mojego grafiku, a nie ja do niego. Pomaga, o tyle, że ludzie uczą się wtedy, że nie są jedyną moją pozycją w grafiku.
                        • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 05.05.16, 21:49
                          no tak, tylko problemem jest to, że płacą z góry, a nie było oficjalnie na piśmie podane, do kiedy mają odrabiać, także muszę wziac na klate jeszcze te ostatnie tygodnie. Nowych kursantów będe raczyła szczegółowym regulaminem.

                          Wiem, że to nic osobistego, nawet czasem doskonale rozumiem tych ludzi, ale jak pani dzisiaj wsprot powiedziała, że nie odrobi jutro zajeć, bo jej się nie chce, to zawrzało we mnie, w środku. To mi się kurna tym bardziej nie chce. W końcu to nei ja odwołałam tych 10 lekcji :x
                          • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 10.05.16, 22:25
                            well then-lekko pod ścianą. Sympatyczna pani, w moim wieku, polubiłyśmy się bardzo. Od poczatku sporo odwoływała ( z wyprzedzeniem), ale też uszanowała moje zasady-jak jej się zdarzał fuck up w dniu zajec, to wiedziała, że traci.

                            Teraz okazało się, że odwołuje cały maj, bo praca i urlop. Prosi o zajęcia w inne dni. No, niestety, ja już nie mam innych terminów i jak żaliłam się wcześniej-drazni mnei już to, że codziennie mam kilka extra nieplanowanych godzin w grafiku, bo ludzie notorycznie coś przekąłdają. Także odpisałam, że sporadyczne odwołania rozumiem, ale odwołać 4 lekcje (czyli wszystkie) to jak rezygnacja jednakowoż i proponuję w tej sytuacji układ bez zobowiązan z wiara, że będzie dla nas obu najlepszy. Czyli ona przychodzi kiedy chce, a ja ją przyjmuję kiedy moge. Zadnych płatności z góry. Przede wszystkim-zero bookowania czasu z mojej strony. Wiecie, o co chodzi-trzymanie miejsca jej standardowej lekcji+kolejny termin, czyli łącznie dwie godizny w grafiku, aby zarobić jak za jedną. Bez sensu. Moglabym przyjac kogoś bardziej stałego w jej miejsce i nie być stratna. Wyjasnilam to uprzejmie i zaproponowalam opcję "jak obie bedziemy mogly".
                            Rownie grzecznie odpisala, że nie, ze woli tak, jak do tej pory, inaczej rezygnuje. Wybór pozostawia mnie. Tak, jak do tej pory-czyli dzień X godz. Y zawsze ma być for me a do tego wyszukuj mi jeszcze inne terminy.

                            Jestem tak w tej chwili sfrustrowana wiecznym kręceniem w grafiku, że nie chcę podjąc decyzji niekorzystnej dla siebie. Wiem, że nikt tu na forum za mnie nie wie, co jest dla mnei korzystne, ale chociaz tak poglądowo-laska jest ok, mila, płaci na czas zazwyczaj, ale dużo przekalda. Chociaz odrabia bez szemrania (prawie). Jednak ilość tych przełożen zabija. Ma taka pracę. Prace, a także ceni sobie jakies swoje free time activities, a ja nie zawsze wiem, jaki jest prawdziwy podów kolejengo przekąłdania.

                            Nie wiem, jak postąpić. Zawsze przeżywam katusze, gdy musze komuś podziękować, jednocześnie dosyć już mam takiego ropzieprzonego życia dyktowanego planami innych.

                            Oh gosh, what do I do this time?
                              • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 10.05.16, 23:28
                                amused.to.death - zrezygnowalabyś?
                                tutaj wiele osób ma takie wyrozumiałe podejście do klienta, że czuję się nie na miejscu. Chciałam swoje ostre zasady i pakiety wprowadzić od wrzesnia, a tu taka sytuacja już dziś.

                                NO nic, wymieniłyśmy kilka maili, uśwoadmiłam pani, że i tak robimy wariant 2, bo ciągle jej wyszukuję terminy zastepcze, więc what's the difference.
                                Jej głowna troską jest to, że brak stałego terminu wpłynie negatywnie na jej naukę. No wow. A z czyjego powodu ten termin I TAK nie jest stały od dłuższego czasu?
                                Ja chyba coraz mniej rozumiem ludzi.
                                Bredzę już, dobranoc.
                                A z tą panią się faktycznie rozstanę, ale i tak jestem ciekawa Waszych poglądów.
                                • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 08:40
                                  Aahaha, tak jeszcze w temacie, znalazłam piękne ogłoszenei nauczyciele :D

                                  Lekcje nie zrealizowane z powodu nieobecnosci uczacego sie wedlug ustalonego przed rozpoczeciem kursu terminu lekcji bez wzgledu na powod przepadaja. Nie ma mozliwosci zmiany terminow ani ?odrabiania?. Bardzo prosze o powazne i doslowne traktowanie Kontraktu na nauke . Kontrakt jest celowo napisany jezykiem laickim, zeby byl latwo zrozumialy dla kazdego (praktyka i prawo USA tego wymagaja ? stosuje te zasade w Polsce). Szczegolnie latem zdarzaja sie osoby, ktore probuja "przecwaniakowac" nauke i "przechytrzyc" Kontrakt. Prosze tego nie robic. Stracicie Panstwo czas energie i pieniadze. Kontrakt jest celowo ulozony tak, zeby zagwarantowac Panstwa najbardziej efektywna nauke ze mna bez straty czasu na bezowocne "dyskusje", "negocjacje" i "zmiany" po rozpoczeciu Panstwa nauki jezyka angielskiego ze mna. Poswiecam tutaj tyle czasu na uczulenie Panstwa na doslowne traktowanie Kontraktu dlatego, ze jezeli nie jestescie Panstwo przyzwyczajeni do przestrzegania Kontraktow i wywiazywania sie ze swoich obowiazkow jako uczacy sie powinniscie Panstwo bardzo powaznie przemyslec Panstwa decyzje, zeby wybrac mnie jako Panstwa nauczyciela Panstwa jezyka angielskiego.

                                  "Nie jestem bardzo bystry, po prostu długo siedzę nad problemem." ? Albert Einstein.

                                  Numer telefonu jest nie-zamieszczony celowo. Pracuje wylacznie ze standardowymi kontraktami w/g Kodeksu Handlowego (a nie Prawa Pracy). Warunki Panstwa wspolpracy ze mna sa scisle okreslone i inne niz w umowach o prace. Nie ma dni "chorobowych", "urlopow" itd. Jezeli Panstwa nie ma na lekcji w ustalonym terminie ? lekcja przepada. Nie chce marnowac Panstwa i mojego czasu na "dogadywanie sie". Prosze o kontakt wylacznie droga elektroniczna (forma: Napisz do korepetytora). Prosze nie probowac "dogadywac sie" co do warunkow Kontraktu. Traktuje to jako chamstwo i proby wymuszenia i reaguje bardzo spontanicznie. Nie chcecie Panstwo uslyszec mojej bardzo bezposredniej spontanicznej reakcji przez telefon, ani osobiscie. Prosze o pytania, spostrzezenia, komentarze wylacznie droga elektroniczna. Jest to rowniez czesc kultury USA i jeden z aspektow "komunikowania sie" (chronemika), ktorego przekaz werbalny (w tym przypadku jezyk angielski) jest tylko czescia.

                                  stąd:americanenglish.e-korepetycje.net/jezyk-angielski
                                  • aga.p.p Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 09:33
                                    Łomatko, ale bufonada:D:D:D

                                    Idea słuszna, ale sposób przedstawienia oferty strasznie odpychający. Musiałabym być bardzo zdesperowana, albo nie mieć wyboru, żeby się zapisać na lekcje do kogoś, kto już na starcie strzela fochy i sugeruje, że klient może być chamem. No nie.
                                • amused.to.death Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 15:50
                                  > amused.to.death - zrezygnowalabyś?
                                  > tutaj wiele osób ma takie wyrozumiałe podejście do klienta, że czuję się nie na
                                  > miejscu. Chciałam swoje ostre zasady i pakiety wprowadzić od wrzesnia, a tu ta
                                  > ka sytuacja już dziś

                                  Tak, zrezygnowałam. Zdarzyły mi się takie sytuacje chyba dwa razy - przeliczyłam sobie, że mi się takie częste odwoływanie (w ostatniej chwili) nie opłaca i wolę mniej zarobić ale mieć święty spokój. I miałam święty spokój - i czułam ulgę :)

                                  Ja jestem w trochę innej sytuacji niż wy bo mam etat, ale od dawna nie mam problemów z rezygnowaniem z zajęć, które mi nie odpowiadają - z głodu na razie nie umrę, a mój spokój jest dla mnie ważny.
                            • goldf-ish Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 11:50
                              Pinezko, a co jest dla Ciebie ważne w tej sytuacji? Jak bardzo wychodzisz na tym stratna? To znaczy, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy zajęcia z tą Panią są dla Ciebie na tyle satyskacjonujace i dają Ci osobiscie tyle energii i satysfakcji, że przyjmujesz jej odwołania z dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli bilans wychodzi Ci na zero, zrezygnuj.

                              Ja osobiście nie znoszę takiego przekładania, ale nawet nie samego faktu, że ktoś chce przełożyć tylko tego, że czasami odnoszę wrażenie, że ludzie myślą, że całymi dniami nic nie robię i moja praca polega na tym, że pracuję sobie 2-3 godzinki popołudniu(tak do 15 do 18) a poza tym całe dnie mam wolne.
                              Często spotykam się ze zdziwieniem, że nie mam alternatywnych terminow i takie podejście mnie wyprowadza z równowagi.
                              Więc jeżeli wkurza cię zachowanie tej pani i wieczne przekładnanie, zrezygnuj
                              • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 13:02
                                Goldfish:

                                W pewnym stopniu jej attitude i osobowośc są rekpomensuj ące, to ten rodzaj kursanta, przy ktorym móisz " o matko, to już godzina minęła"? Jednakowoż, ja patrzę na sytuacje globalnie. Szczerze nie mogę powiedzieć, aby przyjemnośc lekcji wynagradzała mi stres zwiazany z wiecznym jej przekłądaniem.

                                Coś więcej wynikło z mojej pozniejszej wymiany emaili. Cała ta serdeczność i sympatia ze str pani znikneła jak bańak mydlana ;( Oznajmiła, oczywista oczywistość przecież, że jak ona mi może zagwarantowac stałość godzin, skoro jej praca taka nieprzewidyalna? Dla niej jest oczywiste, że jak jej wpadnie zlecenie, to ono ma priorytet, bo to pieniadze z ktorych żyje. Dlaczego zatem nie rozumie mojego stanowsiak, które jest dokaldnie takie samo-ona nie chce tracić, ale ja mam tracić, ja mam trzymać pusta godzinę, bo...? Bo co? Zarabiam na czym niby? Co to jest? Hobby? Siedzę zamnknięta w szkolnych 4 scianach 6 dni w tyg wyłacznie dla przyjemnosci?
                                Dlatego odpisalam jej, ze ja rowniez nie mogę gwarantować stałych godzin, skoro nie są one wykrozystywane, to działa w dwei strony!
                                CO więcej - od marca i tak robimy wariant nr 2, czyli umawiamy się wtedy, kiedy ktoś zrezygnuje, bo ja nie mam już gdzie wciskać malkontentów. Czyli ten system działa. Ale ona sie na to nei godzi, co napisała dobitnymi słowami, bo jej proces uczenia się ucierpi. Trzyamjcie mnie!!!! Jak mozna samemu ciągle coś odwołwyać, a potem kręcić nosem na system, który I TAK SIĘ REALIZUJE, bo jest not efficient enough? Ja nie odwołałam ani jednej jej lekcji od września....ani jednej. Sprawdziłam w systemie kilak razy. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Przezbylam dwie ciezki eoperacje, lekarzy, ciagle wizyty, rehabiltiacje i mase swoich spraw NIE KOSZTEM spraw moich kursantów, bo szanuję ich zobowiązania. Co to kurde za polityka jest. Ja jakoś potrafię zmieścic i treningi, i reha i swoją lekcję języka obcego pomimo, że mam na karku już teraz 80+ aktywnych kursantów, ktorzy probuja dyktowac mi czas pracy.

                                Właśnie sobie odpowiedziałam na pytanie. Godzina przyjemnej lekcji nie równowazy mi stresu, który teraz przezywam.

                                Pozostaje jednak problem elasrtcznosci. Coraz wiecej jest i bedzie freelancerów, którzy mają nieregualrne zlecenia. Chcę na nich też się otworzyc. Tylko, że oni tez muszą zrozumieć, ze takie oczekiwania oznaczają większe pieniadze. Jak ktoś chce mieć nianię 24 h, to liczy się z tym, że musi jej adekwatnie zapalcic, bo pojdzie szukac pracy gdzie indziej. Dlaczego z nami jest inaczej? Zaden dobry lektor nie ma pustych miejsc w grafiku, jedynie na bieżaco coś się zwalnia.

                                Z parę dni czeka mnie podobna rozmowa z moim kursantem, ktory odchodzi z grupy na rzecz zajęc solo. Powiedzial, ze nie chce płacić za zajęcia, na ktore nei przyjdzie, bo duzo po PL jezdzi, natomaist termin ma byc staly. Jego super propozycja jest taka, że nie przyjdzie przez 3 tyg, ale potem moze przyjsc 3 dni z rzedu! jasne, a ja rzuce wszystko, aby mu to umożliwić! MOja propozycja bedzie taka, że albo płaci dużo wiecej za jednostkę lekcyjną albo obustronyn brak zobowiązań albo papa.

                                KOrzysci powinny byc obustronne.

                                Wracajać do tej pani-rzedwcozraj dostala ode mnei lekcję gratis, za tę wlaśnie moją sympatię do niej. I bokiem mi to wyszło w ciągu 24 godzin!

                                Ton jej maila sprawił, że nei chce mi się już negocjowac nic. Czekają nas 4 opąłcone już lekcje, w tym jedna gratis, a potem albo akcpetuje moje warunki albo trudno.
                                Patrzę na sprawę nieco globalniej-chcę wszystkich traktowac równo, niezaleznie od tego, jak mili są.

                                Jedyny wyjątek robię dla tych, którzy oferują mi korzyśc w zamian za stratę-mam jedną pania, co przychodzi jak jej zawieje, no ale jak mogę się na nia gniewać, skoro w ciągu jedneog meisiąca przyprowadziła mi nowych 7 kursantów? uważam to za fair deal. Coś za coś.
                                Pozostali dają od siebie to minimum jakim ejst opłącenie lekcji, a oczekują tronu i berła.
                              • kocica27 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 13:06
                                goldf-ish - no właśnie, ludzie muszą mieć świadomość, że nie ma innych godzin. Wtedy bardziej szanują nasz czas. Wtedy wiedzą, że my nie rzucimy wszystkiego, bo nie mamy jak, tylko zaczną myśleć takimi kategoriami, że trzeba przełożyć inne aktywności tak, żeby je dostosować do naszych lekcji.
                                Ja w ogóle się dziwię, jak niektórzy z Was mogą coś przekładać. Ja zwyczajnie nie mam na kiedy, chyba, że za innego odwoływacza. Rzadko to się udaje, bo naprawdę mam napchany grafik.
                                Ale muszę się pochwalić, że będę miała niedziele wolne:) Odpadła maturzystka, ktoś się przełożył na sobotę i niedziela wolna będzie:):):)
                                • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 13:18
                                  kocica27: aby nie ttracić zarobku. Ja wciskam teraz w miejsce innych odwoływaczy, a do neidawna....poza godzinami rpacy przyjmowałam.

                                  Za jedyny słuszny wariant uznaję to z odwoływaczami-niech się miedzy soba dogadują i wymieniają. Dostaną taką mozliwosc, jak wprowadze kalendar zonline. Ale aby nei przegiac pały, będzie limit na przekładania.
                                  A nadzwyczajne sytuacje będę rozliczać równei nadzwyczajnie.
                                  • kocica27 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 14:42
                                    O kurcze pinezka - jak im dasz możliwość zmian między sobą, to się dopiero będzie działo. Ja bym się bała. Rozwalą Ci grafik. Nigdy nie będziesz wiedziała, kto i kiedy przyjdzie. Tzn. Tobie to może nie przeszkadza, ale u mnie to ma znaczenie, bo ja uczę angielskiego i hiszpańskiego. Nie chciałabym, żeby mi tak mieszali szyki, że raz ten, raz tamten, tylko wolę mieć jakieś bloki językowe również.
                                    Wiem, że w akceptowaniu przekładań chodzi o to, by nie tracić zarobku, ale ja dla swojego świętego spokoju wolę mniej zarobić niż użerać się z tymi wszystkimi zmianami, bo panicznie boję się takiej sytuacji, że coś pomylę i przyjdą 2 osoby na 1 godzinę. Trochę leniwa też jestem. Moja strategia to dopchać grafik na maksa, żeby bez bólu reagować na odwołania. Oczywiście to teoria, bo w praktyce zawsze te odwołania trochę kłują, ale jak wychodzę finansowo na swoje, to zamykam dziób.
                                    A poza godzinami pracy to kiedy? W niedzielę, czy o 22.00?
                                    • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 15:05
                                      kocica27: nie, nie planuję zrobic burdelu, spokojnie;) Kalendarz online, a tam zaznaczone na zielono, co jest wolne! zmiany max do 19:00 dzien wczesniej tak jak teraz. Oraz, zaostrzenei zasad-pakiety zajęc, czyli na 5 zajec odwoalc mozna max 1 lekcję. Także będe dokladnie wiedziała, co kto odwołala, bo bedzie to robil w systemie, a nie przeze mnie oraz SAM bedzie musial sie potem martwic o wolny termin. A wolen temriny TYLKO wteyd, gdy ktos inny nie przyjdzie. Tak chcę, aby to działało.
                                      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 15:07
                                        poza godzinami pracy tzn- do tej pory wlasnie to byla 21:00 lub 8 rano albo w sobote po "normalnych" zajeciach. Juz mi przeszła taka postawa, nigdy wiecej. teraz proponuje tylko to, co ktos inny zwolni, a oni jeszcze wybrzydzają! O tempora, o mores. Zaczynam nienawidzic ludzi, czas na wakacje w koncu:/

                                        i 99% zajec grupowych, wtedy moj spokoj wroci do normy, bo teraz jestem jak tykająca bomba.
                                          • kocica27 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 15:25
                                            pinezka - to zależy. Jeśli to nowa osoba to piszę, że przejdźmy na tryb ad hoc, ale jeśli ktoś chodzi rok czy dwa i nagle ma np. ślub czy wyjazd, to trudno, przez wzgląd na dotychczasową dobrą współpracę nic z tym nie robię. Wczoraj np. zaproponowałam tryb ad hoc kolesiowi, który deklarował business english (u mnie to droższe zajęcia) 2 razy w tygodniu, szybko przeszedł na raz w tygodniu, a potem się zaczęło odwoływanie, bo wyjazdy. Był z polecenia.
                                            Kolejny gościu, też z polecenia, co jakiś czas odwołuje, bo niby chory. Jest trenerem na siłowni, więc nie wierzę, że może być chory po prostu. Jak się dużo ćwiczy, to się prawie wcale nie choruje. I zastanawiam się, czy też mu nie zaproponować ad hoc, chodzi od kilku miesięcy, ale każdy miesiąc jest przynajmniej 1 odwołanie i mnie denerwuje. Głównie dlatego, że nie wierzę w powód tych odwołań.
                                            W ogóle, jak mam kogoś takiego podejrzanego do odstrzału, to szukam kogoś na jego miejsce i potem proponuję takiej osobie tryb ad hoc.
                                            • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 15:36
                                              no to klops. Też miałam trenera perosnalnego, na szczescie na grupowych. owszem, sporo opuszczał, aż zrezygnował (wybrął zajęcia ze swoimi poddopiecznymi, rozumiem to. Kasa.)

                                              Nie wiem, ajk ocenić tę panią. Do tej pory nie było ani jednego miesiąca, aby choc raz raz nie odwołała/przełożyła. W kazdym miesiacu coś, a od amrca coraz więcej. Także raczej od ostrzału. Tzn ona bardzo chce chodzic teraz w maju, ale nie w swoim terminie. Cięzka sytuacja.
                                                • kocica27 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 21:20
                                                  pinezka - pan w ogóle nie zareagował hehehe
                                                  Myślę, że się kapnął, że to taki kulturalny sposób powiedzenia mu "sp...aj". Ja się zastanawiałam, jak go wywalić niemal od 1 lekcji, a teraz mam dobrą wymówkę. Nie mogłam w jego przypadku zastosować mojego stałego wybiegu, pt. "wyjeżdżam na pół roku do USA", bo on jest sąsiadem mojej innej uczennicy i by się wydało, że ona chodzi. Ja w ogóle nie lubię uczyć facetów.
                                                  No, a teraz pewnie trener pójdzie do odstrzału.
                                                  A w ogóle stwierdzam, że proponowanie trybu ad hoc to dużo lepsza, grzeczniejsza, uczciwsza opcja niż wyjazd do USA. Bo wiadomo, że i tak się nikt na to nie zgodzi, a jeśli nawet, to ja nie będę miała terminu, a formalnie przecież ich nie wywaliłam.
                                              • goldf-ish Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 19:36
                                                Pinezko, po tym co napisałaś, ja bym tej pani podziękowała.
                                                Sama piszesz, że kosztuje Cię sporo stresu to przekładanie a po drugie zachowanie tej pani jest też poniżej poziomu. Widzę, że to typ, którego staram się jak najczęściej unikać - roszczeniowiec. 'Ja mam nieprzewidywalną pracę więc ty się dostosuj' bye bye z takimi.
                                                Jezeli ona w mailu pisze do Ciebie w taki sposób to już mozesz przewidzieć przyszłość i być pewna, że będzie odwoływać jeszcze nie raz, bo nie czuje żadnego zobowiazania wobec Ciebie, bo to ona i jej praca jest najważniejsza. No haloooo.
                                                Nie ma co marnować nerwów na takich. :)

                                                  • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 21:23
                                                    dzięki dziewczyny za Wasze wsparcie, oj przydaje się! :)
                                                    .
                                                    A idac kwałek dalej-co robic z freelancerami i dyrektorami / sales reps /CEOs? Zajęcia ad hoc proponowałam już ludziom i NIE. Nie opodwiada im brak staęłgo terminu. A i tak nei przychodzą na stałe nawet jak im daję, bo mają taką prace, że nie przxewidzą, co im wypadnie (wyjazd, zlecenie). To jakieś błędne koło.

                                                    Co jeszcze oprocz:
                                                    1. zajec ad-hoc
                                                    2. wyższej niż zazwyczaj stawki, która zrekompensuje odwołania ( z czasem)

                                                    można takim ludziom zaoferować? Czy całkowicie rezygnować z takich klientów?
                                          • kociamama80 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 11.05.16, 16:34
                                            hejka :)
                                            Też miałam taki przypadek. Duet. chcieli sobotę rano. dostali. Potem, że jednak nie, bo za wcześnie, więc przeniosłam ich na wieczór. Tez nie, bo nie dojadą. Dostali późniejszą - też nie bo za póżno.
                                            Pożegnałam się z nimi beż żalu.
                                            Mam taki boom na zajęcia, że mam w kim wybierać :)
      • pinezka.777 Re: odwoływacze-okiem innych profesji 19.02.16, 18:32
        nightrill, dziękuję za linka, wątek przeczytany! tam najwiekszym problemem wydaje się fakt, że pacjenci dowiadywali się o zasadach wspołpracy po fakcie, a nie przed. No, to jest niedopuszczalne. Natomiast zgadza się kwestia kosztów - nawet jak pacjent sobie odwoła, to co ma terapeuta zrobic? ja się nadal biję z myslami, ale wprowadziłam dość rygorystyczne zasaday i narazie ich się 3mam. Kursantom prezentuje to jako zobowiązanie 1:1: ja rezerwuję czas, ty płacisz. Ty nie chcesz placić regularnie, to ja nei chce rezerwować czasu. Możemy się umawiac od przypadku do przypadku w takim układzie, bez zobowiązań. Także daję wybór klientom. Mam lokal i sprzęt na utrzymaniu, wiec jako tako rozumiem zabezpieczanie swoich interesów.
        • engteacherka Re: odwoływacze-okiem innych profesji 20.02.16, 21:56
          Ja trybu ,,z doskoku'' nie widzę u mnie. Ktoś przyjdzie od wielkiego dzwonu, nie zrobi żadnych postepów (albo znikome), ale będzie rozgłaszał, że chodzi na lekcje do (nazwisko), zapominając dodać, że nieregularnie. I pojedzie mi po opinii, bo ta (nazwisko), to za wiele jednak nie nauczy...
          W moim małym mieście od razu by się rozniosło. Wolałabym już zakończyć współpracę, niż uczyć z doskoku

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka