Dodaj do ulubionych

Działąlność gospodarcza

26.12.08, 11:16
Każdy z nas kiedyś ma dosyć szkół językowych i korepetycji na
czarno. Nadchodzi moment założenia działalności gospodarczej.
Chciałabym żeby osoby, które już mają TO za sobą opowiedzieli tutaj
o swoim doświadczeniu: czego żałują, czego nieżałują; czego lub kogo
wystrzegać się.
Ogólnie patrząc ogoszenia widzę że nie wielu wystawia faktury. Myślę
że jak zgłową do tego podejść, to da się żyć )))
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Działąlność gospodarcza 26.12.08, 13:06
      Troche okolicznosci mnie do tego zmusily (mala tolerancja na warunki
      gimnazjalne i podstawowkowe), ale nie zaluje, choc poczatki mialam bardzo
      ciezkie, na pewno ciezsze niz ludzie z wyksztalceniem kierunkowym a nie tacy
      przekwalifikowani pasjonaci po pobycie za granica jak ja.
      Oczywiscie niektorym filologom osoby do mnie podobne sa sola w oku-postrzegaja
      jej jako osoby zabierajace prace. Maja czesciowo racje, ale mamy wolny rynek
      czyz nie?
      Jakie sa plusy?
      Swiadomosc, ze glownie ode mnie zalezy, ile zarobie.
      Mimo ze jasno mowie, ze nie jestem filologiem, tylko dwom osobom to
      przeszkadzalo na tyle ze sie nie zdecydowaly(ja to rozumiem), a dzialam juz lat
      kilka.
      Drugim plusem jest to ze sama moge decydowac co bede robila na lekcji, programy
      i oczekiwania nie krepuja mnie prawie wcale(wyjatek-maturzysci, ale ich bardzo
      lubie).
      Trzecim plusem jest mozliwosc przypatrywania sie postepom ucznia na przestrzeni
      kilku lat-oczywiscie w niektorych przypadkach, szybkie postepy w przypadku
      doroslych "odkurzajacych"
      Zycie towarzyskie w pracy-czyli gadamy po angielsku na rozne tematy ja sie
      mnostwa ciekawych rzeczy dowiaduje, czasem cos od siebie opowiem, i za to mi
      placa, chwala, jeszcze znajomych podsylaja:-)
      No i brak stresu w samej pracy-wszyscy sa mili i chetni.
      Mozliwosc poznania naprawde ciekawych ludzi o nietypowych zawodach i
      doswiaczeniach zyciowych, choc oczywiscie specjalizuje sie w dzieciach i mlodziezy.

      Minusy
      Wspomniane ciezkie poczatki zwlaszcza jesli chodzi o dojazd bo sie bierze co
      jest-dojazdy bywaja dlugotrwale i meczace-to jest frycowe.
      Praca rano -przerwa - popoludniu i wieczorem, czyli nie zamykam kramu o 16 i
      mam z glowy.
      No i duze obciazenie finansowe zwiazane ze swiadczeniami-poczucie ze to kasa
      wyrzucona w bloto w wiekszosci, kiedy pracowalam w szkole bylo tego jakos mniej.
      Praca sezonowa co znaczy duze roznice miedzy dochodami i poszczegolnych
      miesiacach-grudzien to jest niestety rozpacz.
      Rozne osoby z ktorymi jest zawracanie glowy-ale wyp4racowalam sobie system
      dzieku ktoremu nie jest to takie uciazliwe.
      Jesli mialabys jakies pytania pisz na priv, chetnie odpowiem.

      • cytryna76 do baby 67 26.12.08, 19:53
        Zaintrygowało mnie to, jak radzisz sobie z uczniami, którzy
        tylko "zawracają głowę", bo to wielka uciążliwość i zdecydowanie
        ujemna strona udzielania korepetycji. Czy mogłabyś zdradzić nam swój
        panent ma ten problem ?
        • baba67 Re: do baby 67 26.12.08, 21:39
          Mam taka zasade-uczniowie-dzieci mlodziez wszelkiej masci sa na ogol
          solidni-skoro rodzice zdecydowali sie na korki czy lekcje to pilnuja
          systematycznosci. Uczniom takim daje zatem najlepsze godziny 15- 18.Dorosli na
          to pasmo musza sobie zasluzyc udowodniwszy swa solidnosc badz placac za miesiac
          z gory. Niekiedy ma dobry termin i chetnego ale twardo odmawiam dokad nie
          przetestuje delikwenta. Reszta terminow jest mniej popularna, a zatem ewentualne
          nieobecnosci nie sa zbyt szkodliwe.
          Nie mam tez skrupulow w pozbawianiu zawracacza glowy terminu na ktory jest ktos
          solidny poza "pasmem glownym"-proponuje cos innego i na ogol dochodzimy do
          porozumienia albo zawracacza nmam z glowy.
          Ale takie grymaszenie jest mozliwe dopiero po 2-latach dzialanosci co najmniej.
          • joalma Re: do baby 67 27.12.08, 09:22
            Baba, fajny sposób :)

            u mnie jest troszkę inaczej, ja mam wielu dorosłych pracujących na
            zmiany więc nimi zapełniam ewentualne nieobecności "stałych"
            uczniów.

            poza tym nie boję się nikomu grzecznie dziękować za współpracę jeśli
            2x pod rząd uczeń nie jest przygotowany - proszę żeby zadzwonił do
            mnie i umówił się na kolejna lekcję dopiero kiedy będzie porządnie
            nauczony. Mam listę rezerwową i w takiej sytuacji dobieram kogoś z
            niej.

            co do "solidnych" i "niesolidnych" uczniów, to różnie bywa, czasem
            osobom, które już długo przychodzą "solidnie" zaczynają się gmatwać
            sprawy rodzinne, szkolne, zdrowotne czy związane z pracą ale
            generalnie zawsze jakiś kompromis znajdujemy, inna godzina albo
            odrabianie zajęć w dodatkowym terminie.

            co do najgorszych rzeczy związanych z działalnością to lipiec,
            sierpień i wrzesień - mam niewielu uczniów w porównaniu z rokiem
            szkolnym a zus i księgową dalej trzeba opłacać, więc wychodzę z
            założenia, że jest to sezonowa działaność i staram się w czasie
            lepszych miesięcy troszkę odłożyć, a poza tym w wakacje zajmuję się
            też czymś innym żeby dorobić.

            z dojazdami już nie mam kłopotu, w zeszłym roku dojeżdzałam
            autobusami 2x w tyg, tzn 2 dni miałam przeznaczone na "wyjazdowe
            lekcje" więc namęczyłam się, uff ale w tym roku pracuję tylko w domu.

            ogólnie jestem dość zadowolona, podpisuję się pod wszystkimi
            plusami, które Baba wymieniła, chyba prowadzimy lekcje podobnie więc
            i przyjemność podobna :)
            • angksiazki księgowa 27.12.08, 11:27
              Dziewczyny, Baba67,joalma, bardzo dziękuję że chciało się wam
              napisać coś na ten temat ))).
              Następne moje pytanie - księgowa. Nie lubię pracy z cyframi, dlatego
              będę zatrudniała fachowca. Mam 2 możliwości: znajoma dziewczyna,
              pracuje w biurze rachunkowym. zawsze robiła dla mnie PITy i wiem że
              jest dobra. Ale ona nie prowadzi firmy i nie wystawia faktur - tu
              jest problem, bo nie bedę mogła ją sobie odliczać. Albo będę szukać
              innej księgowej z firmą.
              Czy wy zatrudniacie księgową? Jeśli mogę, spytać ile płacicie?
              • joalma Re: księgowa 27.12.08, 12:15
                zalezy ile sobie odliczysz tzn jaka będzie różnica w cenie między
                księgową taką i taką. jeśli płacisz księgowej z papierami np 100zł
                to po odliczeniu faktycznie "zaoszczędzasz na własnym podatku" plus
                minus 20 czyli tak jakbyś płaciła jej około 80 zł. księgowa z
                papierami jest odpowiedzialna za prowadzenie księgowości i załatwia
                wszystko, jeśli się pomyli, sama za to odpowiada i sama się tłumaczy
                przez us czy zus bo na pitach ona się podpisuje razem z tobą. jak
                masz księgową bez papierów to na wszytkich świstkach bedzie TYLKO
                TWOJ podpis, nie jej, i jeśli coś żle policzy - będzie to "twoja
                wina" i żadną koleżanką się nie zasłonisz. mnie to przeraża i mam
                księgową z firmą.
                ceny prowadzenia księgowości przy minimalnej biurokracji to około
                150-200 zł + , zależy od miasta.
                • aga.p.p Re: księgowa 27.12.08, 14:13
                  jak
                  > masz księgową bez papierów to na wszytkich świstkach bedzie TYLKO
                  > TWOJ podpis, nie jej, i jeśli coś żle policzy - będzie to "twoja
                  > wina" i żadną koleżanką się nie zasłonisz.

                  I tak będzie to "twoja wina":) Niestety to podatnik jest odpowiedzialny za błędy w rachunkowości, nawet jeśli rozlicza go biuro. Można to załatwić w umowie z BR i przerzucić na nich część odpowiedzialności, ale przed US to jednak my świecimy oczami.

                  pzdr,
                  A.
                  • joalma Re: księgowa 27.12.08, 15:06
                    może rzeczywiście to zależy od umowy z biurem, u mnie księgowa
                    załatwiała wszystko z us, sama tam dzwoniła albo chodziła wyjaśniać
                    niejasności, niedopłaty i nadpłaty.
                    • aga.p.p Re: księgowa 27.12.08, 16:14
                      Dlatego biuro trzeba dobrze wybrać:) I koniecznie zadbać o to, żeby w umowie był zapis, że w razie wpadki biuro pokrywa wszelkie koszty.

                      pzdr,
                      A.
              • aga.p.p Re: księgowa 27.12.08, 14:06
                Jeśli zamierzasz tylko uczyć, to zastanów się, czy w ogóle potrzebujesz księgowej, bo rozliczanie jest prościutkie. Nie wchodzisz w VAT, bo edukacja jest zwolniona więc nie musisz, wystawiasz kilka(naście) rachunków miesięcznie, wklepujesz je w jakis program do rachunkowości (polecam Małą Księgowość Rzeczpospolitej) - roboty jest na jakąś godzinę miesięcznie. PIT-ów co miesiąc nie składasz; jeśli trzeba, robisz tylko przelew. Do rozwiewania wątpliwości masz informację w US. Jak zaczynałam DG to w ramach przyoszczędzenia powiedziałam sobie, że teraz to sama, a potem komuś to zlecę. I po dwóch latach - już nie w ramach oszczędzania - dalej rozliczam się sama (bo jest mi wygodniej niż tłuc się do księgowej:))

                Jeśli jednak chcesz przekazać to znajomej, to możesz ją zatrudnić na umowę o dzieło.

                pzdr,
                A.
                • angksiazki Re: księgowa 27.12.08, 15:14
                  Oprócz nauczania będę też robic tłumaczenia, a więc dochodzi VAT.
                  Porównam ofertę biur i koleżanki, problem w tym, że nie mam
                  poleconego biura (Warszawa) (((
                  • aga.p.p Re: księgowa 27.12.08, 16:09
                    Z VAT-em dochodzą 4 formularze rocznie (jak się wybierze rozliczanie kwartalne - polecam, bardzo wygodna sprawa:)). Tyle, że tutaj już trzeba trochę przepisów pilnować i robi się niewygodnie. Ale nadal można samemu:)

                    pzdr,
                    A.
                    • angksiazki rachunki 28.12.08, 14:19
                      Następne pytanie - taka sytuacja: dzwoni maturzystka i mówi że
                      rachunek nie jest jej potrzebny i domaga się znizki. Co w takiej
                      sytuacji robić: mimo wszystko wystawić rachunek czy nie wystawiać i
                      obniżić stawkę? Tylko to znowu byłoby jak by "czarno", czyż nie?
                      Czy wszystkim wystawiacie rachunki?
                      • baba67 Re: rachunki 28.12.08, 16:35
                        Przeciez kazdego ucznia, jesli nie chcesz pracowac na czarno musisz zapisac w
                        ksiedze przychodow i rozchodow. Obnizanie ceny za lekcje bez rachunkow byloby
                        dowodem, ze wpisujesz do tej ksiegi tylko tych, ktorym wystawiasz rachunki, a
                        zatem zatajasz istnienie tych, ktorym rachunkow nie wypisujesz.
                        Podejscie maturzystki jest tym samym naklanianiem Cie do przestepstwa
                        podatkowego. W zadnym wypadku nie obnizaj ceny! Twoja praca warta jest tyle a
                        tyle-mozesz obnizyc, jesli ktos na przyklad bierze duzo lekcji (niektorzy tak
                        robia), czy tez z innych powodow ale nigdy nie z powodu niewystawiania rachunku.
                        • sabrinaaa a jak to jest z .... 28.12.08, 17:44
                          Po pierwsze to dziękuje autorce wątku za jego założenie, chciałam założyć
                          dokładnie taki sam :) i do niej też kieruje swoje pytanie, chodzi mi o
                          tłumaczenia właśnie, mianowice jak się do tego zabrać?? ,moim marzeniem jest
                          tłumaczyć, ale po samej filologii (skończyłam 4 lata temu i po właśnie 4 latach
                          pracy w szkole mam dość =/ chcę założyć działalność i zając się tłumaczeniami,
                          oraz ewentualnie prowadzeniem kursów dla firm)bez konkretnej specjalizacji w
                          jakiejś innej dziedzinie chyba będzie nam ciężko, myślałam o skończeniu jakiejś
                          podyplomówki z przekładu (na studiach miałam specjalizację tłumaczeniową ale
                          myślę, że to stanowczo za mało) ale niestety zajęcia odbywają się na tygodniu
                          (Wa-wa, odpada ze względu na pracę) lub weekendy (co by mi odpowiadało ale
                          musiałabym dojeżdżać ponad 800 km =/ (wyjeżdżać w piątek, wracać w niedzielę
                          wieczorem, każdy weekend) , u mnie w mieście niestety nie ma tego typu studiów).
                          I nie wiem, czy jest sens w ogóle się na to porywać, co prawda interesuję się
                          tłumaczeniami z zakresu medycyny, nauk humanistycznych, instrukcje obsługi,
                          film, ale chyba wypadałoby się dokształcić (nie sztuka jest tłumaczyć byle
                          jak...) i podeprzeć czymś konkretnym. Bee wdzięczna za wszelkie rady,
                          podpowiedzi.Pozdrawiam serdecznie!
                          • angksiazki Re: a jak to jest z .... 28.12.08, 20:22
                            Myslę że bardzo pomaga np. czytanie specjalistycznej literatury ale
                            trzeba od czegoś zacząć, z czasem się człowiek uczy termonów.
                          • joalma Re: a jak to jest z .... 28.12.08, 22:13
                            moim zdaniem warto się specjalizować w jednej-dwóch dziedzinach, być
                            super specjalistą bardzo poszukiwanym i zapełnić niszę rynkową,
                            mocno się ogłaszać w necie i nawet z tych dziedzin prowadzić kursy -
                            niż zajmować się wszystkim i niczym po trochu. studia moim zdaniem
                            jak najbardziej potrzebne, warto przy okazji zawierać znajomości,
                            może jakąś spółkę zawiążesz, rozkręcisz wspólny interes.
                            • angksiazki Faktury/rachunki? 17.01.09, 17:13
                              Jestem już w połowie drogi, ale pojawiło się pytanie na które nie
                              mogę znaleźć odpowiedzi w necie.
                              Czy faktura - to zawsze faktura VAT? Czy za lekcje, które przecież
                              są zwolnione z VAT, wystawia się w takim razie faktury? Czy to
                              oznacza, że za lekcje można wystawić tylko rachunek? Na przykład
                              dzwonią do mnie i pytają czy wystawiam faktury za lekcje.
                              Czym różni się wystawienie rachunka od faktury? I ostatnie: czy
                              przy wystawieniu faktury na podatek odlicza się tyle samo co po
                              wystawieniu rachunku?
                              Przepraszam z góry, jeśli te pytania są prymitywne, ale ja tego nie
                              wiem (((
                              • aga.p.p Re: Faktury/rachunki? 17.01.09, 21:18
                                Jeśli jesteś VAT-owcem to wystawiasz faktury, nie możesz wystawić zwykłego rachunku. Na fakturze w rubryczce VAT pisze się wtedy zw. Z kolei nie-vatowiec nie może wystawić faktury VAT i wystawia zwykły rachunek. Kwotowo wygląda to tak samo, tylko papierkologia nieco inna.
                                Pytającemu nie powinno robić różnicy Fvat czy zwykły rachunek - przypuszczalnie chodzi o dokument, który będzie mógł pokazać swojej księgowej. Ale jak masz wątpliwości, to zawsze możesz to doprecyzować w trakcie rozmowy.
                                • angksiazki Re: Faktury/rachunki? 17.01.09, 22:26
                                  A ja myslałam ze VATowcy mogą wystawia zwykłe rachunki. Dodzwoniłam
                                  się do księgowej swojej i ona powiedziała że w pierwszym roku
                                  prowadzenia dzialalności jest limit 20 000 i na razie żebym
                                  wystawiała klientom właśnie rachunki, nie faktury, żeby nie
                                  przekroczyć limit.
                                  • aga.p.p Re: Faktury/rachunki? 18.01.09, 00:35
                                    OK, czyli na razie korzystasz z tego, że jesteś zwolniona podmiotowo (limit to 50k w skali roku). Czyli w ogóle nie musisz się rejestrować jako płatnik vat i w ogóle nie rozliczasz podatku. Ale musisz się tego trzymać - rozliczasz tak całość działalności. Nie możesz wystawiać jednocześnie rachunków za naukę i faktur za tłumaczenia. Natomiast możesz wystawiać rachunki za to i za to - tylko musisz pilnować limitów.
                                    • angksiazki Re: Faktury/rachunki? 27.01.09, 22:59
                                      Dzięki aga.p.p )))
                                      Kiedy postanowiłam założyć działalnośc, myślałam że głównym
                                      problemem będzie znaleźienie i utrzymanie klientów, a tu okazuje się
                                      że najtrudniej jest połapać się na rozliczeniach. Czytam teraz
                                      bardzo dużo na ten temat, a ponieważ mój umysł bardzo ciężko
                                      pracuje, kiedy chodzi o cyfry, to idzie jak idzie. Mam księgową, ale
                                      nadał nie rozumiem jeszcze niektórych rzeczy.
                                      Moja księgowa mówi, że nie jestem vatowcem i nie mogę na razie
                                      wystawiać faktury, póki nie przekroczę limitu 20 000zł rocznie. Czy
                                      to rzeczywiście tak wygląda? I jeszcze: czy dla firm jest różnica
                                      czy ja wystawię fakture, czy rachunek? Na przykład, chcę prowadzić
                                      kursy w firmie i pytają mnie: "Czy Pani wystawia fakturę?" I ja
                                      odpowiadam: " Nie, tylko rachunek moge wystawić." Czy mogę w ten
                                      sposób stracić klienta, czy firmom obojętnie jest co dostają?
                                      • joalma Re: Faktury/rachunki? 28.01.09, 07:25
                                        jak na razie ja nikogo nie straciłam przez to że wystawiam rachunki
                                        nie faktury, wiadomo, że wtedy firma z którą współpracuję nie
                                        odliczy sobie vatu, ale daję na tyle atrakcyjną cenę, że i tak im
                                        się opłaca.

                                        z tego co wiem to jeśli chcesz być vatowcem od razu to wystarczy
                                        wypełnić odpowiednie druczki w skarbowym i zapłacic, mogę się mylić,
                                        kiedys było to około 200 ok zł i jesteś vatowcem od kiedy chcesz,
                                        nie musisz czekać na przekroczenie limitu, tylko czy Ci sie to
                                        opłaca? Musisz wtedy cenę podnieść o ten podatek albo jesteś o tyle
                                        stratna.
                                        • aga.p.p Re: Faktury/rachunki? 28.01.09, 12:10
                                          Z kursów językowych i tak nikt sobie nie odliczy VAT-u, bo kursy są z VAT-u zwolnione, więc po prostu nie ma co odliczać:) Jeśli chodzi o tylko naukę, firmom nie robi to różnicy. Natomiast przy tłumaczeniach firmy wolą jednak VAT-owców.

                                          pzdr,
                                          A.
                                      • aga.p.p Re: Faktury/rachunki? 28.01.09, 12:23
                                        Kiedy zaczynałam bardzo przydało mi się "ABC Small Biznesu" Markowskiego - fajne kompendium wiedzy dla początkujących, które pomaga w ogarnięciu całej papierkologii:) Książka jest co roku aktualizowana pod względem obowiązujących przepisów i - co najważniejsze - napisana tak, że można to wszystko zrozumieć:) Mogę Ci ją z czystym sumieniem polecić:)

                                        pzdr,
                                        A.
                                        • angksiazki co odliczacie? 07.02.09, 21:28
                                          Dziękuję za namiar na tę książkę - zamierzam ją kupić. Moja księgowa
                                          mówi że mogę ją odliczyć od podatku. Z tym też jest związane moje
                                          pytanie: co odliczacie? Z czym macie problem? Czy zakup podręczników
                                          można wrzucić w koszty i czy są jakieś ograniczenia?
                                          • reflexion Re: co odliczacie? 14.02.09, 20:00
                                            możesz wiele rzeczy odliczyć, książki do j. angielskiego - jak najbardziej!
                                            odliczasz praktycznie wszystko, co jest ci potrzebne do pracy: książki,
                                            długopisy, zszywacze, segregatory, notatniki, dysk do komputera, pendrive'y,
                                            płyty CD, kupno samochodu [amortyzacja miesięczna], benzyna, płyn do
                                            spryskiwaczy, nawet obowiązkowe ubezpiecznie samochodu, opony zimowe/letnie,
                                            parking, kartę miesięczną, księgowość, mieszkanie - do 30% [czynsz, gaz,
                                            elektryczność], internet i telefon [w 100% jeśli zarejestrowane są na firmę].

                                            ja widzę mnóstwo korzyści z DG. mam uczniów głównie korporacyjnych, wystawiam
                                            rachunki, pracuję też dla szkoły językowej ... mieszkam w Warszawie - źle nie
                                            jest. co prawda latem mam mniej lekcji, ale tylko wtedy gdy moi uczniowie są na
                                            urlopach. jednak zaraz po swoim urlopie kontynuują lekcje. tak więc, moje
                                            dochody nie spadają latem jakoś drastycznie. polecam działalność gospodarczą niż
                                            umowę o dzieło...
                                            • mariamirabela Re: co odliczacie? 20.02.09, 21:21
                                              Można też odliczać kursy doszkolające, bilet miesięczny cały.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka