kociak40
24.04.11, 22:24
Inflacja dociera już wszędzie. Wszystko jest podporządkowane mamonie. Kiedyś można było w Wielką Sobotę samemu nalać wody święconej, pocałować monstrancje itd. i ewnetualnie dobrowolnie przekazać datek. Obecnie już nie ma tak dobrze, przynajmniej w mojej parafii. Wodę święconą może tylko nalać jakiś facio w komży, który strzeże wanny z wodą święconą, a kubeka do nalewania nie wypuszcza ze swoich rąk. Wpierw datek, później woda święcona. Tak samo z monstrancją do pocałowania. Ksiądz jej nie poda do pocałowania jeśli nie będzie przekazany wpierw datek. Za darmo człowiek może się tylko urodzić i umrzeć, żyć musi za pieniądze i łaski jakie chciałby dostać muszą kosztować. Jak nie starcza pieniędzy, człowiek może się ograniczać ale żyć bez tlenu i wody święconej nie może. Z tą wodą święconą jest pewien kłopot. Gdzie ją trzymać? Może na honorowym miejscu w apteczce z lekami? Jak leki nie pomogą, to pozostaje jeszcze ta święcona woda jako ostatni ratunek. Jak ją użyć? Nie ma dokładnej instrukcji, wypić, czy pokropić się? Trwałość tej wody święconej jest tylko roczna, na przyszłą Wielkanoc trzeba przynieść nową, a co zrobić z tą starą? Nie można przecież wody święconej, która już starciła częściowo swą moc, wylać do WC lub zlewu. Trzeba zachować szacunek i może podlać nią kwiaty? Wydawałoby się, że kwiatom nie zaszkodzi ale kiedyś podlałem kaktusy i zgniły. Same tylko kłopoty. Wody święconej boi się diabeł, w zwykłej może sobie pływać żabką lub kraulem, ale święcona pali go ogniem. Lepszej obrony przed diabłem nie ma.