ogolone_jajka
19.07.04, 11:29
Szwendając się po różnych forach katolickich oraz rozmawiając z katolikami w tzw. realu zauważyłem (zresztą nie tylko ja) pewną ciekawą prawidłowość. Otóż katolicy, ci najabrdziej wierzący, bronią swej wiary nie argumentami w dyskusji, ale inwektywami, obrażaniem się oraz interlokutora, groźbami (np. wybiciem zębów za porównanie Biblii z Koranem !?!?!?) i wreszcie wykopaniem za drzwi. Po prostu nie chcą rozmawiać. Siedzą w swoim zamkniętym światku i nie dopuszczają głosów z zewnątrz.
To co napisałem nie dotyczy zupełnie Świadków Jehowy, z którymi przegadałem w sumie kilkadziesiąt godzin. Oni TYLKO dyskutują i argumentują. Są bardzo mili i kulturalni. Ale to wyjątek wśród wierzących.