dokowski
06.08.04, 09:59
Zakładam ten wątek jako swego rodzaju notatnik, gdzie będę gromadził
stopniowo różne argumenty na poparcie tytułowej tezy. Mam zamiar posługiwać
się tylko argumentami aktualnymi i poważnymi, tzn. że np. nie będę
przypominał jakichś dawnych idei czy metod przez Kościół już potępionych, nie
będę opisywał błędów popełnianych przez kapłanów i katechetów, ani nie będę
prezentował jakichś odosobnionych poglądów sekciarskich. Także i was proszę o
oszczędzenie religiom takiej nieaktualnej krytyki. Takim negatywnym
przykładem jest np. seks między małżonkami.
Kiedyś Kościół uczył, że nie wolno uprawiać seksu dla samej tylko
przyjemności, ale mąż powinien kryć żonę tylko w celu jej zapłodnienia.
Dzisiaj Kościół w zasadzie zgadza się z tym, że takie wychowanie było złe i
że seks małżeński bez przyjemności, tylko dla rozmnażania, jest źródłem
nieszczęść i konfliktów w rodzinie. Nawet jeśli jakiś zidiociały katabas
jeszcze gdzieś w jakimś zaułku uczy na religii, że mąż i żona nie powinni
uprawiać seksu dla przyjemności, to takie nauczanie nie jest przedmiotem tego
wątku, gdyż jest ono w mojej ocenie nieaktualne i niereprezentatywne.
Natomiast nauka, że im więcej dzieci, tym lepiej, jest przykładem aktualnym.
Nadmiar dzieci w rodzinie jest najpoważniejszym na świecie źródłem zła i
nieszczęścia. To jest największe zło, jakie religie wyrządzają ludzkości,
zachęcając ludzi do posiadania dużej ilości dzieci. Nie będę tego argumentu
tutaj rozwijał, bo post ten zaplanowałem jako post wstępny. Każdy argumentowi
mam zamiar poświęcić odrębny post.
Mam zamiar skupić się na religii chrześcijańskiej, ponieważ w katolickiej
rodzinie się wychowałem i tę religię znam najlepiej. Moim celem jest
uświadomienie ludziom ile zła bierze się z samej wiary w Boga i z religijnego
wychowania wg najlepszych współczesnych wzorców wychowania religijnego.
Zaprawszam wszystkich do dyskusji i polemiki, także tych, którzy zechcą dla
przeciwwagi podawać argumenty, ile dobrego uczą religijni.