lizaxo
17.08.05, 12:26
Nie namalowany ludzką ręką
Podobnie jak pośmiertne odbicie ciała Jezusa na Całunie Turyńskim, cudowny
obraz Matki Bożej z Guadalupe jest dla współczesnej nauki niewytłumaczalną
zagadką. Kroniki mówią, że podczas objawień w 1531 r. Matka Boża zostawiła
swoje odbicie na tilmie Indianina Juana Diego.
Tilma jest wierzchnim odzieniem Indian, rodzajem obszernego płaszcza utkanego
z grubych i szorstkich włókien agawy (kaktusa ayate). Kolorem przypomina
surowe płótno lniane. Materiał utkany z tych włókien po 20 latach ulega
całkowitemu rozpadowi, a z powodu szorstkiej i nierównej powierzchni oraz
rzadkich splotów absolutnie nie udałoby się na nim namalować żadnego obrazu.
Naukowe badania płótna, na którym znajduje się obraz Matki Bożej z Guadalupe,
przeprowadzone w 1976 r. potwierdziły, że jest to materiał utkany z włókien
agawy. Fakt, że na tej "kaktusowej" tkaninie znajduje się obraz, który jest
prawdziwym arcydziełem, i że sama tkanina przetrwała w idealnym stanie przez
470 lat, nie wykazując choćby najmniejszych znaków rozpadu, zdumiewa
wszystkich, a szczególnie świat nauki.Zadziwiająca jest ciągła świeżość barw
tego niesamowitego obrazu oraz brak na nim zanieczyszczeń pomimo faktu, że
przez ponad 100 lat wisiał nie zabezpieczony żadnym szkłem, wystawiony na
bezpośrednie działanie różnych destruktywnych czynników, między innymi dymu
kadzideł, palonych perfum, sadzy i spalającego się wosku z niezliczonych
wotywnych świec. Słynny meksykański malarz Miguel Cabrera pisze, że w 1753 r.
widział, jak przez dwie godziny, około 500 razy, pielgrzymi dotykali obrazu
różnego rodzaju przedmiotami, które mieli ze sobą. Każdy inny obraz, który by
się znajdował w podobnych warunkach, szybko uległby zniszczeniu, zaczernieniu
i stałby się nierozpoznawalny. Natomiast obraz z Guadalupe nie jest w ogóle
zniszczony. Badania naukowe wykazały, że z niewyjaśnionych przyczyn materiał,
na którym odbity jest obraz Matki Bożej, w ogóle nie przyjmuje kurzu, odpycha
insekty, bakterie i grzyby.
Profesor Philip Callahan z Uniwersytetu na Florydzie, który badał obraz z
Guadalupe w 1979 r., w swoim raporcie napisał, że z jednej palącej się
wotywnej świecy jest emitowanych ponad 600 mikrowatów. W zamkniętym
pomieszczeniu przy setkach palących się świec i tysiącach pielgrzymów
powstaje tak wielkie zanieczyszczenie, że w krótkim czasie powinno nastąpić
całkowite wyblaknięcie kolorów i zniszczenie samego obrazu. Święty obraz
Matki Bożej z Guadalupe wydaje się jednak całkowicie uodporniony na
wszelkiego rodzaju niszczące oddziaływania.
Fakt doskonałego zachowania płótna oraz delikatnych kolorów, w całym ich
bogactwie i świeżości, wprawia w prawdziwe zdumienie wszystkich ekspertów i
znawców sztuki. Wielu sceptyków i racjonalistów w konfrontacji z faktami,
które odkryli, badając święty obraz, odrzuciło swój sceptycyzm i niewiarę,
klękając przed tajemnicą niewidzialnego Boga. I tak na przykład słynny
meksykański architekt Ramirez Vasguez, któremu w 1975 r. powierzono
zaprojektowanie nowej bazyliki w Guadalupe, otrzymał pozwolenie na dokładne
zbadanie obrazu Matki Bożej. Wyniki tych badań były dla niego tak wielkim
intelektualnym i duchowym wstrząsem, że porzucił swój agnostycyzm i stał się
gorliwym katolikiem.
O nadprzyrodzonym pochodzeniu obrazu Matki Bożej z Guadalupe świadczy również
jego cudowne zachowanie przed zniszczeniem podczas różnych nieszczęśliwych
okoliczności i wypadków w ciągu jego wielowiekowej historii. I tak na
przykład: w 1791 r. robotnikowi czyszczącemu srebrną ramę przypadkowo wylała
się na powierzchnię obrazu cała butelka kwasu azotowego. Ku wielkiemu
zdziwieniu i ogromnej radości pracownika wylany kwas nie zostawił
najmniejszego śladu. Podczas krwawych prześladowań Kościoła w latach 20.
ubiegłego wieku, za rządów Plutarco Callesa, za sprawowanie posługi
kapłańskiej tysiące księży skazano na karę śmierci. Ateistyczno-masoński
reżim zamknął wszystkie kościoły w Meksyku, nie odważył się jednak zamknąć
Bazyliki w Guadalupe. Wrogowie Kościoła uciekli się jednak do diabolicznego
planu zniszczenia obrazu Matki Bożej i zabicia większości hierarchów. 14
listopada 1921 r. agenci rządowi ukryli w wazonie na kwiaty bardzo silną
bombę zegarową i podłożyli pod cudownym obrazem. Bomba wybuchła o godz. 10.30
w czasie odprawiania pontyfikalnej Mszy św. Potężny wybuch wstrząsnął całą
Bazyliką, niszcząc posadzkę, marmurowy ołtarz i witraże w oknach, cudem nikt
nie został zabity, tylko niektórzy odnieśli lekkie rany. Kiedy po wybuchu
opadł kurz, okazało się, że obraz jest nienaruszony, przed zniszczeniem
uchronił go duży metalowy krucyfiks, który wygiął się na skutek eksplozji.
W ciągu wielowiekowej historii obraz z Guadalupe wielokrotnie poddawano
bardzo szczegółowym badaniom. Różni naukowcy i eksperci w dziedzinie
malarstwa chcieli stwierdzić, czy rzeczywiście jest możliwe wytłumaczenie
jego powstania na drodze naturalnej. Wszystkie badania wykonywane za pomocą
mikroskopów, promieniowania podczerwienią i innych najnowocześniejszych metod
wskazują, że obraz nie został namalowany ludzką ręką.
Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, niemiecki profesor Richard Kuhn z
Heidelbergu, w 1936 r. poddał bardzo szczegółowym badaniom włókna wzięte z
materiału, na którym znajduje się obraz Matki Bożej z Guadalupe. Naukowiec
ten stwierdził, że barwniki, które zostały użyte do wyrażenia kolorów na
obrazie, w ogóle nie są znane nauce. Nie są pochodzenia ani zwierzęcego, ani
roślinnego, ani mineralnego. Użycie syntetycznych kolorów zostało również
wykluczone. Badania mikroskopowe obrazu w 1946 r. wykazały że w ogóle nie ma
na nim śladów pędzla, wstępnego szkicu czy podpisu artysty. To samo
potwierdziły badania w 1954 r. i 1966 r. innej grupy naukowców pod
przewodnictwem prof. F. Camps Ribera. Znawcy problematyki są zgodni, że obraz
Matki Bożej z Guadalupe jest dziełem, którego nie byłby w stanie namalować
żaden nawet najgenialniejszy malarz.
Już w 1929 r. profesjonalny fotograf Alfonso Gonzales, po wielokrotnym
powiększeniu twarzy Matki Bożej odkrył, że w Jej oczach widać wyraźnie odbitą
twarz człowieka z brodą. To odkrycie sprowokowało całą serię szczegółowych
badań oczu Matki Bożej, przeprowadzonych w latach 50., 60., 70. i 80. XX
wieku. Wszyscy badacze są zgodni, że oczy Maryi wyglądają jak oczy żywej
osoby i posiadają nadzwyczajną głębię. Widoczne jest w nich zjawisko
refleksu, występujące tylko u żywych ludzi, którego nie można odtworzyć przy
pomocy nawet najdoskonalszych technik malarskich. Naukowcy dokonali
powiększeń oczu Maryi aż 2500 razy. Pozwoliło to im odkryć w oczach Matki
Bożej odbicie postaci 12 osób. Została utrwalona w nich scena spotkania Juana
Diego z arcybiskupem Zumarragą i osobami mu towarzyszącymi, w czasie którego
dokonał się cud powstania wizerunku Niepokalanej na tilmie Indianina. Odbicie
tej sceny w oczach Maryi jest tak perfekcyjne, że widać nawet takie
szczegóły, jak np. łzy wzruszenia, kolczyki, sznurowadła indiańskich
sandałów, łysego człowieka z białą brodą, Indianina z orlim nosem, brodą i
wąsami przylegającymi do policzków itd. Ta precyzyjna doskonałość
mikroskopijnego obrazu wyklucza możliwość namalowania go przez człowieka.
Naukowcy są zgodni, że podobnego zjawiska nigdy nie udało się zaobserwować na
żadnym obrazie ani fotografii. Badania te przeprowadzili najwybitniejsi
naukowcy w dziedzinie optyki i okulistyki: prof. Charles Wahling, prof.
Francis T. Avignone, prof. H.G. Noyes z Columbia University, New York, Edward
Gebhardt - telewizyjny inżynier i fotograf z National Broadcasting Company,
prof. Alexander Wahling - chirurg oczu, prof. Italo Mannelli z Uniwersytetu w
Pizie i inni.
Szczegółowe badania obrazu Matki Bożej z Guadalupe wskazują na tajemnicze
źródło jego pochodzenia, niedostępne wszelkim naukowym dociekaniom. Tylko
wiara może nam powiedzieć, ż