Niby wszystko może być przedmiotem satyry czy inszych dowcipów - czyjeś wady,
głupota, poglądy, a religia to jakieś tabu. Czemu właściwie ludzie poradzą
sobie ze wszystkim, a kpin z religii znieść nie są w stanie? Mnie by wcale
nie ruszało, gdyby ktoś nabijał się z ateizmu

Tymczasem robienie sobie jaj z wiary jest wręcz karalne. I to w teoretycznie
świeckim państwie. Nie wiem, czemu...