słyszałem gdzieś, czy ktoś mi tam powiedział, czy gdzieś tam przeczytałem, że
będzie koniec świata i nastanie Królestwo Niebieskie... Czyli koniec trosk
wszelakich i mieszkanie dla każdego. I tu pojawia się pytanie: kiedy?
Daty ściśle określonej brak, ale czas został chyba określony?
Czy się mylę?
"Powrócę tu nie wtedy kiedy ludzkość odmówi milion zdrowasiek. Powrócę tu
kiedy każdy naród usłyszy dobrą nowinę" [btw: usłyszy nie oznacza przyjmie].
I wtedy ludzkość, która jest narodem wybranym zostanie zbawiona - w innym
przypadku odkupienie traci sens, bo też co odkupywać - rozgrzeszone grzechy??
No to pytanie, co tu robią w tych kościołach, wszyscy wierzący.
Skoro Was Jezus wybrał, to bez rodzin jesteście i bez domu...
A może jednak nie Jezus, bo za trudny??
Może strach jechać tam gdzie jeszcze Jezusa nie znają?
Mądrzy ludzie mówią, że gdyby zachowano tempo ewangelizacji z czasów
wczesnego chrześcijaństwa, już dawno bylibyśmy w niebie...
To jak to jest? Może Wy wierzący wcale tego nieba nie chcecie??
pozdrawiam!
acha, i o co tyle krzyku??