22.01.06, 11:25
przychodzi ksiadz po koledzie i slyszy: dziekujemy, jestesmy protestantami.
jak jest "znajomy" ksiadz to czasem prosimy na kawe i pogaduszki.
tak jest u nas. a wy, jak zalatwiacie sprawe?
s.
Obserwuj wątek
    • joanna.d.arc Re: koleda 22.01.06, 11:27
      Ja po prostu powiedziałam: dziękuję nie. Bez tłumaczenia się. Ksiądz nie dociekał.
      • kociak40 Re: koleda 22.01.06, 14:36
        svistak napisała:

        > przychodzi ksiadz po koledzie i slyszy: dziekujemy, jestesmy protestantami.
        > jak jest "znajomy" ksiadz to czasem prosimy na kawe i pogaduszki.
        > tak jest u nas. a wy, jak zalatwiacie sprawe?
        > s.

        Czy jest pani protestantką w rzeczywistości? Bardzo mnie to zainteresowało,
        gdyż po przeczytaniu "Marcin Luter" - Richarda Friedenthala, z tego co sam
        zrozumiałem, bardzo spodobała mi się ta wiara, ze względu na brak sakramentu
        kapłaństwa, spowiedzi "usznej, oraz tak szeroko rozwiniętego jak u katolików
        ceremoniału. Jeśli jest pani protestantką i byłaby tak uprzejma, żeby
        odpowiedzić mi na kilka pytań, byłbym bardzo wdzięczny.

        • adam81w a ja zrobilem tak 22.01.06, 18:10
          zlosliwa ze mnie holera a wiec bo za chwile przychodzi Xmen a wiec oczywiscie
          jak nakazuje tradycja wychodze z domu smile zeby nie musiec sie zmuszac do bycia
          milym dla ksiedza . zreszta ja go nie zapraszalem . ja sobie nie zycze . i poza
          tym mam prawo tak mowic bo to ksiadz wwala mi sie do chalupy a nie ja jemu do
          jego chalupy . wychodze i co wiecej moi mili zamykam drzwi do mojego pokoju na
          KLUCZ zeby cholera nie mogla wejsc i go pokropic .
          Jeaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah big_grin jejejejejejejejejejejejejejej

          • yggdrasill_1987 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 18:17
            A ja miałem kolędę jakiś czas temu. I ksiądz bardzo, ale to bardzo chciał
            zobaczyć mój zeszyt z religii. A ja tam nic nie mam, więc mu powiedziałem, że
            pożyczyłem kumplowi smile Ale się dopytywał nawet o imię i nazwisko tego kumpla!
            Co za cwaniak jeden! A tak swoją drogą, ja za pół roku mam 19 lat, a koleś mi
            chce zeszyt oglądać... Co, sprawdzi, czy tematy mam popodkreślane? smile
            Adam, w przyszłym roku będę na studiach, więc nie będę mieszkał z rodzicami,
            więc zamknę drzwi na klucz, albo ucieknę jak ty smile
            • adam81w Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 18:36
              wow ten ksiadz to cie potraktowal jak dziecko pomimo twoich 19 lat
              • yggdrasill_1987 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 18:39
                No i siedział jeszcze pół godziny u nas. Horror. Był uprzejmy i żartował, ale
                wkurzało mnie, jak o wszystko wypytywał. Co go to obchodzi? I notuje to później
                w swoim magicznym notesiku. Kurde, jak mnie wkurza to notowanie! smile
                • adam81w Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 18:46
                  no wlasnie notuje . nie denerwuje cie ten wywiad . czy on sie ciebie pytal czy
                  sie zgadzasz na udostepnianie danych osobowych do jemu tylko znanych celow ?

                  jak mi znajomi mowili o co sie ksiadz potrafi wypytywac to daj spokoj tak
                  prywatne rzeczy . a niby dlaczego mamy im to mowic ?
                  • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 19:00
                    >> a niby dlaczego mamy im to mowic ?

                    To dlaczego nie możecie powiedzieć, że na takie pytania nie odpowiadacie? To Wy
                    ustalacie granice prywatnosci, do jakiej wpuszczacie drugą osobę.

                    Osoba pytająca musi je uszanować.
                    M.
                  • yggdrasill_1987 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 19:01
                    No wkurza mnie to. Jakieś tajne archiwa jak SB sobie robią. Po co im to? Trzeba
                    się może kiedyś ich spytać.
            • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 19:03
              >>> I ksiądz bardzo, ale to bardzo chciał
              zobaczyć mój zeszyt z religii. A ja tam nic nie mam, więc mu powiedziałem, że
              pożyczyłem kumplowi smile Ale się dopytywał nawet o imię i nazwisko tego kumpla!
              Co za cwaniak jeden! A tak swoją drogą, ja za pół roku mam 19 lat, a koleś mi
              chce zeszyt oglądać...

              Skoro 19-latek daje się traktować jak dziecko, to niech się potem nie dziwi, ze
              jest tak treaktowany. Trudno powiedziec, że nie pokażesz zeszytu, bo sobie nie
              życzysz, żeby go ogladano?

              M.
              • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 19:37
                Parę lat temu, jak moja córka chodziła do podstawówki, to ksiądz, który
                uczył religii, zaraz na pierwszych lekcjach wypytywał się kolejno dzieci,
                czy samochód rodzice posiadają?, czy telewizor kolorowy jest? a może dwa?
                gdzie rodzice pracują? jakie ich wykształcenie? itd. Wszystko to skrupulatnie
                notwował, pewno później wprowadził do bazy komputerowej i teraz przed każdą
                "kolędą" ma jak znalazł. On też musi na jakiejś podstawie swoje możliwości
                finansowe określać, musi mieć jakiś "wsad", aby taka możliwość była. Ja to
                rozumiem, trzeba dobrze planować, czy dla przykładu w tym roku będzie go stać
                na młodszą, czy starszą kochanke? (mówią, że czym starsza to drozsza, ale ja w
                to nie wierzę, tylko wino i skrzypce, mają taką charakterystykę).A co z
                biskupem? Właśnie, co z nim? Proboszcz też musi jakoś go "utrzymać", a biskup
                nie robi żadnych wywiadów, nie planuje, tylko dawaj i dawaj, jedynie to uznaje.
                Jakieś planowanie musi być, to jasne, trzeba ustalić cenę za "niebo" na ten
                nowy rok.
                • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 19:43
                  > Parę lat temu, jak moja córka chodziła do podstawówki, to ksiądz, który
                  > uczył religii, zaraz na pierwszych lekcjach wypytywał się kolejno dzieci,
                  > czy samochód rodzice posiadają?, czy telewizor kolorowy jest? a może dwa?
                  > gdzie rodzice pracują? jakie ich wykształcenie? itd. Wszystko to skrupulatnie
                  > notwował

                  Zareagowałes na to? Jeśli nie to ten ksiądz nie wie, ze tego sobie nie życzysz.
                  Sorry, ale wierni (mniej lub bardziej) sami sobie "wychowują" wscibskich
                  "pasterzy". Wpuszczając ich tam, gdzie nie powinni wchodzić z butami.

                  M.
                  • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 20:13
                    Jak córka mi to powiedziała, było już po fakcie, dane zostały wprowadzone do
                    komputera i po "herbacie". Każda moja interwencja, to byłaby "musztarda po
                    obiedzie". Pozostała tylko możliwość, uzupełniania tych danych, dla przykładu,
                    miałem jeden samochód, teraz dwa - "niech ksiądz uaktualni!". Niestety, ksiądz
                    bardzo dobrze wie, co ma robić, moje życzenia się nie liczą. On chciałby, aby w
                    myśl 5 przykazania koscielnego - "dbać o potrzeby materialne koscioła", wierni,
                    przychodzili się pytać o te "potrzeby", bo dla przykładu, ktoś chce sobie
                    zmienić telewizor, na plazmowy. Rzecz luksusowa, a może "potrzeby" nie
                    zaspokoiłem należycie i grzeszę? Tak pytając się, nigdy plazmy nie ujrzało by
                    się w swoim mieszkaniu, prędzej w pokoju, na plebanii, u księdza wikarego.
                    • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 20:23
                      > Jak córka mi to powiedziała, było już po fakcie, dane zostały wprowadzone do
                      > komputera i po "herbacie".

                      Nie rozumiemy się. NIe chodzi, żeby nie "wprowadził danych" , tylko, żeby miał
                      sygnał, że są osoby, którym się to nie podoba.

                      M.
                      • nick_penis Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 20:30
                        Zaraz, zaraz. Chyba nie chcesz zasugerować, że ten ksiądz jest kretynem i nie
                        zdaje sobie sprawy, że komuś się to może nie spodobać?
                        • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 20:45
                          > Zaraz, zaraz. Chyba nie chcesz zasugerować, że ten ksiądz jest kretynem i nie
                          > zdaje sobie sprawy, że komuś się to może nie spodobać?

                          Chcę powiedzieć, że księża spotykają się często z postawą uległości u swoich
                          parafian i wykorzystują to przekraczając granice - nawijmy to - dobrego
                          wychowania. Według mnie to parafianie ponoszą dużą część winy za to, jak są
                          traktowani przez księży.

                          Oczywiście nie wykluczam też przypadków głupoty i gruboskórności u księży - jak
                          i w innych grupach zawodowych.

                          M.
                          • nick_penis Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 20:51
                            > Według mnie to parafianie ponoszą dużą część winy za to, jak są
                            > traktowani przez księży.

                            To jest bardzo osobliwe stawianie sprawy.
                            Przypomina mi się małomiasteczkowa opinia o zgwałceniach:"Sama sobie była
                            winna, po cholerę prowokowała".
                            • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 21:07
                              > To jest bardzo osobliwe stawianie sprawy.
                              > Przypomina mi się małomiasteczkowa opinia o zgwałceniach:"Sama sobie była
                              > winna, po cholerę prowokowała".

                              Nie mieszajmy tego. Przestępstwo jest przestępstwem.

                              Natomiast relacje międzyludzkie są czesto wynikiem oddziaływania obu
                              zainteresowanych stron. Jesli ja ciągle zgadzam się, żeby szef obdarowywał mnie
                              dodatkową robotą, to nie jestem zdziwiona, że ciągle to robi. Itd.

                              M.
                        • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 20:51
                          nick_penis napisała:

                          > Zaraz, zaraz. Chyba nie chcesz zasugerować, że ten ksiądz jest kretynem i nie
                          > zdaje sobie sprawy, że komuś się to może nie spodobać?


                          Nie muszę już odpowiadać, odpowiedz może być moją, ta powyższa.
                          Księża wymyślają takie chwyty, tak przemyślaną presję na wiernych w celu
                          wyciągniecia od nich "ostatniego grosza", że są mistrzami w tej dziedzinie.
                          Już pisałem o tym, tu tylko powtórzę. Mieszkm obok kościoła. Proboszcz nawet
                          czasem dzwionienia, przy pogrzebie, "reguluje" te sprawy. Jak ktoś targuję się,
                          nie chce dać rządanej kwoty, to jeszcze trumna za drzwiami kościoła się nie
                          znajdzie, a już dzwonić przestają. Dadzą, dobrze, z "górką", to nie tylko
                          trumna czy urna zostanie wstawiona do samochodu, ale nawet wszyscy uczestncy
                          tego porzebu, nie wsiądą do autokarów i nie odjadą, dzwony dzwonią. Niebo musi
                          to usłyszeć, jest już przygotowane. W tym pierwszym wypadku, niekoniecznie,
                          zbyt krótko i może być niedosłyszane. Jest dla mnie korzyść z tego. Siedzę
                          sobie w domu i wiem, "ale biedak kopnął w kalendarz!" lub "O! ten to był
                          majętny!". Są i wypadki nadzwyczajne, tak długie dzwonienie, że zaczyna
                          niepokoić, "jakiś alarm, coś niedobrego?". Nie, wszystko w porządku, to
                          staruszka zmarła i w ostatniej chwili, uratowała swój ziemski majątek
                          pozostawiony, przed rozgrabieniem go przez spadkobierców i ofiarowała go "gdzie
                          trzeba" czyli proboszczowi. To nie była zwykła staruszka, miała trzech mężów i
                          to majętnych. Warta jest więc tak długiego dzwonienia, tu już nie ma
                          wątpliwości, niebo musi słyszeć, że już ją wiozą. Zwykli wierni, mogą tylko
                          pomarzyć o tak długim dzwonieniu, mogą pozazdrościć, chyba, że "pójdą" w jej
                          ślady i też "uratują" swoj majątek.
                          • maika7 Re: a ja zrobilem tak 22.01.06, 21:16
                            >Jak ktoś targuję się,
                            > nie chce dać rządanej kwoty, to jeszcze trumna za drzwiami kościoła się nie
                            > znajdzie, a już dzwonić przestają.

                            Przepraszam, ale nie rozumiem. Liczba uderzeń w dzwon na pogrzebie jest chyba
                            umarłemu obojętna. Więc o co chodzi? Opłacanie melodyjki?? Pogrzebu ksiądz
                            odmówi gdy się zbyt mało zapłaci?

                            M.
                            • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 23.01.06, 00:58
                              maika7 napisała:

                              > Przepraszam, ale nie rozumiem. Liczba uderzeń w dzwon na pogrzebie jest chyba
                              > umarłemu obojętna. Więc o co chodzi? Opłacanie melodyjki?? Pogrzebu ksiądz
                              > odmówi gdy się zbyt mało zapłaci?

                              Widzę po pani postach, że tego pani nie rozumie. Załatwiała pani jakiś pogrzeb
                              u księdza? Przecież mają cenniki, już nie ma "co łaska" (tak prawdę mowiąc,to
                              tego nigdy nie było). Tu gdzie mieszkam, aby ksiądz przejechał się naszym
                              samochodem, w tą i z powrotem (około 1,5 km na cmentarz), 900 zł kosztuje
                              (minimum, maksymum nie jest określone). Czy słyszała pani w swoim życiu, aby
                              ksiądz poszedł za darmo pochować bezdomnego? (o ktorym zgłoszono, że był
                              wierzącym), albo może taki fakt, że odprawił msze za darmo w intencji zmarłego,
                              jak nie dostał pieniędzy?
                              • maika7 Re: a ja zrobilem tak 23.01.06, 08:15
                                > Załatwiała pani jakiś pogrzeb
                                > u księdza? Przecież mają cenniki, już nie ma "co łaska" (tak prawdę mowiąc,to
                                > tego nigdy nie było). Tu gdzie mieszkam, aby ksiądz przejechał się naszym
                                > samochodem, w tą i z powrotem (około 1,5 km na cmentarz), 900 zł kosztuje
                                > (minimum, maksymum nie jest określone). Czy słyszała pani w swoim życiu, aby
                                > ksiądz poszedł za darmo pochować bezdomnego? (o ktorym zgłoszono, że był
                                > wierzącym), albo może taki fakt, że odprawił msze za darmo w intencji zmarłego,
                                > jak nie dostał pieniędzy?

                                Tak, załatwiałam. Duza parafia, duże miasto. 100 zl (sto zł)- jesli dobrze
                                pamiętam (7 lat temu). Aż tyle, bo akurat wtedy zalezało mi na komforcie tej
                                osoby, ktorej zależało na katolickim pogrzebie. Ksiądz zawieziony naszym autem z
                                koscioła na cmentarz i odwiezioney spowrotem. Niezrozumiale to dla mnie, ale
                                wedy nie miałam głowy, żeby się nad tym zastanawiać.

                                Zapytałam koleżanek z pracy - za pogrzeb płacą księdzu 200-300 zł. Mówią, że jak
                                ktos biedny, to i za darmo pochowa (wiejska parafia).

                                >>Czy słyszała pani w swoim życiu, aby
                                > ksiądz poszedł za darmo pochować bezdomnego? (o ktorym zgłoszono, że był
                                > wierzącym), albo może taki fakt, że odprawił msze za darmo w intencji
                                zmarłego, jak nie dostał pieniędzy?

                                Nie słyszałam, bo sie tym nie interesowałam - wierzę, że istnieją tacy księża.
                                Tak jak pewien ksiądz, ktory do dzisiaj na rowerze po parafii jeździ, bo
                                samochodu sobie nigdy nie kupił.

                                Jeśli parafianie płacą - ich problem. Uważam, że mają wpływ na stawki pakowane
                                do rąk księzy.

                                M.
                                • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 24.01.06, 00:47
                                  Pani Maiko7

                                  Z tym jeżdzącym księdzem na rowerze, to takie same bajeczki, jak to, że na dach
                                  dziurawy w kościele, datki wiernych są zuzywane. Może i są takie pojedyńcze
                                  przypadki, ale to tak rzadkie wyjątki, że nie wchodzą w rachubę. Jeśli pani
                                  tak twierdzi, że te przykłady przez panią przytoczone są regułą, to proszę
                                  odpowiedzieć mi, skąd kler polski wziął środki finansowe na to, że od 1970 r.
                                  (od Gierka) więcej wybudował kosciołów w kraju, niż cała reszta Europy od
                                  zakończenia wojny? Czy zdaje sobie pani sprawę z tego, ile kosztowało zbudwnie
                                  najwiekszej bazyliki jaką zbudowano w Europie od zakończenia wojny, a 6 w całej
                                  Europie, w Licheniu? To ten ksiądz dał co na rowerze jeżdzi?, ten co po 100 zł
                                  za pogrzeby bierze? Bóg daje przelewy na konto koscielne?
                                  • maika7 Re: a ja zrobilem tak 24.01.06, 07:43
                                    Panie Kociak40

                                    Nie twierdzę, że przytoczone przeze mnie przypadki to reguła. Napisałam, że się
                                    zdarzają.
                                    Widzę przepych i bogactwo kleru i twierdzę, że wierni mają w tym swój udział.
                                    DUŻY UDZIAŁ. Mylę się?

                                    M.
                              • miriam_73 Re: a ja zrobilem tak 24.01.06, 13:14
                                Czy słyszała pani w swoim życiu, aby ksiądz poszedł za darmo pochować
                                bezdomnego? (o ktorym zgłoszono, że był wierzącym), TAK

                                albo może taki fakt, że odprawił msze za darmo w intencji zmarłego, jak nie
                                dostał pieniędzy? TAK

                                W razie potrzeby służę "namiarami".
                                • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 24.01.06, 19:32
                                  Pani Miriam_73

                                  To tylko pogratulować pani, ma pani bardzo dobry słuch, o ile słyszała.
                                  Niestety, ja mam nie tylko słuch widać gorszy, bo nie słyszałem, ale i wzrok,
                                  bo co innego widzę niż pani, w stosunku do kleru.
                                  • kociak40 Re: a ja zrobilem tak 24.01.06, 19:46
                                    ""Widzę przepych i bogactwo kleru i twierdzę, że wierni mają w tym swój udział.
                                    DUŻY UDZIAŁ. Mylę się?"" - maika7.

                                    Nie myli się pani, wierni mają w tym udział decydujący, można powiedzieć nawet,
                                    całkowity, i to nie zawsze "dobrowolny". Bo jak nazwać dla przykładu, jak
                                    ksiądz przy spowiedzi podejdzie staruszkę i zasugeruje jej, że trzeba zamawiac
                                    msze za duszę jej zmarłego przed 15 laty męża, bo do koscioła nie chodził (aby
                                    niedługo móc się z nim spotkać w jednym miejscu i trzeba teraz te
                                    jego "niechodzenie do koscioła", mszami odkupić, a to bardzo kosztowne).
                                    To nie żart, znam 4 takie przypadki, gdzie starsze, samotne panie, dewotki, jak
                                    tylko listonosz "emeryturę po mężu" im przyniesie, to jeszcze bloku nie
                                    obejdzie, a one już do proboszcza gnają, aby się z nim "podzielić".
                                    • maika7 Re: a ja zrobilem tak 24.01.06, 21:08
                                      > To nie żart, znam 4 takie przypadki, gdzie starsze, samotne panie, dewotki, jak
                                      > tylko listonosz "emeryturę po mężu" im przyniesie, to jeszcze bloku nie
                                      > obejdzie, a one już do proboszcza gnają, aby się z nim "podzielić".

                                      To też widzę i dlatego
                                      - irytuję się gdy myślący, inteligentni ludzie tylko narzekają zamiast reagować,
                                      - boją się powiedzieć "nie odpowiadadam na te pytania"
                                      - zamiast powiedziec "nie pokażę mojego zeszytu" uciekają się do kłamstwa
                                      - i w razie potrzeby płacą - ile ksiądz zaśpiewa.....
                                      - itd, itd.

                                      Staruszki usprawiedliwiam - może gdyby miały poczucie bliskości z rodziną - to
                                      nie szukałyby zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa w relacjach z księdzem.
                                      Wkurzam się na młodych, zdolnych i potencjalnie mogących coś zmienić

                                      M.
    • svistak Re: koleda 24.01.06, 21:43
      prosze trzymac sie tematu watku!

      s.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka