xxara
16.09.06, 21:34
"Kocham. Nie biję" Superakcja.
W treści artykułu koszmarna statystyka: w badaniach CBOS aż 22 proc. rodziców
przyznało, że regularnie sprawia dzieciom "porządne lanie". Ot, wychowanie w
państwie katolickim. Czy nadal nie wiadomo, skąd się bierze przemoc i agresja
wśród młodzieży?
Kocham. Nie biję - akcja przeciw przemocy w rodzinie
Izabela Jopkiewicz, Gdańsk
2006-09-15, ostatnia aktualizacja 2006-09-14 19:43
Nie wierzę, że prawnie można zmienić los maltretowanych dzieci, gdy politycy
publicznie chwalą się stosowaniem kar cielesnych w domu. My, rodzice, musimy
zmienić się sami - mówi Anna Mazepa-Sobiak, mama z Gdańska
Zobacz powiekszenie
Fot. Mateusz Ochocki / AG
SERWISY
* eDziecko
Pulchniutka roczna dziewczynka przytula się do piersi swojej mamy, jedną
rączkę ufnie opiera na ramieniu przytulonego do nich ojca. Maleństwo to Lena.
Pozuje razem z rodzicami - Karoliną i Tomaszem, którzy w październiku biorą ślub.
Ta gdyńska rodzina pojawiła się właśnie - w ramach akcji "Kocham. Nie biję" -
na tysiącu billboardów w całej Polsce. Kampanię i jej hasło wymyśliła Anna
Mazepa-Sobiak, mama ośmiomiesięcznego Miłosza z Gdańska.
- Gdy byłam w ciąży, wstrząsnęła mną obejrzana w telewizji historia chłopczyka
skatowanego tak, że stracił wzrok i słuch. Serce mi się krajało - mówi. - Gdy
urodził się Miłosz, patrzyłam na niego i mówiłam: "Jesteś cudowny". Czasem
wracał obraz tamtego pobitego dziecka. Wiedziałam, że muszę działać - dodaje Anna.
Według Komendy Głównej Policji tylko w ub.r. ofiarami przemocy domowej (bicie,
okaleczenie, zaniedbanie, wykorzystanie seksualne) padło 37 tys. dzieci do lat
13. W badaniach CBOS aż 22 proc. rodziców przyznało, że regularnie sprawia
dzieciom "porządne lanie".
- To tylko bezduszne cyfry, a przecież za każdą z nich stoi dramat - mówi
Anna. - Wierzyłam, że rodziców, którzy myślą podobnie jak ja, musi być więcej.
Wymyśliłam akcję "Kocham. Nie biję".
W maju, w Dniu Matki, mama Miłosza pojawiła się w gdańskiej redakcji "Gazety".
Poprosiła o pomoc w poszukiwaniu twarzy do jej kampanii. Nie chciała
zawodowych modeli. Zależało jej na rodzicach, którzy naprawdę nie podnoszą
ręki na swoje dzieci. Szukała także sponsora akcji i firmy, która pomogłaby ją
przeprowadzić. Już w pierwszych dniach na jej apel w "Gazecie" odpowiedziało
ponad 50 rodzin. Znalazły się firmy: MCSI Group sponsoruje akcję, Agencja
Reklamowa YAPAN zrobiła plakat z małą Leną i jej rodzicami.
Mama Leny: - Tu nie chodzi o reklamy kaszek czy pieluch, ale o coś
ważniejszego, o szczęście innych maluchów. Uczestniczymy w czymś niecodziennym.
- Nigdy nie dała pani Lenie klapsa?
- Oczywiście, że nie. Pupa Lenki służy tylko do pieszczot (śmiech). Ale
poważnie: żeby uderzyć roczne dziecko, trzeba być chyba chorym psychicznie. My
zakładamy, że bicia dzieci w naszej rodzinie nie będzie nigdy. Bo Lenka to
pierwsza z nadchodzącej trójki naszych dzieci. Taki mamy plan.
Billboardy z rodziną Leny zgodziły się powiesić za darmo na swych tablicach
firmy outdoorowe: AMS, Clear Channel Poland, Ströer i News Outdoor.
- Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę - cieszy się Anna
Mazepa-Sobiak. - Dziękuję wszystkim. Może ktoś, kto bije swe dziecko, spojrzy
na tę słodką Lenkę na plakacie i sobie pomyśli: "I ja bym tak mógł". Nie
wierzę, że zapisy prawne mogłyby zmienić los maltretowanych dzieci. Nie teraz,
gdy politycy publicznie chwalą się, że stosują kary cielesne. Musimy zmienić
się sami.
Anna Mazepa-Sobiak wciąż czeka na zdjęcia szczęśliwych rodzin. Można nadsyłać
je na adres: kocham.niebije@gazeta.pl. Trafią na stronę www.kochamniebije.pl,
która będzie gotowa za kilka dni
ŹRÓDŁO: