grgkh
19.06.07, 18:37
Ciekawe, jak się ta sprawa zakończy. Dotyczy ona nas wszystkich, wolności
słowa i nadużywania przywileju, do którego prawo rości sobie religia. To jest
to, co właśnie dziś opisywałem trollowi - rozszerzanie swojej prywatnej
strefy wpływu poprzez twierdzenie, że strefie publicznej należy się
nadzwyczajny przywilej do tego. Oczywiście kosztem strefy prywatnej tych,
którzy nie podporządkują się, w tym przypadku religii.
I zapomina się, że sprawa religii jest całkowicie prywatną sprawą człowieka.
Dlaczego? Bo znów religia jest tylko narzędziem do pełni władzy.
Uważaj, z czego kpisz w internecie. Uważaj z czego kpisz. Uważaj, bo są
sprawy święte i choć Boga nie ma, to i tak w jego imieniu wolno wszystko. Nie
ma Boga, ale są jego namiestnicy i im się władza należy. W jej imieniu wolno
zabić, czego ludzie podporządkowani religijemu amokowi nie raz pokazywali. W
Polsce jeszcze się nie zabija, ale to tylko jeden krok. Zaczyna się od
nienawiści do tych, co nie z nami, do innych. W tej nienawiści jesteśmy
ćwiczeni co dzień. Od rana do wieczora i od wieczora do rana mówi się, że
wśród nas sa źli. Złym może byc każdy z nas, wystarczy, że wskaże go Wódz-
Fuhrer-Duce albo enfante.
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4234675.html
Mirosław S. z Torunia dostał nauczkę za to, że dla żartu zamieścił w nim
zdjęcie Jezusa Miłosiernego z doklejoną twarzą Stalina - odpowie przed sądem
za obrazę uczuć religijnych.
34-letni torunianin - lektor języka angielskiego z wyższym wykształceniem -
twierdzi, że kilka miesięcy temu znalazł fotomontaż w sieci. - Uznałem, że
jest zabawny, i przekopiowałem na stronę www.wrzuta.pl, gdzie każdy wrzuca,
co mu się podoba - opowiada. - Podpisałem go "Św. Józef". Kiedy 30 maja o 8
rano zapukała do mnie policja z Chełmna i przedstawiła mi zarzut, zdębiałem.
Zdjęcie, które zostało wykorzystane do fotomontażu, przedstawia postać
Chrystusa zmartwychwstałego z charakterystycznymi dwoma promieniami z obrazu
w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Jego replika znajduje się w
niemal każdym kościele w Polsce.
Na spreparowane zdjęcie Chrystusa z twarzą Stalina natknęło się podczas
przeglądania internetu dwoje mieszkańców wsi Firlus pod Chełmem. Poczuli się
dotknięci i zażądali od policji, aby odnalazła sprawcę, który uraził ich
uczucia religijne.
Funkcjonariusze ustalili, z jakiego komputera został wysłany do sieci
fotomontaż, i w ten sposób dotarli do Mirosława S. Mężczyzna został
zatrzymany i przewieziony do komendy w Chełmnie. Tu trafił również jego
sprzęt. Podczas przesłuchania torunianin potwierdził, że zamieścił zdjęcie w
internecie. Choć dodał, że tego nie żałuje, zgodził się na zaproponowaną
karę, co pozwala sądowi na wydanie wyroku bez przeprowadzania procesu.
Z dwóch opcji - 2 tys. zł grzywny lub 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu i
500 zł grzywny - zdecydował się na tę drugą. Jednak po wyjściu z komendy
zmienił front: - Nie wiedziałem, że zdjęcie przedstawia Jezusa, bo nie jestem
religijny - twierdzi. - Sądziłem, że to satyra na kult jednostki w byłym
ZSRR. Dla mnie to był Stalin ucharakteryzowany na świętego. Przecież nie ja
robiłem to zdjęcie, więc skąd miałem wiedzieć, że może kogoś obrazić?
Bp Tadeusz Pieronek: - Ktoś, kto bawi się w takie rzeczy, powinien udać się
do psychiatry. Przypadkami patologicznymi się nie zajmuję, więc nie będę tego
nawet komentował. Tylko człowiek niespełna rozumu tak obchodzi się ze
świętościami.
Mirosław S. zapowiada, że wycofa z sądu zgodę na tzw. dobrowolne poddanie się
karze. Obecnie sprawę konsultuje z adwokatem. Jeśli to zrobi, odbędzie się
normalny proces. - Szokuje mnie, że można kogoś skazać za tak bzdurne
przestępstwo, jakim jest przesyłanie plików po internecie. Każdego dnia
tysiące ludzi dzielą się zdjęciami znalezionymi w różnych miejscach w sieci,
bo uważają je za dziwne, ciekawe, szokujące albo śmieszne - dziwi się
Mirosław S.
Funkcjonariusze prowadzący jego sprawę nie mają wątpliwości: - Tak jak nie
widzimy powodu, aby bezkarnie znieważać np. mniejszości seksualne, tak nie ma
przyzwolenia na obrażanie czyichś uczuć religijnych, bez względu na wyznanie -
mówią. - To specyficzna sprawa. Pokrzywdzeni pochodzą ze środowiska
wiejskiego, gdzie wrażliwość religijna jest wyższa. Nie dziwi nas, że ludzie
mogli poczuć się urażeni.
Sąd ma zająć się sprawą 28 czerwca.