Jeszcze o cudach

08.11.07, 07:56

....naszego papieża. Będąc w markecie zobaczyłem druciany pojemnik
wypełniony najnowszą publikacją (chyba, że nie kupują tego i stoi
tak to od dawna), "Cuda naszego Papieża" stron 136, cena tylko 19,90
zł, oprawa twarda, okładka kolorowa. Leżała też sama obwoluta z tej
książki na podłodzę, więc wziąłem i teraz mogę przekazać co zawiera
ta książka. A więc, cytuję: "Cudów i owoców łask przypisywanych
Pawłowi II jest bardzo dużo. Nie można oszacować nawet w
przybliżeniu ich ilości .....". Z tego wynika jasno, że cuda czynił
i czyni bez wytchnienia, nawet można powiedzieć, że bawi się cudami,
to jego żywioł. Jednak najważniejsze jest stwierdzenie dalsze,
cytuję: "książka opisuje liczne historie łask i cudów, które miały
miejsce zarówno za życia JPII, jak i po Jego śmierci.....". Bardzo
ważne, zwłaszcza te cuda za życia, być może sam o nich nie wiedział,
nie powiedzieli mu. Jeśli sam nie wiedział o cudach za życia, to ci,
którzy ich dostąpili, też nie zdawali sobie sprawy z tego. Uważali
pewne niewytłumaczalne zdarzenia jakie ich dotknęły, za zjawiska
paranormalne, a to była jego "robota". Teraz dopiero zrozumiałem,
taki bardzo dziwny przypadek jaki mnie spotkał. To było podczas jego
wizyty w Warszawie. Ja wtedy leżałem w szpitalu, były to czasy kiedy
nic nie można było kupić, jedzenie szpitalne było tak nędzne (a
nawet więcej niż nędzne), że miałem poważne obawy czy w ogóle
przezyję ten pobyt. Nawet moja żona, na codzień tak zrównoważona,
miała zmartwienie, że o ile wyjdę z tego szpitala, to będę dla niej
za lekki. Jedyny "wesoły promyczek", to ta Jego warszawska wizyta.
Wizyta się skończyła i w dniu jego odlotu z Okęcia, ja wyszedłem ze
szpitala. Pierwszą czynnością po przybyciu do mieszkania, było
zważenie się, ile mnie jeszcze "zostało". Wielkim szokiem było
wskazanie wagi (elektroniczna, dobrej firmy, na gwarancji), że waga
moja jest o 2 kg większa. Do dnia dzisiejszego było to dla mnie
zjawiskiem paranormalnym, teraz już wiem co za tym "stało" i komu to
należy przypisać. Cuda za życia JPII były o wiele większe, bardziej
trudne, choć wydające się niewiadomego pochodzenia. Obecne, po jego
śmierci, choć wiadomo czyje, są jakoś nieprzekonuwujące. Poszedł
wyraźnie na ilość, a to obniżyło jakość.
    • adam81w Apropos cudów 09.11.07, 22:10
      Cytat z książki Terriego Prachetta "Ciekawe Czasy":

      "Kiedy dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności ktoś uniknie pewnej
      śmierci, mówią, że to prawdziwy cud. Lecz kiedy ktoś ginie wskutek
      dziwnego ciągu wydarzeń - olej rozlany akurat w tym miejscu, bariera
      zabezpieczająca pęknięta właśnie tu - to także musiał być cud. Fakt,
      że zdarzenie nie było miłe, nie oznacza jeszcze, że nie było
      cudowne."

      smile
      • kociak40 Re: Apropos cudów 09.11.07, 22:30

        Jest jedno tylko wytłumaczenie tego - cuda mogą być pozytywne i
        negatywne. Jeden doznał pozytywnego, drugi mógł dostąpić negatywnego.
        Ot i cała tajemnica.
      • kociak40 Re: Apropos cudów 10.11.07, 18:18

        Panie adamie81w

        Wydaje mi się, że raczej nie wierzy Pan w cuda? czy nie tak?
        W kosciołach bardzo rzadko się to zdarza, raczej na drzewach coś się
        ukazuje, dachach itd. Takie cuda są niezbyt udokumentowane i być
        moze to jest przyczyną niewiary. Cuda w kosciołach, choć bardzo
        rzadkie, mają jednak nie raz pełną wiarygodną dokumentację.
        Precjoza, złoto, darowane przez wiernych jako wota do ołtarza,
        zamieniają się nie kiedy na imitację i tombak. To jest już dobrze
        udokumentowane.
        • adam81w Re: Apropos cudów 10.11.07, 18:55
          kociak40 napisał:

          >
          > Panie adamie81w
          >
          > Wydaje mi się, że raczej nie wierzy Pan w cuda? czy nie tak?

          no tak. raczej na pewno w nie nie wierze.
Pełna wersja