Dodaj do ulubionych

Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui

IP: 195.117.174.* 18.08.06, 13:43
Witam,
Jedziemy w 2 osoby z Exim na 14dni do tego hotelu - Sol Club Kantaoui w
terminie 09-23.2006, czy ktoś wybiera się w tym terminie?
Obserwuj wątek
    • Gość: rabinowa Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: 81.210.25.* 18.08.06, 14:00
      oj, ja jade 31.08 na tydzien do tego hotelu, wiec moge dac znac jak bylo:)))
      • Gość: Ecuador69 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: 195.117.174.* 18.08.06, 14:09
        Będę zobowiązany
        • Gość: rabinowa Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: 81.210.25.* 18.08.06, 14:28
          7-go bede spowrotem, wiec mozecie sie skontaktowac przez sobolowa@interia.pl,
          opisze co, jak i gdzie:)
    • Gość: im77 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.pkobp.pl 22.08.06, 10:22
      Witam
      ja jadę 15.09 do selimy, ale tylko na tydzień i mam nadzieje że się nie
      rozczaruję
      • Gość: *itka** Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.06, 21:25
        Byliśmy tam z mężem w lipcu. Hotel w stylu kolonialnym, większość pokoi w
        bungalowach - niestety. Pokoje w budynku głównym mają nieco wyższy standard.
        Pokoje w bungalowach - moim zdaniem zasługują na ***. Umeblowanie i wystrój
        raczej skromny, ale najważniejsze żeby klima działała sprawnie...Każdy pokój
        posiada lodówkę i telewizor - tvn nadaje w późnych godzinach wieczornych i
        rankiem - ale jednak, więc byliśmy na bieżąco z wiadomościami z Polski. Z kazdym
        niedociągnięciem typu popsuta lodowka radzę nie czekać i natychmiast zgłosić w
        recepcji, potem przypominać się co jakis czas...Usterki są usuwane, ale trzeba
        stanowczo żądać naprawy. Skromne pokoje to w zasadzie jedyny minus tego hotelu.
        Dużym plusem jest pyszne jedzonko - bardzo bogata oferta dań, wszystko
        świeżutkie i dość urozmaicone.Winko do kolacji gratis w dowolnych ilościach:-)Co
        wieczór organizowane są animacje - niestety poziom ichniejszego humoru do nas
        nie trafiał, zasmiewali się jedynie Rosjanie (liczna grupa)....Ale można było
        zająć czas wieczorkiem nie opuszczając hotelu.Plaza dosyć duża i czysta - uwaga
        na meduzy....pojawiają się po burzy lub deszczu - w razie ukąszenia trzeba się
        zglosić do ratownika- daje taką ichnią maść i po kłopocie. Radzę zajmować lezaki
        na plazy rankiem, idąc na śniadanie - zanieść ręcznik czy coś tam.....Na wolne
        parasole po 10 godzinie raczej trudno liczyć. Leżakow jest mnóstwo - ale
        parasoli jak na lekarstwo, biorac pod uwagę liczebność hotelu (850 pokoi. Leżaki
        na plazy płatne - dwa dinary od sztuki.Hotel posiada cztery baseny - w tym dwa
        dla dzieci. Tu też trzeba zajmować wcześniej parasole, ale już bezpłatne.W
        poblizu hotelu znajduje się duży supermarket z pamiątkami i artykułami
        spożywczymi. Są tam stałe ceny- więc nie trzeba się targować bez sensu pół
        godziny o flaszkę coli....Do centrum raczej daleko - ok. pół godziny do 40 minut
        spacerkiem - nie wierzcie rezydentowi że to 20 minut drogi...Radzę w jedną
        stronę podjechać sobie taksówką lub tuk tukiem - stoją zawsze pod
        hotelem...Koszt przejazdu to 6 dinarów, wszystko jedno ile osób wsiada-
        najlepiej się dogadać z kimś z hotelu i jechać w cztery osoby taksówką.W samym
        porcie czyli centrum drogo i tłoczno, ale niezwykle klimatycznie- zwlaszcza przy
        pokazie tanczącej fontanny przy wejściu do portu. Widowisko zaczyna się o 21
        kazdego wieczoru. Polecam wycieczkę dwudniową na saharę. Kosztuje 169$ na osobe,
        ale warto. To rzeczywiście kawałek prawdziwej Tunezji- fascynująca podróż
        wielbłądami i jeepami, przepiękny krajobraz w czasie całej podróży.Ufffff....ale
        się rozpisałam....Jeśli masz jakieś pytania- pytaj śmiało, na każde postaram się
        odpowiedzieć. Jesli jesteś zainteresowana zdjęciami hotelu, plaży czy podróży po
        Saharze - podaj adres mailowy. Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku.
        P.S. z jakim biurem lecicie? Jesl iz eximem to jeszcze napiszę ci poźniej na co
        uważać....
        • Gość: wojgor Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.autocom.pl 23.08.06, 08:03
          Bardzo cieszę się z Twoich aktualnych spostrzeżeń, gdyż niewiele jest opinii o
          tym hotelu na formu. Będziemy wdzięczni za odpowiedzi na poniższe pytania, gdyż
          wyjeżdżamy do tego hotelu 26.08 na tydzień z KRK z EXIM TOURS (2 os, dorosłe i
          córka 9 lat) i nigdy niebyliśmy w Tunezji:
          1) jest kilka negatywnych informacji na temat bungalowów w tym hotelu
          dotyczących ciasnej zabudowy - "wszystko na kupie" i braku możliwości
          swobodnego relaksu przed domkiem np. z papierosem. Skargi dotyczą też hałasu
          powstającego nad ranem na brukowanych alejkach powodowanego przez sprzątaczki
          ciągnące wózki z ręcznikami. Nieliczne opinie podkreślają obecność jakiego ś
          murku okalającego bungalowy i sprawiające niedobre wrażenie. - jakie są Wasze
          opinie ?
          2) Czy musieliście interweniować w sprawach zakwaterowania czy też taki
          był "przydział" - niektórzy polecają nocleg w skrzydle hotelu ale podobno
          trzeba "dać" i są trudności z zakwaterowaniem rodziny - czy jest możliwość
          wyboru: bunalow - hotel - ile i kiedy dać napiwku w recepcji
          3) jak wyglądają sprawy zdrowotne - niektóre opinie polecają mycie zębów w
          wodzie mineralnej. Czy stowaliście jakieś lekarstwa i które warto zabrać na
          wszelki wypadek ? Co można bezpiecznie jeść/pić i gdzie poza hotelem ? Czy
          jedzenie HB jest wystarczające czy dojadaliście gdzieś jeszcze ?
          4) podobno leżaki są, zwłaszcza na plaży, zdezelowane jaka jest Twoja opinia na
          ten temat ? Czy taka "rezerwacja" leżaków na plaży i basenie była
          wystarczająca - czy są ręczniki na plaży czy swoje ?
          5) Czy byliście na jakichś wycieczkach fakultatywnych i jak je zamawialiście -
          co polecalibyście ? Czy byliście na Saharze, w Tunisie lub aquapalace ? Co z
          wieczorkiem folklorystycznym ? Czy jadąc na tydzień jest szansa załapać się na
          Sahel - wyjeżdżają tylko w sobotę ?!
          6)Jak to jest z tym wykwaterowaniem - czy wyrzucili Was z bungalowu ? gdzie się
          podzialiście i gdzie jedliście ?
          7) Ile wziąść kasy - 3 osoby - 1 tydzień
          8) Będziemy wdzięczni za inne wskazówki praktyczne
          Będziemy szczerze zobowiązani za wszelkie Wasze spostrzeżenia i praktyczne
          uwagi, które umożliwiłyby nam uniknięcia niespodzianek. Jeśli byłaby szansa
          przesłania jakichś fotek na maila - prosimy. Pozdrawiamy, licząc na odpowiedź.
          • m.m.s Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui 24.08.06, 09:50
            Cześć!

            Byłem w tym hotelu w dniach 7.08 do minionej soboty,kiedy niestety musiałem
            wrócić,czyli minione dwa tygodnie.Mieszkaliśmy w bungalowach (dwie osoby
            dorosłe i dwoje dzieci 7 i 12 lat).Ja byłem w Tunezji drugo raz , żona szósty ,
            starsze dziecko ósmy ( w tym żona i dzieci były już tam w tym roku w czerwcu -
            mają więc skalę porównawczą).Opinia wspólna jest taka,że hotel jest spoko,bez
            wypasu (potrzebowaliśmy pokoju 4 osobowego ,stąd dano nam bungalow).
            1.Murek przed bungalowem tworzy coś w rodzaju tarasu (mikro tarasu raczej,ale z
            papierosem można usiąść - krzesła są i stolik też - i poczytać książkę też).Nie
            robiło to na mnie żadnego wrażenia.Jak nie supiacie na codzień w wypasionych
            miejscach z grubymi dywanami na podłodze czyli jeśli nie poszukujecie super
            wypasu - bungalow jest spoko.W naszym były mrówki - to jedyny drobiazg.Jest
            lodówka , łazienka jest mała raczej , trzeba korzystać indywidualnie i jest
            wanna z zasłoną , a nie kabina.Nic mi nie wiadomo o dawaniu działy za lepszy
            pokój , ale nawet gdyby była taka możliwość pewnie bym nie dawał - bungalow
            jest naprawdę spoko.
            Moje dzieci nigdy nie chorowały w Tunezji , woda jest cholorowana dość mocno i
            jedynie ze względów smakowych można umyć w mineralnej.Jak pijesz kawę do
            śniadania to weź sobie z Polski słoik rozpuszczalnej albo kup sobie tam -
            tamtejszej kawy nie da się pić (tej w restauracji na śniadaniu , innej nie
            próbowałem).Nie spotkałem się z dolegliwościami żołądkowymi , wywołanymi
            jedzeniem.Żona wzięła podstawowe leki i nieodpakowane przywiozła - tak jest za
            każdym razem.
            Wyżywienie HB jest absolutnie wystarczające i naprawdę różnorodne , zmieniane
            dziennie (nie wszystkie potrawy oczywiście) - lubie dobrze zjeść i naprawdę
            miałem sporą przyjemność z posiłków.Napoje do kojacji są bezpłatne (wino ,niby
            cocacola i nibyfanta oraz mineralna).DObrze jest zakuplować się z kelnerem -
            można mu dać 2 dinary na dzień dobry , będzie zawsze szybko do dyspozycji).
            Leżaki na plaży są płatne i faktycznie niezbyt nowe.Leżaki na basenie są gratis
            i nie ma wariacji z zajmowaniem (dwa lata temu w Egipcie musiałem wstawać o
            6:30 i iść zająć leżaki) tutaj weź ręcznik idąc na śniadanie w granicach 8:30 ,
            zajmij leżak i spoko.Na plaży nie ma ręczników,hotelowe są ciemnobeżowe
            (przywykłem do białych) i jakoś nie mogłem się przekonać do ich
            używania,mieliśmy swoje.Dziecku weź materac , fale na morzu są ekstra , świetna
            zabawa jak się pływa na materacu.Plaża czysta na średnim polskim
            poziomie,gorący piasek , szeroko i słona woda , bardzo słona woda.Polecam lot
            spadochronem za motorówką (20 dinarów , ale warto!)
            Nie byłem na żadnej wycieczce - nie pomogę w tej kwestii.
            Co do kasy : 4 osoby , 2 tygodnie = 500 euro.
            Nikt nas nie wyrzucał , samolot mieliśmy o 13:00 w sobotę , o 10:10 przyjechał
            autobus , rano zjedliśmy śniadanie , wzięliśmy walizki i udaliśmy się do
            recepcji.

            Podsumowując: to był mój pierwszy urlop po dwóch latach i bardzo dobrze
            odpocząłem , chociaż miałem obawy jadąc , że będzie brudno itp. Ale naprawdę
            było spoko.Udanego wyjazdu życzę , będziecie zadowoleni !!
            • im77 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui 24.08.06, 10:08
              Takie informacje podnoszą mnie na duchu. Mam pytanie z jakim biurem byliście i
              jaka jest różnica między pakietem ALL a HB w tym hotelu
              • Gość: m.m.s Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: 217.153.211.* 24.08.06, 17:13
                Sorki nie logowałem się.Byliśmy z EXIM , co do różnicy między ALL a HB - nie
                wiem , byłem na ALL kiedyś w Egipcie i był jeszcze obiad i drinki.Tutaj nie
                widziałem zbyt wielu ludzi z bransoletkami ALL ,także nie było nawet kogo pytać.

                Będzie OK , odpoczniecie i pogoda dopisze ! Naprawdę spoko.
            • Gość: wojgor Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.autocom.pl 25.08.06, 07:00
              Dzięki za praktyczne wskazówki. Pozwól, że gdy będziemy mieć jeszcze
              wątpliwości to zapytamy. Wylatujemy jutro tj .sobota 26.08.06. Pozdrowienia z
              Krakowa.
              • m.m.s Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui 25.08.06, 09:18
                Gość portalu: wojgor napisał(a):

                > Dzięki za praktyczne wskazówki. Pozwól, że gdy będziemy mieć jeszcze
                > wątpliwości to zapytamy. Wylatujemy jutro tj .sobota 26.08.06. Pozdrowienia z
                > Krakowa.

                Spoko.Dzisiaj do 17:00 jestem stale przy kompie nie ma problemu.Myślę cały czas
                czy nie pominąłem czegoś ważnego.Trzeba pewnie dodać,że to kraj arabski i jak
                masz niską odporność na natrętnych sprzedawców to raczej nie wybieraj się do
                mediny w Sousse,a w porcie El Kantaoui poruszaj się troszkę dalej od
                sklepów.Podobnie jeśli nie lubisz się targować.Ale to naprawdę nie jest
                problem , tylko lokalny koloryt.Z hotelu do centrum El Kantaoui taksówką można
                dojechać za 2 dinary , tylko trzeba twardo powiedzieć,że jedziesz za 2
                dinary,albo odejść.Na wprost wyjścia z hotelu jest blaszany przystanek
                autobusowy,bilety autobusowe do centrum (jakieś 4-5 minut jazdy) kosztują też
                chyba gdzieś 2 dinary,tylko trzeba mieć szczęście trafić na autobus.Kawałek
                dalej jest sklep HAWAII , spożywczak i ciuchy oraz sporo pamiątek.Napisem ,że
                nie wolno wnosić napojów do hotelu się nie przejmuj.Centrum el kantaoui jest
                ładne - to dwa okrągłe place z fontannami otoczonymi restauracjami i
                sklepami.Nie jadłem w knajpach.Jest małe wesołe miasteczko - beznadziejne,ale
                dziecko pewnie wymusi,odradzam komnatę strachu -żenada:).
                Mam lekką schizę jeśli chodzi o Ruskich w hotelu - ale trafiliśmy na niewielką
                ilość i akurat takich,którzy nie pili.Najbardziej hałaśliwa nacja to Włosi,ale
                to naprawdę nie przeszkadza.Przez ściany w bungalowach nie słychać nic.Można
                oglądać TVN w telewizorach w pokojach.Jest dyskoteka na terenie hotelu ,
                podobno wyłącznie dla gości - o to ważne , zapomniałem - mojej żonie ukradli
                tam komórkę z torebki.Ale sama sobie winna bo zostawiła torebkę na stoliku i
                poszła tańczyć.W Polsce ukradliby całą torebkę , także i tak nieźle.

                Ale Wam zazdroszczę !

                Pozdrawiam - wypoczywajcie i niczym się nie denerwujcie.Mój mail
                m.m.s@gazeta.pl - dajcie znać jak było!
        • Gość: im77 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.pkobp.pl 23.08.06, 09:33
          mam nadzieję że we wrześniu już nie trzeba będzie walczyć o leżaki na plaży,
          czy przy basenie. Jadę pierwszy raz z dzieckiem 4 letnim i najbardziej obawiam
          się jedzenia, bo jak byłam kilka lat temu to trochę odchorowłam po powrocie,
          ale to był bardzo słaby hotel z bardzo marnym jedzeniem. Chociaż jak
          przylecieliśmy do Tunezji przed południem i niestety trzeba było czekać na
          kolację dość długo to kupiliśmy sobie kurczaka pieczonego ... na ulicy, był
          niedopieczony i okropny, ale przeżyliśmy.
          Mam pytanie dotyczące wyboru bungalowu - jezeli można sobie wybrać, lepiej
          mieszkać bliżej basenu, czy raczej dalej(chodzi mi o hałas )
        • im77 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui 24.08.06, 09:04
          Mam pytanie czy był ktoś z innego biura niż Exim
          Jadę ze scan holiday i mamy opcję All i jak to wygląda w porównaniu z HB
          Pozdrawiam
    • Gość: *itka** Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.06, 21:48
      Doczytałam dopiero teraz ze jednak z Eximem lecicie.....HM.....mieliśmy
      wykupiony pobyt od 6 lipca do 20 lipca - czyli 14 dni. Niestety wylot był w nocy
      z 6 na 7 lipca, więc do hotelu dotarliśmy 7 lipca na 8 rano. O 10 miał się
      pojawić rezydent- więc zero spania. Po spotkaniu z rezydentem padliśmy więc na
      całe popołudnie. Wylot natomiast odbył się 20 lipca o godzinie 20 - z tym, ze
      doba hotelowa kończy się 20 lipca o godzinie 12 w południe. Czyli trzeba było od
      12 do 17 czekać gdzieś na terenie hotelu bez prawa do wliczonego w cenę
      posiłku....heheheh. I tak mieliśmy szczęście - nasi przyjaciele lecieli do Gdyni
      samolotem o północy, więc spędzili w hotelu prawie 10 godzin bez pokoju. Z
      hotelu miał nas zabrać autobus, który oststecznie po dwóch godzinach czekania
      się nie pojawił i na lotnisko dotarliśmy z Rosjanami, którzy łaskawie nas
      zabrali autobusem z innego biura. W sumie dotarliśmy na czas, ale o
      jakichkolwiek zakupach na bezcłówce juz nie było mowy. Biegiem do
      samolotu.Okazało się, ze rezydent źle zapisał nazwę hotelu i czekali na nas
      gdzie indziej 15 minut po czym spokojnie odjechali. Super.
      Tak więc z wykupionych 14 dni zrobilo się 12, a właściwie 11, bo dzień po
      przylocie przeznaczyliśmy na odespanie poprzedniej nocy....ech....Ale
      cóż.....biuro zabezpiecza się przed roszczeniami z tego tytułu zapisem
      (oczywiście małym drukiem):"pierwszy i ostatni dzień przeznaczony jest na
      dojazd". Dzięki temu- jak mniemam- Exim ma nieco tańsze oferty niż inne
      biura.....przecież płaci za 13 dób hotelowych. Klienci neckermana i sun fun
      zostawali spokojnie w swoich pokojach do godziny przyjazdu autobusu na lotnisko.
      Więc tak naprawdę oferty Eximu- tańsze od innych- trzeba przyjmowac z całym
      dobrodziejstwem inwentarza. Więc nie marudzę, ale ostrzegam jedynie, zebyście
      byli przygotowani na niespodzianki....Acha, bardzo wazna jest Karta Policyjna,
      którą po zakwaterowaniu w hotelu wypełniacie. Trzeba ją zachować aż do odprawy
      paszportowej przy wylocie z Tunezji. Celnicy żądają jej wydania, o czym nie
      poinformował nas rezydent. Dobrze, że je zachowaliśmy, bo ich brak wróży kłopoty
      przy odprawie.Pozdrawiam.Viola
      • Gość: patka Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: 81.210.25.* 23.08.06, 08:23
        witam, lece do sol club kantaoui 31-go i tez zalezaloby mi na zdjeciach, czy
        moge prosic na sobolowa@interia.pl?? bede wdzieczna:)
    • Gość: DaV Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 12:58
      Itka mam pytanie o pokoje w samym hotelu nie w bingalowach. Na co one wychodzą
      z obu stron basen, drogę, śmietnik? Czy nie jest przy nich głośno ze względu na
      animacje itp. ? Pozdrawiam
      • Gość: *itka** Re: do DaV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 20:25
        Okna w pokojach w budynku głównym wychodzą w dużej częśći na basen i bungalowy.
        Jest parę pokoi z widokiem na sąsiedni hotel, ale jaki jest tam stan zasmiecenia
        pojęcia nie mam- wolałam nie ryzykować wycieczek wzdluż ogrodzenia;-)Pokoje obok
        basenu i stanowiska animatorów to numeracja -z tego co pamiętam -ok. 90. Ale
        wieczorne harce kończą się nieodwołalnie o 23. Potem już zero muzyki - a i
        kąpiel w tych godzinach i wczesnie rano zabroniona, więc po nocach raczej nikt
        się tam nie tłucze.Pozdrawiam
    • im77 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui 23.08.06, 15:24
      może ma ktoś zdjęcia pokoi hotelowych, bo z tego co czytałam o tym hotelu są
      tragiczne.
      czy w hotelu selima istniej cos takiego jak budynek główny, w którym są pokoje
      hotelowe
      • Gość: *itka** Re: do wojgora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 20:17
        Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na Twoje pytania. Otóż:
        1) pokoje w bungalowach zupełnie przestronne - choć, z tego co zauważyłam
        wielkość pokoju jest ta sama dla dwóch osób i dwóch z dostawką - wstawiają
        dodatkowe łóżko i już. Ale szczególnej ciasnoty nie ma. Spokojnie można sobie
        pozwolić na relaks z papieroskiem - przed każdym pokojem jest coś na kształt
        małego tarasu, okolonego osławionym murkiem. Murek - w porządku:-)Lepsze to niż
        wzrok ciekawskich sąsiadów - pokoje usytułowane są blisko siebie.W związku z tym
        jakieś głośniejsze wieczorne posiadówki na tarasie odpadają, ze względu na
        obecność sąsiadów. W naszym przypadku bywały interwencje - niestety:-( ze strony
        wspólokatorów tuż po 22...Więc musieliśmy się szybko rozejść...Jeśli traficie na
        pokoje obok ichniego składziku z ręcznikami - kaplica!!Rzeczywiście od rana
        rumor i gadki pań sprzątaczek. Ale u nas akurat było cicho - pokój 420.
        Bungalowy to po prostu ciąg zabudowań i sąsiadujących ze sobą pokoi, a nie
        osobne parorodzinne domki - jak się u nas powrzechnie określa bungalow.
        2)nie mieliśmy możliwości zamiany pokoju na inny, ze względu na brak wolnych
        pokoi w tym czasie. Można oczywiście przy zakwaterowaniu podjąć probę negocjacji
        - a nuż się coś trafi wolnego. Mile widziane wspomaganie podjęcia decyzji dla
        pana recepcjonisty w postaci 20 dolców. Jeśli będą wolne pokoje- nie robią
        większych problemów z zamianą.
        3)zęby można spokojnie myć wodą z kranu. Jako niezawodny sposób
        (sprawdzony!!!!!)na problemy żołądkowe polecam profilaktycznie po każdym posiłku
        spożycie wysokoprocentowych napojów w dowolnej ilości. Chodzi się co prawda od
        rana na bani, ale żadne tałatajstwo się nie ima. W przypadku nieletnich
        oczywiscie nie polecam- pytajcie na początku u rezydenta o nazwę leku i
        najlepiej sobie nabyć w aptece. Nam nie był potrzebny, ale był przypadek
        lekkiego zatrucia dziecka - po tym specyfiku przechodzi natychmiast. Nazwy nie
        pomnę - ale rezydent wie o co chodzi.Jedzenie w tym hotelu jest naprawdę dobre -
        w porównaniu z innymi hotelami tej samej klasy powiedziałabym nawet, że świetne.
        Nie ma potrzeby kupowania czegokolwiek na mieście. Obiadokolacja przebiega w
        dwóch turach - lepiej się wpisać na pierwszą tj. od 18.30 do 20, o tej godzinie
        już głód w oczy zagląda. Następna tura spożywa po 20.Pytają o to przy
        zakwaterowaniu - którą opcję wybieracie.
        4)leżaki zdezelowane nie bardziej niż na innych plażach - ale jest ich mało i
        lepiej je wcześniej rezerwowac. Materace płatne po 2 dinary. Ręczniki plażowe
        zabierzcie z domu, tam nie dają:-(
        5) byliśmy na Saharze dwudniowej - POLECAM. Pojedziecie to się przekonacie
        dlaczego.Do Tunisu radzę się wybrać zapaleńcom spragnionym wedrówce po Medinie(
        to taki ichni targ) i muzeum z mozaikami. Ładne za to jest miasteczko Sidi bu
        Sed, podziwiane w drodze powrotnej. W sumie- szkoda pieniędzy, można tam
        pojechać na własną rękę za 1/3 ceny. Wieczorek folklorystyczny- chała jakich
        mało. ci sami animatorzy co kazdego wieczoru fikają koziołki, dają kolację -
        nota bene tuż po kolacji zjedzonej normalnie w hotelu wynoszą niedojedzone
        potrawy na wieczorek - a to wszystko za jedyne 25 dolcow od
        osoby...zgroza.....Jeśli jedziecie na tydzień - polecam jeszcze raz dwudniową
        Saharę, będziecie zadowoleni. Wyjeżdżają w środy i w soboty.
        6)o godz. 11.30 w dniu wyjazdu dzwoni do pokoju recepcjonista i uprzejmie
        informuje, ze należy opuścić pokój. Czekaliśmy az zabiorą nasze bagaze do
        przechowalni, ale po godzinie czekania zadzwoniłam do recepcji z awanturą. Bez
        sensu siedzieć na walizkach i czekać. Poszliśmy sobie na spacer plażą, a potem
        na basen - po prostu zabralam ubrania przeznaczone na podróż i po kąpieli można
        spokojnie umyć się pod prysznicem i przebrać w toalecie. Na terenie hotelu jest
        takze restauracja, gdzie mozna coś zjeść - oczywiście zapłaciwszy uprzednio. Do
        górnej restauracji hotelowej już wstępu nie ma - kazdy dostaje takie kartoniki z
        numerem pokoju i datą pobytu, trzeba się nimi okazywać przy posiłkach. Acha -
        ważna rzecz ze stolikami w restauracji - jak już wam kelner jakiś stolik
        przydzieli na początku, to lepiej mu po śniadaniu i po kolacji(wieczorem jest
        inna zmiana) dać maly napiwek - 1 dinar. Inaczej bedą wam zmieniać stolik przy
        kazdym posiłku i trzeba się nachodzić. Napiwki dawaliśmy co 2-3 dni i był spokój
        i pięknie udekorowany stolik:-)
        7)jesli chodzi o kasę - to sprawa indywidualna....po odliczeniu na fakultety
        straciliśmy podczas pobytu ok. 500 dolców przez dwa tygodnie (pamiątki, napoje,
        napiwki, zakupy na bezcłówce)Ale myślę że na tydzień ok 100 dolarów na osobę
        wystarczy.
        8) Uwagi praktyczne - cóż, to kraj arabski...wszędzie nie dać się wkręcać w
        historie typu "one dinar"- drą się tak okoliczni sprzedawcy wciskając np. chustę
        na głowę, po czym okazuje się podczas zakupu, ze "one dinar" kosztuje tylko
        przepaska podtrzymująca tę chustkę na glowie - sama chusta 20
        dinarów...heheh.......po targowaniu się klientowi, który nie kupi ostatecznie
        towaru potrafią nabluzgać, a kobitki wyzywają od Baby Jagi:-)Jak się już
        zainteresujesz towarem(zawiesisz wzrok) natychmiast masz obok siebie sprzedawcę
        i cena wywoławcza moze być nawet pięciokrotnie wyższa od koncowej.Wszystko
        zależy od negocjacji. Ja nie miałam po dwóch dniach zdrowia i nerwów, więc
        kupowaliśmy tam, gdzie był napis "stała cena".
        W sumie hotel jest w porządku, choć nie zasługuje na 4 gwiazdki. Życzę fajnego
        urlopu - na pewno wrocicie zachwyceni krajem - nie ma się co przejmować murkiem
        w hotelu i hałasującymi sprzątaczkami...Będzie super - czego Wam zazdroszczę!!
        Jeśli chcesz fotki - podaj maila, postaram sie wysłać.Pozdrawiam. Viola
        • Gość: patka Re: do wojgora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 20:35
          witam, tez lece do sol club kantaoui 31-go i tez zalezaloby mi na zdjeciach, czy
          moge prosic kilka fotek pokoi i hotelu na sobolowa@interia.pl?? bede wdzieczna:)
        • Gość: Ecuador69 Re: do "ITKA" Sol Club IP: 81.219.8.* 23.08.06, 21:34
          Witaj,
          Wielkie dzięki za bardzo dużo cennych informacji, chyba nikt, aż tak dużo nie
          napisał nt. Sol Club z EXIM.
          Mam jednak jeszcze trochę pytań, których nie zadał wojgor, a i odpowiedzi
          jeszcze nigdzie nie znalazłem na forum, a mianowicie:
          1. Napisałeś, że należy się zapisywać na tury jedzeniowe, czy to znaczy, że jak
          zapiszę się na pierwszą turę (18.30-20.00) to na drugą (20.00 - ?) w przypadkach
          szczególnych, jakie przecież zdarzają się na wyjazdach nie mam prawa się udać?
          2. Czy tury jedzeniowe mają miejsce również przy śniadaniach? W jakich godzinach
          ma to miejsce? Co jeśli człowiek zaśpi i nie uda się na posiłek w wyznaczonej porze?
          3. Jak wygląda sprawa jedzeniowa, w dniach kiedy są fakultety?
          4. Co do stolików i samych posiłków. Rozumiem, że na posiłki udaje się ze
          specjalnym "kartonikiem", czy stoliki dostaję na stałe? (napisałaś również, że
          jak nie da się napiwku to mogą nam go zmienić - mogłabyś to rozwinąć?), czy
          również obowiązują specjalne stroje (mam tu na myśli krótkie spodenki, koszulki
          na ramiączka, itp...)?
          5. Jak towarzystwo w hotelu, jakie narodowości pojawiają się najczęściej i czy
          Polacy są tam nacją powszechną?
          6. Byliście ze znajomymi, już z polski, czy poznaliście kogoś ciekawego, jak
          tutaj sprawa się kształtuje?
          7. Jedziemy z EXIM wobec czego wiem, że mamy na kolacje wino i wszelkie napoje
          gratis (pisałaś w dowolnej ilości - co to znaczy?), wiem, że inne biura nie
          oferują tej opcji, wobec czego jak to wygląda na miejscu (jakaś selekcja biur?)
          (tutaj "chyba" + dla EXIM)?, a jak napoje przy śniadaniu?
          8. Jak wygląda sprawa atrakcji plażowych (w różnych miejscach pojawia się zapis
          o bogatej ofercie - paralotnie, narty wodne, fitness, centra odnowy ......) jak
          to wygląda w rzeczywistości i jakie za sobą niesie koszta?
          9. My wylatujemy w sobotę (godziny inne niż te czwartkowe), a wylatujemy w nocy
          z soboty, na niedzielę (również godziny inne) czy to znaczy, że będziemy
          koczować ponad 10godzin w hotelu?, wiesz coś na ten temat przy sobotnich zmianach?
          10. Bardzo zainteresowała mnie sprawa odkażania (leczenia) się trunkami, czy
          lekarstwa pochodziły z bezcłówki (ile można przywieźć nie narażając się na
          wpadkę lotniskową na dzień dobry?, czy raczej to miejscowe trunki - jak tak to
          co byś poleciła szczególnie? - otwarci jesteśmy na eksperymenty)
          11. Czy zdarzały się, czy słyszałaś o kradzieżach w hotelu, czy raczej nie
          powinienem się tutaj niepokoić? (osobiście planuję prywatny sejf).
          12.Napisałąs również o walce leżakowej w godzinach przed śniadaniowych, czy to
          znaczy, że nawet na płatny leżak nie ma szans pozwalając sobie na dłuższe
          lenistwo (przyznam szczerze, że bardzo tego nie lubię - wyścig szczurów na
          wakacjach, nerwy), jaka jest alternatywa?.
          13. Podajesz ceny w $, to znaczy EURO, jest niekorzystne?, czy nie ma to
          znaczenia, wiem, że na mieście ma to znaczenie u Tunezyjczyków, dla których $ =
          EURO, ale czy tak samo jest w kantorze w hotelu. Wycieczki płatne w jakiej
          walucie?, co byś poleciła?
          14. Rozumiem, że warto SAHARĘ, TUNIS (tutaj polecasz wycieczkę na własną rękę -
          1/3 ceny biura - w jaki sposób?), czy byłaś na rejsie, bądź w innych miejscach?,
          rozumiem, że wieczór folklorystyczny lepiej we własnym zakresie?, czy jeszcze
          jakieś wycieczki polecasz, we własnym zakresie, czy to raczej wszystko?
          15. Czy masz jeszcze jakieś spostrzeżenia na temat EXIM, czy hotelu? Pomimo
          kilku wpadek, wyczuwam, że bawiliście się świetnie i mimo wszystko polecasz
          zarówno hotel, jak i biuro podróży, czy tak jest w rzeczywistości?
          Jeśli to nie za dużo będę zobowiązany za cenne dodatkowe informacje. Co do
          samego pokoju nie zamierzam przebywać w nim za długo, wobec czego bardzo
          dziękuję za ofertę zdjęć.
          Pozdrawiam
          • Gość: *itka** Re: do Ecuador69 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 23:09
            Służę pomocą:
            1)specjalny kartonik z numerem pokoju i datą pobytu otrzymujesz po
            zakwaterowaniu, na nim własnie widnieje wpisany przez kelnera numer stolika- nie
            jest on tożsamy z numerem pokoju. Ów kartonik wkładany jest do czegoś na kształt
            serwetnika umieszczonego na stoliku. Nie trzeba go zabierać kazdorazowo po
            posiłku do pokoju- zostawiajcie go spokojnie na stoliku - to informacja dla
            kelnerów, ze ten stolik jest zajęty. Jeśli zdarza się spoźnić na i turę może sie
            okazać, ze przy Waszym stoliku już ktoś siedzi podczas drugiej tury( 20 do
            21.30) - najlepiej wytłumaczyć wszystko kierownikowi sali - taki koleś ślęczy
            przy wejściu do restauracji.Wszelkie fakultety kończą się zazwyczaj tak, aby
            zdążyć przed 19 do hotelu.
            2)Śaniadanie odbywa się w godzinach- przejaw masochizmu!!od 6 rano do 10. Nie
            zdążysz- dzięki, pocałujesz klamkę i szoruj po bułki.
            3) w dniach wyjazdu na fakultety dostajesz śniadanie- my wyjeżdżaliśmy o 5.30
            rano i specjalnie dla nas już było świeżutkie. Suchy prowiant od jakiegoś czasu
            nie istnieje- zakaz ichniego Sanepidu.
            4) sprawę kartoniku opisałam powyżej. Rozwijam tematbraku napiwku: co dzień
            przyjeżdża nowa grupa wczasowiczów nie mających pojęcia co znaczą tajemnicze
            serwetniki na stolikach i siadają wtedy gdzie popadnie, sugerując się np.
            numerem pokoju - co jest bez sensu, bo hotel ma 850 pokoi, a restauracja 400
            stolikow...Kelner uprzedzony napiwkiem grzecznie ich informuje, że stolik jest
            już zajety. Na śniadaniu historia się powtarza - my chodziliśmy dość poźno, po 9
            na śniadania i jeśli przy naszym ktoś usiadł- wolny stolik byl jakieś 50 metrów
            od centrum nawigacji posiłkami. Z kazdą szklanką drepczesz bez sensu kilometry -
            a to na wypoczynku niezdrowo.Stroje na kolację....w zasadzie dowolność-
            ramiączka, prześwitujące peniuary często spotykane na hożych Rosjankach.
            5) Polacy jeszcze dlugo będą nacją powrzechną w Kołobrzegu - w tym hotelu prym
            wiodą Rosjanie, Francuzi, Niemcy - Polaków raczej mało..myślę ok. 5%
            wypoczywających.
            6) Pojechaliśmy z mężem sami - ale zaraz drugiego dnia wyjechalismy na Saharę i
            tam zaprzyjaźniliśmy się z ludźmi z naszego hotelu. Najlepiej podczas pierwszego
            spotkania z rezydentem wyczaić kogoś godnego uwagi, zagadać i już....zresztą co
            ja Was bedę uczyć - urok osobisty uruchamiacie i nudno nie będzie;-)
            7) Wino do kolacji w dowolnej ilości tzn. kelner nalewa lampkę, a jak już dno
            ujrzysz - wołasz kelnera i karzesz sobie dolać. Jak dostanie w łapę to sam
            będzie patrzył, kiedy Ci winka zabraknie i polewa....Exim taki rozdawny znowu
            nie jest - wszyscy klienci tego hotelu z kazdego biura mają napoje za free -
            Exim tylko ma dobrych speców od reklamy...hehehe Przy śniadaniu nie ma
            wineczka:-(, ale wszelkie inne napoje są bezplate- soki wyjątkowo pasudne, ale
            takie w kartonach ze sklepu też niedobre - widocznie to narodowa słabość.
            8) na plaży jest centrum sportów wodych - lot paralotnią tzn. spadochronik za
            motorówką ok 20 dinarów na człowieka....innych cen nie pamiętam niestety...narty
            wodne, skutery, banany jakieś - do wyboru.Fitness to nawoływanie animatorów do
            siatkowki plażowej i aerobic wodny na plaży lub basenie- bezplatnie. Masaże na
            terenie hotelu i owszem - płatne ok. 20 dinarów, gabinet fryzjerski z bogatą
            ofertą usług.
            9)oblicz sobie dokładnie doby hotelowe - siódma doba kończy się -moim zdaniem- w
            sobotę o 12.Nie napisałeś o której wylatujecie z Polski, ale jesli w sobotę to
            mniemam, że na pewno przed godziną 12 w południe w niedziele dotrzecie na
            miejsce, więc "doba sobotnia" jeszcze trwa - i tym sposobem ostatnia doba pobytu
            konczy się w sobotę o 12. Potem czeka was pobyt w hotelu na własną rękę -
            niestety....to jest najlepsza niespodzianka Eximu, o której malo kto tutaj
            informuje...
            10) lekarstwa pochodziły rzecz jasna z naszej bezcłówki - bez narażania się na
            klopoty przewozimy każdorazowo ok. 6 litrów trunków różnej maści - bez problemu.
            Ichniejszych wód ognistych nie polecam - jakaś wódka z wielbłądem istnieje, ale
            podobno to wyjątkowe badziewie...zresztą wino do kolacji też polecam tyklko
            czerwone....różowe i białe smakuje jak rozcieńczone z wodą w stosunku 1:100.A na
            bezcłówce oryginalnie i niedrogo....Dobry koniaczek 20 zł, Finlandia litrowa
            26zł, Tequila 50, Metaxa 60zł, Bayleis 25 ...raj na ziemi.....ech....
            11) Sejf wskazany...platny w recepcji ...za cholerę nie wiem ile - ja nie
            korzystałam, ale rezydent uprzedzał, że kradzieze sie zdarzają. Nic podobnego
            nie miało miejsca podczas naszego pobytu.
            12)Uściślając temat leżaków- ich liczba jest wystarczająca, ale nie ma na tyle
            parasoli....a Tunezyjskie słońce daje równo...było ok. 28 stopni, a wylezeć się
            nie dalo bez parasola dłużej niż 30 minut. Rankiem przed śniadaniem zajmowaliśmy
            sobie parasol ustawiając dwa leżaki z ręcznikami pod parasolem. Podczas
            plazowania pan plazowy zbiera kasę.
            Alternatywą jest zabranie własnego parasola jako bagaż podręczy - byli i
            tacy.PłACISZ ZA LEżAK na plaży- NIE ZA PARASOL.
            13) waluta nie ma znaczenia- po prostu mieliśmy dolary...ceny są w dolarach lub
            euro - to bez znaczenia.
            14)do Tunisu warto sie wybrać na własną rękę- jeśli macie czas....tuk tukiem lub
            taksówką do Sousse na dworzeci heja do Tunisu pociągiem. Na miejscu oczywiśvie
            należy pytać w jaki sposob dotrzeć do muzeum,czy Mediny albo wziąć taxi - taką
            podróż polecam w 4 osoby- taniej po prostu. We własnym zakresie koniecznie
            Sousse - Medina, spod hotelu taxi lub tuk tuk kosztuje ok. 3 dinary na
            człowieka.Rejs....heheheh..typowy chwyt pod turystów - wywożą na wyspę i tam
            UWAGA bezpłatne plazowanie.....nie mogę....Dwudniowa Sahara, Tunis, Sousse - to
            wszystko gdzie byliśmy....i wystarczy....
            15) Ja nie jestem małostkowa, toteż nie czepiam sie za bardzo biura- jadę
            wypocząć, nie oczekuję cudów....ale po powrocie opisuję fakty po prostu...żeby
            inni wiedzieli jak się sprawy mają. To nie pierwsza nasza podróż z Eximem i mam
            swoje spostrzeżenia....To jest biuro, które oferuje tańsze wyjazdy - ale coś
            kosztem czegoś, trzeba być na to przygotowanym. Za darmo nikt niespodzianek nie
            robi- to nie instytucja charytatywna. Pokoje w hotelach cztero- i
            pięciogwiazdkowych są usytułowane na peryferiach hotelu albo z widokiem na
            budowę. Podczas naszej podróży poślubnej po Egipcie dostaliśmy kiedyś pokoj w
            hotelu Sheraton***** w Sharmie bez okna....heheheh.Teraz polecieliśmy z tym
            biurem ze względu na termin oferowanego wypoczynku - jedyna data, która nam
            odpowiadala łączyła się nierozerwalnie z tym biurem.Ale jak wspomniałam - nie o
            to chodzi, żeby się gapić na piękne zasłony i szafki w pokoju, więc....
            Życzę fajnego wypoczynku.
            P.S. Cóż....spędziłam tyle czasu przed kompem, że mąż delikatnie sugeruje "
            więcej spostrzeżeń nie masz"....hehehhhe...Ale co tam.....nie można się tak
            bezwolnie poddawać sugestiom...czekam na ewentualne pytania i pozdrawiam. Viola
            • Gość: Ecuador69 Re: do ITKA IP: 81.219.8.* 24.08.06, 14:50
              Witaj,
              Tak precyzyjnie opisałaś wszystko, że w tej chwili nie przychodzi mi nic do
              głowy, jak tylko ci podziękować za opis i pozdrowić męża, który długo musiał się
              wczoraj naczekać na Ciebie.
              Jak tylko przyjdzie mi coś do głowy, nieomieszkam zapytać (więcej pytań może
              będę miał już przed samym wyjazdem, a także mnóstwo komentarzy po powrocie).
              Mam podobne podejście do Twojego, czyli jadę na wakacje wypocząć, i z góry zdaję
              sobie sprawę, że nie wszystko będzie jak sobie wymarzę i jak zostało to opisane
              przez organizatora. Tak jest dużo zdrowiej. Wiem ilę płace, ale zdaje sobie
              sprawę ile jeszcze mógłym zapłacić - wówczas mógłym wymagać więcej. Wiem, że jak
              jadę do hotelu 4* w Tunezji to oczekiwać mogę tak naprawdę 3 gwiazdek (to jest
              fakt). Najważniejsi są jednak ludzie z którymi przyjdzie mi ewentualnie
              współpracować (rezydent, przewodnik i kto tam jeszcze będzie musiał....). Jednak
              jak coś nie zagra (mam na myśli totalne przegięcia) nieomieszkam o tym
              zawiadomić kolejnych "naiwnych" turystów.
              Juz wiem, że przyjdzie mi koczować pół dnia w hotelu w sobotnie popołudnie
              (twoje wyliczenia zdaje się potwierdzają rzeczywistość - a ja naiwny cieszyłem
              się, żę będę miał 15dni w Tunezji - no ale to i tak lepiej niż w pracy), co
              polecasz na ten czas?
              A może jeszcze jedno pytanie, jak wyjeżdżasz na Saharę, co należy ze sobą wziąść
              z Hotelu (to przecież wycieczka dwudniowa)?
              A no może drugie też nie będzie przegięciem - jak wygląda życie nocne w
              okolicach (dyskoteki, kluby, itp....) i czy to prawda że nie kupię niczego
              "lekarstw", wiem, że rozpoczyna się tam Ramadan, czy wiesz coś na ten temat? Jak
              kupię jak kształtują się ceny?

              Tymczasem pozdrowionka i całusy
              • Gość: *itka** Re: do Ecuador69 ponownie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 21:59
                Witam. Jeśli chodzi o wycieczkę na Saharę to ekwipunek raczej standardowy: moze
                cie zabrać ręczniki kąpielowe i stroje na basen. Będziecie nocowac w Douz, w
                hotelu gdzie jest basen termalny z wodą siarkową. Śmierdzi trochę, pływają w
                niej kłaki jakieś, ale podobno dziala leczniczo na skórę - ogólnie kąpiel miło
                wspominam. Nie wiem jak będzie się miała sprawa temperatury na pustyni w tym
                miesiącu- ale krem z filtrem i jakieś t- shirty z rękawem polecam. Podczas jazdy
                na wielbłądach wystroją Was w cudowne, cuchnące szmatki (element ichniego
                folkloru), uszyte bez polotu i w uniwersalnym rozmiarze, ale szata dość dobrze
                chroni przed słońcem i pustynnym wiatrem. Chusta na glowę tez wielce
                gustowna....hm....Mozecie zabrac cos do picia na drogę,podczas jazdy autokarem-
                przystanki są co dwie godziny. Aha - koniecznie drobne pieniądze, wszyscy
                tubylcy czekają na małe co nieco.
                Jesli chodzi o obecność dyskotek w pobliżu hotelu - nie widziałam ani jednej (ze
                względu na charakter naszej pracy na co dzień, podczas wakacji uciekamy raczej
                od muzyki....) Ale w Porcie jest jakowaś Laguna- o ile dobrze pamiętam.
                Hmmmm.......trunki wszelakie można zakupić jedynie w supermarketach. Wybór
                raczej marny - ichnie wino nijak mi wina nie przypominało smakiem, kolorem i
                zapach też podejrzany jakiś....Polecam jednak większe zakupy na bezcłówce - na
                pewno się nie zmarnuje;-)
                Przypomniałam sobie o istotnych szczegółach:
                piloty do telewizora i klimy są do wykupienia w recepcji - a raczej obok
                recepcji jest kantor, gdzie w zamian za zastawione 15 dinarów za sztukę mozna te
                piloty dostać. Może się zdarzyć że otrzymany pilot nijak nie współdziała z klimą
                i wówczas należy go wymienić w kantorze na inny model. Sytuacja może mieć
                charakter powtarzalny....heheeh Nasz wymieniliśmy trzy razy.Po zwróceniu pilotów
                oddają kaskę, o czym trzeba pamiętać opuszczając pokój przy wykwaterowaniu.
                Ponieważ ichni pieniądz jest walutą niewymienialną trzeba te kasę w ostatnim
                dniu wydać do cna - więc warto to brać pod uwagę planując wydatki w ostatni
                dzień. W południe w dniu odlotu zostało nam ok. 20 dinarów i 30 dinarów kaucji
                za piloty - więc nerowowo biegaliśmy po sklepie, żeby tę sumę wydać.Dinarów nie
                wolno wywozić z Tunezji.
                W kantorze można takze wykupić kod uprawniający do korzystania z internetu - na
                terenie hotelu jest pomieszczenie z trzema(sic!) komputerami. Poł godziny
                przyjemnosci - 7 dinarów. Kantor służy takze do wykupienia sejfu prywatnego, ale
                kwoty nie pamiętam.
                Jesli sobie przypomnę o istotnych wskazówkach - nie omieszkam poinformować.
                Tymczasem łączę pozdrowienia i jeszcze raz życzę udanego pobytu.pa
                • Gość: Ecuador69 Re: do Ecuador69 ponownie IP: 81.219.8.* 24.08.06, 22:08
                  wielkie dzięki za wiele praktycznych informacji, jeśli coś jeszcze Ci się
                  przypomni bardzo prosze pisz. Postaram się jeszcze odezwać.
                  Pozdrawiam
        • Gość: wojgor Re: do wojgora IP: *.autocom.pl 25.08.06, 07:44
          Droga Violu ! Jeszcze raz serdeczne dzięki za Twoje obserwacje, jakże dla nas
          istotne. Gdybyś była tak miła to bardzo prosimy o fotki. Mój mail:
          wojgor@interia.pl
          Pozdrowienia znad lektury "Tunezja" Pascala.
    • Gość: *itka** Re: Wegetarjanie!- nie czytać!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 23:46
      Zapomniałam o najważniejszym: dla miłośników normalnej wędliny polecam zabranie
      hermetycznie pakowanej kiełbasy krakowskiej, kabanosów lub wędlinki
      jakiejkolwiek...ichnia wędlina jest w kazdej postaci mortadelą paskudną i
      absolutnie niejadalną. Po tygodniu taka paczkowana wędzonka krotoszyńska smakuje
      jak ósmy cud świata....Pozwoliłam sobie na osobiste wycieczki, ale liczę, że
      bratnia dusza zrozumie moje zachwyty nad prożniowo pakowaną żywnością. Mnie to
      życie uratowalo. Buźka!
      • Gość: Ecuador69 Re: Wegetarjanie!- nie czytać!!! IP: 81.219.8.* 24.08.06, 14:58
        No jak żona nie będzie wertować walizek przed samym wyjazdem, to może też
        zapakuję coś paczkowanego "na czarną godzinę" tymczasem dzięki i za tak osobisty
        wywód.

        Pozdrawiam
      • Gość: wojgor Re: Wegetarjanie!- nie czytać!!! IP: *.autocom.pl 25.08.06, 06:39
        Wielkie dzięki *itka** za informacje-dzięki Tobie stress przedwyjazdowy
        zmniejszył się. Niech Allach obdaruje Cię równie doskonałymi, praktycznymi i
        trafnymi opisami miejsc do których będziesz podróżować w przyszłości jak
        Towoje, hehehe. Mogłabyś pracować jako korespondent wojenny; Tony Halik to
        psikuś wobec Twoich opisów. Jeżeli pozwolisz (i Twój mąż także - pozdrowienia)
        to napisz nam jeszcze czy zabrać coś cieplejszego typu polar, sweter (przelot
        samolotem w nocy, wschód słońca na pustyni ?). Czy starczy Ci cierpliwości, gdy
        sobie coś przypomnimy, napisać jeszcze parę słów ? Wylatujemy jutro tj. sobota
        26.08. Ukłony i pozdrowienia z Krakowa.
        • Gość: *itka** Re: do wojgora jeszcze raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 10:14
          Tu lokalny następca Toniego Halika. Spieszę donieść, że coś cieplejszego na
          wieczór - i owszem- przyda się....zwłaszcza, ze pogoda u nas nie nastraja do
          podróży samolotem świecąc golizną..Jakieś tam lekkie okrycie na grzbiet
          zabierzcie - ale bez szaleństw.....noce są ciepłe.
          Niestety - mimo szczerych chęci nie udalo mi się przesłac żadnego zdjęcia. Net
          drogą radiową robi czasem takie niespodzianki - nie mogę wysłac zadnego
          większego pliku. Ale nic to....Jak sobie te foty przejrzałam to się okazało, ze
          - poza moją osobą....mniej lub bardziej roznegliżowaną....z racji upalu rzecz
          jasna- niewiele na nich widać....ot, kawalek wejścia do pokoju, alejki hotelowe
          oraz okoliczni przechodnie niewiadomego pochodzenia. Więc może to i dobrze, że
          net się zacina...
          Zgodnie z Twoim życzeniem otoczona opieką Allaha łączę pozdrowienia i wyrazy
          nieklamanej zazdrości.....Ale Wam fajnie.........ech.....
          • Gość: Ecuador69 Re: do wojgora jeszcze raz IP: 81.219.8.* 26.08.06, 07:49
            Faktycznie Tony Halik mógł by u Ciebie conajwyżej asystować.
            Co do tych roznegliżowanych zdjęć (mniej lub bardziej) to oczywiście jesteśmy
            zainteresowani, ale tak na poważnie to mam jeszcze jedno pytanie.
            Ponieważ bardzo lubię robić zdjęcia (dobre zdjęcia w dużej rozdzielczości), a
            żona zabrania mi zabrać Laptopa (no i pewnie słusznie), dodatkowo nie widzę
            sensu kupowania kolejnej karty pamięci do aparatu, czy istnieje w hotelu
            możliwość skorzystania z komputera zgrywając zdjęcia np na pen drive'a.
            oczyszczając sobie pamięć na karcie. Nie chciałbym znaleźć się w sytuacji w
            kturej zakończę robienie zdjęć np na saharze.
            Pozdrawiam i zachęcam do zajęcia się reportażami zawodowo.
            • Gość: *itka** Re: Ecuador69 jeszcze raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.06, 17:58
              Zdjęcia reportażowe w swoich zbiorach posiadam i owszem - a raczej pierwsze
              nieudolne próby takich fotografii - ale stanowią one jedynie barwną makulaturę
              dla potencjalnych forumowiczów, którzy spodziewają się otrzymać drogą mailową
              fotki pokoju, restauracji hotelowej, basenu czy plaży. Takowe zdjęcia również
              posiadam, ale na plan pierwszy wysuwa się prężnie moja osoba - reszta krajobrazu
              odpada w przedbiegach....;-)Jeśli zatem masz jakieś zdjęcia reportażowe i byłbyś
              skłonny bezpłatnie(!hihihi)udzielić niedoświadczonej amatorce paru cennych rad,
              tudzież przesłać próbki swego talentu to bardzo poproszę: pavik@go2.pl
              Jeśli chodzi o zgrywanie zdjęć- i owszem - w hotelu jest taka możliwość. Także
              podczas wycieczki na Saharę- jeśli traficie na przewodnika o imieniu Marcin
              (bardzo kompetentna osoba, a przy tym sympatyczny i kontaktowy)informuje on, że
              istnieje możliwość zgrania zdjęć w hotelu w Douz.
              Jeszcze raz pozdrawiam, życząc owocnego zwiedzania Tunezji, oglądanej fachowym
              okiem fotoreportera. Viola
    • Gość: *itka* Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.06, 18:29
      Znalazlam właśnie link do strony hotelu - hotel Sol Club el Kantaoui, należący
      do sieci hoteli o nazwie El Mouradi. Na jednym ze zdjęć jest dokładnie pokój
      hotelowy niemal taki sam jak nasz- tyle, ze w budynku glównym. W bungalowach
      jest nieco skromniejszy wystroj- brak ozdób ściennych, inne kinkiety.
      Pozdrawiam. Viola
      • Gość: *itka** Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.06, 18:30
        uups......podaję linka:
        www.elmouradi.com/process/hotel/hotel_selection.aspx?id=713&q=2&k=2&showdate=0
        • Gość: Ecuador69 Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: 81.219.8.* 28.08.06, 22:12
          Może zabrzmiało to jakbym był zawodowym fotoreporterem wykonującym w pełni
          profesjonalne zdjęcia - tak nie jest, może zaawansowany amator lubiący
          uwieczniać (odkąd ma cyfrówkę) wszysko i wszędzie gdzie tylko jest (no może te
          ciekawsze miejsca i momenty). W momencie przeglądania opcja dla znajomych
          okrojona zostaje do minimum (co 10 zdjęcie, a i tak jest ich za dużo), opcja dla
          nas - wszystkie dająca niesamowite wrażenia, gdy zdjęcia ogląda się po kilku
          miesiącach, nie wspominając po roku - nawet nie wiesz ile szczegółów sie wówczas
          przypomina z wyjazdu, co bez uwiecznienia ich na twardym dysku komputera, byłoby
          niemożliwe. Po powrocie obiecuję przesłać jakieś fotki (z miejsc powiedzmy
          "wspólnie" zwiedzonych - np. wycieczka na Saharę.
          Pozdrawiam
    • ynke Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui 31.08.06, 17:08
      Prośba do osób, które już były w hotelu Sol Club... - jacy tam są rezydencji z
      Biura Exim Tours. Czytając wypowiedzi osób spędzających wakacje w Tunezji,
      przewijają się co raz to jakieś niemiłe osoby-rezydenci pod tytułem MAHER ,
      TIMUR. Rezydent potrafi zmarnować urlop, więc jak ktoś to przeczyta, proszę o
      odpowiedź.
      • Gość: wojgor Re: Port El Kantaoui - Sol Club Kantaoui IP: *.autocom.pl 04.09.06, 22:07
        Wróciłem 2.09.2006 z tego hotelu. Rezydent spoko - ma na imię Hischam. Na
        tablicy w hotelu telefon do niego i do lekarza. Dyżur ma w poniedziałek i środę
        oraz spotkanie z Polakami po przylocie - cenne rady i zapisy na fakultety. Nie
        miałem potrzeby poza pierwszym spotkanie kontaktować się z nim. Tą drogą
        specjalne podziąkowania dla *itki** - jej uwagi bardzo trafne i cenne. Jak
        tylko się zaaklimatyzuje w Polsce nie omieszkam jej podziękować. Jeżeli masz
        jeszcze jakieś pytania - śmiało pisz. Pozdrowionka.
        • Gość: *itka** Re: halo wojgor!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 21:13
          Witamy w kraju!!!Niezwyklem rada, ze moje obserwacje na coś się przydały....Mam
          nadzieję, że nie zaszkodziłam...hiihi Serdecznie pozdrawiam i życzę udanych
          wojaży - Viola
          • Gość: wojgor Re: Viola - tylko dzięki Tobie tak piękny urlop IP: *.autocom.pl 07.09.06, 23:04
            Droga Violu. Przepraszając, że tak późno - z jednej strony aklimatyzacja a z
            drugiej odrabianie zaległości urlopowych - pragnę tą drogą podziękować Ci za
            niezwykle cenne i rzetelne wskazówki. Było dokładnie tak jak pisałaś. Bogatsi o
            przekazane przez Ciebie informacje, sprytnie omijaliśmy wszelkie pułapaki i
            rafy zastawiane na wczasowiczów, którzy nie czytali Twoich postów. Za pomocą 10
            USD otrzymaliśmy zadawalający nas bungalow już od pierwszego kopa (nr 41 nieco
            z boku ale 40 m od plaży - cisza i spokój. W restauracji z lekkim
            wspomaganiem "one dinar" cały czas ten sam stolik, wino do opru do kolacji i
            uśmiech politowania dla innych nacji, którym "stoliczek nakrył się" na drugi
            dzień jakieś 100 metrów dalej od dnia poprzedniego. No i jedzenie - rarytas.
            Ostatni dzień z EXIMEM już bez nerwów, zgodnie z Twoimi zalecaniami,
            wymaldowanie o 12.00 i spokojne sączenie drinków przy basenie i w nim (nie
            mieliśmy kłopotów ze zbyciem kaucji za piloty). Ogólnie rewelka - jesteśmy
            zachwyceni Tunezją i 2-dniowym safarii - w znaczącej mierze dzięki Twoim
            przykazaniom. Jeszcze raz serdeczne dzięki. Mam nadzieję, że my lub jakiś inny
            forumowicz odpłaci Ci równie cennymi wskazówkami przy kolejnych Twoich
            eskapadach. Co do mnie to wylatuje, tym razem służbowo, 20 września do
            Hiszpani, bodajże Costa del Mar, koło Barcelony. Niskie ukłony z Krakowa i
            pozdrowienia dla Małżonka.
            PS. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mailować - Wojtek
            • Gość: Ecuador69 Re: Viola - tylko dzięki Tobie tak piękny urlop IP: 81.219.8.* 08.09.06, 21:06
              Ja wyjeżdząm jutro rano, ale już teraz mam wrażenie, że tak jak Wojgor będę
              omijał wszystkie pułapki, czychające na turystę. Wielkie dzięki za uwagi ITKA,
              również od Ciebie - WOJGOR.
              Odzywam się po powrocie, a tymczasem raczę ostanimi przygotowaniami do wylotu i
              przyjmuje z zachwytem życzenia udanego urlopu po tych upalnych miesiącach w
              pracy, gdzie mam wrażenie już wszyscy przewineli się przez urlop - kolej teraz
              na mnie.

              Pozdrowienia
              • Gość: wojgor Re: Viola - tylko dzięki Tobie tak piękny urlop IP: *.autocom.pl 09.09.06, 07:52
                Życzę Ci udanego pobytu, ma jesteśmy bardzo zadowoleni, nie chciało nam się
                wracać. Wszystko będzie OK. Koniecznie zalicz, jeśli będziesz miał możliwość,
                safari po Tunezji - 2 dni i lot spadochronem za motorówką. Pozdrowienia
                • Gość: Ecuador69 Re: Viola - tylko dzięki Tobie tak piękny urlop IP: 81.219.8.* 27.09.06, 19:47
                  Viola, Wojgor wróciłem z Club Kantaoui i śpieszę donieść, że hotel zmienił nazwę
                  i nie nazywa się juz "Sol Club Kantaoui" - a poprostu "Club Kantaoui" (jakie
                  zdziwienie, gdy podjeżdżamy pod hotel, a tam wygląda jak by "SOL" odpadło z
                  nazwy - nic takiego zostało dopiero co zdjęte, a rusztowanie gdzie te "SOL" się
                  znajdowało dopiero po kilku dniach).
                  Hotel naprawdę przyzwoity, może wystrojem zasługuje na takie mocne 3***, jednak
                  jeśli chodzi o jedzenie to moim zdaniem nawet i 5*****. Obsługa bez zarzutu.
                  Ale po kolej Weryfikując wszystkie wasze sugestie:
                  1. ZMIANA POKOJU - otrzymaliśmy pokój jak każdy turysta na przygotowanej
                  wcześniej rozpisce - do pokoju prowadzi nas miły boy hotelowy - okazuje się, że
                  ulokowani zostaliśmy w gmachu głównym, wchodzimy do pokoju ( i tam brak
                  lodóweczki, wystrój faktycznie może nie 4****, no i co najwazniejsze drzwi na
                  balkon się nie zamykaja), no i z założenia pomyślelismy o zmianie - nakręceni
                  tym faktem pomyślelismy, że warto jednak obejrzeć najpierw inne pokoje, bo może
                  wcale nie są lepsze - przeszliśmy trochę po pokojach, bungalowach i
                  zdecydowaliśmy się zostać w pokoju - nasz może nie był zdecydowanie lepszy, ale
                  jednak lepszy. Pomyśleliśmy, że jeśli wstawią lodóweczkę oraz naprawią drzwi na
                  taras zostajemy!!! - w recepcji miła tunezyjka - załatwiła to ekspresowo - nie
                  zdąrzyliśmy wrócić do pokoju, a inna tunezyka juz z obsługi sprzątajacej stała
                  ze zgrabna lodóweczką oraz szklaneczkami, jak wyszła pojawił sie majster i
                  naprawił drzwi na taras (no może poinstruował jak należy sie nimi obsługiwać i
                  pomachał troche młotkiem)- czujecie jakie jest nasze zdziwienie jeśli sprawe
                  udało załatwić się w jedyne 10minut, za darmoszke. Faktycznie inni jeśli chcieli
                  załatwić inny pokój najlepiej było wręczyć kilka dolców dla pewności oraz
                  ułatwienia podjęcia decyzji, a pokój nowy znajdował się w mig (nie zależało to
                  wcale od tego czy jesteśmy z EXIM, czy innego biura, a także czy jesteśmy
                  Polakami, czy nie - ta sama procedura dotyczy wszystkich meldujących się w
                  hotelu turystów. Poprostu taki to miejscowy sposób na dorobienie do marnej
                  pensji. Jeśli nie dałeś kasy bujałeś się w recepcji przez kilka dni.
                  2. JEDZENIE NA STOŁÓWCE - udaliśmy się za waszą namową z kilkoma dinarami i
                  przygotowaną karteczką, tam skierowali nas do odpowiedniego stolika. Przy
                  pierwszym kontakcie wręczyłem kelnerowi monetę, a ten załatwił już resztę -
                  czułem się jak panisko, jak mnie obskakiwał z dolewkami wina, pomimo
                  pozostawienia jednej buteleczki kontrolnie na stole. Zapewnił odpowiedni zapis
                  numeru stolika na tajemniczej kartce i tak przydzieleni zostaliśmy na stałe do
                  stołu. Na koniec okazało się, że wręczyłem kelnerowi przez pomyłkę 5 dinarów,
                  zamiast 1 dinara (takie same średnice tych monet), ale długo tego nie żałowałem
                  - naprawdę warto było.
                  Jeśli ktoś nie wszedł w niepisany dinarowy układ z kelnerem niestety winem za
                  długo nacieszyć się nie mógł - ile razy widziałem denerwujących się niemców, czy
                  rosjan, którzy nie dość, że stolika własnego na stałe nie mieli - ciągłe zmiany,
                  to na dodatek w krzyku załatwiać musieli dolewki wina, gdy my w tym samym
                  momencie raczyliśmy się wszystkim czym tylko chcieliśmy na skinienie palcem.
                  Tutaj taka dodatkowa rada dla kolejnych turystów - kelnerzy zmieniają się przy
                  stolikach i nadmierne inwestowanie w jednego kelnera może przynieść skutek
                  jednorazowy - my nasze sympatie zdobywaliśmy w sumie trzykrotnie - jedna wytarta
                  droga - napiwek jest najlepsza.
                  3. SPRZATANIE POKOJU - ależ dużo są w stanie zrobić sprzątaczki za dodatkowego
                  dinara. Nam przeróżne wzorki ułożone z kwiatków zdarzały się nie tak rzadko. A i
                  o pozostawione na wierzchu rzeczy baliśmy się w mniejszym stopniu - 1 dinar co
                  2-3 dni daje Ci ten komfort.
                  4. WYCIECZKI. Wykupiliśmy wycieczki z Exim na Saharę (2 dniowa) oraz TUNIS (1
                  dniowa), bardzo chcielismy również CAP BON, ale exim tego nie organizował. I
                  tutaj niestety chyba za szybko te wycieczki wykupiliśmy i nie chodzi wcale o to,
                  że żałujemy - wycieczki były naprawdę udane, ale o ich cene i termin - inne
                  biura organizują trochę taniej (5-10 dinarów) i mozna je lepiej zorganizować
                  czasowo(ale to uwaga tylko jeśli chcesz jeszcze jechać na inną wycieczkę nie
                  organziowaną przez dane biuro). My chcieliśmy na CAP BON a ta była organizowana
                  tylko w tym terminie co już wykupiony wcześniej TUNIS.
                  SAHARA - to moim zdaniem obowiązek każdego turysty w Tunezji- Super przeżycie.
                  EL JEM - prawdziwa perełka Tunezji - koloseum z prawdziwego zdarzenia i naprawde
                  to te w Rzymie może się schować, bo tutaj można po nim wszędzie łazić, dalej
                  BERBEROWIE - przecudni ludzie, no może wykuwanie kolejnego pokoju w skale w
                  momencie odwiedzin turystów to przesada, ale oni naprawde mieszkają w orginalnym
                  miejscu i trzeba to koniecznie zobaczyć,
                  WIELBŁADY - super sprawa, ale faktycznie godzina to max - zaczyna się to nudzić,
                  a i widoki przestają w tym upale tak cieszyć jak na początku, stroje w które
                  zostaliśmy przebrani dodają temu tylko większego potwierdzenia. A i tutaj
                  tunezyjczycy zrobic mogą wile za dodatkową opłatę. My zapewniliśmy sobie zimny
                  napój w momencie w którym, go tylko potrzebowaliśmy, a i zdjęcia robia -
                  przemili ludzie i faktycznie bardzo biedni.
                  DOUZ oraz Słone jezioro (osobiście w Turcji bardzje mi się podobało), ale może
                  wrażenie popsuła ulewa, której rozmiary w tym miejscu nie były znane nawet
                  najstarszym Tunezyjczykom,
                  później JEEP'y na Saharze - no i tutaj wspomniana ulewa stworzyła nam atrakcje
                  jakimi nie może poszczycić się wiele osób. Sahara zalana wodą (naprawde wielkie
                  jeziora wody na piasku to wrażenie niesamowite) - Kierowca nie potrafił się w
                  tych warunkach poruszać, ale za dodatkowa wstępna opłatą kilku dinarów od całej
                  załogi Jeepa, podatny był na niecodzienne namowy, aby przy pełnym gazie wjeźdżać
                  w te kałuże - tak mu się to spodobało, że o mało nie rozwalił przy którejś z
                  prób fury. Domki z Gwiezdnych wojen to powoli ruina, ale warto tam dojechać,
                  mozna spotkaać tunezyjczyków wyskakujących z jakiś szałasów na saharze
                  wciskających z uporem maniaka jakieś wisiorki (oczywiście za dinara), był wśród
                  nich nawet taki jeden mały - max 2 lata, który chyba wiele powiedzieć nie
                  potrafi, ale "one dinar" opanował ze zrozumieniem do perfekcji.
                  Dalej OAZY - ponieważ zalane były drogi to te oazy juz takiego wrażenia nie
                  robiły, jak by mogły gdyby było sucho - jedną górska niestety straciliśmy
                  (zalany został dojazd).
                  KAIROUAN i fabryka dywanów to juz raczej zapełnienie wycieczki po drodze, bo na
                  nas to już wrażenia nie zrobiło.
                  Na wycieczce byliśmy z niejakim tunezyjczykiem SAMIM - nie była to osoba w pełni
                  kompetentna do oprowadzania wycieczek - gadał jakieś bzdury, choć interesująco i
                  był kompletnie nieprzygotowany do pracy (wiedział tyle ile wie każdy Tunezyjczyk
                  wie o Tunezji, ile każdy Polak wie o Polsce, ale to jednak za mało aby zadowolić
                  turystów - przynajmniej takich, za jakich my się uważamy), ale uświadomiliśmy
                  sobie to dopiero, jak trafiliśmy na kolejną wycieczke z przesympatycznym
                  MARCIN'EM, który wiele z tego co dowiedzieliśmy się o Tunezji od tamtego SAMIEGO
                  szybko zweryfikował, a jego wiedza o Tunezji może nie jest wchłonięta z mlekiem
                  matki, ale opanowana w stopniu znacząco większym aniżeli rdzennego tunezyjczyka.
                  Dzięki niemu nawet TUNIS zrobił na nas wrażenie (medina oraz targi owocowy i
                  tybny), choć to poza kilkoma wyjątkami stolica jak każda inna. Te wyjątki to
                  oczywiście ruiny Kartaginy, które trzeba zobaczyc, muzeum BARDO z niesamowitymi
                  mozajkami oraz Sidi Bou Said, które na mnie osobiście zrobiły największe
                  wrażenie (to taka Andaluzja, czy Santorini w Tunezji).
                  Ponieważ byliśmy nieugięci i zwiedzić CAP BON bardzo chcieliśmy, z innymi
                  biurami nam się nieudało (albo brak chętnych, albo niedogodny termin, albo brak
                  wolnych miejsc) zgadaliśmy się ze znajomymi i wypożyczyliśmy samochód i sami tam
                  się udaliśmy - naprawdę bardzo polecam. Samochód wyniósł nas 60 dolców do

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka