Chiny sobie lecą;)

16.03.10, 20:08



Muszą mieć dzieci i być żonami, bo wierzymy, że takie kobiety są
bardziej dojrzałe, zarówno fizycznie, jak i psychicznie - na razie
tyle o dwóch pierwszych chińskich astronautkach powiedzieli szefowie
chińskiego programu kosmicznego.


Jak widać, to pitolenie jest odporne na kolor skóry, narodowość,
kulturę, szerokość geograficzną i co tam jeszcze. Aczkolwiek dalej
jest już ineczej deczko na ten temat, to nie wiem, czy to znów nie
jest jakaś cudowna wpadka redakcyjna gazetki;)

(...)
Jego zdaniem tajkonautki mają wiele zalet - są bardziej cierpliwe,
wrażliwe i uważne niż mężczyźni, bieglejsze w psychologii i
nawiązywaniu kontaktów, lepiej radzą sobie z samotnością. Według Xu
musiały spełnić te same najwyższe standardy co mężczyźni, choć
zastosowano wobec nich nieco inne kryteria. Jednym z nich było
posiadanie dzieci i stan zamężny. Dlaczego? - Choć nie ma żadnych
dowodów na to, że kosmos narusza zdrowie kobiet, wolimy zgrzeszyć
nadmiarem ostrożności, bo to będzie dla nas pierwszy raz - tłumaczył
lekarz.


Ale dalej znów blabla bla -

- Wierzymy, że mężatki są fizycznie i psychicznie bardziej
dojrzałe - dopowiedział chińskiej agencji Xinhua były wiceszef
programu lotów załogowych Zhang Jianqi. Też uważa, że tajkonautki
będą bardziej roztropne oraz wytrzymałe niż ich koledzy.
    • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 16.03.10, 20:16
      No, roznica jest jedynie taka, ze u nasz to publicznie moglby takie
      rzeczy bez zazenowania powiedziec Lepper, Giertych i pewnie nikt
      wiecej, a tam sie to stwierdza jak oczywista oczywistosc.

      A dziewczynek w Chinach jest obecnie tak malo, ze za 10-15 lat
      wieszczy sie im katastrofe demograficzną.
      • easz Re: Chiny sobie lecą;) 16.03.10, 21:18
        bene_gesserit napisała:

        > No, roznica jest jedynie taka, ze u nasz to publicznie moglby
        takie
        > rzeczy bez zazenowania powiedziec Lepper, Giertych i pewnie nikt
        > wiecej, a tam sie to stwierdza jak oczywista oczywistosc.

        Nie tylko. Takie forumowe oryginały np. bardzo często i spoko.
        Anonimowo, fakt. Ale i na głównej często takie rewelacje wiszą, z
        blogów, czy artykułów regularnych, już nie anonimowe.
        Mam wrażenie, że gdyby się głosy krytyczne nie podnosiły na teksty
        Kochanowskich niedorzeczników i innych Komorowskich, to kto wie.
        Szczęśliwie się podnoszą, to też fakt:)

        > A dziewczynek w Chinach jest obecnie tak malo, ze za 10-15 lat
        > wieszczy sie im katastrofe demograficzną.

        Tajkonautki. Hm.
        • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 16.03.10, 21:21
          Anonimowo to sie nie liczy, naprawde.
          A artykuly, o ile, to w specjalnej prasie, gownie prawicowo-
          katolickiej, ale to nisza jest, a nie mejnstrim.
          • easz Re: Chiny sobie lecą;) 16.03.10, 21:50
            bene_gesserit napisała:

            > Anonimowo to sie nie liczy, naprawde.
            > A artykuly, o ile, to w specjalnej prasie, gownie prawicowo-
            > katolickiej, ale to nisza jest, a nie mejnstrim.

            Przecież tu jest linkowane takie coś średnio co tydzień, dwa, no
            Bene. I nie tylko z Frondy;) Ale nie zotaje już najcześciej bez echa
            i to jest coś.
            A na głównej najfajniejsze są zawsze tytuły, które mają przyciągnąć
            muchy, pisałam o tym nie raz.

            Zupełnie obok, co zwróciło dziś moją uwagę na głównej, czymś fajnym
            za to - zajawka artykułu o chustach do noszenia dzieci - napisano o
            rodzicach, a dam se rękę skubnąć, że jakiś czas niekrótki temu
            stałoby o matce;)
      • kocia_noga Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 13:16
        bene_gesserit napisała:

        > No, roznica jest jedynie taka, ze u nasz to publicznie moglby
        takie
        > rzeczy bez zazenowania powiedziec Lepper, Giertych i pewnie nikt
        > wiecej, a tam sie to stwierdza jak oczywista oczywistosc.
        >
        > A dziewczynek w Chinach jest obecnie tak malo, ze za 10-15 lat
        > wieszczy sie im katastrofe demograficzną.
        >

        Już jest problem porywania dziewczat.I ściągania ich z biednych
        krajów.
        • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 13:19
          Porwan i co - przymuszania do slubu?
          Podejrzewam, ze sytuacja braku kobiet w Chinach bedzie miala wplyw
          na ogromny rozkwit rynku pornograficznego, wliczajac w to,
          niestety, burdele.
          • wen_yinlu Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 19:00
            > na ogromny rozkwit rynku pornograficznego, wliczajac w to,
            > niestety, burdele.
            >

            Burdeli już jest masa - "kluby karaoke", "salony fryzjerskie" - trafia tam sporo
            młodych kobiet ze wsi, które próbują szczęścia w mieście, zostawiając mężczyzn
            za sobą - i tam dysproporcja płci bywa olbrzymia. Mężczyźni sami w jakiejś
            zabitej wsi, jedyne poletko kapusty zalane przez świecącą w nocy wodę z rzeki...
            zero perspektyw. A tu jeszcze pustynia się powiększa i nawet toksycznej kapusty
            nie będzie.

            Poza tym znam sporo cudzoziemców z żonami Chinkami, więc i to przyczynia się do
            odpływu kobiet z Chin...

            Ale na dyskotekach panowie razem tańczą :)
            • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 19:06
              > Ale na dyskotekach panowie razem tańczą :)

              Nie mam pojecia, jak w Chinach traktuje sie homoseksualistow, ale
              pewnie nie za bardzo, co? Jesli brak kobiet mialby doprowadzic do,
              bo ja wiem, zmian norm spolecznych ich dotyczacych oraz zmian w
              prawie, to byloby cos.


              Jak dorastalam, na mojej wiosce tez wszystkie dziewczyny rwaly sie
              do miasta - kazde meskie spotkanie pod kapliczką to bylo grono
              mlodych chlopakow i smetne kolo starych kawalerow, ktorzy nie mieli
              zadnych szans na ozenek.
              Wiele sie zmienilo, od kiedy okolica przestaala byc tak dojmujaco
              uboga, a standard zycia na wsi sie polepszyl. Noi kiedy kobiety
              zaczely na powaznie stosowac antykoncepcje i mniej rodzic.
              • easz Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 19:40
                bene_gesserit napisała:

                > > Ale na dyskotekach panowie razem tańczą :)
                >
                > Nie mam pojecia, jak w Chinach traktuje sie homoseksualistow, ale
                > pewnie nie za bardzo, co? Jesli brak kobiet mialby doprowadzic do,
                > bo ja wiem, zmian norm spolecznych ich dotyczacych oraz zmian w
                > prawie, to byloby cos.

                Może jak nie będzie wyboru, to sie okaże, że teorie co do orientacji
                seksualnej jako kontinuum są bardzo bardzo;)
                I będzie tak jak z Kościołem, e, to jest w sensie, że potrzeba matką
                wynalazków a sytuacja niekomfortowa i zagrożenia - kompromisów oraz
                ustępstw;)
        • sabinac-0 Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 13:21
          Porywaja dziewczeta z zewnatrz a porzucaja wlasne corki i siostry.
          W zachodniej Europie wiele rodzin adoptuje dziewczynki z Chin, zostawiane w
          jakis koszmarnych sierocincach-umieralniach, ratujac im czesto zycie i
          zapewniajac normalny rozwoj.
          • kocia_noga Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 13:38
            sabinac-0 napisała:

            > Porywaja dziewczeta z zewnatrz a porzucaja wlasne corki i siostry.
            > W zachodniej Europie wiele rodzin adoptuje dziewczynki z Chin,
            zostawiane w
            > jakis koszmarnych sierocincach-umieralniach, ratujac im czesto
            zycie i
            > zapewniajac normalny rozwoj.

            Porywają już gotowe, a porzucają - tradycyjnie.Tradycja to
            najświętsza część kultury narodu.
            • sabinac-0 Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 15:45
              Nie, chyba nie w tym rzecz. Chinska tradycja nakazuje dac corkom "posag" tzn
              zaplate dla meza ze raczy zrobic ten zaszczyt i sie z corka ozenic. Po wyjsciu
              za maz corka musi zapomniec o wlasnej rodzinie i sluzyc rodzinie meza.
              Corka zatem to podwojny zgryz. Najpierw sie ja chowa, karmi (a zywnosc w Chinach
              to skarb), potem trzeba sie zrujnowac by ktos se ja raczyl wziac bo niezamezna
              dorosla corka to wstyd i hanba, a jak juz ktos przyjmie oplate i wezmie
              klopotliwy przychowek, idzie ona na sluzbe do tesciow i tyle ja widzieli. Wnukow
              tez nie zobacza. Nie warto ani zywic, ani sie przywiazywac.
              Syn to co innego - jak dorosnie, przyprowadzi dorodna, wykarmiona poslugaczke
              razem z jej pokaznym posagiem a ona urodzi im duuuzo wnukow (oby nie wnuczek,
              wtedy z taka skaranie boskie i mozna sie spocic bijac ja).

              Jesli nie ma Chinek, Chinczycy porwa albo sprowadza sobie zone skadkolwiek,
              najwyzej nie wezma oplaty posagowej ale sluzka i reproduktorka jest. Dziewczyny
              chowac nie beda bo sie nie oplaca.
              Ot, swieta tradycja...

              Przez kilka lat pracowalam na pediatrii pewnego prywatnego szpitala w Zachodniej
              Europie. Zauwazylam, ze jesli pacjentem byla chinska dziewczynka, to tylko
              adoptowana przez miejscowych. Chinskie rodziny do lekarza przywozily tylko
              chlopcow, zwykle potwornie spasionych i rozwydrzonych. Dziewczynkom daja co
              prawda jesc (w koncu w Europie miska ryzu nie jest trudna do zdobycia) ale
              wykupywac im prywatne ubezpieczenie zdrowotne? Co to to nie.
              • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 16:08
                Nonieno, one nie rodza wielu wnukow, bo w Chinach ciagle jest
                obowiazkowe ograniczenie do jednego dziecka. Lamane co prawda, ale
                z zrzadka.

                Kto wie, czy paradoksalnie mordowanie dziewczynek i aborcja
                zenskich plodow nie doprowadzi do zmian obyczajowych - np braku
                wymagan co do obowiazkowego posagu, albo innej pozycji mlodej
                mezatki wzgledem rodziny męża. Oby.
                • kocia_noga Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 16:14
                  bene_gesserit napisała:

                  > Nonieno, one nie rodza wielu wnukow, bo w Chinach ciagle jest
                  > obowiazkowe ograniczenie do jednego dziecka. Lamane co prawda, ale
                  > z zrzadka.
                  >
                  > Kto wie, czy paradoksalnie mordowanie dziewczynek i aborcja
                  > zenskich plodow nie doprowadzi do zmian obyczajowych - np braku
                  > wymagan co do obowiazkowego posagu, albo innej pozycji mlodej
                  > mezatki wzgledem rodziny męża. Oby.
                  >
                  >

                  No właśnie o tym pisałam, że nie sądzę.Podobnie jest w Indiach, też
                  sprawa posagów, od czasów powojennych tępiona z mizernym skutkiem.
                  Prędzej zaczną handlować żywym towarem za bezcen z innych posagowych
                  krajów, gdzie sprzedadzą chętnie podchowaną kilka lat dziewczynkę
                  bogatemu panu chińczykowi, a bogatych będze coraz więcej.
                  • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 16:21
                    Niby tak, niby nie.
                    Moze po prostu trzeba wiecej czasu. Piećdziesiat lat temu w Indiach
                    obyczaj sati byl na porzadku dziennym, zwlaszcza na prowincji,
                    teraz to sa przypadki jednostkowe. Tam gdzie nędza, tam ciemnota -
                    nic dziwnego, ze zmiany maja akurat taka dynamikę. Zreszta w
                    Indiach rodzi sie duzo dzieci obu plci, a nie jedno, ktore MUSI byc
                    chlopcem.
                    Co do importu 'narzeczonych' jestem sceptyczna - moja znajoma
                    mieszka w Pekinie i twierdzi, ze panuje duze uprzedzenie do tego,
                    co obce, zwlaszcza spoza kregu Europy i Ameryki. Zona powinna znac
                    chinski, i chinska kulture, wiec jaki jest sens zenienia syna z
                    Hinduska czy Tajką? Co co 'hodowania' zon rowniez bylabym
                    sceptyczna: jak by sie to mialo odbywac - przez adopcje? I co,
                    potem przyszywana siostre z bratem zenic? ee tam.

                    Jesli handel zywym towarem, to raczej burdele, ale to akurat nic
                    nowego, w Polsce tez pracuja niewolnicy, jak i w calej Europie.
                    • kocia_noga Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 16:40
                      bene_gesserit napisała:

                      > Niby tak, niby nie.
                      > Moze po prostu trzeba wiecej czasu.
                      może tak, w Indiach działają różne organizacje społeczne w różny
                      sposób walczące z tradycją, ale w Chinach? Tam wszystko jest
                      tradycyjnie odgórne i zacementowane.
                      Oni czczą nadal tego cesarza, który przyświrował z powodu zatrucia
                      rtęcią.
                    • easz Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 16:55

                      Ale to mogą być żony, tylko nie w takim rozumieniu jak myślimy. Takie bardziej i dosłownie niewolnice, robotnice, również, czy przede wszystkim seksualne. Czyli jak mówisz - burdele, takie, czy inne.

                      Co do tych tradycji związanych z wydawaniem za mąż itp. - czasem podobno gorzej to wygląda, jeśli chodzi o niezasymilowanych imigrantów w demokracjach. Ale chyba już zaczyna się na to inaczej patrzeć, przestając bać się ingerować w środowiska, kiedy jest to naprawdę potrzebne, a przynajmniej taką mam nadzieję.
    • sabinac-0 Re: Chiny sobie lecą;) 16.03.10, 20:34
      Chinczycy wysylali na ryby corki, jesli morze bylo wzburzone lub lodz
      przeciekala - synow za bardzo cenili by narazac ich na niebezpieczenstwo a corki
      nie mialy dla nich wartosci wiec nie bylo szkoda, jesli sie potopily.

      Chyba ten ich prom kosmiczny niedopracowany jeszcze i eksperymenty robia a
      ryzykowanie zycia zwierzatek budziloby protesty Zielonych. :P
      • winniepooh Re: Chiny sobie lecą;) 16.03.10, 20:47
        > Chyba ten ich prom kosmiczny niedopracowany jeszcze i eksperymenty
        robia a
        > ryzykowanie zycia zwierzatek budziloby protesty Zielonych. :P

        ruskie wysłały w kosmos łajkę, bo u nich ani psy, ani kobiety nie są
        jadalne. w chinach tylko kobiety nie są.
    • benek231 Dlugi pobyt w stanie niewazkosci pozostawia :O) 17.03.10, 16:09
      podobno trwale slady na zdrowiu astronautow. Nie emowi sie o tym duzo, ale Stany
      takze nie wysylaly panienek.
      Moze wiec jest cos do rzeczy w tym chinskim uzasadnieniu wymogu zameznosci.
      A jesli istnieje istotne prawdopodobienstwo odbicia sie takiego lotu na
      zdolnosciach reprodukcyjnych? Czy nie mielibysmy wtedy do czynienia z calkiem
      racjonalnym podejsciem?
      • bene_gesserit Re: Dlugi pobyt w stanie niewazkosci pozostawia : 17.03.10, 16:23
        > Moze wiec jest cos do rzeczy w tym chinskim uzasadnieniu wymogu
        zameznosci.

        Byloby, benek, gdyby ten sam wymog gotyczyl mezczyzn.
        • benek231 Re: Dlugi pobyt w stanie niewazkosci pozostawia : 17.03.10, 16:33
          bene_gesserit napisała:

          > > Moze wiec jest cos do rzeczy w tym chinskim uzasadnieniu wymogu
          > zameznosci.
          >
          > Byloby, benek, gdyby ten sam wymog gotyczyl mezczyzn.
          >
          >
          *Z tego co pamietam, to wszyscy amerykanscy astronauci mieli juz rodziny i
          dzieci, gdy ich wystrzelano. Nic nie wiem o chinskich.
    • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 21:14
      easz napisała:

      > Jak widać, to pitolenie jest odporne na kolor skóry, narodowość,
      > kulturę, szerokość geograficzną i co tam jeszcze.

      Może dlatego, że to "pitolenie" to po prostu prawda? Dlatego jest niezależna od
      koloru skóry i narodowości, przeciwnie niż lewacka, politpoprawna propaganda,
      która nie wszystkie rejony dotyka w tym samym stopniu.
      • easz Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 21:25
        misiu-1 napisał:

        > easz napisała:
        >
        > > Jak widać, to pitolenie jest odporne na kolor skóry, narodowość,
        > > kulturę, szerokość geograficzną i co tam jeszcze.
        >
        > Może dlatego, że to "pitolenie" to po prostu prawda? Dlatego jest
        niezależna od koloru skóry i narodowości, przeciwnie niż lewacka,
        politpoprawna propaganda,
        > która nie wszystkie rejony dotyka w tym samym stopniu.

        Taa, prawda, że baby muszą urodzić i się wyżenić, to będą
        dojrzalsze, czyli mądrzejsze - czyli lepsze od tych, co nie. Ale od
        chłopa, nawet bez dziatek i bez żony i tak będą gorsze. Rozumiem.
        • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 21:42
          Owszem, może Ci się to nie podobać, ale teoria mówiąca, że kobieta po urodzeniu
          dziecka jest dojrzalsza, ma swoje racjonalne podstawy.
        • bene_gesserit Re: Chiny sobie lecą;) 17.03.10, 22:36
          Np na tej podstawie moznaby zakladac, ze ta pani, ktora czwroke
          swojego potomstwa udusila, a potem trzymala w zamrazarce i
          beczkach, jest dojrzalsza od, powiedzmy, Hanny Suchockiej. To
          ciekawy, odswiezajacy sposob myslenia, conie?
          • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 07:21
            Jakżeby mógł forumowy troll odgadnąć różnicę między statystyczną prawidłowością,
            a incydentalnym przypadkiem? Może jednak udałoby mu się uświadomić prosty fakt,
            że krowy zasadniczo mają jedną głowę, niezależnie od tego, że co jakiś czas
            urodzi się cielę z dwoma?
            • easz Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 08:53
              misiu-1 napisał:

              Statystyczna prawidłowość? Co-gdzie-jak? No łał.
              • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 13:17
                Statystyczna oczywiście nie w znaczeniu "sklasyfikowana przez Główny Urząd
                Statystyczny", tylko "typowa", "najczęściej spotykana", "przeciętna".
                • easz Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 13:35
                  misiu-1 napisał:

                  > Statystyczna oczywiście nie w znaczeniu "sklasyfikowana przez Główny Urząd Statystyczny", tylko "typowa", "najczęściej spotykana", "przeciętna".

                  Tak, czyli na gębę, na Twoje 'doświadczenie' itd. - czyli stereotypowo, uprzedzeniowo -> czyli zatoczyliśmy koło. O to mi chodziło z grubsza.
                  • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 15:32
                    easz napisała:

                    > Tak, czyli na gębę, na Twoje 'doświadczenie' itd. - czyli
                    > stereotypowo, uprzedzeniowo -> czyli zatoczyliśmy koło. O to mi
                    > chodziło z grubsza.

                    Jak coś nie pasuje Ci do Twojego feministycznego światopoglądu, wówczas jest
                    "stereotypowo/uprzedzeniowo", albo nawet "szowinistycznie". Tymczasem to Twój
                    pogląd jest uprzedzeniowy, bo prócz głupiej, lewackiej ideologii NIC za nim nie
                    przemawia. Zdrowy rozsądek natomiast podpowiada, że osoba, którą samo życie
                    stawia wobec konieczności zadbania o coś więcej niż własny, egoistyczny interes,
                    będzie bardziej dojrzała niż ta, która tego nie doświadczyła.
                    • kocia_noga Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 15:49
                      uwazasz kler katolicki za debili, znaczy.
                      • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 15:54
                        kocia_noga napisała:

                        > uwazasz kler katolicki za debili, znaczy.

                        Pochopny wniosek, ale pozwolę Ci się z niego wytłumaczyć. Domyślam się, że
                        wpadłaś nań na podstawie kultu Marii?
                        • kocia_noga Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 19:08
                          W jej przypadku zdolności umysłowe są bez znaczenia, chodzi mi o :
                          "Zdrowy rozsądek natomiast podpowiada, że osoba, którą samo życie
                          stawia wobec konieczności zadbania o coś więcej niż własny,
                          egoistyczny interes,
                          będzie bardziej dojrzała niż ta, która tego nie doświadczyła"
                          • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 21:51
                            Do puenty, do puenty. Co ma więc z tym, co napisałem, wspólnego kler katolicki?
                    • easz Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 20:56

                      Znów zdajesz się nie pamiętać, na które moje posty zacząłeś
                      odpowiadać.
                      Dwa - dzieci to nie wszystko. To nie manie dzieci świadczy o
                      dojrzałości i tu nawet nie muszę odsyłać do postu Bene, wystarczy
                      trochę pomyśleć i popatrzeć dookoła, ale szerzej a nie na czubek
                      własnego zideologizowanego nosa.
                      I dlaczego by to miało w takim razie nie dotyczyć mężczyzn??
                      A Ty już masz dizeci? Długo? no bo wiesz, staż też istotny.

                      Mój tekst o stereotypach nie dotyczył Twojego światopoglądu, tylko
                      ogólnych teorii wysnutych przez jedną osobę z kilku zaledwie
                      doświadczeń, no nawet kilkudziesięciu, ale przez jednego człowieka -
                      tu: misia akurat. TO SĄ dla mnie stereotypy i uproszczenia,
                      szufladki (patrz też definicje słownikowe). A jeśli negatywne
                      bezpodstawnie do jakiejś grupy większej, to i uprzedzenia, chcesz,
                      czy nie. I możesz to sobie tłumaczyć moim feminizmem i zasłaniać się
                      moim rzekomym zideologizowaniem, na zdrowie.
                      • misiu-1 Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 21:49
                        easz napisała:

                        > Znów zdajesz się nie pamiętać, na które moje posty zacząłeś
                        > odpowiadać.

                        Jakieś uzasadnienie?

                        > Dwa - dzieci to nie wszystko. To nie manie dzieci świadczy o
                        > dojrzałości i tu nawet nie muszę odsyłać do postu Bene, wystarczy
                        > trochę pomyśleć i popatrzeć dookoła, ale szerzej a nie na czubek
                        > własnego zideologizowanego nosa.

                        To śmieszne, kiedy ślimak zarzuca komuś zasklepianie się w skorupie, a koń z klapkami na oczach nawołuje do szerszego spojrzenia. To Ciebie, a nie mnie ideologia zaślepia. Zamierzasz dowodzić, że doświadczenia nie mają wpływu na dojrzałość?

                        > I dlaczego by to miało w takim razie nie dotyczyć mężczyzn??
                        > A Ty już masz dizeci? Długo? no bo wiesz, staż też istotny.

                        Mam dzieci. Długo.

                        > Mój tekst o stereotypach nie dotyczył Twojego światopoglądu, tylko
                        > ogólnych teorii wysnutych przez jedną osobę z kilku zaledwie
                        > doświadczeń, no nawet kilkudziesięciu, ale przez jednego człowieka

                        Teoria, która opiera się na jakichś doświadczeniach, jest zawsze lepsza od takiej, która ma za podstawę myślenie życzeniowe wypływające z ideologii. W świetle wypowiedzi z postu otwierającego dyskusję ("Jak widać, to pitolenie jest odporne na kolor skóry, narodowość, kulturę, szerokość geograficzną i co tam jeszcze.") zarzut odosobnionego doświadczenia jest cokolwiek naciągany.

                        > A jeśli negatywne bezpodstawnie do jakiejś grupy większej, to i
                        > uprzedzenia, chcesz, czy nie.

                        Coś, co wynika z doświadczenia, nie jest uprzedzeniem. Uprzedzenie z definicji zastępuje, a przynajmniej wyprzedza, doświadczenie.

                        > I możesz to sobie tłumaczyć moim feminizmem i zasłaniać się
                        > moim rzekomym zideologizowaniem, na zdrowie.

                        Owszem, mogę tak to sobie tłumaczyć. Podobnie, jak deszcz mogę sobie tłumaczyć obecnością chmur deszczowych. Dziękuję.
                        • easz Re: Chiny sobie lecą;) 18.03.10, 22:06

                          > Coś, co wynika z doświadczenia, nie jest uprzedzeniem. Uprzedzenie
                          z definicji zastępuje, a przynajmniej wyprzedza, doświadczenie.

                          Z jednostkowego, zwykle przykrego doświadczenia robi się
                          uogólnienie, tak jak Ty imo robisz. Ew. społeczne bzdety, wyssane z
                          mlekiem matki, czy z palucha, to tak i to włąśnie prezentujesz,
                          kiedy bredzisz, że mówisz, że ktoś jest gorszy, bo jest w czymś
                          Twoim zdaniem gorszy/słabszy - Twoim zdaniem - bo? Bo tak.
                          To wszystko i raczej już eote.
Pełna wersja