kocia_noga 13.04.11, 20:41 blueredporter.blox.pl/2011/04/Rozowe-stygmaty.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
eat.clitoristwood Re: Znów coś o dresowaniu i różu 13.04.11, 23:52 Odwiedziłem dzisiaj "stanowisko pracy" pewnej pani. Pani pracuje w tzw. Centrum Obsługi i jest osobą pierwszego kontaktu klienta z zewnątrz. Znaczy odbiera telefon.....kurde, za długi wstęp. No więc pani podłączyła do komputera gustowną, różowiótką klawiaturę z białymi klawiszami, w tym samym "dizajnie" myszkę a na biurku miała półeczki na dokumenty w kolorze pink. Za plecami, na gzymsie poustawiała pluszowe gadżety, zwierzątka w kolorze wiadomym. Chyba nie była feministką? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
sauerkraut Róż i czerwień muszą być. 14.04.11, 11:42 Ja czytałem, że od czasu jak nasz gatunek się wyprostował i założyli majtki, panowie nie są już przyciągani przez róż waginy, którą było widać, więc panie tą barwą przyciągają panów w inny sposób. Na mnie działa, nie wiem czy to przez indoktrynację :) Gdyby to kury, a nie my, zostały inteligentne, to zapewne koguty (zasłoniwszy wstydliwe grzebienie i grdyki) miałyby wszystko w czerwieni, a ich partnerki by się podśmiewały, że panowie to tacy czerwoniutcy... Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Róż i czerwień muszą być. 14.04.11, 15:28 sauerkraut napisał: pa > nowie nie są już przyciągani przez róż waginy, którą było widać, więc panie tą > barwą przyciągają panów w inny sposób. bardzo możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 00:04 W PL jeszcze za PRL czerwony był kolorem chłopców a niebieski dziewczynek. I to odzwierciedlało się np w wyborze koloru wózka dziecięcego. Dopiero później jak nawet wózki stały się towarem deficytowym i ludzie brali jaki był w sklepie a nie jaki chcieli, to zapomniano o tradycji kolorów. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 09:30 Ja uważam, że zamiana kolorów nastąpiła razem z holyłudacją kraju. To amerykańskie filmy przedstawiały np przygody pieska-chłopca i jego kolegów, a jako reprezentantka płci żeńskiej pokazywana była suczka z puklami psich loków, złotą swiecącą obróżką i na różowo. Tak mi się kojarzy. Co do pani telefonistki to śmiało mogłabyć feministką, nie widzę przeszkód. W zasadzie być może jest tak, że ten kolor lubiany jest główqnie przez kobiety. I byłoby ok, gdyby razem z tym nie dorabianbo różowemu kolorowi całej reszty legendy. Ale to nie wina koloru, tylko pozycji kobiecości w świecie zdominowanym przez facetów; cokolwiekby to było, jeśli jest kojarzone z kobietami, jest jednocześnie deprecjujące, a jeśli jest deprecjonbujące, kojarzone jest z kobietami, amen. Pamiętacie film "Legalna blondynka"? Tam walczono z upupianiem różem w ten sposób, że dziewczyna jakby wyjęta z szablonu negatywnych antykobiecych stereotypów, różowa, maskotkowa i tipsowa miała łeb na karku i wygrywała to co było do wygrania. Chyba to jedyna droga. Nie mam oczywiście na myśli wpychanie małych dziewczynek od urodzenia do różowego worka, to inna sprawa, ale też związana jest z kodami patriarchalnymi - tysiącvpińset smerfów i jedna smerfetka, milion męskich bohaterów i jedna laska jako przedstawicielka 'obcych'. Facet to norma i jasne jest, że mieni się wszystkimi kolorami, bo jego jest świat, a my jesteśmy z krainy różu. I w tym wypadku można i należy walczyć o kolor, ale walka ciężka, trzebaby uświadamiać miliony klientek oraz producentów, a upupianie kobiet przeniosłoby się natychmiast na inną sferę. Jedno mi się przypomniało w związku z różem - gdzieś czytałam, że jest to kolor znienawidzony przez psychopatów - więźniowie-psychopaci zamknięci w różowych celach po krótkim czasie wpadali w szał. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 10:20 gdzieś czytałam, że jest to kolor znienawidzony przez psychopatów - więźniowie-psychopaci zamknięci w różowych celach po krótkim czasie wpadali w szał. Ten eksperyment był bardziej złożony (przeprowadzono go w pierwszej połowie 1979 roku w Stanach Zjednoczonych), ciekawostką jest fakt agresja u więźniów zamkniętych w różowych celach po krótkim czasie ok 10-15 minut zmalała, za to po dłuższym wzrastała do szału. W więzieniu pomalowano salę dla zatrzymanych na różowo. Więźniowie przebywali w niej około 10 – 15 minut w czasie gdy przygotowywano ich dokumentację. Po 156 dniach władze więzienia stwierdziły, że stopień agresji wśród zatrzymanych wyraźnie zmalał po tych krótkich sesjach. Postanowiono więc pomalować na różowo cele więźniów. Jednakże po czterech godzinach przebywania w nich mieszkańcy różowych pomieszczeń stawali się bardziej agresywni i próbowali je zniszczyć. Eksperyment ten dowiódł, że relaksujące i uspokajające działanie koloru różowego trwa tylko do 3o minut. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 10:58 To amerykańskie filmy przedstawiały np przygody pieska-chłopca i jego kolegów, a jako reprezentantka płci żeńskiej pokazywana była suczka z puklami psich loków, złotą swiecącą obróżką i na różowo. Trochę zbocze z tematu około koddresowej-kolorowej. Przypomniała mi się historia "Kubusia Puchatka" czyli „Winnie the Pooh”(oryginalny tytuł książki Alana Alexandra Milne’a) , "Winnie" to skrót od żeńskiego imienia Winifreda. Ostatecznie bajkowy Kubuś trafił do wytwórni Walta Disney'a, gdzie stworzono dla niego image, który znamy dzisiaj. Wszystko rozpoczęło się jednak w londyńskim ZOO. Tam po raz pierwszy spotkali się ze sobą – Krzyś syn autora powieści i Miś - pierwowzór bajkowego bohatera, była wielka niedźwiedzica, która do Londynu przyjechała z Kanady. Niedźwiedzicy nadano miano Winnipeg od nazwy miejsca pochodzenia (miasto w Kanadzie). Krzyś zaprzyjaźnił się z nią tak bardzo, że jej imieniem postanowił nazwać swojego pluszaka. Polski przekład „Winnie the Pooh” na „Kubuś Puchatek” jest autorstwa Ireny Tuwim, (siostra Juliana). Nowszy przekład wierniejszy oryginału nie przyjął się i nie cieszy się już powodzeniem "Fredzia Phi-Phi" nie jest w stanie wygrać z "Kubusiem Puchatkiem". Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 11:11 Książkowy Kubuś Puchatek chyba też jest samczykiem. Nawet w oryginale. I mimo wszystko jest bardzo unisex. Zarówno chłopcu jak i dziewczynce można kupić ciuchy z jego wizerunkiem, pluszaka i wymalować mu pokój w puchatkowe kolory. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 11:55 W oryginale miś nosi imię żeńskie, a pierwowzorem również jest niedźwiedzica. Załóżmy jednak że bajkowy pluszak jest rodzaju nijakiego i tak, jak tylko miś może być jest bliski zarówno chłopcom i dziewczynkom, bez względu na to, czy jest misiem damskim czy męskim :). Faktycznie bajkowa postać nie ma żadnych akcesoriów, które by jednoznacznie nadawały mu płeć, bo czerwony kubraczek pojawił się dopiero w wersji Disnejowskiej i nie przesądza niczego:). Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus ale może to i lepiej, że Kubuś 14.04.11, 12:00 jest płci mskiej, bo to miż o bardzo małym rozumku. hm dla mnie jest to miś raczej bezpłciowy, ale to ciekawe o żeńskim pierwowzorze Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 12:23 Chodziło mi o to, czy autor pisał "he" czy "she". Odpowiedz Link Zgłoś
dzioucha_z_lasu Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 12:31 Pisał "he", Puchatek w oryginale jest płci męskiej. "The more he looked inside the more Piglet wasn't there" :) Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 13:01 A ja bym jednak nie upierała się przy nadawaniu jednoznacznej płci Misiowi-Pluszakowi (Tedy Bery). Według mnie jest on bezpłciowy:). W oryginale mamy bowiem wyjaśnienie: " When I first heard his name, I said, just as you are going to say, "But I thought he was a boy?" -So did I," said Christopher Robin. -Then you can't call him Winnie?" -I don't" -But you said -" -He's Winnie-ther-Pooh. Don't you know what `ther` means?" "Ah, yes, now I do," I said quickly; and I hope you do too, because it is all the explanation you are going to get. " W tłumaczeniu Ireny Tuwim czyli w "Kubusiu Puchatku" ten fragment oryginału został całkowicie pominięty. Moniki Adamczyk w swoim przekładzie tłumaczy ten fragment i brzmi on tak: "Kiedy po raz pierwszy usłyszałem jego imię, powiedziałem to, co wy właśnie zamierzacie powiedzieć: - A ja myślałem, że to chłopiec. - Ja też - odparł Krzysztof Robin. - W takim razie nie możesz nazywać go Fredzią. - Nie nazywam. - Przecież powiedziałeś… - To jest Fredzia Phi-Phi. Nie wiesz, co to znaczy? - Aha, no tak, teraz już wiem - odparłem szybko.- I mam nadzieję, że wy też wiecie, bowiem jest to jedyne wyjaśnienie, jakie otrzymacie. " Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 14:01 Czyli jednak moja nauczycielka od angielskiego miała rację, mówiąc, że ta książka jest źle przetłumaczona. I, że w ogóle jest trudna do przetłumaczenia, przez co traci większość sensu, więc lepiej czytać w oryginale. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 15:47 berta-death napisała: > Czyli jednak moja nauczycielka od angielskiego miała rację, mówiąc, że ta książ > ka jest źle przetłumaczona. I, że w ogóle jest trudna do przetłumaczenia, przez > co traci większość sensu, więc lepiej czytać w oryginale. O, co to, to nie. Irena Tuwim była wspaniałą tłumaczką, z tym, że nie tłumaczyła wiernie, czyli nie ule4gała ślepemu posłuszeństwu wobec tekstu, wolała wiernie oddać ducha, wzbogaconego jej własną fantazją. Szkoda, że nie zrozumiała tego P.M. Travers, sądownie nakazując jej zmianę "Agnieszki" na "Mary Poppins", gdy cykl o "Agnieszce" zdobył już w Polsce popularność; moim zdaniem Mary Poppins nie kojarzy się tak polskim dzieciom, jak angielskim i Agnieszka była dużo lepsza. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 21:40 Z tym Kubusiem Puchatkiem to chodzi też o to, że tłumaczenie nie oddaje całego sensu i ducha oryginalnej powieści. Polska wersja jest książeczką dla dzieci a oryginalna może być potraktowana jako coś w rodzaju filozoficznej powieści dla dorosłych. A co do autora, to ma on prawo do dyktowania tłumaczowi swoich warunków i może mu się nie podobać radosna twórczość tłumacza. W tłumaczeniu nie chodzi o to, żeby na podstawie inspiracji oryginalnym tekstem napisać własną powieść. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 09:26 berta-death napisała: > Z tym Kubusiem Puchatkiem to chodzi też o to, że tłumaczenie nie oddaje całego > sensu i ducha oryginalnej powieści. Polska wersja jest książeczką dla dzieci a > oryginalna może być potraktowana jako coś w rodzaju filozoficznej powieści dla > dorosłych. Się muszę zgodzić. Tuwim stworzyła coś fajnego, ale nie wiem czy w ogóle można to nazwać tłumaczeniem, raczej przeróbką, adaptacją czy jakoś tak. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus ale Winnie to ksiazka 15.04.11, 14:38 trudna, prawie nieprzetlumaczalna - tak zeby oddac zlozonosc sensu. No i trzeba oddac sprawiedliwosc tlumaczce - stworzyla tekst, ktorego wycinki - niektore powiedzonka - przeszly na stale do jezyka pol. Odpowiedz Link Zgłoś
dzioucha_z_lasu Re: ale Winnie to ksiazka 15.04.11, 16:05 Bez przesady, czytałam Kubusia w oryginale, śliczna książeczka, ale nie nieprzetłumaczalna. I nie jest to traktat filozoficzny :) Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus Re: ale Winnie to ksiazka 15.04.11, 18:10 tez czytalam w oryginale i dlatego twierdze nadal, ze jest trudno odddac niuanse. Wszystkie naraz. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: ale Winnie to ksiazka 15.04.11, 23:59 Zawód tłumacza nie jest łatwy. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 11:48 No nie da się ukryć, że na palcach jednej ręki można policzyć ciekawe żeńskie postacie literackie czy filmowe. Podejrzewam, że to chodzi o to, że jak ktoś chce zrobić superprodukcję albo napisać bestseller to musi to adresować do obu płci, żeby nie ograniczać liczby potencjalnych kupujących. I jak kobiety jeszcze będą się zachwycać przygodami męskiego superbohatera, to mężczyźni niekoniecznie zachwycą się wyczynami i osobowością superbohaterka. I słowo superbohaterka, w przeciwieństwie do słowa superbohater, podkreśliło mi na czerwono. Znaczy, że nawet do słownika nikt tego nie wklepał. I większość aktorek narzeka na to, że nie ma ciekawych ról kobiecych, gdzie mogłyby się wykazać swoim talentem. Prawdopodobnie jest to jedna z przyczyn, że aktorki zarabiają mniej niż aktorzy. Przez to, że większość kobiecych ról nie jest skomplikowanych, to nie trzeba wielkiego kunsztu, żeby je pociągnąć, więc praktycznie każdy po weekendowym kursie aktorskim sobie z tym poradzi. A im większa konkurencja tym zarobki mniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 11:53 no aż tak źle w filmie nie jest, wg mnie trudno o dobre męskie i żeńskie role - skomlikowane, wielopoziomowe, będące wyzwaniem nie jest łatwo coś takiego napisać, Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 15:57 znana.jako.ggigus napisała: > no aż tak źle w filmie nie jest, wg mnie trudno o dobre męskie i żeńskie role - > skomlikowane, wielopoziomowe, będące wyzwaniem > nie jest łatwo coś takiego napisać, Nie jest łatwo, bo mało dobrych wzorów, trzebaby rzeczywiście wnieść coś nowego, a to trudne i ryzykowne. Akurat niedawno zastanawiałam się nad tym, czy gdyby Masłowska napisała swoją pierwszą książkę o dziewczynie głównej bohaterce, to pies z kulawą nogą by się nią zainteresował, wsadzając jej dziełko z miejsca do wora z "kobiecą twórczością dla nastolatek"- pomijając już kwestię tego, czy osoba młoda wpadłaby sama z siebie na to, że bohaterem nie musi być koniecznie mężczyzna. Książki z kobiecą bohaterką pisane sa głównie pzrez kobiety, a to oznacza niejako z założenia, że są marne ("kobieca literatura"), albo przez mężczyzn, którzy ustawiają sobie tę bohaterkę tak, jak sami postzregają kobiety. Ambitne kobiety oglądają np gniota pod tytułem 300, bo naczytały się reklam że to film męski=dobry. Nie będą oglądać filmów kobiecych, ponieważ cały świat wie, że to najgorsza kategoria. Jednakże TO SIĘ ZMIENIA, całe szczęście. Austin została odkryta przez kino XX i XXI wieku, będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 17:33 > Akurat niedawno zastanawiałam się nad tym, czy gdyby Masłowska napisała swoją p > ierwszą książkę o dziewczynie głównej bohaterce, to pies z kulawą nogą by się n > ią zainteresował, wsadzając jej dziełko z miejsca do wora z "kobiecą twórczości > ą dla nastolatek"- pomijając już kwestię tego, czy osoba młoda wpadłaby sama z > siebie na to, że bohaterem nie musi być koniecznie mężczyzna. Moze by i wpadla na to, ale tak jak mwisz nie mialaby szans. > Jednakże TO SIĘ ZMIENIA, całe szczęście. > Austin została odkryta przez kino XX i XXI wieku, będzie lepiej. Kobiece ksiazki to ni musi byc od razy J. Austin, za ktora ja osobiscie nie przepadam. Sa tez inne kobiece filmy, ktore tak naprawde sa filmami dla wszystkich. Sek w tym ze nikt nie powie ze Godziny to kobiecy film, bo jest przeciez tak dobry, ze nie moze byc kobiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Oskary 14.04.11, 17:41 I jeszcze tak przy okazji- Oskara za najlepszy film dostal "King's Speech"- opowiesc o dwoch facetach im bez rewelacji. O wiele bardziej zaslugiwal "Black Swan" czy "winter's Bone". ostatecznie "True grit". Dwa pierwsze o kobietach i dla kobiet. Black Swan imo wlasnie dlatego nie mial szans- film o tancu, kobiecie, sukcesie po trudach. Jedyna meska postacia jest trener-nauczyciel-producent i tez drugoplanowy. Glowna bohaterka i jej matka, a nawet kolezanka- doskonale kracje aktorskie. Kobiece- wiec film bez oskara za najlepszy film. Odpowiedz Link Zgłoś
pochodnia_nerona Re: Oskary 14.04.11, 21:46 Niezależnie od płci bohaterów, i King's Speech i Black Swan uważam za kiepskie filmy. Film ma być dobry niezależnie od płci bohaterów. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Oskary 14.04.11, 21:56 Oskara dostają hollywoodzkie produkcyjniaki a nie dzieła sztuki filmowej. W związku z tym nieotrzymanie tej nagrody świadczy raczej dobrze niż źle o filmie. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus Re: Oskary 15.04.11, 14:49 to byl rok slabych filmow w ogole. zachwytu nad Black Swan tez nie rozumiem, takie hollywoodzkie filmidlo. ale uroda N. Portmann to mi zapierala non stop dech w piersiach, to nie fair tak wygladac. Odpowiedz Link Zgłoś
pochodnia_nerona Re: Oskary 18.04.11, 22:04 Mam takie same przemyślenia odnośnie filmu - kiepski, ale uroda Portman nie pozwala odwrócić od niej wzroku. Dla mnie jest po prostu doskonała! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 12:06 > I większość aktorek narzeka na to, że nie ma ciekawych ról kobiecych, gdzie mog > łyby się wykazać swoim talentem. Prawdopodobnie jest to jedna z przyczyn, że ak > torki zarabiają mniej niż aktorzy. Przez to, że większość kobiecych ról nie jes > t skomplikowanych, to nie trzeba wielkiego kunsztu, żeby je pociągnąć, więc pra > ktycznie każdy po weekendowym kursie aktorskim sobie z tym poradzi. A im większ > a konkurencja tym zarobki mniejsze. Wszytko zależy czy mówimy o rodzimej produkcji czy produkcjach holywoodzkich. Liczba aktorek oscarowych i aktorów jest zbliżona, a wybitnych ról z udziałem światowych gwiazd w wieku 35 +, 50 + jest naprawdę imponująca. Zupełnie inaczej to się ma na rynku rodzimym. Fakt niższych zarobków w tej branży jest nie tylko spowodowane brakiem ciekawych rol kobiecych, ale także tym, że aktorek jest więcej niż aktorów . Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 17:43 tigertiger napisała: > > Wszytko zależy czy mówimy o rodzimej produkcji czy produkcjach holywoodzkich. L > iczba aktorek oscarowych i aktorów jest zbliżona, a wybitnych ról z udziałem św > iatowych gwiazd w wieku 35 +, 50 + jest naprawdę imponująca. Zupełnie inaczej t > o się ma na rynku rodzimym. Fakt niższych zarobków w tej branży jest nie tylko > spowodowane brakiem ciekawych rol kobiecych, ale także tym, że aktorek jest wi > ęcej niż aktorów . To fakt. Poza tym wielkie gwiazdy kina zarabiaja niejednokrotnie wiecej od gwiazdorow. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 21:52 Chodziło mi o to, że same aktorki w wywiadach narzekają na brak ciekawych ról kobiecych, które byłyby wyzwaniem aktorskim. Zwłaszcza dla aktorek w średnim wieku. I to zarówno w PL jak i w świecie. Młode aktorki grywają przede wszystkim amantki albo intrygantki w postaci ról drugoplanowych. Jak aktorka się nieco zestarzeje i przestaje się nadawać do ról młodych trzpiotek biegających za facetami, to momentalnie przestają dostawać propozycje inne niż drugoplanowe role matek, teściowych czy wrednych szefowych. A na główną rolę to praktycznie tylko w romansach mogą liczyć. Mężczyźni nawet w okolicy 50 mogą liczyć na rolę amantów, mają do dyspozycji wszystkie rodzaje filmów a nie tylko jeden. Grywają i w romansach i kryminałach i filmach akcji i gdziekolwiek się da. Wszędzie są do obsadzenia jakieś główne role męskie. I te męskie postacie dużo częściej niż kobiece, oprócz atrakcyjnej powierzchowności mają jakąś głębię psychologiczną, są po przejściach itp. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 09:20 Berta ja Ciebie doskonale zrozumiałam. nadal uważam, ze jest szalona różnica miedzy sytuacją aktorki po 50 w Hollywood i np. w Polsce. Wystarczy przyjrzeć się dorobkowi aktorskiemu Meryl Stree (60 latka, rekordzistka Oskarów - 13 nagród na koncie ) a w ostaniach latach po 3 produkcje rocznie i role kobiece, które wybiera są zawsze złożone i interesujące, a więc atrakcyjne z punktu widzenia aktorskiego. Czy Streep jest wyjątkiem wśród aktorek 60+ Hollywood? (Susan Sarandon, Jessica Lange,Sally Field,Diane Keaton,Helen Mirren Maggie Smith(77lat),Dama Judi Dench (77lat) i tak można jeszcze długo, nie wspominając już o aktorkach 40+. Tymczasem w Polsce najbardziej utytułowana aktorką pokolenia 60 latek jest Janda i jej dorobek filmowy jest znacznie uboższy, za to na teatralny narzekać nie może, zwłaszcza odkąd sama siebie zatrudnia:). Tak więc nie stawiałabym znaków równość miedzy sytuacją aktorką europejskich, a Hollywoodzkich bo to są kompletnie dwa rożne światy. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 09:38 W ogóle polska kinematografia jest uboższa od hollywoodzkiej. Jak porównamy liczbę znanych aktorek o dużym dorobku artystycznym do liczby znanych aktorów, to zarówno u nas jak i za oceanem nie jest to pół na pół. Podobnie jak porównamy liczbę filmów z ambitnymi rolami dla kobiet z liczbą filmów z ambitnymi rolami dla mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 12:50 Podobni > e jak porównamy liczbę filmów z ambitnymi rolami dla kobiet z liczbą filmów z a > mbitnymi rolami dla mężczyzn. No i w tym punkcie się, w kontekście hollwoodzkim właśnie się nie mogę z Tobą zgodzić. Za oceanem aktor po 6-0tce ma takie same szanse, a możne i mniejsze od aktorek, Bonda już nie zagra, kochanka też nie, super bohatera czy wojownika również. Choć ostano technika komputerowa pozwala 60 latkowi zagrać 20 latka;) tylko to się sprawdza w przypadku kontynuacji serii a nie w zupełnie nowej produkcji:) Natamiost w Polsce owszem mężczyźni maja więcej ciekawych możliwości, należy też pamiętać, że jest ich mniej, niż aktorek więc mogą dyktować warunki, których aktorka już nie może, bo jak nie ona to następna czeka za drzwiami. Odpowiedz Link Zgłoś
bebe.lapin Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 22:06 aktor po 6-0tce ma takie same szanse, a możne i mniejsze od > aktorek, Bonda już nie zagra, kochanka też nie, jak to nie?! taki ryszard gira - z roku na rok coraz lepsze ciacho ;) inny przyklad - niedawno widzialam film 'potiche", ktory byl zdaje sie dopiero co dyskutowany w tym czy innym watku - da sie ciekawie i kobiete, i mezczyzne przedstawic. przyklady pewnie mozna by mnozyc, ale az taka kinomaniaczka nie jestem :) jesli chodzi o aktorow w starszym wieku, to zapewne najwiekszy wplyw ma postrzeganie miejsca w spoleczenstwie osob starszych. tam, gdzie przyznaje im sie autonomie, prawo do wlasnego zycia i ciekawych przezyc po tym, jak juz odchowaja (albo i nie) swoje dzieci, tam i wieksza szansa na ciekawe role. ba, taka postac mozna wzbogacic posilkujac sie (nawet domniemanym) doswiadczeniem zyciowym, a taki smarkacz dwudziestoletni - to co on wie o zyciu i co moze pokazac oprocz ladnej bezzmarszczkowej buzki? Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 22:38 Bebe a ty czytałaś watek od początku? Odpowiedz Link Zgłoś
bebe.lapin Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 22:39 czytalam, a co? bo tu nawiazywalam tylko do posta nede mna :) Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 23:29 Tak widzę właśnie:) to zacznij od początku wątku:) forum.gazeta.pl/forum/w,212,124288537,124308167,Re_Znow_cos_o_dresowaniu_i_rozu.html Odpowiedz Link Zgłoś
bebe.lapin Re: Znów coś o dresowaniu i różu 15.04.11, 23:36 gdybym chciala odniesc sie do calego watku, to bym to zrobila. mialam zamiar odniesc sie do konkretnego posta. jak juz napisalam, watek czytalam. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Znów coś o dresowaniu i różu 16.04.11, 01:05 > aktor po 6-0tce ma takie same szanse, a możne i mniejsze od > > aktorek, Bonda już nie zagra, kochanka też nie, > > jak to nie?! > taki ryszard gira - z roku na rok coraz lepsze ciacho ;) Użyłam zwrotu "takie same szanse, a może i mniejsze" Ty to odczytujesz jako jednoznaczne zaprzeczenie ? Mój post był odpowiedzią na bene" No nie da się ukryć, że na palcach jednej ręki można policzyć ciekawe żeńskie postacie literackie czy filmowe. (...) I jak kobiety jeszcze będą się zachwycać przygodami męskiego superbohatera, to mężczyźni niekoniecznie zachwycą się wyczynami i osobowością superbohaterka. " Oznacza to tylko tyle, że nie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że w kinie hollywoodzkim dla aktorek 60 + nie ma ciekawych rol. Argumentuję swoje przekonanie nieco dłuższa listę aktorek (jeden Richard Gere to jeszcze nie jest przekonywujący argument:)), które grają po kilka produkcji rocznie i przekroczyły już dawno 60tkę (Meryl Streep,Susan Sarandon, Jessica Lange,Sally Field,Diane Keaton,Helen Mirren Maggie Smith(77lat),Dama Judi Dench (77lat). Gere ostatni film nakręcił dwa lata temu, w 2008 nakręcił również jeden film i 2007 również jedne. Dla porównania Meryl Streep w 2011 już ma jeden film na koncie, 2010 serial, 2009- 3 produkcje, 2008- 2 produkcje, 2007-4 produkcje. Pozostałe wymienione prze zemnie aktorki też na atrakcyjne pracy nie narzekają. Skoro aktorki grywają po kilka produkcji rocznie, a aktorzy nieco rzadziej to zasugerowałam, że być może sytuacja aktorów po 60 za oceanem, wygląda nawet gorzej niż kobiet. Czy Gere jest ciacho w wieku 62 lat ?, Czy gra kochanków? w ostatnim swoim filmie gra profesora, który nawiązał silną więź z psem:). Nawet jeśli gra kochanków to nie dowodzi to, że ciekawych, bardziej złożonych ról w kinie hollywoodzkim jest więcej dla mężczyzn po 60 niż kobiet. A przecież to właśnie jest przedmiotem dyskusji w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 11:46 a ja lubię róż, zawsze mam na sobie coś różowego, skarpetki choćby. Ta pani telefonistka to nieco przegięty przykład, ale na szczęście róż spowszedniał, już można go nosić bez komentarzy otoczenia, no i przede wszystkim można cały rok dostać różowe ciuchy. Kiedyś nie było tak łatwo różowistkom. Odpowiedz Link Zgłoś
dzioucha_z_lasu Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 12:37 Też nie uważam, żeby róż był czymś złym sam w sobie. Sama mam sporo różowych ciuchów - nikomu nie przychodzi jednak do głowy traktować mnie przez to jak słodką idiotkę. Nie dawać się upupiać :) Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 15:13 Też lubię róż, ale raczej albo bardzo jasny i pudrowy, albo ciemny, przechodzący już w fiolet lekko. Róż różowi nierówny. Kolor ten kojarzy mi się z różnymi kwiatami które uwielbiam (jak np. dzikie goździki). W sumie to tylko akcesoriów różowych nie lubię ani butów, za to sukienki, bluzki lekko prześwitujące plus kwiatowe wzory - jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Znów coś o dresowaniu i różu 14.04.11, 16:01 Ja też lubię różowe, z tym, że nie jest mi w tym kolorze za dobrze, więc rzadko coś różowego kupuję. Ale jak wybieram kwiatki do ogródka, to przeważnie tak się składa, że różowa odfmiana mi najbardziej odpowiada. I to wszystkie odcienie. Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 a co z akcją "Pink Stink"? 14.04.11, 18:09 www.pinkstinks.co.uk/campaign.php To chyba jest nadal aktualne? Odpowiedz Link Zgłoś