bene_gesserit
03.01.15, 22:22
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138589,17111016,Miejska_gra_w_ryzyko__Spacerkiem_przez_kanaly__dzwigi.html#TRwknd#BoxSlotIMT
>>Dziennikarka: Z twoich słów wynika, że urbex to mocno zmaskulinizowana pasja, zarówno ze względu na wiążące się z nią ryzyko, na które niewiele kobiet jest skłonnych dać sobie przyzwolenie, jak i niezbędną krzepę.
Bohaterka: - Miejska eksploracja to bardzo męskie hobby. Najwięcej kobiet eksploruje miejsca łatwe, czyli opuszczone budynki. Jeśli chodzi o wspinanie się, udział kobiet jest mniejszy, żeby nie powiedzieć: znikomy. Jest może kilka kobiet (w skali światowej), które wspinają się regularnie. Sama społeczność, która określa się jako wolna od uprzedzeń, w rzeczywistości jest wyjątkowo patriarchalna, a nawet szowinistyczna. „Słaba płeć” traktowana jest z przymrużeniem oka. Moje początki na forum eksploracyjnym (jednym z najbardziej popularnych w Wielkiej Brytanii) były wyjątkowo irytujące. Od razu zaczęłam żałować, że nick jasno wskazuje, że jestem dziewczyną. (...) Na początku byłam „tą nową”. Potem stałam się „tą nową, która coś robi”, zakładając oczywiście, że to, co robię, z pewnością jest łatwe i jedyna rzecz, jakiej szukam, to męskie towarzystwo na wyprawy. Jakiś czas później okazało się, że jestem „tą już nie nową, ale robiącą coraz trudniejsze miejsca”, więc można ze mną gdzieś pójść, a potem pochwalić się na forum, jednocześnie pomniejszając mój udział w wyprawie.
Kolejnym etapem była „ta, która jakimś cudem eksploruje z najlepszymi”, więc jest łatwym (bo po kobiecemu naiwnym) źródłem informacji. I oczywiście „ta, która uważa się za elitę, bo nie chce się już dzielić”. Kolejny obowiązkowy epitet to „nieodpowiedzialna, narażająca się matka”, przy czym „nieodpowiedzialny, narażający się ojciec” w miejskim eksploringu nie istnieje. Najdziwniejsze jest pomniejszanie zasług kobiet - zakłada się, że fizycznie są słabsze niż mężczyźni, że nie mają czasu (gotowanie) ani ochoty (lepiej jest iść do kosmetyczki) na robienie nudnego researchu, nie potrafią czytać map. Jeśli więc odniosą sukces, jest to traktowane jako szczęście i przypadek, jeśli sukcesy się powtarzają, też o niczym to nie świadczy - pewnie eksploratorce pomagał kobiecy urok. Jeżeli wchodzę do nowego, ciekawego miejsca z jednym z kolegów, większość osób myśli, że jestem dodatkiem, chociaż na równi bierzemy udział w planowaniu, odkrywaniu, a w wypadku niepowodzenia konsekwencje będą dla nas identyczne.<<