Gość: en_dorfina@o2.pl IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 16:42 Obejrzałam niedawno program, jeden z tych które należą raczej do tych z nurtu antyfeministycznego Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
misiu-1 Re: I co z tym kombajnem?? 14.09.04, 19:01 Gość portalu: en_dorfina@o2.pl napisał(a): > Niestety żaden nie pomyślał czy to jest fer wobec kobiet. Bo niby dlaczego, > pracując jak oni (co dzisiaj jest już powszechne), ma wypruwać sobie żyły > jeszcze w domu. Podczas, gdy pomoc męża ogranicza się najczęściej do > wyniesienia raz na kilka dni nieszczęsnych śmieci. I kto tu jest tym > wielozadaniowym kombajnem... Zaraz, zaraz. Nie chodzi przecież o to, żeby kobieta pracowała na dwóch etatach. Przyjmijmy, że mężczyzna chciałby, aby kobieta była strażniczką domowego ogniska, a on będzie zarabiał na rodzinę. Jeśli to jej nie odpowiada taki układ i koniecznie chce pracować zawodowo, to dlaczego ma mieć pretensję do partnera o większą ilość obowiązków? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 19:07 Tak by było najlepiej. Niestety rzeczywistość jest inna. Większość kobiet z mojego otoczenia pracuje na dwa (trzy) etaty. A w prowadzeniu domu otrzymuje znikomą pomoc. I niestety zwykle muszą pracować, bo zarobki męża nie wystarczają na bieżące wydatki. Coraz mniej kobiet ma to szczęście poświęcić się tylko rodzinie i domowi. Rozejrzyj się dokoła. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: I co z tym kombajnem?? 14.09.04, 19:26 Owszem, ale Ty miałaś pretensje do tych, których akurat, jak się zdaje, stać na utrzymanie rodziny. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 21:05 Ależ skąd; dopowiedziałeś to sobie misiu... (Ciekawe, w którym miejscu się tego dopatrzyłeś, rybka??) Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: I co z tym kombajnem?? 14.09.04, 21:24 Gość portalu: endorfina napisał(a): > Ależ skąd; dopowiedziałeś to sobie misiu... (Ciekawe, w którym miejscu się > tego dopatrzyłeś, rybka??) W poniższym: "I o czym panowie (Ogórek, Łysiak) tak namiętnie dyskutowali? [...] Niestety żaden nie pomyślał czy to jest fair wobec kobiet." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 21:45 Błędna interpretacja zajączku. Mam pretensję do wszystkich, których zarobki nie wystarczają na utrzymanie rodziny, a którzy mimo to nie pomagają żonom w porowadzeniu domu. Nie wiem, jak jest w przypadku przytoczonych panów, a do nich mam tylko pretensje o głoszenie podobnych poglądów. Kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 22:01 Interpretacja rozszerzająca bez dostatecznych motywów jest nieuprawniona, kotku. W swoim tekście zaatakowałaś dwóch wymienionych z nazwiska panów i tylko do tego mogłem się odnieść. Inaczej mogłabyś mieć w pełni uzasadnioną pretensję, że bezpodstawnie przypisuję Ci uogólnianie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 22:08 Ależ skąd żabko, to w tym wypadku było niemożliwe. Piszę tu bowiem o stosunkach jakie panują w Polsce generalnie. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 22:25 Ależ prosiaczku, nie miałem prawa zakładać tego a priori. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 00:09 Miałeś zupełne prawo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.09.04, 10:19 Nic podobnego, kreciku. Pretensja jest wyraźnie skierowana do Łysiaka z Ogórkiem. Czyżbyś miała w zwyczaju gniewać się na Kowalskiego, z powodu wypowiedzi Nowaka, która Ci się nie spodobała? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 17:17 Rozbrajasz mnie, robaczku, wczytaj się w tekst, bo ja mam pretensję do wszystkich, których żony pracują (bo muszą lub nie), a którzy nie pomagają w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.09.04, 23:59 Skoro masz pretensje do wszystkich facetów, to czemu przypomnieli Ci o tym dopiero Michał z Waldkiem? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.09.04, 17:22 Idż misiu w cholerę, psino. Dobrze wiesz o co mi chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.09.04, 17:27 No, pięknie. To już mnie nie kochasz? :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.09.04, 17:58 Skąd... kocham, kocham, kocham Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bn Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 21:22 Zaraz, zaraz. Nie chodzi przecież o to, żeby kobieta pracowała na dwóch > etatach. Przyjmijmy, że mężczyzna chciałby, aby kobieta była strażniczką > domowego ogniska, a on będzie zarabiał na rodzinę. Jeśli to jej nie odpowiada > taki układ i koniecznie chce pracować zawodowo, to dlaczego ma mieć pretensję > do partnera o większą ilość obowiązków? Rozumiem, ze tylko mężczyzna może cos chciec. kobieta nie ma nic do gadania. mężczyzna chce aby ona była strażniczka ogniska domowego, a ona chce pracowac zawodowa. to ona musi ponieść konsekwencje swojego "chcenia" i harowac na 2 etatach. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: I co z tym kombajnem?? 14.09.04, 21:29 Gość portalu: bn napisał(a): > Rozumiem, ze tylko mężczyzna może cos chciec. kobieta nie ma nic do gadania. > mężczyzna chce aby ona była strażniczka ogniska domowego, a ona chce pracowac > zawodowa. to ona musi ponieść konsekwencje swojego "chcenia" i harowac na 2 > etatach. Źle rozumiesz. Kobieta może chcieć pracować, choćby nawet sytuacja ekonomiczna tego nie wymagała. Musi jednak liczyć się z tym, że w ten sposób na pewno dołoży sobie obowiązków, a nie ujmie. To chyba poza dyskusją? Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Uscislijmy 14.09.04, 21:43 pieniadze, ktora przynosi do domu pracujaca kobieta sa wspolne - jej i meza, a siaty z zakupami wylacznie jej, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: Uscislijmy IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 22:12 e_wok napisała: > pieniadze, ktora przynosi do domu pracujaca kobieta sa wspolne - jej i meza, > a siaty z zakupami wylacznie jej, tak? Błąd. Wszystkie pieniądze są wspólne. Zarówno te, które przynosi żona, jak i te, które przynosi mąż. Siaty z zakupami też są wspólne. Licytowanie się w ten sposób jest pozbawione sensu. Gdyby kobieta w ogóle nie pracowała, to czy oznaczałoby to, że powinna te siaty nosić sama? Ja na przykład zarabiam kilkanaście razy tyle, co żona, a i tak noszę najcięższe zakupy - nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Jednak większość prac domowych robi ona i chwała jej za to. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Re: Uscislijmy 14.09.04, 23:12 Moment, troche sie pogubilam - jest tylko jeden misiu, czy jest was dwoch? Licytowanie sie w ten sposob oczywiscie nie ma sensu. Jednakze w poprzednim poscie - nie wiem, czy twoim, zostala nakreslona sytuacja, ktora skojarzyla mi sie z "place wiec wymagam". Tymczasem znam kilka par, w ktorych to kobieta zarabia na dom (i chyba sytuacja ekonomiczna sprawi, ze bedzie to model coraz czesciej spotykany), a obowiazki domowe sa, w najlepszym razie, dzielone po rowno. Jakby nie liczyc, przy zalozeniu,ze doba nadal trwa 24 godziny, oznacza to wieksze obciazenie dla tych kobiet, w relacji do ich partnerow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: Uscislijmy IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.09.04, 13:54 e_wok napisała: > Moment, troche sie pogubilam - jest tylko jeden misiu, czy jest was dwoch? Jest nas jeden. > Licytowanie sie w ten sposob oczywiscie nie ma sensu. Jednakze w poprzednim > poscie - nie wiem, czy twoim, zostala nakreslona sytuacja, ktora skojarzyla > mi sie z "place wiec wymagam". Skojarzenia masz opaczne, bo feministyczne. Czy ja gdzieś sformułowałem taką myśl? > Tymczasem znam kilka par, w ktorych to kobieta zarabia na dom (i chyba > sytuacja ekonomiczna sprawi, ze bedzie to model coraz czesciej spotykany), a > obowiazki domowe sa, w najlepszym razie, dzielone po rowno. Jakby nie liczyc, > przy zalozeniu,ze doba nadal trwa 24 godziny, oznacza to wieksze obciazenie > dla tych kobiet, w relacji do ich partnerow. Zobaczymy, czy będzie to model coraz częściej spotykany. Mężczyzna na utrzymaniu kobiety to nie jest obrazek z moich snów, ale jeśli oboje taki układ akceptują i potrafią zachować w nim szacunek dla siebie i partnera, to ich wewnętrzna sprawa. Dla mnie osobiście taka sytuacja wiązałaby się z poważnym dyskomfortem psychicznym. Podział obowiązków w takiej (i każdej innej) sytuacji to kwestia negocjacji i umowy między stronami. Osoby trzecie nie mają tu nic do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok o, i na tym poprzestanmy 15.09.04, 14:33 Gość portalu: misiu napisał(a): Osoby trzecie nie mają tu nic do > > roboty. Bo rzadko sie zdarza, zeby ktos tak samokrytycznie podsumowal celowosc wlasnorecznego napisania tuzina postow, ktore zreszta przecza sobie wzajemnie. Mnie ta konkluzja w pelni zadowala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: o, i na tym poprzestanmy IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.09.04, 14:56 e_wok napisała: > Bo rzadko sie zdarza, zeby ktos tak samokrytycznie podsumowal celowosc > wlasnorecznego napisania tuzina postow, ktore zreszta przecza sobie wzajemnie. > Mnie ta konkluzja w pelni zadowala. Ewentualny brak celowości rozmawiania z feministkami mógłby wynikać wcale nie ze sprzeczności, które istnieją tylko w Twojej wyobraźni, a jedynie z nieprzemakalności betonu (jestem pełen podziwu dla zaawansowanej technologii). Mógłby, ale nie wynika, bo jako człowiek rozsądny nie stawiam przed sobą celów oczywiście niedorzecznych, a przekonywanie feministek do czegokolwiek jawi się właśnie w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 21:57 "Musi jednak liczyć się z tym, że w ten sposób na pewno dołoży sobie obowiązków, a nie ujmie." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 22:20 Mentalność mężczyzn nie ma tu nic do rzeczy. Nawet jeśli obowiązki domowe podzieli się po połowie między małżonków, to i tak kobieta pracująca zawodowo będzie miała więcej roboty niż ta, która będzie pracować tylko w domu. Poza tym, dlaczego niby kuchnia ma być miejscem, w którym rozwijane talenty są warte mniej niż na posadzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 00:17 Mysisz się - mentalność mężczyzn ma tu zasadnicze znaczenie. A co do dotego, że kobieta pracująca zawodowo będzie miała więcej obowiązków (bo i w domu) - to jakbyś nie zauważył, ja właśnie o tym piszę. I nad tym ogromnie ubolewam. PS Spróbuj (choć przez tydzień) chodzić normalnie do pracy i jednocześnie wykonywać wszystkie domowe czyności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.09.04, 14:29 Nie mylę się. Kobieta idąc do pracy musi być przygotowana na to, że obowiązków jej przybędzie. Chciałem uniknąć podawania wyliczenia przedstawionego niżej przez Kilkujadka, ponieważ jest tak oczywiste, że powołanie się na nie może być odebrane przez rozmówcę jako obelga dla jego inteligencji. Twoje ubolewanie nad sytuacją kobiet jest bez sensu, choć typowe dla lewicowych ruchów społecznych. Dla postronnego obserwatora bywa to nawet zabawne, kiedy feministki obłudnie deklarują szacunek dla osobistej decyzji kobiety o rezygnacji z pracy zawodowej i zajęciu się domem, a jednocześnie robią wszystko, aby obudzić w niej "świadomość klasową" i użalić się nad jej ciężkim losem. A nuż przejrzy na oczy i powiększy zacne grono feministek. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: I co z tym kombajnem?? 16.09.04, 09:36 Gość portalu: misiu napisał(a): > Nie mylę się. Kobieta idąc do pracy musi być przygotowana na to, że obowiązków > jej przybędzie. Chciałem uniknąć podawania wyliczenia przedstawionego niżej > przez Kilkujadka, ponieważ jest tak oczywiste, że powołanie się na nie może > być odebrane przez rozmówcę jako obelga dla jego inteligencji. byloby zwyczajnym wyjasnieniem nieporozumienia... widac wyraznie, ze zrozumiano Cie nastepujaco: jesli kobieta idzie do pracy TYLKO kobiecie przybywa obowaiazkow (praca+dom). a panie chcialy to zmienic na sytuacje, ktora opisal Kilkujadek - jesli kobieta idzie do pracy, OBOJGU przybywa pracy (praca+1/2 dom) - rozumiem, ze to wlasnie miales na mysli. naprawde, odrobina dobrej woli wystarczylaby, aby to nieporozumienie wyjasnic w jednym poscie, a nie ciagnac ta "zabawe" przez ich miliony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 16.09.04, 12:13 Ależ mnie właśnie bardzo bawi obserwowanie, jak feministki nie potrafią wygrzebać się z dołka, który same sobie wykopały, przypisując mi swój pogląd na mój pogląd. Oczywiście, że mógłbym tłumaczyć wszystko tak dokumentnie, jak pewien szwejkowski wyższy oficer: "Droga, która po obu stronach ma rowy, nazywa się szosą. Tak panowie. Wiecie, co to jest rów? Rów jest to wykop, nad którym pracuje sporo ludzi. Jest to zagłębienie. Tak. Kopie się rydlami. Wiecie, co to jest rydel?" Ale czy naprawdę o to chodzi? :-) Zabrakło, istotnie, odrobiny dobrej woli, z tym, że szukasz jej po niewłaściwej stronie. Nie było potrzeby pisać, że mężczyźnie ilość pracy wzrasta, bo tematem rozmowy była kobieta i jej praca. W całej dyskusji nie padło przecież ani słowo o tym, że także starsze dzieci (jeśli są) mają więcej obowiązków z powodu pracy matki. Dobrze, że nie objawił się tutaj żaden samozwańczy rzecznik praw dziecka z niedoborem życzliwości, bo obu stronom sporu oberwałoby się jak kozie za obierki. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: I co z tym kombajnem?? 16.09.04, 15:16 Gość portalu: misiu napisał(a): > Ależ mnie właśnie bardzo bawi obserwowanie, jak feministki nie potrafią > wygrzebac się z dolka, który same sobie wykopaly, przypisujac mi swój pogląd > na mój poglad. ... > Zabraklo, istotnie, odrobiny dobrej woli, z tym, ze szukasz jej po > niewlasciwej stronie. ... czyzby?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 00:37 A tak na marginesie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.09.04, 14:36 Cóż znaczy "znowu"? Przecież jeszcze przed chwilą miałaś pretensje o zbyt ostrożną interpretację. Może byś się tak w końcu zdecydowała, czy wolno w rozmowie z Tobą używać interpretacji rozszerzającej, czy nie, owieczko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 17:26 Misiek, misiek mylisz pojęcia, kurczaczku. W przypadku pierwszego posta, zwyczajnie nie zrozumiałeś o co chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bn Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:19 Źle rozumiesz. Kobieta może chcieć pracować, choćby nawet sytuacja ekonomiczna > tego nie wymagała. Musi jednak liczyć się z tym, że w ten sposób na pewno > dołoży sobie obowiązków, a nie ujmie. To chyba poza dyskusją? A to dlaczego ona jesli chce pracowac ma sobie dokładac obowiązków?? Bo przeciez jezeli oboje prcują zawodowo, to oboje maja takie same obowiązki w domu. To chyba logiczne. Dlaczego ona ma miec wiecej? Co to ona jest jakims Terminatoerem jest czy co?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 22:21 Gość portalu: bn napisał(a): > A to dlaczego ona jesli chce pracowac ma sobie dokładac obowiązków?? Bo > przeciez jezeli oboje prcują zawodowo, to oboje maja takie same obowiązki w > domu. To chyba logiczne. Dlaczego ona ma miec wiecej? Co to ona jest jakims > Terminatoerem jest czy co?? A Tobie się wydaje, że praca zawodowa polega na piciu herbaty i ploteczkach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bn Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:56 A Tobie się wydaje, że praca zawodowa polega na piciu herbaty i ploteczkach? Wiem co to jest praca zawodowa. Z jakiej racji mnie obrażasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:04 A z jakiej racji się obrażasz? Jeśli ktoś dziwi się, dlaczego podjęcie pracy zawodowej miałoby skutkować zwiększeniem się ilości obowiązków, najwidoczniej nie traktuje jej zbyt poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bn Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:13 A z jakiej racji się obrażasz? Jeśli ktoś dziwi się, dlaczego podjęcie pracy > zawodowej miałoby skutkować zwiększeniem się ilości obowiązków, najwidoczniej > nie traktuje jej zbyt poważnie. poczułam sie obrażona Twoim pytaniem odnośnie pracu zawodowej (że to tylko plotlki). A podjęcie pracy zawodowej to jak najbardziej zwiekszenie liczby obowiązków domowych, ale dotyczy to nie tylko kobiet, ale także i mężczyzn. a z Twojej Pierwszej wypowiedzi wynika, że to tylko kobiety maja większą ilość obowiązków jeśli pracują zawodowo. A przecież obowiązki domowe (jeśli oboje pracują zawodowo) powinny być dzielone po równo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.09.04, 14:44 Nie wynika to z mojej wypowiedzi, tylko z Twojej interpretacji na feministyczną modłę. Obowiązki domowe nie muszą być dzielone po równo. Równo kojarzy mi się tu tylko z... rymem. Podział ról w małżeństwie jest sprawą pomiędzy małżonkami. Niech go sobie układają indywidualnie, według swoich własnych możliwości i preferencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.04, 02:34 Tylko, że kobieta zwykle nie ma nic do gadania. Najczęściej, nawet tego TROCHĘ, nie udaje się wyegzekwować. Moje babcie pracowały na dwa etaty, matka pracuje, ciotki pracują Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 10:01 Oj Endorfina, ledwie jesienią powiało, a Ty już snujesz takie ponure wizje... Równouprawnienie nie to nie jest jakiś odrębny byt, który istnieje sam w sobie, tylko coś, co się głównie na własną rękę tworzy w domu, pracy itd. Męża też nie wygrywasz na loterii, tylko sama wybierasz, prawda? Każdy musi sam szanować własną pracę i czas, żaden feminizm tego za nas nie zrobi. Większość znanych mi kobitek, które zasuwają jak kombajny, nigdy nawet nie próbowała skłonić swoich mężów do dzielenia odpowiedzialności za dom, bo same siedzą po uszy w przekonaniu, że ich facet został stworzony do celów wyższych niż sprzątanie, gotowanie czy prasowanie (i to nie od święta, tylko na bieżąco). Więcej asertywności, krótko mówiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Co ja tu jeszcze robię?? 20.09.04, 10:27 Dokładnie, 32 , to sprawa świadomości.Obłuda naszych antyfeministów polega na tym,że udają że nie posiadają świadomości istnienia silnej grupy misków.A wystarczy,żeby sobie pozaglądali czasem na onet.Ilekroć jest informacja o jakims drastycznym wydarzeniu krzywdzącym kobiety - odzywają się.Jest dużo mowy o tym,że babę trzeba bic, zagonić do garów ( w oczywistym kontekscie upokorzenia),że baba jest gorsza, głupsza, że musi nosić w domu łańcuch itp itp itd.Tutejsze miśki udają elegantów , ale mają za sobą cały tłum kolesi którzy sie nie patyczkują ani nie udają.I takie gadanie,że małżeństwo dogaduje się między sobą w domowym zaciszu ( świetne słowo to zacisze) bardzo pasuje do koncepcji leczenia gnijącej wątroby ,zwłaszcza gdy to facet zarabia pieniądze.It's a war. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:21 Udawanie elegantów tutejszym miśkom też jakoś marniutko idzie... Bogiem a prawdą strrrrraszne walki o prawa kobiet widuję głównie na forum, w realu nie przypominam sobie, kiedy mnie ktoś ostatnio w jakiejś sferze życia (takiej, z którą mam osobiście do czynienia) dyskryminował - może to kwestia tego, że człowiek sam wybiera sobie przyjaciół, znajomych i "usługi dla ludności", a w życiu zawodowym obowiązuje pewien poziom kultury i kropka, miśki muszą się ucywilizować, inaczej nikt z nimi nie będzie gadał. Natmiast tutejsi antyfeminiści przypominają mi jakieś wymarłe gady, strasznie chce być toto silne i straszne, i nawet usiłuje mi pokazać, gdzie moje miejsce - boki można zrywać. Swoją drogą coraz bardziej zastanawia mnie, jakie kobiety tolerują takich typów w charakterze męzów, synów, kolegów i kochanków. Masochizm czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: Coś w tym jest... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.04, 17:10 A może zwyczajnie nie chce im się języka strzępić? Co do wyboru przyjaciół, znajomych i "usług dla ludności" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.04, 11:08 W zasadzie sie zgadzam, chociaż... Z mężem, to w istocie, jednak jak na loterii. Z asewtywnością z kolei, rzeczywiście u nie kiepsko. A co do kombajnów, to sama nie wiem... Moja matka nie wątpi w swoją kobiecą wyższość, mimo codziennej harówy (a może dlatego) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:29 Wieszszsz, co Ty z tą loterią? Zamiast na ślepy los, zdaj się przynajmniej na własne krzywe oko i upoluj miśka na strzelnicy! Nie bardzo mi ten model "kobiecej wyższości" w wykonaniu Twojej matki przemawia do przekonania - nie lubię takiego wartościowania opartego na martyrologii. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Co ja tu jeszcze robię?? 20.09.04, 15:16 Na hamaku, własnie dlatego niektórym trudniej ustrzelic właściwego miska.Poza tym,niektórzy z dyskryminacją mają mnóstwo kontaktów, na przykład w pracy.Policja, odwykówka, sąd...popracowałabyś trochę i wiedziałabyś,że to nie o pyskówki na jakimś forum chodzi , w żadnym wypadku nie tylko.Miski udają,że nie wiedzą o co chodzi.Poza tym , istnieje co s takiego jak terror i terroryzm.Codziennie dowiadujemy się o przestępstwach przeciw kobietom , nie ma dnia żeby takiego newsa nie znaleźć.To tworzy atmosferę.Nie chodzi o to,żeby tych wiadomości nie bylo, ale miski maja wsparcie w strachu .Przecież nie idą nawracać damskich bokserów, dłużników alimentowych , chamów ubliżających kobietom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.04, 16:47 E tam, zamiast. Po co to brać zaraz wszystko dosłownie... Miśka już mam i to on mnie upolował, póki co jest cacy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.09.04, 15:13 Dziwne, ja jakoś częściej widuję pantoflarzy, którzy muszą prosić żonę o pieniądze na takie pierduły, że aż przykro patrzeć, choć to oni przynoszą do domu kasę. A chowanie przed nią zaskórniaków? Żenada. To oni powinni walczyć o równouprawnienie, a nie walczą z tego samego powodu, dla którego przemoc domowa kojarzy się wyłącznie z manią prześladowczą dokowskiej - "damskim bokserem". Facetom otóż wstyd się przyznać tak samo do siedzenia pod pantoflem, jak i zbierania cięgów od swojej ślubnej, choć podobno zjawisko jest dość częste. Kiedyś nawet kolega przyszedł do pracy ze śladami awantury na fizjonomii, a zapytany "na okoliczność", stwierdził tylko: "samica stanęła w obronie młodych" :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Co ja tu jeszcze robię?? 20.09.04, 15:19 "Pantoflarz", "zaskórniak" i 'samica walczące o młode" to postacie z tej samej bajki, co "damski bokser", "kura domowa" i wiele innych odrażających postaci.Może trzeba zmienić bajkę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: Co ja tu jeszcze robię?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.09.04, 15:41 Zasadniczo to nie moja bajka, więc akurat nie muszę nic zmieniać. Ze zdziwieniem konstatuję jednakowoż zaliczenie "pantoflarza" i "kury domowej" do odrażających postaci na równi z "damskim bokserem". Co do "samicy" - podzielam ów pogląd. Wielce obrzydliwa postać. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Co ja tu jeszcze robię?? 20.09.04, 20:59 To bajka o braku szacunku i porozumienia, raczej smutna.Żadna strona nie wygrywa tak naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Fanaberie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 21.09.04, 01:04 Ech, te kobitki to dopiero mają, w czepku urodzone szczęściary... ja bidula, zawsze trafiam na takich z wężem w kieszeni. PS Ten kolega z pracy, to tak bez żenady, przyznaje się do podobnych samiczych fanaberii swojej lepszej połowy?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:44 Problem zdaje się raczej w tym, że kiedy kobieta decyduje się na pracę zawodową (musi czy nie musi) obowiązków przybywa również mężczyźnie, i to tych domowych - bo skoro obie strony polują na mamuta, obie też muszą w ramach "rekreacji po pracy" zadbac np. o czystosc jaskini. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:47 Misiu, kiedy ostatnio ścierałeś kosmatą łapą kurze w gawrze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:00 A fe. Żebym sobie pobrudził futerko? Poza tym akurat trafiłaś w dziesiątkę - dzisiaj odkurzyłem całą kolekcję CD. :-) Ściereczką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 00:42 Brawo misiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.09.04, 23:52 Wspólne, rzecz jasna, jak wszystko. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.09.04, 18:01 W takim razie... gratuluję poświęcenia. Ciao:-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: I co z tym kombajnem?? 14.09.04, 22:48 Misiu, czy dobrze Cię rozumiem? Uważasz, że prowadzenie domu to dla kobiety obowiązki nie podlegające dyskusji - i praca zawodowa nic tu nie zmienia? Nawet jak pracuje, to musi i dom prowadzić? Bo inaczej naprawdę nie rozumiem, czemu praca kobiety oznacza u niej dopływ obowiązków... Żona idzie do pracy - część obowiązków domowych przejmuje wtedy mąż. To chyba logiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 22:56 stephen_s napisał: > Misiu, czy dobrze Cię rozumiem? Uważasz, że prowadzenie domu to dla kobiety > obowiązki nie podlegające dyskusji - i praca zawodowa nic tu nie zmienia? > Nawet jak pracuje, to musi i dom prowadzić? Nic nie musi. Może w ogóle nie wychodzić za mąż, mieszkać w hotelu i stołować się w restauracjach. > Bo inaczej naprawdę nie rozumiem, czemu praca kobiety oznacza u niej dopływ > obowiązków... Żona idzie do pracy - część obowiązków domowych przejmuje wtedy > mąż. To chyba logiczne? Ponieważ praca zawodowa to jednak nie tylko herbatka i ploteczki, więc pracując zawodowo kobieta ma więcej pracy niż tylko w domu. Nawet uwzględniając ewentualny podział obowiązków. Przejęcie części obowiązków przez męża tylko teoretycznie wygląda na logiczne. Co do praktycznego sprawdzania się tej teorii mam spore wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: I co z tym kombajnem?? 14.09.04, 23:08 > Nic nie musi. Może w ogóle nie wychodzić za mąż, mieszkać w hotelu i stołować > się w restauracjach. OK, rozmawiamy jednak o mężatkach, nie? > Przejęcie części obowiązków przez męża tylko > teoretycznie wygląda na logiczne. Co do praktycznego sprawdzania się tej > teorii mam spore wątpliwości. Dobrze. Wytłumacz mi łopatologicznie, czemu mąż pracującej kobiety nie miałby pomagać jej w domu? Czemu lepiej, by jej nie pomagał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:26 stephen_s napisał: > OK, rozmawiamy jednak o mężatkach, nie? Rozmawiamy o kobietach. Jeżeli jakiejś obowiązki domowe nie pasują, nie ma przymusu zakładania rodziny. > Dobrze. Wytłumacz mi łopatologicznie, czemu mąż pracującej kobiety nie miałby > pomagać jej w domu? Czemu lepiej, by jej nie pomagał? Nie piszę, że tak lepiej. Piszę, że mam poważne wątpliwości co do praktycznej realizacji tego pomysłu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bn Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:30 Czyli obowiązkami domowymi ma zajmować sie tylko kobieta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:42 Kto tak powiedział? Mam wrażenie, że dokonujesz jakiejś nieuprawnionej projekcji swoich wyobrażeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bn Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.devs.futuro.pl 15.09.04, 08:11 Przecież napisałeś,że "przejęcie części obowiązków przez męża tylko teoretycznie wygląda na logiczne. Co do praktycznego sprawdzania się tej teorii mam spore wątpliwości." A więc chce wiedziec dlaczego w praktyce to ma nie wyjść, ze jesli małżonkowie oboje pracują zawodowo, to dzielą sie obowiązkami domowymi po równo?? Dlaczego ona ma mieć więcej domowych obowiążków niż on? Nie rozumiem dlaczego to ma sie nie sprawdzać? U mnie w domu obowiązki domowe podzielone sa po równo i jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: I co z tym kombajnem?? IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.09.04, 23:52 Odpowiedzią jest samo istnienie tego topiku. Skoro u Ciebie w domu obowiązki dzielone są po równo (nie bardzo chce mi się wierzyć), to dlaczego domagasz się tego, co już masz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: I co z tym kombajnem?? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 00:49 Misiu, skąd te wątpliwości? Rączek nie chcesz sobie pobrudzić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku baba ma być robotna! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:04 Dobrze go rozumiesz. Babcia Misia sprzątała, matka sprzątła, żona sprząta i tak ma być (i już). To jest podstawowe zadanie kobiety, w łagodniejszej wersji zwane też afirmacyjnie talentem (tworzenia ciepłej, domowej atmosfery itd.). Kobieta bez szczotki, gara i ścierki jest mało kobieca, fuj. Nawet jak lezie (kaprys taki) do pracy, to wieczorami co? Jeszcze z tych nudów jakie - tfu! - kariery zaczną jej po łbie biegać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: baba ma być robotna! IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:16 Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a): > Dobrze go rozumiesz. Babcia Misia sprzątała, matka sprzątła, żona sprząta i > tak ma być (i już). To jest podstawowe zadanie kobiety, w łagodniejszej > wersji zwane też afirmacyjnie talentem (tworzenia ciepłej, domowej atmosfery > itd.). Kobieta bez szczotki, gara i ścierki jest mało kobieca, fuj. Nawet jak > lezie (kaprys taki) do pracy, to wieczorami co? Jeszcze z tych nudów jakie - > tfu! - kariery zaczną jej po łbie biegać! I kto tutaj operuje stereotypami? Co robiła babcia, misiu już nie pamięta. Mama misia pracowała i jeszcze studiowała zaocznie, więc misiu nie widywał jej cały tydzień. Na atmosferze w domu odbijało się to nieubłaganie. Czy była przez to mniej kobieca? Trudno to misiowi ocenić, bo dla misia była wzorem kobiecości. I co jeszcze wymyślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: baba ma być robotna! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:22 Hm, dlaczego akurat niedostatek studiującej i zapracowanej mamusi odbijał się tak fatalnie na atmosferze domu Misia? Czemu Misio nie wspomina z podobną pretensją o nieobecności studiującego i pracującego tatusia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: baba ma być robotna! IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:36 Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a): > Hm, dlaczego akurat niedostatek studiującej i zapracowanej mamusi odbijał się > tak fatalnie na atmosferze domu Misia? Czemu Misio nie wspomina z podobną > pretensją o nieobecności studiującego i pracującego tatusia? Dlaczego wciskasz misiowi dziecko do brzucha? Skąd wniosek, że misiu ma jakieś pretensje? Misiu nie może wspominać nieobecności tatusia, ponieważ tatuś misia był obecny. Mamusia zresztą też była obecna, ale wtedy misiu zwykle już spał, lub jeszcze spał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: baba ma być robotna! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:43 A co, jak równość to równość - czas na dziecko w brzuchu Misia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: baba ma być robotna! IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:51 Nic z tego. Misiu dzieci nie jada. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: baba ma być robotna! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:59 Feministek nie lubi, dzieci nie lubi... Zostają korzonki i szarańcza. Konserwowe, żeby rondla nie zmywać. Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Dajcie Miskowi pozyc... 14.09.04, 23:26 Szarpia go bez litosci, a przeciez... 1. Przyjmijmy, ze praca przy utrzymaniu domu i praca zawodowa kosztuja dokladnie tyle samo wysilku. To oczywiscie dyskusyjne - bo z moich obserwacji wynika, ze na codzien jest jednak mniej roboty. Ale za to przy malutkich dzieciach - wiecej. Zaluzmy, dla ulatwienia sobie zycia, ze jedno i drugie jest warte tyle samo. Czyli 1 roboczodzien dziennie, hihi... 2. Zatem maz w pracy (i nic nie robi w domu; nie wybrazam sobie tego, ale dla uproszczenia), zona w domu. Czy tez odwrotnie. Obciazenie kazdego wynosi 1. 3. Zona idzie do pracy. Maz przejmuje *dokladnie* polowe obowiazkow domowych. Dzienne obciazenie kazdego z nich wynosi teraz 1.5 . Konkluzja: idziesz do pracy - bedziesz miala / mial wiecej roboty. Ale za to i wiecej pieniedzy. O co zreszta, jak mniemam, od poczatku chodzilo. Kto by tam pracowal za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: Dajcie Miskowi pozyc... IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.09.04, 23:56 Matematyka to jednak potęga, co? :-D Jednakowoż gratuluję odwagi. Ja tam bym się nigdy nie ośmielił tak otwarcie poddawać w wątpliwość zdolności pań do wykonania prostej operacji arytmetycznej. :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: Dajcie Miskowi pozyc... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.09.04, 00:27 A to z kolei twoja "nieuprawniona projekcja wyobrażeń" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: Dajcie Miskowi pozyc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 12:42 A w tym miejscu, w którym musiał tłumaczyć dlaczego pójście do pracy wiąże się z wiekszą liczba obowiązków. Potrzeba było ok. pół metra postów, żeby to stało się zrozumiałe. Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Dajcie Miskowi pozyc... 15.09.04, 13:29 Gość portalu: bezdenny napisał(a): > Potrzeba bylo ok. pól metra postów, zeby to stalo się zrozumiale. coz, to moze swiadczyc albo o kiepskim zrozumieniu czytelnikow lub o kloptach "mowiacego" z wyrazeniem tego, co mial napawde na mysli... (oczywiscie o roznych innych rzeczach rowniez) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: Dajcie Miskowi pozyc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:46 sagan2 napisała: > > coz, to moze swiadczyc albo o kiepskim zrozumieniu czytelnikow lub o kloptach > "mowiacego" z wyrazeniem tego, co mial napawde na mysli... (oczywiscie o roznyc > h > innych rzeczach rowniez) nadszyszkownik zrozumiał od razu. Nieskromnie powiem, że ja też. moja konkluzja jest taka: no niestety nie ma sprawiedliwości na tym swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Re: Dajcie Miskowi pozyc... 15.09.04, 15:05 Jesli nick rodzaju meskiego pisze cos na forum feminizm, nicki rodzaju zenskiego zakladaja czesto, ze jest to paszkwil 'anty'. Zwlaszcza, gdy pod orginalna wiadomoscia podpisal sie jeden z *tych* nickow. Stad tez czasami to, co napisane, obrasta dodatkowymi tresciami. Nie kwestionuje wcale podstawowych umiejetnosci arytmetycznych Szanownych Pan, ani tez ich wysokiej inteligencji. Czasem mam tylko watpliwosci co do dobrej woli... Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Dajcie Miskowi pozyc... 16.09.04, 09:32 nadszyszkownik.kilkujadek napisał: > Nie kwestionuje wcale podstawowych umiejetnosci arytmetycznych Szanownych Pan, > ani tez ich wysokiej inteligencji. Czasem mam tylko watpliwosci co do dobrej > woli... ja tez... z obu stron... jesli ja pisze cos, co moze byc odebrane "kontrowersyjnie", to staram sie to zrobic jak "najjasniej" - aby uniknac nieporozumien. pewnie dlatego moje posty czesto sa taaaakie dlugie... ;( wole napisac za duzo i "za dokladnie", niz potem (jak wyzej) tlumaczyc sie przez piec bilionow postow... wg mnie ludzie czesto pisza niedbale, a potem dziwia sie, ze nie sa zrozumieni. to nie tylko uwaga do tego forum, zupelnie ogolna. przeciez, mam wrazenie, Misiu zaraz na poczatku tej "wymiany zdan" domyslil sie, gdzie tkwi "blad" i czemu sa klopoty ze zrozumieniem (dla mnie bylo to jasne), wiec mogl spokojnie i wyraznie napisac *dokladnie* to, co Ty. a on albo "bawil sie" a rozmowca, albo nie chcial dostrzec, czemu nastapilo nieporozumienie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: Dajcie Miskowi pozyc... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.09.04, 17:18 Tak, masz rację, że misiek najprawdopodobniej świetnie rozumiał o co chodzi w każdym z postów (moich i innych osób) i świetnie się bawił czytając nasze "sprostowania". Znam takie przewrotne typki... Może najlepiej nie wchodzić z nimi w dyskusję (która i tak - może jak chce misiek - wcale nerwów mi nie psuje - przeciwnie mam z niej niezły ubaw). Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Re: Dajcie Miskowi pozyc... 17.09.04, 02:41 Naturalnie, masz rację. Ale przecież wiadomo z góry, że mężczyźni, zwłaszcza na tym forum, są źli i mają niecne intencje. Uznałem zatem, że tego nie trzeba nawet komentować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re:Trochę mnie tutaj poniosło IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.09.04, 21:56 ale ten temat zawsze wyjątkowo mnie rozsierdza. Poza tym, zwykle nic z góry nie zakładam... i pewnie dlatego komentuję jak głupia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: No, ale czy to fer... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.04, 02:06 Drogi panie bezdenny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: No, ale czy to fer... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 14:11 Gość portalu: endorfina napisał(a): > Drogi panie bezdenny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: No, ale czy to fer... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.04, 17:03 Ja zaś znam kilka (robić, coś tam zawsze robią, np. gazetę czytają). Bykiem może tak do końca nie leżą, chociaż... Czyli co? Pozwalaliście obaj, by matka po was sprzątała? Mój brat też nie uważa, że żyjemy w opresyjnym patriarchacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monikaannaj Re: No, ale czy to fer... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 11:05 Zmienia. Bo zamiast tłumaczyć sobie wszystko patriarchatem i zmieniać się w umordowaną męczennicę może warto byłoby po prostu dzieci (niezależnie zresztą od ich płci, ja tez nie lubiłam sprzątać i jako dziecko spokojnie pozwlałam żeby robiła to za mnie mama)zmusić do wykonywania pewnych prac, a z mężem porozmawiać jak z dorosłym człowiekiem i uzmysłowić mu że już nie mieszka u mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Re: No, ale czy to fer... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 21.09.04, 16:00 Tylko, że niektórzy faceci (np. mój ojciec) są zupełnie nieprzemakalni; gadać sobie możesz, rezultat zaś pozostaje ten sam. W domu siostra i ja miałyśmy obowiązki; matka zaś wcale nie uważała (uważa) się za umordowaną patriarchatem męczennicę. Tobie zaś, życzę takiego, który pozwoli sobie uzmysłowić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: No, ale czy to fer... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 16:14 Gość portalu: endorfina napisał(a): > Tylko, że niektórzy faceci (np. mój ojciec) są zupełnie nieprzemakalni; gadać > sobie możesz, rezultat zaś pozostaje ten sam. W domu siostra i ja miałyśmy > obowiązki; matka zaś wcale nie uważała (uważa) się za umordowaną patriarchatem > męczennicę. > Tobie zaś, życzę takiego, który pozwoli sobie uzmysłowić. Nie bardzo rozumiem, czego mi życzysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Ups... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 21.09.04, 17:18 Ojej, to pan, Panie Bezdenny, ukrywa się również pod damskim nickiem - Monikaannaj? Soki. Myślałam, że bardziej przemakalnego faceta życzę jakiejś kobitce. A tu taka wpadka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: Ups... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:21 pani Endorfino. To ja się pomyliłem i odpowiedziałem na post nie adresowany do mnie. jak juz to drzewko postów urasta do wilekich rozmiarów to czasami trudno się zorientować kto do kogo pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monikaannaj Re: No, ale czy to fer... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:44 Mojemu nie musiałam uzmysławiać, jego matka tak go wychowała,że pomoc w obowiązkach domowych to dla niego norma. I właśnie o to chodzi, żeby kobiety odpowiednio wychowywały swoich synów. A często jest tak, ze kobieta całe życie usługująć swojemu mężowi jednocześnie wychowuje dla innej kobiety taki sam model. Autentyczne: teściowa mojej koleżanki zwróciła jej uwagę, jak ona może wykorzystywać jej Piotrusia do robienia herbaty aż czterem osobom! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina (Sic!) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 21.09.04, 18:17 No, właśnie!!! Oczywiście się zgadzam. To tu, jest ten pies pogrzebany! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: No, ale czy to fer... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 13:52 Gość portalu: endorfina napisał(a): > Ja zaś znam kilka (robić, coś tam zawsze robią, np. gazetę czytają). Bykiem > może tak do końca nie leżą, chociaż... > Czyli co? Pozwalaliście obaj, by matka po was sprzątała? Mój brat też nie > uważa, że żyjemy w opresyjnym patriarchacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Co proszę??? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 21.09.04, 19:28 Co proszę?? Skąd wytrzasnął pan te dziwne dane, Panie Bezdenny?? Może pańska rodzina i otoczenie, nie słyszała(-ły) o takich pojęciach, choć w Polsce, większości ludziom, były one znane. Ale nawet, brak znajomości takich terminów, nie zmienia niczego w istniejącym stanie rzeczy... Co pan, w taki sposób, usiłuje mi udowodnić?? Że nie ma patriarchatu i że to feministki ukuły ten termin, by czepiać się nieuleczalnych i niewinnych bałaganiarzy? Czy tak? "Ludzie wtedy byli bałaganiarzami, a nie ofiarami opresyjnego systemu, który chował ich według stereotypów, leniami, a nie aroganckimi facetami, przekonanymi o swojej wyższości etc." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezdenny Re: Co proszę??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 21:18 szanowna pani Endorfino Niegdys bywało jeszcze inaczej. Jak krowa padła a ziemniaki nie obrodziły to była to wina imperializmu. Gdybym był o wiele lat starszy, to pewnie bałagan w moim pokoju ktoś zinterprtowałby jako efekt moich burzuazyjnych, mieszczańskich nawyków. wskazałby to jako przykład degenaracji lądującej na śmietniku historii klasy społecznej. Może to pani trudno sobie wyobrazić, ale naprawdę jescze całkiem niedawno bajzel w moim pokoju był tylko bajzlem w moim pokoju. ja rozumiem, że można chciec postrzegać i interpretowac świat przez pryzmat walki płci - dziś opresjonowane przez patriarchat kobeity walczą o swoje wyzwolenie, ale proponowałbym nie rozciagać frontu na mój zabałaganiony pokój. jeśłi chodzi Pani o tą kwestię: Co pan, w taki sposób, usiłuje mi udowodnić?? > Że nie ma patriarchatu i że to feministki ukuły ten termin, by czepiać się > nieuleczalnych i niewinnych bałaganiarzy? Czy tak? I po przeczytaniu kolejnej Pani kwestii "Ludzie wtedy byli bałaganiarzami, a nie ofiarami opresyjnego systemu, który > chował ich według stereotypów, leniami, a nie aroganckimi facetami, > przekonanymi o swojej wyższości etc." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endorfina Czy ja nie wyrażam się jasno? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.09.04, 21:45 Tylko, że ja, nijak nie komentuję bałaganu w pana pokoju, Panie Bezdenny - bo doprawdy nie ma czego, tu komentować. Zauważam jedynie prostą zależność, pomiędzy patrialchalnym (i na szczęście, najczęściej nieopresyjnym) wychowaniem, a totalnym bajzlem w męskich pokojach - wynikającą z tego, że wyrośli w tym ustroju chłopcy, czasem nie są uczeni przez matki (vel ojców) odpowiedzialności za "uczyniony" przez siebie bardak - który "unicestwiany" bywa wtedy zwykle przez rodzicielkę (vel siostrę). Tak więc ja miałam, m.in. to "szczęście" sprzątać po bracie, podczas gdy on się bezczelnie byczył. Strasznie mnie to wkurzało, rodziło bunt etc. - ale robiłam potulnie swoje, bowiem wiedziałam, że inaczej zajmie się tym matka - a ją wypadało jednak "trochę" odciążyć. >muszę skonstatować, że tak. Na to wychodzi, że feministki chcą się czepiać >bałaganiarzy i bałagan w moim i wielu innych pokojach interpretują właśnie >tak jak Pani. Nie będę przytaczać pańskich wypowiedzi, w których usiłuje mi pan dowieść, że patriarchat nie instnieje, bo może w jakimś sensie ma pan rację Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Na razie to mi sie ksztaltuje obraz 15.09.04, 11:14 kobiety idacej do pracy z dwoch powodow - albo absolutnej koniecznosci ekonomicznej albo fanaberii. Jest tez trzeci powod, zaryzykowalabym stwierdzenie, ze dosc popularny - wybor, oparty na kalkulacji zyskow i strat. Czyli - te poltora jednostki obciazenia praca na kazdego malzonka, ale za to fajne wakacje w dalekim kraju. Pracy wiecej, ale metki na ubraniach coraz lepsze. Ale poniewaz to "lepiej" ( w sensie mozliwosci konsumpcyjnych - "korzystania z zycia") dotyczy rodziny to nie widze powodu, dla ktorego obowiazki domowe mialyby pozostac obciazeniem tylko jednej osoby z tejze rodziny. A szczegolnie nielogiczne wydaje mi sie, zeby tym wyroznikiem miala byc plec. Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Aha... metki na ubraniach... 15.09.04, 15:00 > Czyli - te poltora jednostki obciazenia praca na kazdego malzonka, ale za to > fajne wakacje w dalekim kraju. Pracy wiecej, ale metki na ubraniach coraz > lepsze. To wlasnie chyba mozna okreslic mianem 'fanaberie'. Albo tez - idziemy do pracy (wszyscy) realizowac swoje potrzeby psychologiczne. Konkretnie - tzw. 'quest for status'. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Re: Aha... metki na ubraniach... 15.09.04, 18:32 Widzisz w tym cos zdroznego? Moim zdaniem w Polsce wciaz jeszcze mamy problemy ze sprawa wlasnych dochodow. Politycy sie bardzo troszcza o to, zeby ludzie, ktorzy dobrze zarabiaja (chociaz to "dobrze" w warunkach zachodnioeuropejskich przewaznie oznacza "mizernie") czuli sie winni z tego powodu, idealisci nie chca slyszec o metkach, Kosciol o konsumpcji, a gdzies w tle czai sie doktor Judym. Sa osoby, ktore robia kariere i jest to sens ich zycia, ale wiekszosc jednak pracuje dla pieniedzy i dla standardu zycia, ktory moga sobie za nie kupic. I wlasciwie dlaczego nie? Ostatecznie na tej podstawie tworzy sie kapitalizm i nakreca sie rozwoj spoleczny. Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Re: Aha... metki na ubraniach... 15.09.04, 18:38 Nie o judymowanie chodzi, czy o socjalistyczna sprawiedliwosc spoleczna. Po prostu ciezko jest odroznic 'potrzebuje' od 'chce'. Mnie rowniez. A przeciez warto nauczyc sie rozrozniac te dwie rzeczy i brac te roznice pod uwage przy podejmowaniu waznych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: Na razie to mi sie ksztaltuje obraz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.04, 19:11 Wiesz, jest też czwarty powód: praca może być pasją. Np. moja jest. Oczywiście fajnie, że przynosi pieniądze (chociaż w moim zawodzie mogłabym w zarabiać kilkakrotnie więcej, ale zajmując się nudniejszymi rzeczami, a to mnie jakoś nie pociąga - wolę zarabiać mniej, ale za to ciekawiej). Tzw. życie zawodowe zajmuje mi i organizuje lekką ręką licząc kilka do kilkunastu godzin każdego dnia, z wakacjami (też od wielu lat powiązanymi z zawodem) włącznie. Rachunek zysków i strat obejmuje, poza kasą, również wściekłą satysfakcję z obiektywnych osiągnięć, poczucia profesjonalizmu i wreszcie samych, hm, produktów pasji, że tak to ujmę. Przyznaję również, że bardzo mnie cieszą wygrane potyczki z konkurencją, które potwierdzają czysto rynkową wartość tego, co robię. Krótko mówiąc sporo ludzi, kobiet i mężczyzn, pracuje nie dlatego, że musi, a dlatego, że ulubiona praca jest ich sposobem isnienia w świecie, poznawania i jakiegoś tam przekształcania rzeczywistości i tak dalej. Gdyby nagle spadła mi z nieba jakaś wielka kupa kasy, dalej robiłabym to, co robię, howgh, żadnego leżenia pod palmą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do nadszyszkownika Re: Na razie to mi sie ksztaltuje obraz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 10:11 Aha, i to jest moje "chcę", a nie "potrzebuję". Obiektywnie, czysto biologicznie, przeżyję bez pasji. Ale stawiam na jakość życia, na to, co mogę w nim emocjonalnie przeżyć i stworzyć, a nie na wegetację na poziomie podstawowych potrzeb. Nie przeżywam życia "byle przeżyć", mam w nosie socjologiczną kalkulację (feministyczną czy nie). I możecie co najwyżej łapkami w miejscu ptrzebierać, jeśli się Wam to nie podoba. Ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Pani na hamaku... 16.09.04, 15:21 ...bo jak sie domyslam, to wlasnie z hamaku pochodzi post podpisany 'do nadszyszkownika'. Aha, otoz pani na hamaku i jej pasje zajmuja tak dalekie miejsce na liscie osob i rzeczy na ktorych mi zalezy, ze okreslenie 'nie podoba sie Wam' nie ma tu zastosowania. Po coz mialbym 'machac lapkami', skoro jedne, co moge chciec zrobic, to wzruszyc ramionami. I byc moze zdziwic sie, ze ktos dal sobie az tak mozg wyprac. Bo ja ,zauwaz, nie mam pojecia, co robisz, aby zarobic na chleb. Nie sadze nawet, abym chcial wiedziec. Byc moze jestes szczesliwcem, osoba tworcza i wogole jedyna w swoim rodzaju. Moze czynisz rzeczy, ktore naprawde zmieniaja swiat wokol Ciebie... Ale wiem, ze wiekszosc ludzi (po trosze pewnie i ja sam) zajmuje sie rzeczami nudnymi i, w dluzszej perspektywie, pozbawionymi wartosci (poza kasa, ktora za to otrzymaja). Sprzedaja slodzona wode, odbieraja telefony, pisza okolniki, przykrecaja srubki... Dorabianie sobie do tego 'pasji' jest samoobrona przed zidioceniem i depresja. A moze ten zapal nam dorobiono, abysmy pokornie lezli w kieracie do konca naszych dni... Zaznaczam, ze ten post jest w wiekszosci OT, ma charakter ogolny i odnosi sie do nas wszystkich. Nie ma absolutnie nic wspolnego z uprawniana tutaj wojna podjazdowa. Z feminizmem tez tylko troszeczke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: Pani na hamaku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 22:36 Napisałam "jeżeli Wam sie nie podoba", bo często słyszę krytykę takiego podejścia do pracy, ale skoro Cię to nie dotyczy, po co taki wstęp? Nie dorabiam ideologii do przykręcania śrubek. Słyszałeś kiedyś o tzw. zawodach twórczych? Rzecz w tym, że część ludzi pracuje nie tylko z powodów ekonomicznych i że ich praca ma wartość (np. kulturową) właśnie w dłuższej czy tam szerszej perspektywie, jak to sam ująłeś. I w takich przypadkach rozważania nt. "czy kobieta musi pracować" tracą sens. Nie musi. Chce. Odpowiedz Link Zgłoś
nadszyszkownik.kilkujadek Wstępy to moja specjalność... 17.09.04, 02:39 ...potem niestety idzie już gorzej. > Napisałam "jeżeli Wam sie nie podoba", bo często słyszę krytykę takiego > podejścia do pracy, ale skoro Cię to nie dotyczy, po co taki wstęp? Dla ustalenia perspektywy. Poprzedni post byłaś łaskawa zatytułować (podpisać) 'do nadszyszkownika', założyłem więc, że o moim machaniu łapkami w nim była mowa... > Słyszałeś kiedyś o tzw. zawodach twórczych? Słyszałem. Nawet w odniesieniu do sprzedaży temperówek. Dobra, nie będę małostkowy. Rozumiem, o czym mówisz - i zgadzam się z Tobą. Tylko że to margines. Pobocze. Urocze, ale wciąż pobocze. 'Pasja' bez motywacji materialnych czy nacisku otoczenia dotyczy nielicznych szczęściarzy. Dla większości to kwestia przymusu lub (jak słusznie wskazała E_wok) rachunku ekonomicznego. Nie zrozum mnie tu opacznie - ja nie sugeruję, że wszyscy idziemy do pracy ponuro, w pocie i cierpieniu zarabiać na kaszę z omastą. Po prostu - uważam, że najczęściej ta (z braku lepszego słowa) 'pasja' jest wtórna. > Nie musi. Chce. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi... Proponuję rozejm. Sprzeczamy się już chyba o detale, które nikogo (może poza nami) nie zajmują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku urocze pobocze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 13:23 No fakt. Ale skoro już drepce tym poboczem, sygnalizuję jego istnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 32.na.hamaku Re: Pani na hamaku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 22:39 I mam nadzieję, że odróżniasz taką pracę od "fanaberii" czy 'quest for status'. Odpowiedz Link Zgłoś