Gość: tad
IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
22.08.05, 15:59
Kiedy tu i ówdzie dopuszczać zaczęto kobiety do służby wojskowej, można było
być pewnym, że na tym się to nie skończy. I rzeczywiście: ostatnio w Szkocji
zrobiono sierżantem pingwina (w TVN-24 można było zobaczyć świerzo
upieczonego sierżanta maszerującego pingwinim krokiem wzdłuż szeregu
wyprężonych żołnierzy w futrzanych czapach). Właściwie - nic nowego. W końcu
już princeps Kaligula chciał mianować konia konsulem, dlaczego więc nie
awansować pingwina na sierżanta? Gdyby się nad tym zastanowić, pomysł jest
wręcz godny naśladowania. A gdyby tak u nas mianować na stanowiska rzecznicy
d/s zrównania - dajmy na to - papugę? Zaryzykuję twierdzenie, że wiele osób
nie zauważyłoby nawet zmiany. Ostatecznie co takiego robi ministra Środa?
Broni grzędy, a do tego, raz na kilka miesięcy, palnie coś ni w pięć ni w
dziesięć, z czego powstaje medialny szum. Z tego rodzaju działalnością papuga
da sobie radę równie dobrze. Jeśli zaś chodzi o wystąpienia na konferencjach
zagranicznych, to - jak wiadomo - ministra, dla której język angielski "nie
jest mocną stroną" uczy się wystąpień na pamięć, sposobem właśnie papuzim,
więc i tu rewolucji żadnej by nie było. Zysk zaś z tego byłby taki, że o ile
ministra robi to wszystko za publiczne pieniądze, o tyle papuga tyrałaby za
orzeszki. Wzywam odpowiednie czynniki do przemyślenia tej sprawy!