Dodaj do ulubionych

Podział obowiązków

28.10.06, 10:20
Czesc mam pytanie. Czy zmiana podziału obowiązków jest w ogóle możliwa? Czasem
słyszy się dyskusje że mężczyzna za mało pomaga kobiecie w praniu, sprzątaniu
gotowaniu itp. Ale z drugiej strony mężczyźni częściej robią te prace
mechaniczne np. reperowanie samochodu czy kranu, przycinanie, przybijanie
przykręcanie itp. A trudno sobie czasem w tej roli wyobrazić kobietę bo może
ona nie mieć dość dużo siły. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić że
mężczyzna miałby robić te mechaniczne prace a potem jeszcze dodatkowo połowę
pracy w domu bo to by było niesprawiedliwe. Czy więc zmiana podziału ról ma w
ogóle sens i czy jest możliwa?
Obserwuj wątek
    • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 10:49
      Ja bym nie chciała, gdyż powszechne przekonanie społeczeństwa, że każdy ma umieć
      wszystko i być samowystarczalnym odbije się źle na mnie (celowo piszę o sobie).
      Kiedy np. zepsuje mi się samochód na drodze, nikt się już nie zatrzyma na
      drodze, bo każdy uzna, że sama sobie poradzę. Wolę już prać i sprzatać (gotować
      nie umiem - jem w pracy) niż babrać się w smarach, przykręcać kran, czy
      naprawiać kontakt. Nie nauczę się tego i już, dlatego też nie zamirzem zmuszać
      swojego faceta do prasowania kiedy wiem, że on tego szczerze nienawidzi i nie
      potrafi. Ja zamiany ról w zadnym wypadku nie chcę.
      • margot_may Re: Podział obowiązków 28.10.06, 11:19
        twój facet codziennie naprawia krany, gniazdka i samochody?
        • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 11:25
          Nie, oczywiście, że nie, ale często i nieoczekiwanie coś się przydaża.
      • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 11:24
        starucha_izergiel napisała:

        > Ja bym nie chciała, gdyż powszechne przekonanie społeczeństwa, że każdy ma
        umie
        > ć
        > wszystko i być samowystarczalnym odbije się źle na mnie (celowo piszę o
        sobie).
        > Kiedy np. zepsuje mi się samochód na drodze, nikt się już nie zatrzyma na
        > drodze, bo każdy uzna, że sama sobie poradzę.


        A jak mnie się zepsuje samocghód na drodze, to dzwonię po pomoc drogową, jak
        większość ludzi poza mechanikami samochodowymi;) Nie bardzo rozumiem dlaczego
        miałabym w to angażować jakiegoś obcego faceta.


        Wolę już prać i sprzatać (gotować
        > nie umiem - jem w pracy) niż babrać się w smarach, przykręcać kran, czy
        > naprawiać kontakt. Nie nauczę się tego i już, dlatego też nie zamirzem zmuszać
        > swojego faceta do prasowania kiedy wiem, że on tego szczerze nienawidzi i nie
        > potrafi. Ja zamiany ról w zadnym wypadku nie chcę.


        A nie przeszkadza ci to, że twój wkład pracy w utrzymanie porządku w domu jest
        w związku z tym, lekko licząc, dziesięciokrotnie większy niż jego? Mnie by to
        przeszkadzało.
        • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 13:08
          Nie bardzo rozumiem dlaczego
          > miałabym w to angażować jakiegoś obcego faceta.

          Bo tak jest taniej. Pomoc drogowa to ostateczność.

          > A nie przeszkadza ci to, że twój wkład pracy w utrzymanie porządku w domu jest
          > w związku z tym, lekko licząc, dziesięciokrotnie większy niż jego? Mnie by to
          > przeszkadzało.

          A mnie nie i suma sumarum wcale nie jest, bo każdy na bieżąco sprząta po sobie,
          większe porządki robię raz - dwa razy w tygodniu. Gdyby tak policzyć czas jaki
          on spędził na różnego rodzaju naprawach, koszeniu trawy, trzepniu dywanów, a
          także załatwianiu wszelkich spraw urzędowych, wyjdzie na to samo.
          • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 16:58
            starucha_izergiel napisała:

            > Nie bardzo rozumiem dlaczego
            > > miałabym w to angażować jakiegoś obcego faceta.
            >
            > Bo tak jest taniej. Pomoc drogowa to ostateczność.



            Bez przesady. Czy tobie samochód psuje się co tydzień i dlatego trzeba
            oszczędzać na czymś tak oczywistym jak pomoc drogowa? No i jaka to moze być
            naprawa którą może wykonać pierwszy lepszy facet zatrzymany na szosie. Jedyne
            co mi przychodzi do głowy to zmiana koła... a jeżdżę od 12 lat i tylko raz mi
            się to przytrafiło. Poza tym wszystko do czasu - mężczyźni chętnie pomagają
            tylko młodym i atrakcyjnym a taką jest się dość krótko.



            >
            > > A nie przeszkadza ci to, że twój wkład pracy w utrzymanie porządku w domu
            > jest
            > > w związku z tym, lekko licząc, dziesięciokrotnie większy niż jego? Mnie b
            > y to
            > > przeszkadzało.
            >
            > A mnie nie i suma sumarum wcale nie jest, bo każdy na bieżąco sprząta po
            sobie,
            > większe porządki robię raz - dwa razy w tygodniu. Gdyby tak policzyć czas jaki
            > on spędził na różnego rodzaju naprawach, koszeniu trawy, trzepniu dywanów, a
            > także załatwianiu wszelkich spraw urzędowych, wyjdzie na to samo.


            Jeśli oceniasz swój wkład jako taki sam jak jego to nie ma sprawy, jak dla
            mnie. Tylko to jest dla mnie istotne: oboje powinni tak samo się angazować w
            sprawy domowe. Niewżne co się robi, byle jedna strona nie żerowała na pracy
            drugiej. Może po prostu w twoim domu wszystko częściej się psuje niż w moim? :)
            • bitch.with.a.brain Re: Podział obowiązków 28.10.06, 18:02
              A ja wcale nie uważam,że obie strony powinny sie tak samo angazować.to też
              kwestia wyboru.Jak komuś jest dobrze tak,że sam robi wszystko to ok.
              • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 19:18
                bitch.with.a.brain napisała:

                > A ja wcale nie uważam,że obie strony powinny sie tak samo angazować.to też
                > kwestia wyboru.Jak komuś jest dobrze tak,że sam robi wszystko to ok.


                To działa tylko na krótką metę. Wierz mi, po kilku latach taki pracuś zaczyna
                mieć dosyc i związek zaczyna się sypać. Na dłuższą metę każdy w takiej sytuacji
                zacznie się czuć wykorzystywany. Oczywiście, że to kwestia wyboru i nikogo nie
                zamierzam do niczego przymuszać, ale wybory bywają złe albo dobre - taki wybór
                w którym jedno bałagani a drugie sprzata jest po prostu zły.
      • bitch.with.a.brain Re: Podział obowiązków 28.10.06, 11:41
        Ale nikt cie nie chce zmuszać.Podział obowiazkow powinien być wynikiem
        indywidualnego wyboru.
        • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 15:35
          No właśnie - indywidualnego. Natomiast częśc feministek próbuje reorganizację w
          podziale ról promować u całości społeczeństwa, co wielu kobietom (także mnie)
          się nie podoba, bo stracą np. na wspomnianej przeze mnie drodze, a niewiele
          zyskają (wolę nie myśleć nawet jaki kolor moich ulubionych ciuchów otrzymałabym
          gdybym pozwoliła zrobić pranie mojemu chłopu!).
          • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 17:46
            starucha_izergiel napisała:

            > No właśnie - indywidualnego. Natomiast częśc feministek próbuje reorganizację
            w
            > podziale ról promować u całości społeczeństwa,


            Promować (w sensie: opisywać, wskazywać zalety) każdy ma prawo co mu się
            podoba, dopóki nikogo do tego nie zmusza. Ty też możesz promowac swój styl
            zycia, nikt ci tego nie broni.



            co wielu kobietom (także mnie)
            > się nie podoba, bo stracą np. na wspomnianej przeze mnie drodze,


            Co ty sie uparłas przy tej drodze. To nie działa tak jak się tobie wydaje,
            tylko tak: jak fajna laska potrzebuje pomocy, to facet się zatrzyma i żadne
            feministki mu w tym nie przeszkodzą. Zawsze tak było i będzie i nie mieszaj w
            to feminizmu.


            a niewiele
            > zyskają (wolę nie myśleć nawet jaki kolor moich ulubionych ciuchów
            otrzymałabym
            > gdybym pozwoliła zrobić pranie mojemu chłopu!).


            Ciuchy każdy powinien prać sam, tak jest najprościej.
    • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 11:19
      funky_filone napisał:

      > Czesc mam pytanie. Czy zmiana podziału obowiązków jest w ogóle możliwa?


      Gdyby nie była mozliwa, to od 19 wieku nic by się w tych sprawach nie zmieniło.
      A twoim zdaniem zmieniło się czy nie?



      Czasem
      > słyszy się dyskusje że mężczyzna za mało pomaga kobiecie w praniu, sprzątaniu
      > gotowaniu itp.


      I to jest bardzo głupie postawienie sprawy. Mnie mąż nie pomaga - on po prostu
      robi to co do niego należy, podobnie jak ja. Nikt nikomu nie pomaga bo dom jest
      wspólnym obowiązkiem.



      Ale z drugiej strony mężczyźni częściej robią te prace
      > mechaniczne np. reperowanie samochodu


      Zawsze mnie śmieszy ten przykład z samochodem. Przecież dzisiejsze samochody są
      tak zaawansowane technologicznie, że przeciętny człowiek nie posiadający
      skomplikowanych urządzeń diagnostycznych ani wiedzy czy umiejętności niczego
      nie powinien sie w nich dotykać. A ich naprawianie polega na wykonaniu telefonu
      do warsztatu.




      czy kranu,


      Dokręcenie kranu to żadna sztuka, każdy to potrafi. A większe naprawy to też
      zazwyczaj robi opłacany fachowiec a nie mąż.



      przycinanie, przybijanie
      > przykręcanie itp.


      Zazwyczaj to samo co punkt wyżej czyli telefon do fachowca. A jeśli nawet
      mężczyzna akurat lubi sam majsterkować, to istnieje jeszcze kwestia czasu
      pracy. Twoim zdaniem ile godzin średnio dziennie zajmują te
      skomplikowane "męskie" czynności polegające na przykręcaniu czy przybijaniu? W
      moim domu wyjdzie tego może godzina... tyle że miesięcznie. Teraz porównaj to z
      pracochłonnością innych CODZIENNYCH prac domowych, tych polegających na
      sprzątaniu, zmywaniu, wycieraniu, gotowaniu itp i juz masz pełną odpowiedź na
      swoje pytanie.



      A trudno sobie czasem w tej roli wyobrazić kobietę bo może
      > ona nie mieć dość dużo siły. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić że
      > mężczyzna miałby robić te mechaniczne prace a potem jeszcze dodatkowo połowę
      > pracy w domu bo to by było niesprawiedliwe.


      Ależ oczywiście, że taki podział byłby niesprawiedliwy. Każdy popwiniene robić
      tyle samo - i zauważ, że "tyle samo" wcale nie oznacza "to samo".


      Czy więc zmiana podziału ról ma w
      > ogóle sens i czy jest możliwa?


      Sam sobie odpowiedz na to pytanie. Dla mnie ono jest bez sensu, bo zmiana ról
      jest oczywistością - w moim domu i wielu innych. Dom jest wspólny, więc i praca
      w nim jest wspólna a wkład pracy powinien byc podobny. Nad czym tu debatować?
      • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 15:50
        > Zawsze mnie śmieszy ten przykład z samochodem. Przecież dzisiejsze samochody są
        >
        > tak zaawansowane technologicznie, że przeciętny człowiek nie posiadający
        > skomplikowanych urządzeń diagnostycznych ani wiedzy czy umiejętności niczego
        > nie powinien sie w nich dotykać.

        Umiesz wymienić olej, zmienić opony na zimówki, "rozruszać" zacięty hamulec
        ręczny? wymienić świece, żarówkę w reflektorze? - Ja nie umiem i wcalenie chcę
        umieć, do kranu, kontaktu, malowania ścian, trzepania dywanów, kopania ogródka,
        czyszczenia piwnicy po powodzi, malowania płotu, czy poprawiania anteny na
        dachu, też się dotykam. Co więcej, jakbym do każdej z tych czynności miała
        zatrudniać fachowca, poszłabym z torbami. A tak? Nasz dom prosperuje dobrze.
        Mamy zmywarkę, pralkę, odkurzacz. Oboje stołujemy się w pracy. Wcale nie
        poświęcam dużo czasu domowi. Naprawdę wolę wrzucić ciuchy do pralki niż grzebać
        przy zapchanej rurze pod zlewem.

        Teraz naprawdę mamy takie zdobycze technologii, że prace domowe nie są wcale
        uciążliwe. Nie pierzemy w balii, nie wywijamy miotłą, nie niszczymy rąk na
        zmywaniu garów, bo robią to za nas maszyny. Mój facet kiedyś mi opowiadał, jak
        jego była narzekała na prace domowe, ile to czasu temu poświęca. Dla mnie było
        to naprawdę niezrozumiałe. Jeśli każdy po sobie sprząta na bierząco, wystarczy
        tylko pościerać kurze i zetrzeć/odkurzyć podłogę raz - dwa razy w tygodniu by
        mieć czysto. Czy to wielki trud codziennie wieczorem zalać kibel domestosem,
        albo po kąpieli umyć wanne, czy po umyciu zębów przetrzeć zachlapane lustro?
        Przy tych czynnościach człowiek nawet się nie spoci, a ma czysto cały czas.
        • margot_may Re: Podział obowiązków 28.10.06, 17:19
          słuchaj starucha, te twoje wypowiedzi to jakies pokhrętne są. :) teraz wychodzi
          na to, że on:do kranu, kontaktu, malowania ścian, trzepania dywanów, kopania
          ogródka,
          > czyszczenia piwnicy po powodzi, malowania płotu, czy poprawiania anteny na
          > dachu,
          > Umiesz wymienić olej, zmienić opony na zimówki, "rozruszać" zacięty hamulec
          > ręczny? wymienić świece, żarówkę w reflektorze? + sprawy administracyjne.

          a ty: pochlapiesz kibel domestosem, kurze/zetrzesz odkurzysz, pranie wrzucisz do
          pralki.
          • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 17:33
            No, wychodzi na to że ona się obija... :))
            • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 20:29
              No widzisz - więc po jaką cholerę mam chcieć zmian???????????? NIGDY W żYCIU!
              Mogę być pierwszą ochotniczką do kretyńskiej reklamy proszku do prania.
        • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 28.10.06, 17:32
          starucha_izergiel napisała:

          >
          > Umiesz wymienić olej, zmienić opony na zimówki, "rozruszać" zacięty hamulec
          > ręczny? wymienić świece, żarówkę w reflektorze?


          Jezuuu, a po co miałabym to umieć?? Daję samochód dwa razy w roku na przegląd,
          wtedy też zmieniają mu opony. Nigdy w zyciu nie robiłam tego sama, mój mąż
          zresztą tak samo robi ze swoim wozem. U naszego mechanika wymiana opon kosztuje
          60 zł, przegląd techniczny 200-300 z drobnymi naprawami, jak z pełną wymianą
          oleju to max 400. Razem w roku nie wiecej niż 700 zł. No bez przesady...


          - Ja nie umiem i wcalenie chcę
          > umieć, do kranu, kontaktu, malowania ścian, trzepania dywanów, kopania
          ogródka,
          > czyszczenia piwnicy po powodzi, malowania płotu, czy poprawiania anteny na
          > dachu, też się dotykam. Co więcej, jakbym do każdej z tych czynności miała
          > zatrudniać fachowca, poszłabym z torbami.


          A jak często malujesz ściany? Ja raz na 3-4 lata. Robi to mój mąż, bo lubi i
          umie. Jednak jeśli porównam to malowanie z no codziennym gotowaniem to jakby
          nie liczyć wyjdzie że gotowanie jest jakieś 50-200 razy bardziej pracochłonne.
          W dodatku po malowaniu sprzątamy razem, zazwyczaj ja dłużej.
          Kopanie ogródka? Też mąż kopie. Ale za to ja odchwaszczam, sadzę, rozmnażam,
          kupuję nowe rośliny i robię 100 innych rzeczy - znowu wkład pracy mamy lekko
          licząc jak 1 do 100 i to nawet uwzględniając to że mąż także kosi trawniki i
          przycina żywopłot. Tyle że ja kaurat lubię ogród i z nikim nie zamierzam się tą
          pracą dzielić.
          Poprawianie anteny... ile razy w roku i jak długo to trwa. 5, 10, 15 minut??
          W innym poście napisałaś, że oceniasz jego wkład pracy jako równy z twoim mimo
          że (jeśli dobrze zrozumiałam) to ty sprzątasz, gotujesz, pierzesz i prasujesz.
          Szczerze mówiąc, mam co do tej twojej oceny wątpliwości, ale to twoja sprawa i
          nie zamierzam się wtrącać.



          A tak? Nasz dom prosperuje dobrze.
          > Mamy zmywarkę, pralkę, odkurzacz. Oboje stołujemy się w pracy. Wcale nie
          > poświęcam dużo czasu domowi. Naprawdę wolę wrzucić ciuchy do pralki niż
          grzebać
          > przy zapchanej rurze pod zlewem.


          Aaaa, jecie poza domem ergo dzieci brak. To trochę wyjasnia, choć nadal mam
          wątpliwości - chyba że mieszkanie bardzo małe i sprzątania niewiele. Ale w
          takim razie i napraw byłoby niewiele...


          >
          > Teraz naprawdę mamy takie zdobycze technologii, że prace domowe nie są wcale
          > uciążliwe. Nie pierzemy w balii, nie wywijamy miotłą, nie niszczymy rąk na
          > zmywaniu garów, bo robią to za nas maszyny.


          Maszyny do zamiatania jeszcze nie wymyślono, nawet odkurzacz nie jest
          samojezdny i wszystkomający;) Mycie podłóg, ścieranie kurzu, mycie okien,
          łazienki, prasowanie itp - jedyna "maszyna" która potrafi to zrobić nazywa się
          człowiek. Do zmywarki nie włożysz wszystkiego, poza tym sama usuwanie resztek,
          wkładanie i wykładanie trochę czasu zajmuje itd itp. Nie rozumiem dlaczego aż
          tak umniejszasz pracochłonność prac domowych.


          Mój facet kiedyś mi opowiadał, jak
          > jego była narzekała na prace domowe, ile to czasu temu poświęca. Dla mnie było
          > to naprawdę niezrozumiałe. Jeśli każdy po sobie sprząta na bierząco, wystarczy
          > tylko pościerać kurze i zetrzeć/odkurzyć podłogę raz - dwa razy w tygodniu by
          > mieć czysto. Czy to wielki trud codziennie wieczorem zalać kibel domestosem,
          > albo po kąpieli umyć wanne, czy po umyciu zębów przetrzeć zachlapane lustro?
          > Przy tych czynnościach człowiek nawet się nie spoci, a ma czysto cały czas.


          Twój mąż myje lustro i armaturę po każdym myciu zębów? No to gratuluję, ale
          wierz mi: on jest raczej wyjątkiem. Jeśli jeszcze powiesz, że on przy okazji
          mycia głowy czyści kafle w łazience a oglądając telewizor myje okna, to poczuję
          się już całkowicie przekonana i zzielenieję z zazdrości...
          Co do domestosa i kibla to mam wrażenie (graniczące z pewnością), że aby kibel
          był czysty polanie go domestosem jednak nie wystarczy. Natomiast w celu
          przepchania zlewu (co dla ciebie jest pracą "męską") istotnie wystarczy wlać
          kreta i po sprawie, samo się przetka.
          • starucha_izergiel Re: Podział obowiązków 28.10.06, 20:58
            > Twój mąż myje lustro i armaturę po każdym myciu zębów?
            Nie mąż, ale oczywiście, że myje jak zachlapie. Ja też. Co do kibla, oboje
            pracujemy i mamy także zajęcia poza domem, więc tak naprawdę wcale tak często z
            niego nie korzystamy i polanie domestosem + wytarcie deski i brzegu muszli
            chusteczką (taka fajna jednorazowa) w zupełności wystarczą by zachować czystość
            na co dzień. Oboje to robimy (każde z nas co dwa trzy dni - nie okreslę
            dokładnie, bo robię to machinalnie. Zajmuje to 10-15 sekund! Naprawdę polecam.
            Nie odczuwa się żadnej uciązliwości przy tych pracach. Tak zaczęłam robić gdy
            mieszkałam sama w swoim mieszkanku i pucowałam je jak głupia, BO TO MOJE
            PIERWSZE, a potem tak jakoś zostało i zaraziłam tym swojego faceta.

            > A jak często malujesz ściany? Ja raz na 3-4 lata. Robi to mój mąż, bo lubi i
            > umie. Jednak jeśli porównam to malowanie z no codziennym gotowaniem to jakby
            > nie liczyć wyjdzie że gotowanie jest jakieś 50-200 razy bardziej pracochłonne.

            Malowanie robiliśmy raz, bo mieszkamy tu razem od niecałego roku. I właściwie on
            robił i sprzątał po nim ze swoim ojcem i bratem. Ja w tym czasie wyniosłam się z
            domu (a raczej jeszzce nie wprowadziłam).

            Do zmywarki nie włożysz wszystkiego, poza tym sama usuwanie resztek,
            > wkładanie i wykładanie trochę czasu zajmuje itd itp. Nie rozumiem dlaczego aż
            > tak umniejszasz pracochłonność prac domowych.

            No właśnie - jak jemy głównie poza domem to o jakich resztkach mowa? O
            okruszkach z chleba, czy resztce niedopitej herbaty?

            > Maszyny do zamiatania jeszcze nie wymyślono, nawet odkurzacz nie jest
            > samojezdny i wszystkomający;)

            Odkurzam raz na tydzień. Tylko przedpokój dwa - trzy, co zajmuje mi chwilę.
            POdłogę myję raz na dwa - trzy tygodnie, tylko w kuchni, łazience i kibelu
            czesciej. Starcie kurzu w całym domu zajmuje mi do 45 min. Okna myję raz na dwa
            miesiące. Okap raz na miesiąc. Firanki mam tylko w jednym pokoju. Blaty ,
            umywalka itd sa czyszczone na bieżąco po użyciu jak się zabrudzą. POscieli i
            firanek w życiu nie prasowałam, bo nie ma takiej potrzeby. Nie odczuwam
            uporczywości sprzatania.
            • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 29.10.06, 08:30
              starucha_izergiel napisała:

              > Odkurzam raz na tydzień. Tylko przedpokój dwa - trzy, co zajmuje mi chwilę.
              > POdłogę myję raz na dwa - trzy tygodnie, tylko w kuchni, łazience i kibelu
              > czesciej. Starcie kurzu w całym domu zajmuje mi do 45 min. Okna myję raz na
              dwa
              > miesiące. Okap raz na miesiąc. Firanki mam tylko w jednym pokoju. Blaty ,
              > umywalka itd sa czyszczone na bieżąco po użyciu jak się zabrudzą. POscieli i
              > firanek w życiu nie prasowałam, bo nie ma takiej potrzeby. Nie odczuwam
              > uporczywości sprzatania.


              Jeśli sugerujesz, że ja taką uporczywość odczuwam - to nie, nie odczuwam.
              Zresztą pora się przyznać, że u nas w domu grubszym sprzątaniem zajmuje się
              pomoc domowa (2 razy w tygodniu po 5-8 godz.), do tego oczywiście codzienne
              sprzątanie moje i męża (oboje pracujemy zawodowo, w tej chwili ja nawet więcej
              niż on) W moim domu sprząta się dużo więcej niż w twoim ale być może to kwestia
              dzieci (2 sztuki) i psów (też dwie sztuki, duże i brudzące:) - podłogi myje się
              codziennie, nie ma szans by było inaczej i nie jest to żadna obsesja sprzątania
              tylko przykra konieczność. Jest też cała masa drobnych rzeczy które same się
              nie zrobią a których ty nie wymieniłas - jak choćby ten nieszczęsny kibelek
              który naprawdę trzeba czasami umyć także i od zewnątrz więc domestos plus
              chusteczki nie wystarczą a np umycie drzwi w całym domu 2 razy do roku to juz
              dużo więcej pracy niż wszystkie "męskie czynności" razem wzięte... itd)
              Mimo wszystko zaryzykuje twierdzenie, że twój wkład w utrzymanie domu w
              czystości jest nieco iększy niż twojego męża, przynajmniej sądząc z tego co
              opisałaś (co z ogródkiem - skoro on kopie to ty chyba robisz resztę, inaczej po
              co byłoby kopanie?). A jeżeli będziecie mieli dzieci i trzeba będzie gotować,
              to albo będziesz musiała jednak przejść na model partnerski, albo zatrudnić
              kogoś do pomocy albo będziesz się zaharowywać (z pogodnym uśmiechem na ustach w
              co nie wątpię)
              Swoją drogą, jedzenie poza domem jest zazwyczaj niezdrowe i do tego drogie - na
              pewno dużo droższe niż pomoc drogowa czy mechanik do wmiany opon:)
              (nie zrozum mnie źle, nie wcianam się w twoje sprawy - po prostu mam inne
              preferencje, domowa kuchnia zdecydowanie do nich należy, ze względu na dzieci
              ale nie tylko)
              • chicarica Re: Podział obowiązków 31.10.06, 09:03
                Dokładnie - ten model się sprawdza w przypadku, gdy w domu mieszkają 2 osoby, w
                dodatku niewiele w nim przebywające, ja też tak mam, jako świeża mężatka jeszcze
                bez dzieci. Natomiast kiedy pojawią się dzieci, to prac domowych gwałtownie
                przybędzie - i wtedy, jak sądzę, starucha będzie musiała zrewidować podział
                obowiązków, bo nie wyrobi. Natomiast ja stwierdziłam, że nie mam zamiaru po
                urodzeniu dziecka przeprowadzać rewolucji, więc wprowadziliśmy model partnerski
                od początku.
    • bitch.with.a.brain Re: Podział obowiązków 28.10.06, 11:40
      Mężczyzna nie ma pomagac kobiecie w domu.Słowo "pomagać" sugeruje,że to jej
      obowiązki. Mój mężczyzna nei wykonuje zadnych prac mechaniczno - technicznych.
      Jest typowym humanistą:)
      A takie coś jak przybicie gwoździa itp nei wymaga tyle siły zebym nie mogła tego
      zrobic. Do naprawy urzadzeń wzywa sie fachowców i już.
      Zresztą sprzątanie raz w tygodniu tez mamy zamówione.
      Za to on odkurza nieraz, robi zakupy, wstawia naczynia do zmywarki i wyjmuje je,
      rozwiesza pranie. Posiłki robimy mniej wiecej po połowie,czesto jemy o róznych
      godzinach to każdy dba o siebie.Ja nie robie prawie nic.
      Czyli można:)
    • ggigus kran, samochod, naprawy wszelakie robisz raz na 28.10.06, 15:16
      tzw. ruski rok, a myjesz, sprzatasz, gotujesz codziennie
      • chicarica Re: kran, samochod, naprawy wszelakie robisz raz 28.10.06, 17:22
        Ano właśnie.
        Niestety, prania, sprzątania i gotowania jest w tygodniu mnóstwo. Codziennie
        zajmuje to sporo czasu. Z kolei przybić gwoździa czy wywiercić dziurę to i ja
        sama potrafię, a z samochodem jeżdżę do warsztatu, mąż ze swoim też, sam się nie
        babrze, a takie drobiagzi jak sprawdzenie poziomu oleju to każde z nas samo
        sobie robi.
        W tej chwili szacowny małżonek robi placki ziemniaczane na obiad. Ja robiłam
        zupę którą już zjedliśmy, wstawiłam i rozwiesiłam pranie, posprzątałam łazienkę,
        on odkurzył i zrobił śniadanie oraz pozmywał gary. Jakoś to idzie i ten podział
        obowiązków bardzo mi odpowiada. Natomiast podział na prace "męskie" i "damskie"
        miałam okazję obserwować w domu rodziców - i NIE, DZIĘKUJĘ. To po prostu nie
        było sprawiedliwe.
        • starucha_izergiel Re: kran, samochod, naprawy wszelakie robisz raz 28.10.06, 23:00
          > Niestety, prania, sprzątania i gotowania jest w tygodniu mnóstwo.

          Bzdura. A cóż to za wielki wysiłek wrzucić pranie do pralki? Męczysz się patrząc
          jak się wiruje, czy jak wsypujesz proszek? I ile Ci to tygodniowo zajmuje? W
          sumie 15, czy 20 minut?

          a z samochodem jeżdżę do warsztatu,

          A ja samochodem tylko jezdżę. Całą resztą zajmuje się mój mężczyzna.

          > W tej chwili szacowny małżonek robi placki ziemniaczane na obiad. Ja robiłam
          > zupę którą już zjedliśmy, wstawiłam i rozwiesiłam pranie, posprzątałam łazienkę

          U nas zadne nie gotuje, chyba że4 hobbystycznie w sobotę.

          Natomiast podział na prace "męskie" i "damskie"
          > miałam okazję obserwować w domu rodziców - i NIE, DZIĘKUJĘ. To po prostu nie
          > było sprawiedliwe.

          Ja też obserowałam to w domu i też nie było sprawiedliwie, tyle że mamaa
          gotowała, dużo rzeczy prała ręcznie, wirowała w takiej śmiesznej wirówce -
          trzeba było przełożyć z pralki, nie mieliśmy samochodu, a okna były podwójne i
          myło się je cholernie długo. Nie było też zmywarki, a z pościelą się chodziło do
          magla. POtem rodzice kupili maglownicę i to mi się najbardziej podobało.
          Najpiewr wyciągali pościel - Mama trzymała za jeden koniec poszwy, ojciez za
          drugi i tak się "bawili" w przeciąganie a ja biegałam wkoło, po czym maglowali
          razem ... językami też - był czas na pogadanie o sprawach ważnych i
          wazniejszych... ach... fajnie było :))) Teraz takich rzeczy już nie ma...
          • chicarica Re: kran, samochod, naprawy wszelakie robisz raz 31.10.06, 08:58
            starucha_izergiel napisała:

            > > Niestety, prania, sprzątania i gotowania jest w tygodniu mnóstwo.
            >
            > Bzdura. A cóż to za wielki wysiłek wrzucić pranie do pralki? Męczysz się patrzą
            > c
            > jak się wiruje, czy jak wsypujesz proszek? I ile Ci to tygodniowo zajmuje? W
            > sumie 15, czy 20 minut?

            Znacznie więcej.
            Pranie przede wszystkim trzeba rozwiesić po praniu do suszenia, a po wyschnięciu
            poskładać i odłożyć na półki. Przed praniem segreguje się je jeszcze na kolory
            itp. Niektóre rzeczy (delikatna bielizna, swetry) trzeba wyprać ręcznie, nie
            noszę co prawda jedwabiu, ale też i nie barchany - a niestety nawet program dla
            delikatnych rzeczy w pralce moim zdaniem je niszczy. W sumie nie zajmuje to
            więcej czasu jak odkurzanie mieszkania, które robi mąż - i dlatego jest
            sprawiedliwie.
            >
            > a z samochodem jeżdżę do warsztatu,
            >
            > A ja samochodem tylko jezdżę. Całą resztą zajmuje się mój mężczyzna.

            A ja kobiety, które nie potrafią same dolać płynu do spryskiwaczy, zmienić koła,
            sprawdzić olej, uważam za życiowe łajzy. Podobnie zresztą, jak facetów którzy
            nie zrobią zupy z mrożonki czy nie usmażą naleśników. Ale mnie zawsze znacznie
            bardziej niż najmodniejsze kolory tipsów interesowało jak działają samochody,
            samoloty i inne takie.
            >
            > > W tej chwili szacowny małżonek robi placki ziemniaczane na obiad. Ja robi
            > łam
            > > zupę którą już zjedliśmy, wstawiłam i rozwiesiłam pranie, posprzątałam ła
            > zienkę
            >
            > U nas zadne nie gotuje, chyba że4 hobbystycznie w sobotę.

            No to zdaje się właśnie była sobota?
            My gotujemy rzeczy szybkie i proste, no i nie codziennie. Za to w sobotę prawie
            zawsze coś kombinujemy w kuchni, bo LUBIMY.
            >
            > Natomiast podział na prace "męskie" i "damskie"
            > > miałam okazję obserwować w domu rodziców - i NIE, DZIĘKUJĘ. To po prostu
            > nie
            > > było sprawiedliwe.
            >
            > Ja też obserowałam to w domu i też nie było sprawiedliwie, tyle że mamaa
            > gotowała, dużo rzeczy prała ręcznie, wirowała w takiej śmiesznej wirówce -
            > trzeba było przełożyć z pralki, nie mieliśmy samochodu, a okna były podwójne i
            > myło się je cholernie długo. Nie było też zmywarki, a z pościelą się chodziło d
            > o
            > magla. POtem rodzice kupili maglownicę i to mi się najbardziej podobało.
            > Najpiewr wyciągali pościel - Mama trzymała za jeden koniec poszwy, ojciez za
            > drugi i tak się "bawili" w przeciąganie a ja biegałam wkoło, po czym maglowali
            > razem ... językami też - był czas na pogadanie o sprawach ważnych i
            > wazniejszych... ach... fajnie było :))) Teraz takich rzeczy już nie ma...

            U mnie w rodzinnym domu też była maglownica, ale jakoś za nią nie tęsknię. Nie
            mam w domu pościeli, którą trzeba byłoby maglować i nie zamierzam mieć. Zmywarki
            nie mamy w tej chwili, bo nie mamy miejsca żeby ją wstawić, ale kupujemy nowe
            mieszkanie i w nim na pewno będziemy mieć. Wolimy natomiast mieć czas na to,
            żeby porozmawiać spokojnie, a nie przy okazji prac domowych - i dlatego właśnie
            większość prac robimy wspólnie, bo w ten sposób oboje szybciej mamy czas wolny.
            Ofkors w czasie prania, sprzątania i gotowania też sobie gawędzimy i fajnie
            jest. Fajnie jest właśnie dlatego, że robimy to razem, a nie jedno siedzi na
            kanapie z piwkiem a drugie biega ze ścierką.
          • evita_duarte Pranie zajmuje duzo wiecej czasu 01.11.06, 00:54
            Po pierwsze musze spakowac wszystko do worow i pojsc do pralni, ktora na
            szczescie jest blisko. Wstawiam pranie, czekam az sie wypierze, pozniej
            przekladam do szuszarki i wracam do domu. Jak nie uzywam suszarki trzeba je
            gdzies rozwiesic. Zmywarki tez w domu nie mam. Z gotowaniem to roznie jest i
            rzeczywiscie glownie w weekendy. Sprzatamy razem, z kotem do weterynarza tez
            razem chodzimy. Nie ma podzialu na chlopskie i babskie rzeczy.
    • mroofka2 Re: Podział obowiązków 30.10.06, 14:23

      no bo za mało pomaga;) podział obowiązków jak
      najbardziej;)
    • hirondelle123 Re: Podział obowiązków 30.10.06, 20:16
      Trochę OT, ale jak tak czytam posty Staruchy to przypominają mi się dwie
      historie. Jedna ze mną w roli głównej, młodszą o ok. 10 lat. Mieszkałam w moim
      pierwszym własnym mieszkaniu jakieś 1,5 roku i miałam poglądy na sprzątanie
      podobne do Staruchy, tzn że to mały pikus i nie należy przesadzać, luzik ma
      być.
      W pewnym momencie zauważyłam, że w pokoju robi się coraz ciemniej...
      Po zbadaniu i odrzuceniu innych hipotez okazało się, że przyczyną zaciemnienia
      jest... niemyty od początku mieszkania klosz od lampy:)))
      Inny wariant tej historii opowiada moja siostra mająca zwyczaj suszenia
      bielizny i skarpetek na kaloryferze. Któregoś dnia, też mniej więcej po roku
      mieszkania zauważyła na praniu zdjętym z kaloryfera ciemne plamy...
      Ktoś może zgadnie skąd one się wzieły? :))
      Druga historia jest o mojej koleżance z dawnej pracy. Dziewczyna opowiadała jak
      to łatwo i przyjemnie jest sprzątać w domu, szast prast i gotowe - góra 20
      minut dziennie! W dodatku ktoś był u niej w domu i potwierdził, że wszystko się
      błyszczy... Sprawa się rypła dopiero wtedy, gdy okazało się ze mieszkają w tym
      domu razem z niepracującą teściową która cały dzień lata po domu i sprząta,
      robiąc to wszystko czego moja koleżanka zwyczajnie nie zauważa i co kiedyś
      zapewne robiła jej matka. Ot, taki "cud gospodarczy" ;)))
      A co do podziału obowiązków: yes, yes, yes.
      • piekielnica1 Re: Podział obowiązków 31.10.06, 07:42
        hirondelle123 napisała:

        > nie należy przesadzać, luzik ma być.

        "Nadmierny porządek może świadczyć o ubustwie intelektualnym"
        Spodobało mi się to zdanie i zbyt często nie latam ze ścierką, ale totalnego
        bajzlu nie znoszę więc jednak sprzątam, bo mąż całkowicie i bez żadnych oporów
        może stosować tą maksymą.
        Ja natomiast w rewanżu i bezwzględnie stosuję zasadę " Kto nieumie zdobyć
        pożywienia ten ginie" i gotuję od czasu do czasu okazjonalnie.
      • kot_behemot8 Re: Podział obowiązków 01.11.06, 13:29
        hirondelle123 napisała:

        > W pewnym momencie zauważyłam, że w pokoju robi się coraz ciemniej...
        > Po zbadaniu i odrzuceniu innych hipotez okazało się, że przyczyną
        zaciemnienia
        > jest... niemyty od początku mieszkania klosz od lampy:)))


        Hi hi hi jakbym samą siebie widziała. Też dobrych 10 lat temu. Od tego czasu
        zrozumiałam, ze w domu niestety zawsze jest coś do umycia - takie duperele jak
        klosze, kaloryfery, klamki, karnisze czy poręcze na balkonie też niestety
        trzeba myć, chocby ze dwa razy w roku. No same się nie umyją, do zmywarki ich
        nie wrzucę;) Dlatego odpowiedź na pytanie autora wątku jest jednoznaczna: albo
        partnerstwo, albo trzeba mieć dość pieniędzy na opłacenie pomocy domowej. Moim
        zdaniem najlepiej funkcjonuje wariant mieszany czyli partnerstwo pomoc domowa.




        • kot_behemot8 korekta 01.11.06, 13:31
          kot_behemot8 napisała:

          Miało byc oczywiście:
          Moim zdaniem najlepiej funkcjonuje wariant mieszany czyli partnerstwo plus
          pomoc domowa.
    • bacha76 Re: Podział obowiązków 04.11.06, 19:20
      funky_filone napisał:

      > Czesc mam pytanie. Czy zmiana podziału obowiązków jest w ogóle możliwa? Czasem
      > słyszy się dyskusje że mężczyzna za mało pomaga kobiecie w praniu, sprzątaniu
      > gotowaniu itp.

      Nie wiem czy zmiana podziału obowiązków jest możliwa. Wiem, tylko, że u mnie
      domem zajmuje sie mój mąż. Pierze i gotuje. Ja nie umiem i nie lubie gotowac.
      Nigdy w życiu nic nie ugotowałam, a on lubi dobrze i smacznie zjeść. To nie
      zjadł by tego co ja bym zrobiła. Więc sam sobie gotuje. I wcale nie czuje się z
      tego powodu nieszczęsliwy.
      I nic nieustalaliśmy. To tak samo wyszło, ze on zajmuje się domem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka